Powtarzające się od dłuższego czasu pogłoski o zaangażowaniu dwóch producentów (Huawei i LG) w przygotowywanie nowych referencyjnych smartfonów Google zyskują coraz więcej potwierdzeń. Może się jednak okazać, że Koreańczycy niekoniecznie pracują nad kolejnym Nexusem, a przynajmniej nie nad takim, jakiego moglibyśmy oczekiwać spoglądając na dotychczasową historię linii.
Najnowsze „przecieki” ujawniają zastosowanie przez LG zestawu dwóch tylnych kamer. Co to może oznaczać? Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy odwołuje się do zastosowanej kilka lat wcześniej w Optimusie 3D koncepcji poszerzenia możliwości aparatu o rejestrowanie przestrzennych zdjęć i filmów. Chociaż pojawienie się HTC Evo 3D i Optimusa 3D w swoim czasie zdawało się zapowiadać małą mobilną rewolucję, jednak ostatecznie nie spotkało się z gorącym przyjęciem użytkowników, pomimo wyposażenia obu urządzeń w stosowne ekrany pozwalające bez dodatkowych akcesoriów na podziwianie trójwymiarowych widoków. Trudno mi sobie przy tym wyobrazić by „flagowiec” Google miał zostać wyposażony w kontrowersyjną i podatną na uszkodzenia powłokę separującą półobrazy.
Może chodzi więc o zyskujące ostatnio na popularności dubeltowe kamery pozwalające na szybkie i precyzyjne ogniskowanie, a także na pozyskiwanie informacji o głębi poszczególnych planów i późniejsze decydowanie o ostatecznym położeniu płaszczyzny ostrości? Wielce prawdopodobne, szczególnie w zestawieniu z pogłoskami jakoby i Apple rozważało wprowadzenie podobnego rozwiązania w nadchodzących iPhone’ach.
Istnieje jeszcze trzecia możliwość. Google od pewnego czasu pracuje nad projektem Tango, czyli poszerzeniem możliwości Androida o budowanie precyzyjnego modelu 3D otaczającej przestrzeni dzięki dodatkowemu zestawowi zaawansowanych sensorów (m. in. wielu kamer). Przyszłych potencjalnych zastosowań tej koncepcji można sobie wyobrazić wiele, obecnie jednak jedynym spełniającym jej wymagania realnym urządzeniem jest skonstruowany specjalnie z myślą o deweloperach wydajny tablet (Tegra K1, 4 GB RAM, 128 GB pamięci masowej).
Stworzenie smartfona potrafiącego oprócz pstrykania stereogramów i odłożonego w czasie ostrzenia fotek dodatkowo sprostać wymaganiom projektu Tango mogłoby wpłynąć na przyśpieszenie postępu prac badawczych.
Pomimo że Google w deweloperskim tablecie zdecydowało się na zastosowanie wydajnego procesora Nvidii, nadal ściśle współpracuje z zaangażowanym od początku w projekt Qualcommem. Nie zdziwiłbym się więc zanadto gdyby w smartfonie LG zagościł Snapdragon 820, którego próbne partie mogą już niebawem zejść z taśm produkcyjnych Samsunga. Niewykluczone że pod presją Google, nie do końca ufającego Kirinom, skorzystałby z niego również Huawei.
Do Tanga trzeba dwojga. Zarówno kamer, jak i urządzeń. Dość drogi (500 USD) i trudno dostępny tablet może nie wystarczyć do dalszego rozwijania dość wyrafinowanego projektu, wymagającego prędzej czy później szerszego współudziału użytkowników. Niedaleka przyszłość pokaże czy te „proroctwa” są trafne. Jednak bez względu na ostateczną postać smartfona LG śmiem twierdzić, że wysiłki splecionych w ognistym tańcu obu producentów mogą jedynie przynieść korzyści użytkownikom.
Źródła: TechnoBuffalo, Pocketnow, Phone Arena

