1

Przedstawiać firmy nie trzeba. HTC to marka znana od lat, kojarzona z urządzeniami z wysokiej półki, Beats Audio i pomysłem na wielkopikselowy aparat dla smartfonów, który okazał się porażką i zebrał ogromną falę krytyki. Nie zmienia to faktu, że urządzenia tej firmy są uznawane za jedne z lepszych oraz droższych na rynku. Jak sprawy poszły z HTC One M9? Sprawdziliśmy to dla was.

Design i specyfikacja

Jest coś w wyglądzie M9, co sprawia, że chce się go mieć. Metaliczne wykończenie, złota ramka, zaoblone kształty niezwykle cienkie obramowanie ekranu i grille głośników na przednim panelu dają wrażenie, że mamy do czynienia z produktem bardzo starannie przemyślanym, zaprojektowanym i jeszcze staranniej wykonanym. Nic nie trzeszczy, nic nie skrzypi, smartfon leży w dłoni wprost perfekcyjnie a obsługa jedną ręką jest całkiem wygodna mimo sporego wyświetlacza. Prawdę mówiąc nie czuje się tych 5”. Wszystko jest dokładnie tam, gdzie być powinno.

Wejście na kartę nanoSIM mamy po lewej stronie ramki. Kartę pamięci zainstalujemy w szufladce po prawej. Pod nią przyciski głośności i zasilania, na dole wejście słuchawkowe i microUSB, na górze port podczerwieni. Z tyłu oczywiście oczko kamery, diody doświetlające i logo producenta. Przód nieomal w całości wypełnia wyświetlacz, dwa głośniki, kamera wideo-rozmów i niezbędne czujniki. Diodę powiadomień sprytnie ukryto w górnym grillu głośnika, co zawsze mi się podobało w projektach HTC. Dyskretnie i skutecznie.

Jedyne zastrzeżenie mam do zastosowania nanoSIM. Miniaturyzacja jest oczywiście bardzo wskazana w każdym aspekcie, w którym zaoszczędzone miejsce można przeznaczyć na kluczowe elementy, ale nie oszukujmy się, konstrukcje o podobnych gabarytach spokojnie mieszczą pojedynczy slot na microSIM, o który po prostu łatwiej i znakomita większość użytkowników już go posiada. Ja niestety musiałem jedną z kart docinać a teraz muszę jej używać z podwójnym adapterem. Sensu w tym pomniejszaniu kart SIM doszukać się nie potrafię i jeśli w takim smartwatch’u miałoby to jakieś uzasadnienie, to w 5 calowym smartfonie wydaje się przerostem formy nad treścią.

Specyfikacja

Model: HTC One M9

System: Android 5.0.2 z nakładką HTC Sense 7.0

Ekran: 5” Super LCD 3, 1920 x 1080 px, 441 ppi

Procesor: Qualcomm Snapdragon 810 MSM8994, 4 x 2 GHz + 4 x 1,5 GHz, GPU Adreno 430 @650 MHz

Pamięć: 3 GB RAM, 32 GB flash, karty microSD do 128 GB

Moduły: 4G LTE 3G nanoSIM, WiFi v802.11 b/g/n/a/c, Bluetooth v4.1, microUSB v2.0, NFC, GPS z A-GPS i GLONASS, IrDA, radio FM, MHL.

Aparat: tył 20 Mpx 5248 x 3936px z nagrywaniem filmów 4K Ultra HD, szafirowe szkiełko, podwójna lampa LED; przód 4 Mpx

Bateria: 2840 mAh, deklarowany czas rozmów 25 h, czuwania 402 h

Zestaw: HTC One M9, ładowarka, kabel, dokanałowy zestaw słuchawkowy z zamiennikami gumek, dokumentacja

Cena: około 3 tysięcy

Ekran

Jak już wcześniej wspomniałem, wyświetlacz zajmuje praktycznie cały przód urządzenia. Sprawuje się przy tym doskonale. Jest responsywny, bardzo ładnie reprodukuje kolory i czernie a wysoka rozdzielczość sprawia, że nie uświadczymy widoku pikseli. Fani Wielkiej Żylety powinni być zadowoleni. Obsługa jedną ręką jest jak najbardziej możliwa, przynajmniej w podstawowym zakresie czyli wybierania numerów i pisania wiadomości tekstowych. Mimo, że nie jest to IPS, kąty widzenia są znakomite a jasność pozwala na obsługę w pełnym słońcu. Niestety nie jest ona w pełni komfortowa bo błyszcząca powłoka lubi odbijać otoczenie. Nie mniej jednak, można z urządzenia korzystać i dopatrzeć się zawartości.

Aparat

Muszę przyznać, że pod względem jakości wykonywanych zdjęć, te 20 Mpx od HTC sprawdza się świetnie. Kamera bardzo ładnie pracuje z ostrością, pozwala na wykonanie świetnych fotek a nawet nagranie filmów w 4K Ultra HD.

Interfejs jest przy tym prosty, przejrzysty i pozwala jednocześnie na szerokie spektrum zmian ustawień, włącznie z wyborem zapisu w formacie RAW, który jak wiadomo jest stosowany w urządzeniach o poważnym podejściu do tematu fotografii. Dzięki temu nawet profesjonalista powinien być ukontentowany z możliwości aparatu, gdyby zdarzyło mu się zapomnieć ukochanej lustrzanki a trafiła się okazja do wykonania niezapomnianego ujęcia. M9 bez problemu powinien sprostać zadaniu.

Nie chce nam się grzebać w ustawieniach? Też dobrze. Automatyczne nastawy będą w pełni wystarczające do większości zastosowań. HTC w mojej opinii sięgnęło tym modelem bardzo wysokiego pułapu i chyba dogoniło LG G3, które do tej pory uznawałem za niekwestionowanego lidera mobilnej fotografii.

Moduły komunikacyjne

Jak na flagowca przystało, smartfon wypakowano wszystkimi najnowszymi osiągnięciami techniki. Począwszy od fenomenalnego WiFi z wszelakimi dostępnymi standardami i znakomitego GPS a na IrDA kończąc. Jeśli coś wymyślono, to mamy to w tym jednym urządzeniu. MHL, USB, Bluetooth 4.1, NFC i co tylko dusza zapragnie. Wszystko hula, gra i gwiżdże.

Wydajność i czas pracy na baterii

Osiem rdzeni, z czego połowa ciągnie po 2 GHz (reszta 1,5 GHz) wsparte 3 GB RAM i Adreno 430 to więcej niż człowiek jest w stanie zagospodarować jednocześnie. Żadna gra ani aplikacja nie wymaga takich mocy przerobowych a nawet kilka na raz nie było w stanie przydusić tej rakiety. Kombinowałem jak umiałem i poniosłem sromotną klęskę. Odpaliłem wszystko co znalazłem. Odpaliłem też wszystko na raz. I nic. Działało, nie krztusiło się, nie wyrzucało do pulpitu. Po godzinie zmagań wywiesiłem białą flagę.

Bateria też.

Niestety, osiągi urządzenia są imponujące wydajnościowo, ale niestety nie jest już tak pięknie gdy chodzi o czas pracy. Oczywiście nie mam tu pretensji. Technologia Li-Ion ma swoje ograniczenia a biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na energię tak wydajnych podzespołów i tak One M9 dał sobie radę całkiem przyzwoicie. Na czuwaniu wytrzymuje spokojnie około trzech dni, przy intensywnym użyciu będzie trzeba stosować rytuał nocnego ładowania.

Na szczególne wspomnienie zasługuje podesłana do testów (wraz z urządzeniem) ładowarka HTC Rapid Charger 2.0, która pozwala na naładowanie smartfonu do 60% w jedyne 30 minut. Skoro nie można liczyć na dłuższe działanie, to przynajmniej szybciej napełnimy ogniwa. Brawo dla HTC, że w końcu i oni o tym pomyśleli.

Wszystkie gry hulają aż miło, pod warunkiem, że są kompatybilne. Gameloft ma z tym odwieczny problem.

Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to grzejąca się metalowa obudowa. Oczywiście warto brać pod uwagę, że taki sprzęt potrafi mieć niezłe “obroty” a wiadomo, przy obrotach to i temperatura skacze zaś metal bardzo odczuwalnie odprowadza ją na zewnątrz.

3DMark 21719
AnTuTu v.5.7.1 46943
Vellamo Metal 2002
Vellamo Browser 2895 (chrome), 2942 (WebView)
Vellamo MultiCore 1977
Quadrant 26999

Oprogramowanie

Android z autorską nakładką producenta to znak rozpoznawczy HTC. Tym razem otrzymamy system 5.0.2 i Sense w wersji 7.0. Co w nim? To co mi osobiście podoba się najbardziej w urządzeniach tej firmy – znakomita ergonomia, świetny wygląd, sporo ułatwień i duże możliwości konfiguracji. Oczywiście absolutnie ulubiony przeze mnie Blink Feed – panel pełen powiadomień społecznościowych w stylu przewijanego czasopisma, uzupełnionego o RSSy z różnych źródeł. Osobiście nie jestem wielkim wyznawcą kołchozów pokroju twarzoksiążki a G+ używam raczej z musu (porządna poczta) niż dla przyjemności, ale sama możliwość wyświetlania interesujących mnie informacji w jednym, zbiorczym miejscu, jest dla mnie zawsze dużym plusem.

Oprócz udogodnień i przyjemnego wyglądu dostaniemy również konfigurowalny widget aplikacji używanych w zależności od miejsca przebywania (dom, praca, poza domem), Motywy, Car – aplikację ułatwiającą obsługę w samochodzie czy zdalne sterowanie kinem domowym. Są to smaczki, nad którymi nie ma się co rozpisywać, bowiem większość producentów stosuje swoje wersje i raczy nas tego typu atrakcjami, czy nam się to podoba, czy nie. Część jest użyteczna, część tylko irytuje, ale należy przyznać HTC, że nie przesadza z ilością a i jakość stoi na wysokim poziomie. Bardzo ładnie prezentuje się aplikacja pogodowa, do której dodano dźwięki (należy je włączyć w opcjach).

Interfejsy połączeń, wysyłania wiadomości czy obsługa Ustawień są czytelne i wygodne, poza jednym drobnym szczegółem, który mi osobiście się nie podoba. Otóż rozwinięcie górnej belki pokazuje nam ostatnie powiadomienia (aktualizacje, zapis zrzutów ekranu, informacje o wysłanych plikach i inne) a dopiero przy drugim pociągnięciu paska w dół, przechodzimy do panelu gdzie mamy dostęp do szybkiej zmiany ustawień. W mojej skromnej opinii powinno być odwrotnie.

Multimedia, dźwięk i jakość rozmów

W tym miejscu nadszedł moment, w którym rozpływam się w zachwytach. Dźwięk. Do tej pory nie miałem w rękach ani jednego smartfonu, który grałby lepiej. Owszem, były bardzo przyzwoite konstrukcje i zapewniały świetne wrażenia odsłuchowe, ale przy HTC One M9 zwyczajnie zerwało mi kaszkiet.

Nie dość, że głośniki grają donośnie, czysto i niesamowicie przestrzennie, , to dokanałowe słuchawki mają basy jak nauszne Koss Porta. Wszystko to sprawiło, że siedziałem jak zając złapany w reflektory. Gdyby ktoś szukał smartfonu, warunkując jego zakup jak najlepszymi parametrami dźwięku, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć – nie patrz na nic, bierz HTC One M9.

Dzięki świetnej reprodukcji dźwięku, oglądanie filmów, gry, ba, nawet słuchanie muzyki z głośników, należą do przyjemności. Pięć cali ekranu, dobra kolorystyka i doskonały dźwięk – czegóż chcieć więcej?

Jak się łatwo domyślić, jakość rozmów podlega tej samej zasadzie. Mocne podzespoły to i operator za wiele nam nie popsuje, prawda?

Podsumowanie

HTC One M9 to przykład na to jak się prawidłowo robi flagowca.

Po pierwsze dostajemy urządzenie piękne, eleganckie i doskonale wykonane. Po drugie, wyposażone w najnowsze osiągnięcia techniki, o świetnej wydajności plus przyzwoity zapas pamięci na aplikacje i pliki. Po trzecie, karta dźwiękowa i nagłośnienie są absolutnie fenomenalne a zachwalane moduły Apple brzmią przy nim jak ubogi krewny, nieco niedomagający na jedno ucho. Wiem, bo wykonałem testy porównawcze za pomocą tej samej piosenki w tej samej jakości, odtwarzanej na obu urządzeniach z różnymi słuchawkami naprzemiennie.

Do tego dochodzi znakomity aparat, szereg udogodnień w nakładce systemowej oraz zapas mocy przerobowych, który zapewni nam spokojny sen przez najbliższe lata.

Ma oczywiście również wady. Jedną z nich jest przeciętna gospodarka zasobami baterii, uzasadnienie grzejące się blachy czy zastosowanie karty nano SIM, którą będziemy musieli sobie zorganizować. Ideałów nie ma, ale z takimi problemami da się żyć długo i szczęśliwie. Nieco gorzej z ceną. Ta uderzy boleśnie każdego, kto nie wie czy po wypłacie skoczyć z wiaduktu, czy wydać pensję na głupoty bo i tak na rachunki nie wystarczy.

Komu polecam? Wszystkim, dla których kluczowe są dwa elementy. Dźwięk i aparat. Nie twierdzę absolutnie, że poszukiwacze innych walorów będą zawiedzeni. Co to to nie. Jednak pozostałe zalety znajdziemy również w innych konstrukcjach i w moim odczuciu nie są one decydujące. Na tle konkurencji HTC One M9 wyróżniają dokładnie te dwie rzeczy i od tego jak są dla was ważne zależy, czy warto zainwestować właśnie w ten model.

 

Mobilne okazje 12.06.2015

Wcześniejszy wpis

Czy wujek G może szukać źle?

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Android