Gry

Buoy Boy – nieduża gierka na iOS

0

Alucina Studio to prężna grupka hiszpanów, którym zamarzyło się wydać grę na urządzenia mobilne, póki co tylko na iOS, ale plany na pewno mogą ulec modyfikacji i rozszerzeniu. “Buoy Boy” to gra, która niedawno pojawiła się w App Store i twórcy postanowili udostępnić ją naszej redakcji do testów. Jak w nich wypadła? Dowiecie się z tej krótkiej recenzji.

Cel gry

Prawdę mówiąc, trudno mówić o celu gry, gdy mamy do czynienia z typową zręcznościówką. Generalnie w takich przypadkach zabawa skupia się na tym, by dojść jak najdalej, nazbierać jak najwięcej punktów, dodatków i w ogólnym rozrachunku – spędzić trochę czasu na szlifowaniu umiejętności manualnych. Myślenie nie jest do niczego niezbędne a ilość podejmowanych decyzji ograniczona. Zostaje czysta, niczym nieskrępowana rozrywka.

Fabularnie “Buoy Boy” to historia chłopca, który w czasie nurkowania znalazł niezwykły kryształ. Pod wpływem jego magii zamienił się w boję i próbuje się wydostać na powierzchnię. Proste wprowadzenie zupełnie wystarcza i przy okazji spełnia rolę filmiku reklamującego grę.

http://youtu.be/iAR-HJRkzy8

Żeby była jasność – oprócz ceny wywoławczej, w grze zobaczymy propozycje pobrania kolejnych gier (reklama) oraz będą nam potrzebne kryształy by wykonać pewne akcje (jeśli nie chcemy w razie przegranej zaczynać od początku). Kryształy kupimy za uzbierane w czasie gry monety, ale te nie pojawiają się przesadnie często i trzeba ich sporo. Oczywiście twórcy umożliwiają zakup monet za realne pieniądze. Mimo, że już zapłaciliśmy za samą grę. Nie powiem, żebym się zachwycił takim rozwiązaniem, ale skoro twórci idą tą drogą, to ich wybór.

Grywalność

Sterowanie jest, co tu kryć, dziecinnie proste. Dotykając ekranu przyspieszamy ruch ku górze a akcelerometr (czyli przechylanie urządzenia w odpowiednią stronę) służy nam do omijania przeszkód. Jest również opcja wykorzystania do zabawy joystick’u, czyli kontrolerów ekranowych. Niestety, po kilku podejściach mam wrażenie, że nie do końca spełniają swoją rolę ze względu na problem opóźnień w ruchu lub nadmiernej czułości. Niestety w grze zabrakło opcji skalibrowania opcji sterujących. Zostało mi zatem machanie dziesięciocalowym tabletem przez całą rozgrywkę. Natchnęło mnie to myślą, że gra bardziej celuje w użytkowników iPhone’ów i mniejszych tabletów niż dachówkarzy większego kalibru.

Design

Tu kolejna rzecz, jaka mnie przekonuje, że nie jest to pozycja na duże ekrany. Grafika. Jak widać na poniższych screenach, jest prosta do bólu. Żeby nie powiedzieć – prostacka. Na małym ekranie może to jeszcze jakoś wygląda, ale na dużym niestety bardzo marnie. Nie chodzi już nawet o to, że gra ma być od razu wymuskanym cudeńkiem 3D gdy zasady są tak proste a rozrywka niezobowiązująca. Jednak jeśli otrzymujemy coś, co tak naprawdę znamy z setki innych tytułów, to przynajmniej wizualnie mogłoby się jakoś wyróżniać.

Jeśli chodzi o dźwięk – przyjemną melodyjkę w tle i stonowane odgłosy rozwala moment, w którym powinie nam się noga. Wpadamy na przeszkodę i nasz Buoy Boy drze się “Save me” najbardziej irytującym, wkurzającym głosem jaki sobie można wymyślić. Prawdę mówiąc, po trzech takich wrzaskach zacząłem mu szczerze życzyć, żeby się w diabły utopił i kompletnie odechciało mi się go ratować.

Podsumowanie

Rynek gier na urządzenia mobilne rośnie z każdym rokiem, kwartałem a nawet tygodniem. Oczywiście trudno oczekiwać, że przy takiej ilości nowych aplikacji, każda będzie pachnieć świeżością i zapewni zupełnie nowe doznania. Na te mogą liczyć jedynie najmłodsi, dla których z racji późniejszego przyjścia na świat, wszystko jest pierwsze i niezwykłe. Nam, starym wygom, zostaje wyszukiwanie perełek albo umiejetność cieszenia się chlebem powszednim. “Buoy Boy” bowiem to odgrzewany kotlet. Stary dobry Ice Climber lub cała rzesza oldschool’owych “wyścigówek” na telefony polegała mniej więcej na tym samym – ruch w górę ekranu i omijanie przeszkód. Na domiar złego grafika nie powala, głos chłopca denerwuje a całokształt sugeruje, że jest to gierka na smartfon a nie tablet. O dodaktowych, opcjonalnych płatnościach w grze nawet nie wspominam.

Obecnie “Buoy Boy” znajdziemy w App Store za niecałe euro. Czy warto zapłacić – zdecydujcie sami.