0

Testowaliśmy już na naszych łamach kilka modeli pamięci przenośnych wyposażonych w podwójne złącze USB – standardowe (typ A) i zminiaturyzowane (typ micro-B). Pierwsze z nich króluje w sprzęcie PC, drugie zaś powszechnie spotyka się w urządzeniach mobilnych. Czy wobec istnienia wielu różnorakich metod przenoszenia danych pomiędzy smartfonami, tabletami, laptopami, itd. taki uniwersalny pendrive ma w ogóle rację bytu?

Na tak postawione pytanie, jako użytkownik podobnego produktu Transcenda (JetFlash 380), mogę od razu odpowiedzieć twierdząco. W przytłaczającej większości przypadków służy mi on jako tradycyjny pendrive z “normalnym” złączem, ale od czasu do czasu możliwość wetknięcia go do smartfona, dzięki obecności wtyku micro USB, okazuje się bardzo pomocna. A przy tym na ogół ceny takich uniwersalnych nośników pamięci nie odbiegają od ich odpowiedników wyposażonych jedynie w standardowy wtyk i nie inaczej jest z najnowszą propozycją Transcenda. Pamiętać jednak trzeba, że aby skorzystać z dodatkowego udogodnienia, musimy posiadać urządzenie mobilne, którego port USB pracuje w trybie hosta. W wypadku smartfonów z reguły jest to kameleon w postaci pojedynczego złącza OTG, w tabletach zaś dość często spotyka się dwa odrębne gniazda.

Wykonanie i wzornictwo

JetFlash 880 posiada wykonaną z aluminium i zminimalizowaną do granic możliwości obudowę. Sprawia ona solidne wrażenie, a po ponad rocznym użytkowaniu wcześniejszego modelu o podobnej konstrukcji mogę potwierdzić, że stosunkowo cienkie metalowe ścianki zwycięsko oparły się codziennym trudom. Nadwrażliwych estetów warto jednak uprzedzić, że na ich powierzchni już po kilkukrotnym użyciu pojawiają się widoczne rysy pozostawione przez sprężynujące blaszki osadzone w gniazdach USB.

JetFlash_880_detailsW porównaniu do bezpośredniego poprzednika (380), w modelu JetFlash 880 wprowadzono pewne zmiany. Zasadnicze gabaryty pozostały takie same, jeśli nie brać pod uwagę solidnego “uszka” pozwalającego przytroczyć gadżet do kompletu kluczy lub do smyczy. Zaletą wcześniejszego rozwiązania (filigranowe plastikowe “oczka” na bocznych ściankach obudowy i kapturka ochronnego) była mniejsza grubość kompletu, ale odbywało się to kosztem wytrzymałości mocowania. Pozostałości po urwanym przeze mnie nie wiadomo kiedy elemencie widać w górnej części poniższego zdjęcia.

JetFlash_880_and_380Innym, bardziej istotnym usprawnieniem jest wprowadzenie interfejsu USB 3.0. Dotyczy to jednak tylko standardowego złącza (typ A), ale w chwili obecnej trudno to uznać za wielki mankament. Urządzenia mobilne zdolne do obsługi USB 3.0 są na razie rzadkością, a poszerzony o dodatkowe piny wtyk micro USB 3.0 byłby bezużyteczny w wypadku starszego sprzętu, podobnie jak dopiero zdobywające powoli popularność symetryczne złącze Typ-C. Do tego wszystkiego odczuwalne zwiększenie prędkości transferu z pendrive’a do pamięci smartfona byłoby możliwe gdyby ta ostatnia oferowała prędkości zapisu rzędu kilkudziesięciu MB/s, co również nie jest częstym przypadkiem.

Obsługa i wydajność

Oczywiście obsługa JetFlasha 880 jest trywialna, zarówno w wypadku sprzętu PC jak i urządzeń mobilnych. I tu i tu najczęściej wystarczy po prostu oprogramowanie w postaci dowolnego menadżera plików. Producent zachęca jednak do korzystania ze swoich własnych aplikacji, przyjrzyjmy się więc im przez chwilę.

JetFlash Online Recovery działa wyłącznie na platformie Windows. To dość dziwne narzędzie naprawcze, bo pracuje w trybie on-line. Być może powodem przyjęcia takiego rozwiązania jest chęć zapewnienia najświeższej diagnostyki i środków zaradczych. Do testów otrzymałem dziewiczy pendrive, trudno więc spodziewać się by trapiły go jakiekolwiek dolegliwości. Po uruchomieniu pliku wykonywalnego niemiłosiernie długo trwała czynność sygnalizowana jako “Wykrywanie dysku i łączenie się z serwerem”. W końcu pojawiło się pytanie czy naprawić nośnik z zachowaniem danych, czy też usuwając je. W wypadku “czystego” pendrive’a dostępna jest tylko druga opcja, która zresztą po trwającej chwilę rekonwalescencji czyści dysk dokumentnie, łącznie ze strukturami logicznymi systemu plików. Tak więc wbrew końcowemu komunikatowi konieczne staje się samodzielne sformatowanie dysku.

Z kolei Transcend Elite dostępny jest również w wersji na OS X. To dość lekki, ale i zarazem niezbyt wyrafinowany pakiet kilku narzędzi do zarządzania danymi.

JetFlash_880_TE01Sekcja “Cloud” obsługuje dwa popularne serwisy: Dropbox i Google Drive. Wymaga to jednak ujawnienia aplikacji loginów i haseł, co przy założeniu złej woli twórców oprogramowania oznacza oddanie im kluczy do do naszych prywatnych danych.

Zbliżoną funkcjonalność oferuje aplikacja Transcend Elite na Androida, ale i tu nie znajdziemy niczego co nie byłoby obecne w alternatywnym oprogramowaniu.

Wydajność

JetFlash 880 wetknięty do portu USB 3.0 imponująco rozwija skrzydła.

JetFlash_880_CDM_USB3Prędkości dostępu sekwencyjnego niewiele ustępują współczesnym dyskom twardym. Oczywiście testowałem nowy pendrive, w którym sumaryczna objętość zapisanych danych nie zdążyła przekroczyć jego pojemności, więc trzeba liczyć się z tym, że po pewnym czasie prędkości zapisu zauważalnie spadną.

Nieosiągalna w realnych warunkach teoretyczna maksymalna przepustowość USB 2.0 (60 MB/s) wyraźnie przyhamowuje nośnik.

JetFlash_880_CDM_USB2Mimo tego transfer sekwencyjny nadal prezentuje się bardzo dobrze, niepokoją jedynie zatrważająco niskie prędkości zapisu losowego, odpowiadające kilkunastu operacjom We-Wy (IOPS) na sekundę. Być może to uroda użytego do testów laptopa wyposażonego w oba rodzaje portów. Na leciwym desktopie z chipsetem P965 Intela to wąskie gardło się nie objawiło.

JetFlash_880_CDM_USB2-2Niełatwo znaleźć w Google Play uznaną aplikację testującą prędkość nośników USB. Wybrałem trochę na chybił-trafił Disk Speed / Performance Test. Wyniki wydają się w miarę wiarygodne w zestawieniu z wcześniejszymi rezultatami.

JetFlash_880_DSPTPotwierdzają je zresztą ręczne pomiary, oparte o kopiowanie plików z pamięci smartfona do pendrive’a, gdzie osiągałem prędkości transferu w zakresie 7,5-11 Mb/s. Kopiowanie w drugą stronę mijałoby się z celem, gdyż mój Galaxy S3 w porywach jest w stanie zapisać co najwyżej kilkanaście MB na sekundę, a nie miałem dostępu do szybszego urządzenia.

Przyszłych ewentualnych nabywców JetFlasha 880 lub podobnych mu nośników pragnę uprzedzić o pewnej niedogodności, która może, ale nie musi się pojawić. Pendrive Transcenda podłączony do Galaxy S3 intensywnie drenował jego baterię i to niezależnie od tego czy nośnik był w użyciu, czy też nie. Ba, pokaźny apetyt na energię występował nawet w czasie całkowitego uśpienia smartfona, objawiając się zresztą wyraźnie wyczuwalną podwyższoną temperaturą obudowy JetFlasha. I raczej nie jest to feler pojedynczego egzemplarza, ponieważ jego starszy brat zachowuje się identycznie. Skalę zjawiska ilustrują poniższe zrzuty ekranu. Galaxy S3 miał włączony tryb samolotowy i pozostawał nieprzerwanie w stanie uśpienia (nie licząc kilku wybudzeń wywołanych powiadomieniami, m.in. o wyczerpującej się baterii).

JetFlash_880_battery1JetFlash_880_battery2Bez względu na stopień udziału w tym procederze samego pendrive’a oraz smartfona (na wykresach widać ponadprzeciętną aktywność jądra systemu) wniosek jest jeden – długotrwałe korzystanie z JetFlasha 880 może drastycznie skrócić czas pracy a baterii. Użyłem słowa “może”, ponieważ obsługa tego samego nośnika na tablecie ( FunTab Orange – śmieszny, jak sama nazwa wskazuje) wyglądała zupełnie inaczej. Po wygaszeniu ekranu pendrive błyskawicznie stygł. Pomimo tego po ponownym odblokowaniu tabletu JetFlash był natychmiast gotów do pracy. W efekcie, po pozostawieniu zestawu w spoczynku na całą noc, stan baterii został uszczuplony o 1%. Nie zmienia to jednak faktu, że w czasie aktywnego korzystania z obu urządzeń żarłoczność pendrive’a była wyraźnie odczuwalna.

Na zakończenie dodam, że jak to zwykle bywa w wypadku nośników opartych o pamięć flash, z modułu 32 GB użytego w JetFlashu 880 do dyspozycji użytkownika pozostaje nieco ponad 29 GB. Pozostała część jest w głównej mierze wykorzystywana przez kontroler pamięci do sprawnego zarządzania czyszczeniem jej poszczególnych bloków oraz stanowi rezerwę na wypadek pojawienia się uszkodzonych komórek MLC (over-provisioning). Jednak nie ma co się zżymać na to “oszustwo”, bowiem radykalnie poprawia ono żywotność i wydajność każdego bez wyjątku pendrive’a.

Podsumowanie

Transcend oferuje swój najnowszy nośnik w trzech rozmiarach: 16, 32 i 64 GB. Aby wejść w posiadanie któregoś z nich trzeba wydać w sklepach internetowych odpowiednio co najmniej 37, 62 lub 113 zł. W zamian otrzymujemy porządnie wykonany gadżet o niewielkich rozmiarach i więcej niż zadowalającej wydajności, jeśli korzystamy z urządzeń wyposażonych w USB 3.0. Polecam go jako użytkownik starszego modelu. Ceny JetFlasha 880 nie odbiegają od cen tradycyjnych pendrive’ów, a jego poszerzona funkcjonalność, nawet jeśli wykorzystywana sporadycznie, potrafi ułatwić życie.

Seeder | ROOT

Wcześniejszy wpis

Artifex Mundi – przegląd gier

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Akcesoria