0

Witam w kolejnej kontrze! Dzisiaj na celownik weźmiemy inwigilację naszych połączeń oraz smsów przez rząd. Oczywiście możemy również zahaczyć o facebooka lub pocztę elektroniczną, bo to też pewna sfera prywatna. Ja dzisiaj chyba po raz pierwszy nie będę anty, co wielu z was pewnie z dziwi, bo patrząc na całą moją twórczość na łamach portalu będzie to wyjątkowa sytuacja. Przeciwko inwigilacji tym razem jest Jan Kowalski. Kto ma rację? Zobaczymy!

Bartosz Szastak: Moim zdaniem całkowity brak kontroli w wiadomościach jest niedopuszczalny. Przecież każdy chyba zdaję sobie sprawę, że pracowników rządowych nie interesują nasze listy zakupów, luźne pogawędki czy listy zakupów. Co do pikantnych smsów, to akurat może się komuś spodobać, ale nikt z nich nie odważy się ich opublikować. Druga sprawa to wyrywkowa kontrola. Szczerze mówiąc to jestem pewien, że nikt nie przegląda wszystkich wiadomości i nie odsłuchuje wszystkich rozmów bo jest to niemożliwe. Śmiem twierdzić, że na podstawie treści, intensywności czy innych czynników system wybiera co warte jest sprawdzenia ze względów bezpieczeństwa.

Jan Kowalski: Zgodzę się, że nikt nie jest w stanie odsłuchać wszystkich rozmów i przejrzeć wszystkich wiadomości. To fizyczna niemożliwość. Dlatego są stosowane odpowiednie programy, które filtrują cały ten bezużyteczny spam w poszukiwaniu słów “kluczy”. Oczywiście jeśli nie używamy takich zwrotów jak “bomba” w koligacji z “atak” czy “terrorysta” to możemy być względnie spokojni o naszą korespondencję, ale wystarczy zajrzeć na nieodpowiednią stronę czy używać nieodpowiednich zwrotów i już jesteśmy w kręgu zainteresowań. A gdy jesteśmy w tym kręgu, to czeszą nam wszystko. I to jest właśnie niepokojące. Dostęp, który mają do “wszystkiego” i mogą sobie z tym robić co im się żywnie podoba. Druga rzecz to sytuacja, w której nasze prywatne rozmowy wyciekają z takiej instytucji i stają się narzędziem szantażu czy innych podejrzanych aktywności. Nie mówiąc już o tym, że sprzedaż informacji nie jest takim niespotykanym procederem.

 Bartosz Szastak: No tak, nieodpowiednia strona i jesteśmy obserwowani, ale jeśli nie mamy nic do ukrycia to chyba nie ma w tym nic bardzo strasznego. Co do wyciekania poufnych informacji, to wystarczy zajrzeć do internetu, by zorientować się, że najczęściej to wina operatorów, a nie służb bezpieczeństwa. Niestety jednym z kilku przypadków znalezionych przeze mnie, był wyciek pikantnych smsów, co definitywnie wskazuje na to, że osoby pracujące u operatów nie są sprawdzone, a ich zapędy bywają zgubne. Niestety tej sytuacji nie jesteśmy w stanie przeskoczyć, bo przecież wszystko co robimy przechodzi przez naszego operatora. Zakaz? Nie wiem czy to przyniesie jakieś skutki, ale osobiście uważam, że nadzór powinna prowadzić jakaś wyższa instytucja. Z drugiej strony są to sporadyczne wpadki, a o tajnych operacjach, które udały się dzięki tak zdobytym danym chyba prędko nie usłyszymy, w końcu są tajne..

Jan Kowalski: Z nadzorem to jest z reguły tak, że jednych nadzorujących muszą nadzorować kolejni, wyżej postawieni a tamtych wyżej postawionych… I tak dalej. Wiadomo. To, że wycieki mają miejsce, nie jest ani nowe, ani jakoś szczęgólnie dziwne. Z reguły zawodzi element ludzki. Co do założenia, że “nie mam nic do ukrycia więc nic mi nie grozi” jestem daleki od takich stwierdzeń. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że w dobie “Ryjbuka” wszyscy wiedzą o nas wszystko, bowiem sami im to podajemy na tacy. Co jednak, jeśli ja nie używam? I nie chcę by ktoś mi grzebał w smsach? Czy nie powinienem mieć do tego prawa? Szczególnie, gdy przez moje numery telefonów przechodzą często informacje firmowe, poufne. Czy każdy, kto do mnie napisze, musi się zastanawiać ile jeszcze osób to przeczyta i kto będzie miał dostęp? Właśnie dlatego takie firmy jak Blackberry nadal funkcjonują i funkcjonować będą. Po aferze “wybuchowej” gdzie przestępcy porozumiewali się przez zaszyfrowane wiadomości z telefonów tej firmy, władze i służby wystąpiły o przekazanie im, nazwijmy to kluczami, do tej szafy pancernej. Tłumaczyli to podobnie jak szanowny współrozmówca – bezpieczeństwem. Firma odmówiła. Dlaczego? Czy nie obchodzi ich bezpieczeństwo? Tak. Własnych klientów. Ludzie cenią sobie prywatność i chcą mieć do niej niezbywalne prawo. Jest nam ono odbierane. Dziś sms’y czy połączenia, jutro dostęp do wszystkich kamerek internetowych, pojutrze wejdą ci do domu by sprawdzić co masz w lodówce i zabronią zjeść schabowego. Dla twojego własnego dobra oczywiście. Państwo się troszczy o zdrowie obywatela. Tylko co z jego chęcią na schabowego? To przykład dość żartobliwy, ale pokazuje ku czemu zmierza ta nieustanna inigilacja. Dasz palec, wezmą rękę. Tak to działa. Małymi kroczkami, tłumacząc “jesteś spokojnym obywatelem więc nic ci nie grozi”. Już nawet nie próbuję sugerować, że dostęp do newralgicznych inforamcji umożliwia również ich podmianę na własne. Powiesz coś niewygodnego dla rządu? NO TAK – TERRORYSTA. Mamy na to dowody! Służby znalazły maile i smsy. Każdy nadmiar władzy prowadzi do nadużyć. Zawsze.

Bartosz Szastak: Spróbujmy teraz odwrócić sytuację. Wyobraź sobie sytuację, w której to Ty jesteś odpowiedzialny za bezpieczeństwo państwa. Wtedy pewnie nie byłbyś taki przeciwny kontrolowaniu wybranych SMSów. Wystarczy przypomnieć sobie wszystkie udane ataki terrorystyczne po 11 września 2001 roku , oraz reakcje społeczne po takich sytuacjach. Bardzo często w mediach informacja o tym, że obywatele obwiniają służby bezpieczeństwa, które powinny wiedzieć jak reagować by zapobiec takim wydarzeniom. Co do telefonów marki Blackberry i ich możliwości do szyfrowania wiadomości, to też nie do końca masz rację. Niestety będę musiał powiedzieć teraz kilka gorzkich słów na temat użytkowników Androida oraz iOS, którzy kompletnie nie mają pojęcia o swoich urządzeniach. Gdyby tak na prawdę tylu osobom zależało na anonimowości oraz bezpieczeństwie wiadomości pewnie poświęciliby chociaż moment by poszukać informacji na ten temat w internecie, a nie tylko narzekali! Ilu z was słyszało o technologii WhisperPush? Pewnie prawie nikt, a by uzyskać szyfrowane wiadomości wystarczyło wejść do sklepu Play lub App Store i pobrać TextSecure. Twórcy programu jednak zrezygnowali z szyfrowania jakiś czas temu, ponieważ popyt na to był bardzo mały. To tylko świadczy o ogromnym braku wiedzy użytkowników, którzy może zamiast smartfonów powinni najpierw nauczyć się obsługiwać zwyczajne telefony komórkowe. Jeśli pozwolimy sobie na kontrole to pewnie będzie ona postępowała, ale scenariusz, który przedstawiłeś nadawałby się raczej na grę lub film. Żyjemy w trochę innym świecie i raczej nie będziemy dzielić się obrazem z kamer czy kotletem z rządem. W pewnym momencie ludzie pewnie się obudzą i znaczną protestować bardziej niż teraz i nie dopuszczą do pełnej inwigilacji. Ogólnie czytając twoją wypowiedź mam wrażenie, że na czymś się wzorowałeś, więc polecam film Służby Specjalne gdzie pada ciekawe hasło, gdy ludzie na usługach rządu muszą kogoś zlikwidować- “Przyszliśmy Ci zrobić samobójstwo”.

Jan Kowalski: Scenariusze na gry, filmy i książki, które jeszcze dwadzieścia lat temu były uważane za science fiction, obecnie są realizowane. Oczywiście wtedy wszyscy pukali się w głowę i reagowali zupełnie podobnie jak ty, ale historia uczy, że jeśli władze mogą coś wykorzystać, to już to na pewno wykorzystują. Bezpieczeństwo kraju nie może polegać na permanentnej inwigilacji obywateli, bo to się zawsze koniec końców obraca przeciwko nim. Powiedz sam, czy uśmiecha ci się myśl, że stado oszołomów obecnie siedzących u steru dostaje nagle takie narzędzia i z nich nie korzysta? Jakie numery są wtedy w stanie wykręcić swoim przeciwnikom? Jak szary obywatel będzie mógł się przed tym bronić? Nijak. Nadmiar władzy i uprawnień zawsze prowadzi do korupcji. To nie jest nowy wynalazek. Ludzkość się z tym boryka od początków swojego istnienia i naprawdę sporą naiwność trzeba w sobie mieć, by to negować i dawać innym do łapy broń, którą w każdej chwili mogą wymierzyć w nas. Już w tej chwili wszelkiego rodzaju sniffery, robaki i trackery śledzą wszystko co robimy w sieci. Nie ma właściwie żadnego problemu, by prześledzić działalność, sprawdzić jakie pornoski ostatnio oglądałeś i wysłać twojej dziewczynie sms’y z wygłupów z koleżanką. To co dla Ciebie będzie bez znaczenia, otoczenie może odebrać zupełnie inaczej. Zażartujesz, że czterolatki są fajne, ale trochę za stare i jakiś oszołom z dostępem, może z ciebie zrobić pedofila. Ktoś się dokopie do jakiegoś zdjęcia i wywalą cię z roboty. Z jednym się zgodzę. Ludzie generalnie nie mają o bezpieczeństwie pojęcia, nie chcą wiedzieć i nie interesują się. Niestety potem bardzo często żałują. Wiem, że anonimowość to mrzonka, ale jestem  zdania, że nikt nie powinien mieć uprawnień, by mi grzebać w poczcie, sms’ach i w portfelu. To, że nie mam nic do ukrycia, nie oznacza, że chcę się tym od razu dzielić z całym światem. Sąsiad też chciałby wiedzieć o nas wszystko, ale jakoś nas nie przekonuje to, by go wpuszczać w środek rodzinnej kłótni. Ten sam sąsiad może być pracownikiem służb a my mu w imię “bezpieczeństwa narodowego” daliśmy dostęp do kamer w domu.

Bartosz Szastak: W takim razie podaj mi sposób w jaki taka kontrola mogłaby się odbywać. Nie da się przeskoczyć tego aspektu, bo może to prowadzić do sytuacji stwarzających zagrożenie dla zdrowia i życia wielu ludzi. Ja oczywiście też nie jestem za tym by dzielić się wszystkim, bo ja akurat o swoje bezpieczeństwo w internecie jakoś dbam. Póki nie znajdzie się lepszy sposób chyba będę musiał optować za tym co mamy.  Na 99% jestem również przekonany, że Ty ze względu na wygodę czasami narażasz swoje prywatne dane, np. poprzez trzymanie kopii swojej książki telefonicznej czy kalendarza na koncie Google, czy się mylę? Co do argumentu o czterolatkach- no cóż, nie od dzisiaj znane jest powiedzenie “podaj człowieka, a ja znajdę Ci paragraf”. Jestem przekonany, że gdy ktoś będzie chciał użyć swojej władzy by Cię zniszczyć to znajdzie na to sposób, a to co mi napisałeś kojarzy mi się z tym:

coimc

Co do wpuszczania sąsiadów w prywatne sprawy mam trochę inną wizję. Ja, pomimo mojego zainteresowania technologiami mobilnymi staram się załatwiać prywatne czy ważne sprawy osobiście, a nie za pomocą maili czy smsów. Brzmi staromodnie lub jak z jakiegoś niskobudżetowego filmu, gdzie przeciwnicy muszą załatwić to sam na sam, ale cóż- taki jestem. Szkoda, że gdy uda się udaremnić jakiś atak lub powstrzymać katastrofę, wszyscy chwalą służby, które się tym zajęły, ale gdy tylko jakiś debilny złodziejaszek napisze co ukradł i policja go złapie, to inwigilacja jest zła.

Jan Kowalski: Tak. Powiesz im, że są zboczeńcami, im będzie przykro i sobie pójdą. 😉 A tak poważnie, to nie mam nic przeciwko łapaniu idiotów publikujących na ryjbuku zdjęcia ostatniego łupu. Nie mam nic przeciwko monitorowaniu działaności osób powiązanych w jakiś sposób z grupami podwyższonego ryzyka. To są jednak procedury, które nie wymagają szerszego dostępu i dawania większych uprawnień kolejnym służbom. Oni już mają odpowiednie narzędzia i z nich korzystają. Są z resztą takie służby, które mają naprawdę dostęp do mnóstwa informacji i są te, które takiego dostępu nie mają. Dorzucanie im kolejnych możliwości moim zdaniem nie zwiększy bezpieczeństwa, tylko zwiększy inwigilację polityczną i biznesową. Zwiększy bat na obywateli “niepokornych”, którym się wyłączy komórki i zablokuje dyski twarde.

Należy również pamiętać, że policja w oczach psykujących smarkaczy i domorosłych “bandziorów” panoszących się w internecie zawsze jest zła. To nie oni winni, że zdemolowali przystanek tylko “psy” się na nich rzuciły i zrobiły ziazi w paluszek. Ukradł coś w supermarkecie? Obsługa sklepu to męskie zwisy a policjanci to synowie kobiety lekkich obyczajów. Przecież on jest w porządku. Winni ci, co go złapali. Dlatego na forach pełnych żalu jak to policja ściga, jak to inwigiluje i jak to prześladuje biedaczków, można się co najwyżej pośmiać. Po prostu normalny obywatel bez zatargów z prawem nie ma takich problemów jak sieciowi “gangsta” z Koziej Dolnej. Przekroczyłem szybkość, dostałem mandat, zapłaciłem. Nikt mi pedału gazu do podłogi złośliwie nie przykręcił. A Policja się mną ponad ten mandat nie interesuje, nie ściga i nie inwigiluje. To wszystko farmazony.

Zgodzę się natmiast co do tego, że jeśli ktoś będzie chciał użyć swojej władzy by mnie usadzić, to sobie poradzi. Problem w tym, że nie widzę powodu aby mu to jeszcze ułatwiać. Mają naprawdę już dość narzędzi, by skutecznie działać.

Bartosz Szastak: Trochę się chyba rozpisaliśmy więc najwyższy czas kończyć. Piszcie do nas jakie wy macie pomysły na kontrole danych, bez pełnego dostępu do nich oraz wysyłajcie tematy, które chcielibyście zobaczyć w kontrze. Czekamy na odpowiedzi!

Ranking smartfonów i tabletów – marzec 2015

Wcześniejszy wpis

Seeder | ROOT

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Cykle