GOCLEVER Chronos Eco

Jeżeli ktoś zetknął się przypadkiem ze smartwatchem WeLoop Tommy, mógłby zostać mocno zaskoczony jego podobieństwem do produktu Goclevera. „Podobieństwo” to zresztą mało adekwatne słowo – oba zegarki są identyczne. Nie czynię tu oczywiście żadnych zarzutów. Rebranding jest zabiegiem dość często stosowanym w marketingu i nie mam wątpliwości że sprzedaż pod dobrze rozpoznawalną w Polsce marką GOCLEVER ma dużo większe szanse na powodzenie niż pod szyldem mało znanej chińskiej firmy.

Wykonanie i wzornictwo

Zegarek dostarczany jest w dość gustownym, ascetycznym pudełku z ciemnoszarej tektury, z naniesioną na wierzchu czarnym połyskującym lakierem nazwą produktu.

Goclever_Chronos_Eco_box

Obok instrukcji obsługi jedynym akcesorium jakie znajdziemy we wnętrzu pudełka jest krótki kabelek przeznaczony do ładowania baterii. Z jednej strony zakończony jest standardowym wtykiem USB, a z drugiej złączem wyposażonym w magnetyczny zatrzask. Odpowiednie wyprofilowanie obudowy złącza i samego zegarka uniemożliwia błędne podłączenie zasilania.

Goclever_Chronos_Eco_charging

Cztery przyciski sterujące są spore, wyraźnie wystają ponad obrys obudowy, są dobrze wyczuwalne i posiadają stosunkowo duży skok. Pomimo tego udało mi się wykonać dość znaczną liczbę nieskutecznych wciśnięć.

Goclever_Chronos_Eco_sides

Charakterystycznym elementem Chronosa Eco jest wyświetlacz LCD z paletą zredukowaną do dwóch barw – czarnej i białej. Wyposażono go w spodnią warstwę refleksyjną, która zapewnia dobrą czytelność treści przy wykorzystaniu jedynie odbitego światła otoczenia. W ciemności i półmroku z pomocą przychodzi diodowe podświetlenie, włączające się zawsze na 2 sekundy, bez względu na tryb jego aktywacji.

Goclever_Chronos_Eco_display

„Zero-jedynkowy” ekran siłą rzeczy przekłada się na mało urzekający wygląd interfejsu użytkownika. Jednak pasywny tryb wyświetlania, wystarczający w przytłaczającej większości sytuacji, ma zbawienny wpływ na żywotność baterii. Przy tym ciekłokrystaliczny panel nie posiada wad charakterystycznych dla technologii e-ink – długiego czasu odświeżania i pozostawiania widocznych „duchów”.

W Chronosie Eco nie znajdziemy głośnika. Do sygnalizowania istotnych zdarzeń wykorzystywane są dobrze wyczuwalne wibracje. Nie sprawdzałem wodoszczelności zegarka. Producent deklaruje jego zdolność do przetrwania w zanurzeniu na głębokości nieprzekraczającej 5 metrów.

Prasowe i reklamowe zdjęcia inteligentnych zegarków z reguły starannie ukrywają ich częstą przypadłość – w porównaniu z tradycyjnymi czasomierzami są one na ogół nieprzyzwoicie grube. Wysoki na 11 mm Chronos Eco też raczej nie przykleja się do skóry, tym bardziej że jego dość spore w porównaniu z wyświetlaczem cielsko nie jest w najmniejszym stopniu wyprofilowane.

Obsługa

Funkcjonalność smartwatcha Goclevera jest raczej skromna. Mówiąc szczerze, Chronos Eco oferuje niewiele więcej niż popularne w ostatnich dekadach ubiegłego stulecia zegarki elektroniczne, a czasami nawet mniej – np. brakuje mu stopera.

Jedną z przydatnych cech wearables jest możliwość kojarzenia ich ze smartfonami, pozwalająca na przesyłanie informacji w obu kierunkach, dodatkowe wzajemne sterowanie zwiększające komfort użytkowania, itd. Chronosem Eco zawiaduje niestandardowe, proste autorskie oprogramowanie. Pomimo tego przewidziano współpracę z urządzeniami mobilnymi opartymi o iOS i Androida, a realizowana jest ona za pośrednictwem stosownych aplikacji. W wypadku produktów Apple obsługiwane są iPhone’y od 4S wzwyż, z systemem nie starszym niż 7.1. Z Androidem sprawa jest bardziej skomplikowana. GOCLEVER deklaruje zgodność z własnymi smartfonami, natomiast dla sprzętu firm trzecich podany jest ogólny wymóg (co najmniej KitKat) oraz niezbyt obszerna lista modeli telefonów sprawdzonych w działaniu. Mój Galaxy S3 znalazł się na niej, jednak posiadając przy tym zbyt archaiczną wersję systemu (Jelly Bean 4.3). Mimo to współpraca obu urządzeń układała się na ogół poprawnie, nie wykluczam jednak że drobne wpadki należy złożyć na karb nie do końca wypełnionych warunków zgodności. Aplikacja na Androida jest prosta, przejrzysta i posiada polską wersję językową, choć do paru zakątków nie udało się tłumaczom dotrzeć. Jej obce pochodzenie potwierdza zresztą folder o nazwie „Weloop” tworzony w trakcie instalacji.

Do łączenia ze smartfonem używany jest powolny ale wysoce energooszczędny moduł Bluetooth 4.0. Do pomyślnego skojarzenia niezbędna jest aplikacja, dokonująca go zresztą w nietypowy, swoisty sposób. Procedura jest maksymalnie uproszczona, a zielony robot zostaje na tyle ogłupiony, że w ustawieniach systemu nie znajdziemy śladu obecności Chronosa Eco.

Menu smartwatcha jest na tyle nieskomplikowane, że przegląd jego poszczególnych pozycji pomoże usystematyzować opis wszystkich funkcji udostępnianych przez ten jeden z najtańszych inteligentnych czasomierzy dostępnych na rynku. Wszędzie tam gdzie smartfonowa aplikacja wnosi istotny wkład w poszerzenie funkcjonalności zegarka, nie omieszkam o tym wspomnieć. Główny ekran menu uruchamiamy wciśnięciem samotnego lewego przycisku, a dalej pełni on już rolę zgodną z wytłoczonym nań piktogramem, obrazującym strzałkę „wstecz”. Na górze wyświetlany jest aktualny czas, ikona Bluetooth (jeśli połączenie ze smartfonem jest aktywne) oraz stan baterii pokazywany w dość zgrubny sposób. Wyboru jednej z sześciu pozycji menu dokonujemy skrajnymi „strzałkami” po prawej stronie, a potwierdzamy go środkowym przyciskiem.

Goclever_Chronos_Eco_menu01

1. Powiadomienia

W teorii zegarek umożliwia odbieranie dowolnych powiadomień pojawiających się w smartfonie.

Goclever_Chronos_Eco_menu02Jednak domyślnie aplikacja zakłada jedynie dwa aktywne źródła notyfikacji. Ja rozszerzyłem ten zestaw o kilka mniej lub bardziej przypadkowych pozycji:

Goclever_Chronos_Eco_app01

Efekt był dość rozczarowujący – oprócz powiadomień generowanych przez Gmaila oraz samą aplikację Goclevera, do zegarka docierały jedynie wieści od Listonica i Shazama. Załóżmy jednak że winowajcą jest tu Jelly Bean.

Chronos Eco gromadzi nadchodzące informacje w swojej nadzwyczaj skromnej pamięci. Trudno mi określić jaki dokładnie obowiązuje tutaj limit (ilość powiadomień czy ich objętość), nie udało mi się jednak zebrać na raz więcej niż 15 indywidualnych wpisów. Do ich sekwencyjnego przeglądania służą klawisze ze strzałkami.

2. Sterowanie muzyczną playlistą

Przydatność tej funkcji drastycznie spada wraz z rosnącą liczbą zgromadzonych w smartfonie plików audio. Zegarek pokazuje je w postaci jednej, dość przypadkowo posortowanej listy, odzwierciedlającej indeksowanie dokonane przez Androida. Jej przewijanie przy kilkuset pozycjach trwa wieki, szczególnie że skromna pamięć Chronosa wymusza pobieranie tytułów utworów na bieżąco przez niezbyt rączy Bluetooth 4.0. Jedynym sensownym rozwiązaniem w takiej sytuacji zdaje się być wybór konkretnego utworu w smartfonie i ograniczenie sterowania zegarkiem do pauzowania i wznawiania odtwarzania, ewentualnie – do przeskakiwania o kilka pozycji w obu kierunkach.

W moim Galaxy S3 nie mam zdefiniowanego domyślnego odtwarzacza audio, pomimo tego Chronos Eco uruchamiał aplikację Samsunga „Muzyka”, która prawdopodobnie gdzieś w systemie zapisana jest na pierwszym miejscu.

3. Zdalna kontrola aparatu

Ta nieskomplikowana funkcja pozwala po prostu na zdalne wykonanie zdjęcia lub rozpoczęcie i zakończenie rejestrowania filmu. Niestety, jej działanie związane jest wyłącznie z aplikacją Goclevera, w której ustawienia związane z modyfikowaniem parametrów zdjęcia/filmu praktycznie nie istnieją, jeśli pominiemy możliwość włączania i wyłączania diody doświetlającej.

4. Krokomierz

Chronos Eco zlicza postępy użytkownika w pokonywaniu przestrzeni w cyklu dobowym. Każdego kolejnego dnia licznik jest zerowany i na ekranie zegarka możemy zobaczyć efekty naszych aktualnych wysiłków.

Goclever_Chronos_Eco_menu03

Wcześniejsze rezultaty można odczytać dzięki klawiszom ze strzałkami, zapamiętuje je także aplikacja na smartfonie, dokonując przy okazji bardziej czytelnej prezentacji.

Goclever_Chronos_Eco_app02Stopień wypełnienia zielenią okręgu otaczającego przedstawiony liczbowo wynik odzwierciedla stan realizacji założonego dziennego celu. Cele definiujemy w ustawieniach aplikacji, które omówię nieco później. Sam zegarek, jak i aplikacja, sięgają pamięcią tylko 7 dni wstecz. Dla bardziej rozciągniętej w czasie kontroli aktywności niezbędne więc jest samodzielne gromadzenie statystyk.

Akcelerometr śledzący ruchy zegarka i próbujący odsączyć te odpowiadające krokom od pozostałych, z pewnością nie ma łatwego zadania. Wystarczy uzmysłowić sobie jak różna może być charakterystyka przyśpieszeń w trakcie forsownego biegu z intensywnym balansem ramion od tej w czasie spokojnego marszu z rękami w kieszeniach. Nie będę jednak skrywał, że wskazania krokomierza Chronosa Eco często mocno mijają się z rzeczywistością, a niekiedy są wręcz kuriozalne. Dla przykładu: po przejściu precyzyjnie odmierzonych 800 kroków (zdecydowany marsz z nieruchomymi rękami) zegarek Goclevera naliczył 956 kroków, podczas gdy aplikacja Runtastic Pedometer zainstalowana w Galaxy S3 była dużo bliżej prawdy – 810 kroków. Przy swobodnych ruchach ramion „nadwyżki” Chronosa rosną znacznie i cechują się dużym rozrzutem przy powtarzaniu prób. Zupełnie groteskowo przedstawiają się wyniki śledzenia czynności zupełnie niezwiązanych z przebieraniem nogami:

  • trzygodzinna sesja przed komputerem – ok. 1000 kroków
  • rozbicie 5 plastrów schabu ręką uzbrojoną w zegarek – ok. 600 kroków
  • pokonanie dystansu 1 km samochodem – od 150 do 400 kroków (w zależności od stanu nawierzchni)

5. Monitorowanie snu

Aby Chronos Eco miał w ogóle szanse na w miarę sensowne kontrolowanie faz snu, musimy go poinformować zarówno o momencie udania się na spoczynek, jak i o chwili przebudzenia. Można to uczynić bezpośrednio w menu albo przy użyciu aplikacji w telefonie. Najwyraźniej zegarek nie bierze pod uwagę dźwięków rejestrowanych przez sparowany smartfon i opiera się wyłącznie na wskazaniach akcelerometru tropiącego chwile miotania się w pościeli i wyciągającego na tej podstawie wnioski o głębokości snu. Jeśli nie rozstajemy się z Chronosem w nocy, otrzymujemy dość malownicze wykresy. W przeciwnym wypadku stają się one monotonne, uzupełnione jedynie drobną konfabulacją dotyczącą długości faz zasypiania i powrotu do rzeczywistości.

Goclever_Chronos_Eco_app03Podobnie jak w wypadku krokomierza przechowywana jest historia z ostatnich 7 dni.

6. Ustawienia

Tutaj znajdziemy listę składającą się z dziesięciu pozycji o różnym stopniu przydatności. Bluetooth pozwala na rozłączenie się ze smartfonem i ponowne przywrócenie komunikacji, jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę. Czas i data pozwala na ręczne korekty, ale mają one wyłącznie sens gdy zegarek jest samodzielny. Przy sparowaniu ze smartfonem czas pobierany jest z niego i nie ma możliwości wykluczenia tego elementu synchronizacji. Znajdź telefon robi dokładnie to czego można oczekiwać, pod warunkiem że wcześniej oba urządzenia nie straciły kontaktu wskutek zbytniego oddalenia się od siebie. Takie zdarzenie jest zresztą sygnalizowane wibracją zegarka. Gdy nie chcemy by w ciągu dnia każde naciśnięcie jakiegokolwiek przycisku uruchamiało Podświetlenie, wybieramy opcję NIE. W sekcji Tryb nocny określamy zakres godzin w którym ta restrykcja nie obowiązuje. Dodatkowo możemy zezwolić na włączanie podświetlenia energicznym skrętem nadgarstka w opcji Podświetlenie ruchem. Da się zdefiniować inny niż polski Język interfejsu. Jeśli czarne znaki na białym tle wydadzą się irytujące, można zmusić Wyświetlacz do pracy w negatywie. Zresetuj i Chronos info nie wymagają chyba komentarza.


Na krótką wzmiankę zasługuje kilka opcji dostępnych w aplikacji. Określić możemy w niej dwa odrębne dobowe cele: ilości przebytych kroków i czasu snu. O stopniu ich realizacji aplikacja informuje w kilku miejscach, a o niezrealizowaniu planu fitness może przypomnieć o określonej godzinie dodatkowym powiadomieniem. Podanie wzrostu, wagi, płci i daty urodzenia nie jest obligatoryjne, ale, jak się domyślam, pomaga w dokładniejszym obliczaniu spalonych kalorii. Z kolei również nieobowiązkowe ujawnienie imienia i nazwiska ma w zamyśle ułatwić nawiązanie kontaktu z innymi użytkownikami Chronosa oraz rywalizowanie z nimi w oparciu o nieustannie aktualizowany ranking osiągnięć. Jego wartość motywacyjna wydaje się jednak dyskusyjna – niejednokrotnie pojawiają się tam absurdalne rezultaty liczone w milionach kroków. Przydatnym drobiazgiem może okazać się Memo, które wysyła do zegarka powiadomienie z dowolnym wpisanym w aplikacji tekstem, dostępne do momentu wyparcia go przez sukcesywnie nadchodzące kolejne notyfikacje. W każdym dniu tygodnia da się niezależnie zdefiniować czas pojedynczego alarmu, co w wypadku Chronosa oznacza oczywiście wibrację. Trudno ją jednak uznać za efektywny sposób budzenia.

Skądinąd wiadomo, że dla sporej grupy użytkowników możliwość nieustannego zmieniania dzwonków i tapet stanowi jedną z największych zalet telefonu. Twórcy Chronosa wzięli to pod uwagę i wbudowali w aplikację pokaźny zestaw cyferblatów. Zegarek jest w stanie jednocześnie przechować maksymalnie trzy z nich, pozwalając przy tym na ich szybkie przełączanie za pomocą klawiszy ze strzałkami. Przyznam jednak, że niewiele z tych propozycji urzekło mnie urodą i czytelnym sposobem prezentacji czasu. Co gorsza, przesyłanie pojedynczej tarczy do zegarka trwa prawie minutę.

Na zakończenie parę słów poświęcę baterii. Jej nominalna pojemność wydaje się na pierwszy rzut oka niemalże śmieszna, jednak w połączeniu z bardzo oszczędnym procesorem, a przede wszystkim z pracującym głównie w trybie pasywnym wyświetlaczem, osiąga ona niewiarygodnie długie przebiegi. W okresie testów zegarek prawie nieustannie był sparowany ze smartfonem, a do tego przy każdym energicznym ruchu i naciśnięciu przycisku uruchamiało się na 2 sekundy podświetlenie ekranu. Pomimo tego stan baterii ze 100% spadł po dwóch tygodniach do poziomu 33%, co pozwala mi sądzić, że bateria bez większego trudu przetrwałaby jeszcze kolejny tydzień. Trudno przewidzieć jak wyglądałaby jej żywotność z wyłączonym podświetleniem i przeprowadzaną sporadycznie synchronizacją.

Wydawałoby się, że ogniwo o pojemności 110 mAh powinno napełnić się w mgnieniu oka. Jednak w trosce o jego żywotność znacznie ograniczono natężenie ładującego prądu i cały proces trwa najprawdopodobniej ponad 3 godziny. Najprawdopodobniej, ponieważ miałem jedynie okazję karmić baterię poczynając od rzeczonego stanu 33%, co zajęło 2 godziny i 25 minut.

Podsumowanie

Spoglądając na zamieszczone w poniższej tabelce niektóre elementy specyfikacji można odnieść wrażenie, że cofnęliśmy się w czasie co najmniej o kilkanaście lat. Tym niemniej Chronosowi Eco z założenia postawiono skromne, mało wymagające zadania, które wypełnia zadowalająco. Zresztą nietrudno zauważyć, że hardware Pebble czy inteligentnych zegarków Sony w niewielkim stopniu przewyższa produkt Goclevera, posiadający, nawiasem mówiąc, wiele cech wspólnych ze smartwatchem stworzonym dzięki Kickstarterowi.

Goclever_Chronos_Eco_params

Postanowiłem wystawić stosunkowo wysoką notę cząstkową wyświetlaczowi, który co prawda prezentuje się mało okazale, ale za to radykalnie redukuje zapotrzebowanie na energię. Jemu też w dużej mierze zawdzięcza swą glorię bateria, którą redakcja MobileWorld24 zgodnie postanowiła nagrodzić medalem.

Goclever_Chronos_Eco_medal_batt

W przyszłości będziemy starać się wyróżniać podobnymi odznaczeniami inne urządzenia, które swoimi ponadprzeciętnymi osiągnięciami w poszczególnych kategoriach zasłużą naszym zdaniem na dodatkowe podkreślenie ich wyjątkowości.

GOCLEVER Chronos Eco nie jest wszechmocnym kombajnem, którego funkcjonalność można dodatkowo poszerzać instalowanymi aplikacjami. Oferuje jedynie kilka elementarnych udogodnień, ale ma dwa niezaprzeczalne atuty: długi czas działania na baterii i atrakcyjną cenę. Jeśli więc komuś nie przeszkadzają jego niezbyt imponujące możliwości, zdecydowanie zasługuje na polecenie.