Overmax Soundbox 2.1

Połączenia bezprzewodowe sukcesywnie wypierają kable wszędzie tam gdzie jest to możliwe i względnie łatwe. Najdłużej opierającym się bastionem są domowe systemy audio. Ich producenci dość często opieszale reagują na nowe wyzwania i potrzeby. Nadal część wytwarzanych wzmacniaczy, tunerów, czy też kompletnych zestawów pozbawiona jest interfejsów radiowych. Dla ich nabywców oraz posiadaczy starszego sprzętu rozwiązanie przygotował Overmax.

Wykonanie i wzornictwo

Soundbox 2.1 to niewielkie (84 x 84 x 24,7 mm) i niezwykle lekkie pudełko (40 g), wykonane z czarnego błyszczącego tworzywa przypominającego czysty lub modyfikowany polistyren. Pakowane jest ono do niewiele większego kartonika wraz z zasilaczem (przystawka nie posiada baterii), przewodem zasilającym USB/microUSB, stereofonicznym kablem mini-jack/RCA i lakoniczną instrukcją obsługi.

Overmax_Soundbox_2_1_box

Połyskliwa kostka nie zabiera dużo miejsca, trudno ją też uznać za element zaburzający estetykę wnętrza domu, jednak w razie czego nic nie stoi na przeszkodzie by usunąć ją z eksponowanego miejsca i skryć za urządzeniem audio z którym współpracuje, szczególnie że osiadający na fortepianowej powierzchni kurz nie podkreśla jej urody. Należy tylko pamiętać by nie przesadnie nie zakłócić bezprzewodowej komunikacji. Wymagania energetyczne urządzenia są na tyle niewielkie, że można je dokarmiać z portu USB 2.0 zamiast z dołączonego zasilacza sieciowego.

Na jednej z bocznych ścianek, którą umownie nazwę „przednią”, znajdziemy dwie zielone diody sygnalizujące obecność zasilania i aktywność modułu WiFi. Ścianki z lewej i prawej strony pozostają puste, natomiast z tyłu znajdziemy skromny zestaw gniazd oraz przycisk przywracający ustawienia fabryczne.

Overmax_Soundbox_2_1_sides

Poza przyciskiem RESET nie ma żadnych innych elementów manipulacyjnych, bowiem konfiguracja i sterowanie urządzeniem odbywa się zdalnie, przy użyciu WiFi, przydzielonego adresu IP w lokalnej sieci i dowolnej przeglądarki internetowej. Jest to sposób zarządzania analogiczny do tego znanego z praktycznie chyba wszystkich domowych ruterów.

Obsługa

Soundbox 2.1 ewidentnie powstał z myślą o urządzeniach mobilnych, choć przy spełnieniu odpowiednich warunków i odrobinie szczęścia (o tym nieco dalej) jest w stanie również obsługiwać tradycyjny sprzęt komputerowy. Spośród występujących powszechnie w smartfonach i tabletach modułów komunikacyjnych, do przesyłania strumieni multimedialnych potencjalnie nadają się trzy. NFC nie dość że dysponuje niską przepustowością, to do tego działa na bardzo niewielkich dystansach, czyniąc wygodę korzystania z bezprzewodowej transmisji dość iluzoryczną. Bluetooth poczynając od wersji 2.0 (z EDR) posiada transfery wystarczające nawet do przesyłania nieskompresowanych strumieni audio, a ponadto dzięki ściśle ustandaryzowanym profilom zapewnia bezproblemową komunikację szerokiej gamy urządzeń. Z kolei WiFi jest kanałem o największej przepustowości, ale brak w nim ujednoliconych protokołów przesyłania multimediów, co zmusza do stosowania odrębnie stworzonych rozwiązań dla zachowania kompatybilności. Overmax postawił właśnie na WiFi wsparte dodatkowo najpopularniejszymi protokołami: DLNA i AirPlay.

Nie miałem okazji sprawdzić współpracy iUrządzeń z Soundboxem, znając jednak skrupulatność Apple i jednorodność jego produktów śmiem podejrzewać, że o ile w przystawce poprawnie zaimplementowano protokół AirPlay, jej użytkownik nie powinien spotkać się z jakimikolwiek problemami. Tego samego nie mogę powiedzieć o DLNA. Z mojego punktu widzenia nie pierwszy to przypadek kiedy ten otwarty standard, gotów obsłużyć nawet tostery i otwieracze do konserw (o ile posiadają WiFi), potrafi zawieść. Na pocieszenie dodam, że kłopotów nie miało żadne z kilku biorących udział w testach urządzeń z Androidem. Pojawiły się one natomiast w wypadku desktopa z Windows XP SP3 i laptopa z Windows 7.

Aby zmusić Soundboxa do połykania wysyłanych doń strumieni i przetwarzania ich na dźwięki, należy najpierw wstępnie go skonfigurować. Jak już wspomniałem, dokonuje się tego za pomocą przeglądarki internetowej i dowolnego urządzenia  wyposażonego w WiFi. Panel konfiguracyjny jest nieskomplikowany i dostępny pod adresem pochodzącym z puli adresów prywatnych: http://192.168.222.254.  Obsługuje wiele języków, w tym polski, a jego główne menu składa się z 4 sekcji.

Overmax_Soundbox_2_1_menu01

Warto rozpocząć od „Ustawień podstawowych”, gdzie tworzymy z Soundboxa typowy, widoczny dla innych urządzeń punkt dostępowy. Wskazane jest przy tym użycie zabezpieczeń (np. WPA2) i nie chodzi tylko o uniemożliwienie sąsiadom złośliwego podpinania się pod nasz zestaw audio. Za chwilę to wyjaśnię w opisie sekcji „Połączenie internetowe”.

Overmax_Soundbox_2_1_menu02

W sekcji „Serwis audio” dokonujemy wyłącznie jednej czynności – nadajemy nazwę, która będzie identyfikować Soundboxa w aplikacjach obsługujących AirPlay lub DLNA.

Overmax_Soundbox_2_1_menu03

 Najciekawsze rzeczy dzieją się w „Połączeniach internetowych”, choć w zasadzie można śmiało zignorować tę pozycję menu. Przystawka i tak będzie wykonywała swoje podstawowe zadanie – odtwarzanie przesyłanych do niej z różnych urządzeń strumieni audio. Jeśli jednak przyjrzymy się internetowym opcjom, zauważymy że istnieje możliwość stworzenia bezprzewodowego mostu pomiędzy Soundboxem a domowym ruterem WiFi. Daje to parę korzyści. Przede wszystkim w takiej konfiguracji przystawka będzie mogła również odtwarzać strumienie pochodzące z internetu, korzystając z pośrednictwa aplikacji obsługującej AirPlay/DLNA (tej samej której używamy do lokalnego strumieniowania). Po drugie, Soundbox przy okazji stanie się dodatkowym punktem dostępowym (drugim „ruterem”) co może poprawić lub powiększyć zasięg domowej sieci WiFi. Most jest przy tym na tyle „przeźroczysty”, że strumieniowanie audio może się odbywać zarówno przy bezpośrednim połączeniu z Soundboxem, jak i z podstawowym ruterem.

Jeśli zgodnie z dobrym zwyczajem zabezpieczamy domowy ruter przed niepowołanym dostępem, dokładnie to samo powinniśmy uczynić z urządzeniem Overmaxa i stąd wzięła się moja wcześniejsza sugestia.

Overmax_Soundbox_2_1_menu04

Ostatnia pozycja w menu pozwala na aktualizowanie oprogramowania Soundboxa. Nie miałem okazji sprawdzić całej procedury ale sprowadza się ona najprawdopodobniej do wskazania pliku z obrazem systemu i uruchomienia polecenia zapisania nowego kodu w pamięci urządzenia. Plik powinien wcześniej zostać przeniesiony na nośnik USB, który następnie należy wetknąć do gniazda znajdującego się na tylnej ściance.

Na oficjalnej stronie sklepu Overmaxa można znaleźć informację o możliwości odtwarzania plików znajdujących się na wetkniętym do Soundboxa pendrive, a nawet o zdolności do obsługiwania przez port USB modemów 3G. Nie znajduje to odbicia w oficjalnej instrukcji, która milczy na temat modemów i stwierdza wyraźnie, że gniazdo USB służy wyłącznie do aktualizacji. Moje doświadczenia również nie potwierdziły istnienia tych dodatkowych funkcji. Modemy 3G często odmawiają współpracy z powodu braku odpowiednich sterowników, nie mogę więc z całą pewnością wykluczyć że moje dwa urządzenia (Huawei E353S-2 i ZTE MF821) miały akurat pecha. Jednak standardowy Mass Storage Device, jakim jest każdy pendrive, również nie chciał ujawnić swej zawartości Soundboxowi. Zakładam że odtwarzanie z nośników pamięci dałoby się wprowadzić stosowną aktualizacją oprogramowania. Pojawia się jednak prozaiczny problem. Otóż gniazda USB i mini-jack umieszczono tak blisko siebie, że w większości wypadków jednoczesne wetknięcie przewodu audio i pendrive’a jest fizycznie niemożliwe. Sprawę rozwiązywałoby oczywiście użycie gniazda S/PDIF.

Tu mała dygresja: sugerowałbym korzystanie w miarę możliwości z S/PDIF. I nie chodzi tu o ewentualną wyższość przetworników C/A zestawu audio nad tymi zamontowanymi w przystawce. Po prostu dostarczany wraz z nią kabel audio (jak i większość mu podobnych) jest dużo bardziej wrażliwy na zakłócenia elektromagnetyczne. Nawiasem mówiąc przetwornik cyfrowo-analogowy Soundboxa ma prawie idealnie płaską charakterystykę częstotliwościową (niewielki spadek przy 20 kHz) i praktycznie niemierzalne zniekształcenia nieliniowe. Po raz kolejny więc nie będę się solidaryzował z ortodoksyjnymi fanami Wolfsonów, Yamah i innych wyrafinowanych chipów audio, szczególnie że w większości wypadków i tak słuchamy strumieni poddanych stratnej kompresji, która wprowadza o niebo większe zniekształcenia niż poczciwy Atheros Qualcomma wbudowany w urządzenie Overmaxa.

Protokół DLNA, zarządzający pakietami niosącymi kolejne porcje przesyłanego strumienia, wymaga potrafiącej go obsłużyć aplikacji oraz kompatybilnego urządzenia odtwarzającego (Soundbox należy do tej kategorii). Użytkownikom Androida Overmax udostępnia do pobrania aplikację Soundbox 2.1 Airmusic. Niestety, próby zainstalowania jej na kilku urządzeniach kończyły się podobnie:

Overmax_Soundbox_2_1_apk_err

Na szczęście w Google Play można znaleźć wiele alternatyw. Jako pierwsza pod rękę nawinęła się aplikacja BubbleUPnP. Zainstalowałem ją na próbę na dwóch smartfonach i tablecie (każde z urządzeń posiadało inną, nie najnowszą wersję systemu) i z pewnym niedowierzaniem stwierdziłem że wszystko działa bez zarzutu. Można mieć zastrzeżenia do układu i wyglądu interfejsu użytkownika tego playera, ale do jego działania – już nie. Nie widzę większego sensu w drobiazgowym opisywaniu aplikacji, bowiem każdy zainteresowany może ją sobie przetestować w trybie wykorzystującym lokalne renderowanie dźwięku.

Miałem pierwotnie zamiar szczegółowo opisać perypetie w ujarzmianiu tandemu Soundbox – Windows, ale ostatecznie zdam tylko bardzo skrótową relację, by nadmiernie nie rozdmuchiwać i tak już nieco przerośniętej recenzji. Jeśli ktoś jest zwolennikiem podejścia „podłączam, uruchamiam – działa” może z góry zapomnieć o skojarzeniu desktopa czy laptopa z zestawem audio za pośrednictwem Soundboxa. W zależności od wersji okienkowego systemu, w najlepszym wypadku użytkownika czeka żmudna konfiguracja, uzupełniona obowiązkowym uruchamianiem kreatorów i narzędzi do rozwiązywania problemów (bez gwarancji stabilnego działania w przyszłości). W najgorszym wypadku – całkowita porażka. Nie wykluczam, że windowsowy geek po odprawieniu czarów znanych wąskiemu gronu wtajemniczonych będzie w stanie zapanować nad tym cybernetycznym chaosem. Słabe to jednak pocieszenie dla przeciętnego melomana.

Pragnę zwrócić uwagę na pewien aspekt, niezbyt oczywisty w pierwszej chwili, który może stać się źródłem dodatkowych niedogodności. Odtwarzanie prawie wszystkich plików audio wiąże się najczęściej z koniecznością ich przetworzenia – większość jest w taki czy inny sposób kodowana. Jeśli dzieje się to lokalnie (smartfon, tablet, komputer), zadanie obróbki pliku przed wysłaniem go do karty dźwiękowej spełnia odpowiednia aplikacja. Gdy napotkamy problem ze specyficznym, nietypowym formatem audio najczęściej wystarczy znaleźć stosowną aplikację/kodek/filtr. Przy korzystaniu z Soundboxa wysyłamy doń nieprzetworzony, zakodowany strumień, z którym musi poradzić sobie samodzielnie. W sytuacji gdy odmówi posłuszeństwa, nie mamy praktycznie żadnej możliwości by przywołać go do porządku. Producent wymienia obsługiwane formaty: MP3—56~256 kb/s, WMA—48~192kb/s, WAV—512 kb/s, ACC/M4A—365 kb/s. Trzeba jednak do tych deklaracji podejść z pewną rezerwą. Z jednej strony, wbrew podanym ograniczeniom, bez problemu odtwarzane są strumienie MP3 o przepływności 320 kb/s, już nie wspominając o WAV które z reguły przekraczają zagadkowy limit 512 kb/s (testowałem z powodzeniem plik stereo, 16 bitów, 96 kHz – przepływność 3072 kb/s). Soudbox radzi sobie również z bezstratnym formatem FLAC, choć odniosłem subiektywne wrażenie, że nie do końca poprawnie przetwarza informacje, różniąc się subtelnie w porównaniu z innymi urządzeniami. Z drugiej strony, przystawka wyłożyła się na złośliwie spreparowanym pliku WAV o częstotliwości próbkowania 37258 Hz, z którym do tej pory nie miał problemu absolutnie żaden odtwarzacz oraz poddała się przy strumieniu AAC zapakowanym w kontener MP4, choć ten sam strumień w surowym formacie .aac przełknęła bez mrugnięcia powieką. Nie chcę tu dodatkowo wymieniać całkiem pokaźnej listy formatów wobec których Soundbox okazuje się bezradny.

Wspominam o tym wszystkim by uprzedzić przyszłych posiadaczy przystawki o ewentualnej konieczności przekonwertowania znacznej części zasobów multimedialnych.

Podsumowanie

Rozpocznę tradycyjną tabelką z parametrami, która tym razem prezentuje się nadzwyczaj skromnie.

Overmax_Soundbox_2_1params

Równie skromna będzie konkluzja. 120 zł za urządzenie, które bez użycia kłopotliwych kabli pozwala na delektowanie się wysokiej jakości dźwiękiem produkowanym przez urządzenia mobilne, nie wydaje się kwotą wygórowaną. Soundbox 2.1 może jednak w praktyce okazać się mocno kapryśny, rujnując w efekcie spokój posiadacza.

More Stories
Solid Explorer Beta – ciekawy eksplorator