[KONTRA] Galaxy Egde – rewolucja czy rozpaczliwa próba wyróżnienia się ?

Witam w kolejnej kontrze, dzisiaj chciałbym zająć się serią telefonów Samsunga o nazwie „Egde”, jednak nie będzie to klasyczna kontra. Dzisiaj wezmą w niej udział trzy osoby! Ja będę optował za tym, że smartfon hitem nie jest, Marek Błaszczyk będzie go komplementował a Wojtek Łęczycki, który właśnie ten sprzęt testuje, napisze kilka słów o tym jak jest na prawdę. Dla mniej zorientowanych w temacie informuje, że Koreański producent wypuści na rynek telefony z zakrzywionym ekranem po boku. Dzięki temu będziemy mogli mieć pod ręką swoje ulubione aplikacje, lub możliwość sterowania telefonem. Dla każdego kto myślał, że te czasy odeszły w niepamięć z Nokią N95, to mały pstryczek w nos, ale czy faktycznie taka modyfikacja smartfona sprawi, że osiągnie on lepsze wyniki sprzedaży?

s6e

Bartosz Szastak: Moim zdaniem Samsung zdaję sobie sprawę z ciężkiej sytuacji w jakiej się właśnie znajduje i powoli zaczyna się chwytać wszystkiego. Desperacja ta wynika z faktu, że od Galaxy S5, flagowce z Korei sprzedają się poniżej oczekiwań i niestety nie jest to mała różnica. Sytuację firmy na rynku pogarsza też fakt, że znani i lubiani twierdzą, że Samsung może za kilka lat upaść jak Nokia. Stwierdzenie takie nie zostało wysunięte oczywiście przez byle kogo, bo swój głos w sprawie zabrał prezes Motoroli, a zaraz po nim CEO Cyanogena.

Marek Błaszczyk: Spekulacje na temat upadku Samsunga to raczej marketingowe pohukiwania i nie uwzględniają szerszego spojrzenia na całość sytuacji. Przede wszystkim koreański potentat to nie firma monokulturowa (przemysł ciężki – w tym zbrojeniowy i stoczniowy, budownictwo, motoryzacja, chemia, lotnictwo, szeroka gama usług, itd.) i porównywanie jej z Nokią czy Blackberry lub HTC jest dużym uproszczeniem. Jeśli jednak skupimy się na samym dziale mobilnym, to po pierwsze Samsunga stać na wieloletnie utrzymywanie go pomimo ewentualnych strat (podobnie jak Intela czy Microsoft), a po drugie jest on całkowicie samowystarczalny jeśli chodzi o zaplecze badawczo-rozwojowe i technologiczne. W tym ostatnim zresztą umacnia pozycję lidera na wielu płaszczyznach: litografia 14 nm i oparte na niej wydajne SoC, wiodące moduły RAM i flash (UFS), wyświetlacze AMOLED, itd., itp. Edge nie jest może rewolucją ale z pewnością przemyślaną reakcją na zmieniającą się sytuację rynkową.

Wojciech Łęczycki: Do samego pomysłu na wygięcie ekranu przez koreańskiego producenta podchodziłem mocno sceptycznie, nie do końca chciałem uwierzyć, że taki jednostronnie zakrzywienie będzie się sprawdzało się w czasie normalnego korzystania z telefonu. I po blisko 3 tygodniach testów nie chcę się rozstawać z Samsungiem Galaxy Note Edge. Dzięki tej dodatkowej powierzchni zawsze pod ręką mam wszystkie najważniejsze funkcje mimo iż mam włączone inne aplikacje. Czy jest to rewolucja? Moim zdaniem nie, ale na pewno krok w dobrym kierunku, bowiem od dłuższego czasu przy smartfonach niewiele się dzieje, pomijając cały czas rosnącą wydajność układów mobilnych i podbijaniu rozdzielczości ekranu. A tutaj Samsung oferuje coś co faktycznie działa i się sprawdza, bo ostatnie nowości jakie serwowali nam twórcy w postaci czytników linii papilarnych czy pulsometrów nie są czymś odkrywczym i nie zmieniają podejścia do telefonu o 180 stopni, a zakrzywiony ekran może nie rewolucją, ale na pewno ewolucją i to w dobrym kierunku. Największym mankamentem tego rozwiązania jest jego cena, bo za telefony z serii Edge przyjdzie nam zapłacić grubo ponad 3000 zł, ale jeśli pomysł podłapią inni producenci okazać się może, że za pewien czas będzie to już standard wśród flagowych modeli.

Bartosz Szastak: Czyli w praktyce się sprawdza.. Tylko co się stanie w wypadku gdy telefon upadnie? Do tej pory po boku chroniła go ramka, teraz istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że podczas upadku smartfona na ten zakrzywiony róg, trzeba będzie kupić cały ekran, co w tym przypadku raczej będzie wiązało się ze sporymi kosztami. Dla tego modelu produkowane są specjalne ekrany, których nawet podróbek szybko nie zobaczymy. Poza tym, nawet jeśli będziemy chcieli skorzystać z telefonu za pomocą bocznej powierzchni to niewiele tam zdziałamy. Do większości czynności i tak będziemy musieli uaktywnić pełny ekran. Do tego jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia, która nawet w moim telefonie bez zakrzywionego ekranu doprowadza mnie do szału- gdy podczas słuchania muzyki w terenie wrzucę go do kieszeni i przez przypadek nacisnę przycisk power, słuchawki wchodzą w interakcję z ekranem i np. zmieniają mi piosenkę. Gdy boczny panel pozostanie aktywny domyślam się, że to działoby się cały czas.

Wojciech Łęczycki: Ekran owszem jest zakrzywiony i pokrywa część prawej krawędzi, jednak aluminiowa krawędź została jedynie zredukowana, ale nadal jest, więc nawet przy upadku odporność na uszkodzenie  jest bardzo podobna do zwykłej wersji Galaxy Note. Jeśli natomiast chodzi o samą funkcjonalność, to zostało to bardzo dobrze przemyślane, bowiem ekran krawędziowy wykrywa tylko te właściwe gesty, nie ma możliwości byśmy go włączyli przypadkowo np. w kieszeni. Podobnie sprawa wygląda, gdy korzystamy z aktywnej postaci ekranu. Trzymając telefon w jednej dłoni niemal zawsze częścią ręki zahaczamy część wyświetlacza, jednak dopiero gdy palcem „wyciągniemy” pasek z krawędzi staje się on aktywny. Zgodzę się, że do bardziej zaawansowanych czynności będziemy musieli odblokować cały ekran, ale przez czas którym miałem możliwość testowania Note Edge niemal w ogóle zrezygnowałem z korzystania ze zwykłego androidowego paska powiadomień, z prozaicznego powodu, ten zawsze był pod ręką i jego obsługa jest naprawdę bardzo prosta.

Marek Błaszczyk: Panowie, zwracam uwagę że nie piszemy zbiorowej recenzji Note 4 Edge, tylko próbujemy zgłębić motywy skłaniające Samsunga do wprowadzania niekonwencjonalnych rozwiązań. Przypomnę że w S6 Edge zakrzywienie ekranu nie posiada żadnych walorów funkcjonalnych, jaki więc ono ma sens? Otóż jak najbardziej jest to próba wyróżnienia się, niekoniecznie jednak rozpaczliwa. Pojawia się pytanie, kto będzie chciał dopłacać znaczące sumy do wariantu S6 przynoszącego jedynie wzornicze zmiany? Ano ci sami którzy gotowi są płacić dużo więcej za szkło i aluminium, które to materiały nie poprawiają działania jakiegokolwiek smartfona, czasami powodują dodatkowe komplikacje, a ich zalety mają głównie charakter estetyczny. Kiedyś samochody wyposażano w proste, tanie reflektory. Dziś królują fantazyjne tzw. światła zespolone, świecące tak samo ale znacząco podnoszące koszty produkcji i serwisowania. Większość konsumentów zagłosowała jednak portfelami za takim rozwiązaniem. Samsung boryka się obecnie z rosnącą konkurencją ze strony coraz lepiej wykonanych i zdecydowanie tańszych urządzeń. Czy powinien podjąć walkę na ceny, czy raczej postawić na unikalność obłożoną wyższą marżą. Być może receptą jest strategia mieszana, ale w segmencie urządzeń premium zdecydowanie lepsze wydaje się drugie wyjście. Powracając do motoryzacyjnych analogii: czy producent o ustalonej renomie, jakim niewątpliwie jest Mercedes, w obliczu presji ze strony tańszych azjatyckich aut radykalnie obniża ceny luksusowych limuzyn lub stosuje morderczy dumping w sektorze „średniaków” i miejskich „maluchów”? Nic podobnego – nadal sprzedaje je w wyższych cenach, przekonując konsumentów mniej lub bardziej realną wyjątkowością swoich produktów, popartą zaufaniem do budowanego przez lata pozytywnego wizerunku marki.

Bartosz Szastak: Widzisz Marku, tutaj pojawia się pewien kłopot. Mercedes jest od lat klasą samą w sobie- marką topową, niestety Samsung taki nie jest. To właśnie ta firma wygrywała z innymi ze względu na ceny urządzeń. Tajwańskie HTC od zawsze miało dużo lepiej wykonane telefony, które były dużo ładniejsze, ale ze względu na to kosztowały więcej przy podobnej konfiguracji sprzętowej. Jeśli mówimy o nakładce systemowej to Touch-Wiz zawsze był średni, Samsung oferował tylko dobrą cenę. Firma również nie wymyśliła ani nie stworzyła żadnego znaku rozpoznawczego, wszystkie podbierała konkurencji, zaokrąglone boki i jeden przycisk? Brzmi znajomo! Koreańczycy zwyczajnie podbierali wszystkim lepsze pomysły, płacili za to kary, ale i tak wychodzili na swoje. Od czasu gdy ceny ich urządzeń zaczęły przypominać ceny konkurencji- przychody znacząco spadły. Edge jest próbą zrobienia czegoś samemu, ponieważ wszystko inne jest opatentowane albo stare, na tle innych marek Samsung przestaje być konkurencyjny, przynajmniej w przypadku smartfonów klasy premium. Konkurencja nie śpi- Sony zajmuje się „wszystkoodpornością”, HTC ma genialne wykonanie i głośniki, Nexusy mają świetne ceny i czystego Androida, a Samsung do tej pory nic, więc postanowili wykrzywić wyświetlacz… Ostatnio coraz częściej, nawet osoby w średnim wieku pokazują sobie fajne funkcje oraz aplikacje na swoich smartfonach, podczas takiego spotkania głupkowate włożenie telefonu do akwarium po kilku głębszych zrobi dużo lepsze wrażenie niż wyciągniecie „pokrzywionego” telefonu. Dla mnie to oznaka rozpaczy.

Marek Błaszczyk: Konkurencja, którą wymieniłeś (Sony, HTC) rzeczywiście nie śpi (jeszcze), ale dość cienko przędzie – HTC zawdzięcza zresztą odroczenie rynkowej egzekucji przede wszystkim udanym „średniakom” a nie flagowcom. A Nexusy były tanie tylko gdy produkowało je LG. Musimy chyba od lat przeglądać inne cenniki, bo od dawna nie przypominam sobie mobilnego produktu Samsunga, który urzekłby mnie przystępną ceną 😉 Oczywiście inaczej było na początku – trudno zresztą o skuteczniejszy sposób na dynamiczną ekspansję rynkową i budowanie fundamentów uznanej marki, którą obecnie Samsung stał się w powszechnej świadomości, czy nam się to podoba czy nie. Kolejne generacje „esek” biły rekordy sprzedaży, ich brak powierzchownego sznytu urządzeń ekskluzywnych doskwierał branżowym komentatorom, ale konsumentom najwyraźniej już nie. Pytanie zresztą skąd w sytuacji nieustannie rosnących zysków wytrzasnąć śmiałka, który namówi zarząd firmy na kosztowne upiększanie rozchodzących się na pniu wyrobów tylko po to by zadowolić internetowych malkontentów? Ostatnie tąpnięcia finansowe stworzyły jednak pretekst do zamknięcia ostatniej luki w wizerunku „premium” i teraz obok ultra wydajnych Exynosów, piekielnie szybkiej pamięci flash z interfejsem UFS, rewelacyjnych AMOLED-ów i niemalże bezkonkurencyjnych przetworników obrazu (tak, tak, to wszystko twory kradnącego cudze pomysły Samsunga) w najnowszych flagowcach pojawiło się wytęsknione szkło i metal. Toyota po dekadach produkowania bezawaryjnych i funkcjonalnych samochodów też w końcu musiała się ugiąć pod presją i dorzucić metaliczny lakier, beżowe welurki i inne fikuśne ozdóbki, by zadowolić tych nabywców, dla których w wypadku smartfona najważniejszą jego funkcją jest możliwość wrzucania go do akwarium ku uciesze towarzystwa 😉

Wojciech Łęczycki: Moim zdaniem w ostatnim już czasie rynek samych smartfonów nieco spowolnił, nie otrzymujemy żadnej rewolucyjnej technologii jedynie dodatki, bajery, które potrafią na chwilę przykuć uwagę i obawiam się, że przez dłuższy czas zakrzywione ekrany właśnie w tej formie będą bardziej ciekawostką niż staną się pełnoprawnym standardem wśród mobilnych urządzeń. Aktualnie seria urządzeń Edge to możliwość wyróżnienia się na rynku, bowiem najpewniej przez kolejny rok do premier w przyszłym roku nowych flagowców tak naprawdę Galaxy Note Edge oraz Galaxy S6 Edge nie będą mieć żadnej konkurencji. A przy wydawaniu blisko 3000 zł wielu nie zrobi większej różnicy i dopłaci do bajeru jakim jest  zakrzywiony ekran. Testując Note Edge, budził wśród moich znajomych całkiem spore zainteresowanie, nie za sprawą wielkości czy czytnika linii papilarnych, lecz właśnie dzięki zakrzywionemu ekranowi. Uważam, że linia Edge to dla Samsunga prężenie muskułów i pokazanie, że to my jesteśmy najbardziej innowacyjni na rynku mobilnych rozwiązań i powiem szczerze, taka sytuacja nie przeszkadza mi w ogóle, bowiem jako klienci na pewno nie tracimy, a zyskamy ze względu na fakt, że konkurencyjne firmy będą starały się pokazać coś równie ciekawego, przez co liczę na ciekawe nowości z kategorii smartfonów.

Bartosz Szastak: Niestety zastój w dziedzinie innowacyjnych technologii dla smartfonów trwa już dość długo, co zresztą podkreślam od mojego pierwszego dnia na łamach portalu. Chciałbym teraz odnieść się do kontry dotyczącej mobilnego gamingu, gdzie Wojtek poruszył niezmiernie ważną kwestię głosowania portfelem. Uważam, że zastój jest spowodowany społecznym brakiem wiedzy na ten temat. Wszyscy narzekają, ale kto z was używa telefonu zakupionego (ze sklepu) dłużej niż 2 lata? Pewnie garstka, do której ja należę. Wracając co Galaxy Egde, to chciałbym odnieść się też do kwestii marketingu. Zazwyczaj producenci wypuszczając flagowe smartfony, pozwalając na klienteli na zakup ich kilku wersji, ale zazwyczaj ogranicza się to do różnic w pamięci wewnętrznej urządzenia. Samsung natomiast za jakiś czas będzie musiał podjąć decyzję, która z serii jest tą, na którą stawiają najwięcej. Teraz jest seria S oraz Note, dodanie Egde może zachwiać lekko równowagę, bo klienci o mniejszym pojęciu o rynku nie będą pewni czy w końcu kupują ten najlepszy model, czy ten trochę słabszy. Ja zawsze byłem fanem prostoty w tych kwestiach np. BMW zawsze nazywało swoje samochody świetnie – seria oraz silnik. Czy zasypanie górnej półki różnorakimi produktami, tak jak półki średniej przez jednego producenta ma sens? Osoba kupująca smartfoma na te pieniądze nie chce wybierać, ale z automatu dostać to co najlepsze, a niestety Note 4 od Note Egde sporo się różni. O ile w przypadku serii S oraz Note, można to wytłumaczyć dowolnością przy wyborze wielkości ekranu, tak tutaj sytuacji nie będzie się dało tak szybko rozwiązać.

Aby dowiedzieć się kto ma rację, będziemy musieli poczekać na wyniki sprzedaż smartfonów z serii Egde, to po części rozwieje moje wątpliwości, chociaż a takich dziwnych czasach na pewno nie przekona do tego. Jak wy oceniacie odważny pomysł Samsunga? Czekamy na wasze komentarze! Jak zawsze zachęcam również do wysyłania nam pomysłów na jaki temat możemy podyskutować, bo to ważne dla tej serii.

More Stories
Problemy ze wsparciem 256 MB RAM na WP?