2

Allview to firma z Rumunii, która nie tak dawno oficjalnie weszła na polski rynek (około pół roku temu), ale muszę przyznać, że było to wejście z przytupem. Już od początku oferowali kilkanaście urządzeń i trzy rodziny, ale tempo również dziś zostało zachowane. Wciąż słychać o kolejnych urządzeniach świeżo wprowadzonych do oferty i tak już bogatej. Ale co w tym złego? Na tym i tak korzystamy tylko my – potencjalni konsumenci.

Tym razem mam do zaprezentowania kolejny już model tego producenta, choć pierwszy jaki miałem przyjemność trzymać w rękach. I użyte słowo “przyjemność” jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Nie mogę jednak powiedzieć, że wszystko mnie zachwyciło. Po szczegóły zapraszam do tekstu.

Hardware

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Wewnątrz pudełka prócz samego urządzenia spotkamy ładowarkę i kabel mikroUSB – USB oraz słuchawki. Znalazłem również jako miły dodatek folię ochronną dociętą i gotową do naklejenia. Nie omieszkałem, spróbowałem założyć, wymierzyłem i się nie udało :(. Nie jestem w tym dobry oraz trudno o warunki na tyle sterylne, żeby pod folię nie dostał się kurz. Słuchawki jak najbardziej nie należą do sekcji najtańszych, choć półką premium wciąż nie są. I to jest miłe, bo producenci mniej znani, bądź o mniejszej liczbie zwolenników, przeważnie stosują zestawy mocno budżetowe i krokiem kolejnym po zakupie samego smartfonu jest też zakup lepszego zestawu słuchawkowego, jeśli takiego nie mamy. Pudełko jest mimo to bardziej eleganckie i mocno przypomina kształtem te stosowane przez Sony – zawsze to jakieś urozmaicenie.

spec

Samo urządzenie nie jest potworem pod względem wydajności, ale nikt nigdy nie mówił, że tak ma być. Prezentuje się ono następująco: procesor to MediaTek MT6582 (nie ma takiej oficjalnej informacji) o czterech rdzeniach, zegarze 1,3 GHz na jednym rdzeniu i bardzo popularnej grafice Mali-400 MP. Urządzenie ma 5 cali i ekran z panelem IPS, aparat to matryca o 8 megapikselach z tyłu i 2 z przodu. Pamięć wewnętrzna została ograniczona do 8 GB i 1 GB RAMu, ale zaledwie 2,49 GB jest dostępna dla użytkownika i około 300-200 MB pamięci operacyjnej. Można ją na szczęście rozszerzyć za pomocą kart mikroSD, a system pozwala na przesyłanie danych na kartę. Bateria to ten element, który został odzwierciedlony w nazwie, czyli Energy. Akumulator jaki oddano to aż 5000 mAh i jest to jeden z najbardziej pojemnych smartfonów na rynku, choć nie najpojemniejszy. Całość pracuje pod nadzorem Androida 4.4 ze zmodyfikowaną nakładką nexusowską.

Jakość wykonania i design

P6 Energy charakteryzuje się całkiem dobrymi materiałami. Jest to głównie plastik i szkło ochronne, ale ich jakość nie pozostawia zbyt wiele do życzenia. Nie ma tutaj żadnych elementów metalowych czy stalowych, choć są trochę stylizowane na takie. Do czynienia mamy głównie z czernią i wstawkami srebrnymi. Bardzo wyróżnia się tylna klapka, która jest matowa i daje wrażenie zastosowania połączenia plastiku z gumą, choć po dotknięciu to wrażenie znika. I fajne w niej jest to, że po kilkukrotnym jej zdjęciu nie pojawił się efekt gorszego spasowania. Nic nie skrzypiało, nie uginało się – tak jak samo urządzenie. Sprzęt nie jest specjalnie cienki i lekki, ale bateria wszystko tłumaczy. Wciąż nie jest na tyle gruby by przeszkadzało to w obsłudze.

Z przodu mamy szkło ochronne (nie opisano jaka to osłona) na całości, do samych krawędzi. Pod ekranem umieszczono przyciski optyczne standardowo stosowane (menu, home, wstecz), a nad wyświetlaczem słuchawkę, kamerkę oraz czujniki zbliżeniowy i światłoczuły. Górna i dolna krawędź skrywają odpowiednio łącze słuchawek (góra) i ładowarki oraz mikrofon (dół). Prawy bok to przyciski głośności (jeden podłużny) i przycisk blokady/włącznik. Na tej najciekawszej części, czyli tylnej klapce umieszczono kamerę główną wraz z diodą doświetlającą i drugi mikrofon, srebrne logo firmy, które wtopiono w plastik, jego tekstową formę i kropkowaną maskownicę na głośnik.

Ekran

5-calowy IPS robi swoje i kolorytu odmówić mu nie śmiem. Wszystkie barwy są wyświetlane poprawnie, i jak to w takich panelach bywa, czerń jest zbyt jasna. Wiem, to nic nowego, ale rzuca się tu w oczy dość mocno. Do minusów tego ekranu muszę zaliczyć jeden subpiksel, który świeci się non stop. Znalazł się on zaraz przy górnej krawędzi i najłatwiej go zauważyć na czarnym ekranie. Nie przeszkadza co prawda i jest to mój dopiero drugi przypadek spotkania się z tym zjawiskiem w smartfonie, ale będzie to miało drobne znaczenie w punktacji. Mimo wszystko jest to dopuszczalne i jeden taki problem nie wpływa na zwrot gwarancyjny.

Bateria

Teraz najciekawsza sekcja, bo już w nazwie podkreślono główny target na jaki przeznaczono urządzenie. Akumulator ma aż 5000 mAh i jest przyklejony do obudowy, a to znaczy, że nie ma możliwości własnoręcznego demontażu tego elementu w domu. Konieczny jest serwis (jeśli ogniwo byłoby wadliwe), aby nie utracić przysługującej nam gwarancji producenta. Przejdźmy jednak do najważniejszego: czasu działania. I mam tutaj bardzo dobre wiadomości. Przy dość intensywnym użyciu smartfonu można liczyć na dwa dni działania bez przeszkód. Przy średnim zużyciu to 3-4 dni, a ograniczając tylko do najważniejszych funkcji, czyli rozmów i wiadomości to nawet ponad tydzień. Tej ostatniej możliwości nie miałem okazji sprawdzić, ale po prostu nie starczyłoby mi na to czasu ;). I tak, to bateria jest najmocniejszą stroną tego sprzętu.

Aparat

Allview w przeciwieństwie do marek typu b-brand oferuje aplikację skrojoną na miarę i zmodyfikowaną specjalnie przez programistów, by była odpowiednio wyposażona oraz stylistycznie pasowała do oprogramowania. I tu muszę przyznać, że obie rzeczy podkreśloną, a prezentujące się logo firmy w miejscu klawisza migawki ma podkreślać wyjątkowość urządzenia. Aplikacja ma w zasadzie wszystko co posiadać powinna, no może poza funkcją panoramy, która czasem się może przydać. W zasadzie w najważniejsze opcje smartfon wyposażono, bez wodotrysków, ale to i dobrze. Oprogramowanie aparatu uruchamia się i działa szybko, bez zbędnego czekania, również przy cykaniu kolejnych fotek. Zdjęcia prezentują się ładnie, choć zdarzają się drobne przekłamania barwowe i rozczarowuje trochę średnia ilość szczegółów. Lampa doświetla w zasadzie dobrze scenę, ale i tutaj ten błysk mógłby być troszkę mocniejszy. Wszystko to to jednak drobne problemy, które znajdziemy również innych produktach z tej półki cenowej, więc liderem od samego początku nie był.

Filmy można nagrywać w Full HD, a płynność jest zadziwiająco wysoka. Jak na to, że procesor nie należy do elity to smartfon rejestruje obrazy o bardzo dobrej jakości.

Drugi aparat oferuje wystarczająco dużo szczegółów do prowadzenia rozmów w sieciach społecznościowych lub komunikatorach, ale na dobre selfie nie ma co liczyć. Obraz nie jest już tak płynny i tu może zawodzić.

Software

Interfejs

Producent poszedł własną ścieżką i postanowił zmodyfikować po swojemu nakładkę. Efektem jest własny styl, który troszeczkę może przypominać hybrydę MIUI i Nexusa z naciskiem na to drugie. I fajnie. Starają się pokazać coś swojego, a mieniące się w kilku miejscach logotyp Allview dodaje uroku i swego rodzaju wyjątkowości. Nie wszystko w tym obrazie wyszło Rumuńskiej firmie na dobre. Głównie chodzi o polską lokalizację, która nie jest w 100% kompletna, można spotkać trochę literówek, niektóre teksty nie mieściły się na przyciskach czy etykietach i były przez to ucinane, a aplikacja radia nie została wcale zmieniona i przez to odseparowała się od reszty estetycznej nuty i ambicji grafików. Napiszę tak: pomysł na podkreślenie swojej wyjątkowości był strzałem w dziesiątkę. Należy jednak mieć na uwadze, że nie wszystko poszło zgodnie z planem i prezentuje się czasem gorzej, czasem lepiej i wymaga poprawy, ale jest to do zrobienia. Trochę nakładka wygląda jakby była robiona w pośpiechu, a ekipę goniły terminy. Proponuję jednak, by teraz zwolnić, poszukać niedociągnięć i zaoferować nową, lepszą jakość. Teraz już jest tylko z górki.

Multimedia

Głośnik w jaki wyposażono P6 wywarł na mnie wrażenie. Pozytywne wrażenie. Jak na telefon z średniej półki to grał bardzo dobrze. Nie ma strachu, by się martwić o to, czy zauważymy przychodzące połączenie. Ba, wszyscy wzrokiem nas poinformują o tym, że nasz telefon dzwoni, jeśli jakimś cudem sami nie spostrzeżemy. Nawet osoba przygłucha nie powinna mieć z tym problemu na najbardziej zatłoczonej powierzchni. Na dworcu. W godzinach szczytu. W momencie gdy inni się przekrzykują odbierając swoje telefony.

Głośnik również świetnie radzi sobie z muzyką i jej odtwarzaniem, ale z pomocą przychodzą dołączane w komplecie słuchawki. Można się przyczepić do jakości użytych materiałów, ich spasowania i niepokojąco niskiej wagi. Nie to jednak jest najważniejsze. Jakość wydobywającego się dźwięku powinna przekonać tych bardziej sceptycznych, choć już na zaufanie audiofilów raczej nie ma co liczyć. Mimo wszystko jest to wystarczające w większości przypadków, by nie musieć ich zastępować własnymi. Basy są, wysokie tony trochę giną, ale też są słyszalne, a średnie wypełniają odpowiednio przestrzeń. Jak na to, że są dodatkiem to spełniają swoje zadanie.

Jeszcze muszę zaznaczyć, że smartfon wykorzystuje technologię DTS, która pozwala na dość spore możliwości konfiguracji dźwięku pod własne wymogi, ale od czasu do czasu lubi też zmieniać wysokość poziomu głośności niezależnie od ustawienia tego detalu przez suwaki lub za pomocą przycisków fizycznych, więc należałoby to poprawić.

Wydajność oraz gry

Telefon nie może się pochwalić wysoką wydajnością. Procesor jest raczej typowym budżetowcem, więc wszelkie nadzieje na więcej zostaną sprowadzone na ziemię. Oprogramowanie może działać płynniej niż robi to obecnie, ale są potrzebne odpowiednie kroki. Chodzi głównie o aktualizacje, które są konieczne. Animacja osiągnięcia końca listy opcji jest może i ładna, ale jej szybkość pozostawia wiele do życzenia. Nie można mówić o żadnej płynności. W dodatku na przykład przechodzenie na listę aplikacji odbywa się bez żadnej animacji, w sposób natychmiastowy, a już w oryginalnej wersji nakładki występuje ona w zależności od wersji w postaci wysuwania z dołu lub najazdu. Producent powinien zadbać, by jego własna nakładka działała i wyglądała dobrze.

bench

Z grami i aplikacjami jest trochę lepiej, gdyż to od danego twórcy zależy jak będzie działał jego własny produkt na tym urządzeniu. Na gry wysokiej jakości 3D z tzw. top produkcji raczej nie ma co liczyć. Co prawda dużą część z nich odpalimy, ale smartfon prędzej się spoci niż zaoferuje pełną liczbę animacji, chociażby w 30 klatkach. Ma to jednak jeden ważniejszy plus: budżetowy procesor nie jest prądożerny i przy tak wielkiej baterii wpływa to na dodatkowe godziny działania.

Jakość połączeń i łączność

Smartfon P6 z Rumunii jest typowym budżetowcem, który możliwościami dorównuje innym podobnym konstrukcją z tej półki cenowej. WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0, HSPA+, czy HotKnot. Te trzy pierwsze są raczej standardem, który działał bardzo dobrze. O tym ostatnim wcześniej nie słyszałem, ale ponoć ma stać się konkurentem dla NFC. Trudno jest mi powiedzieć jak działa, bo nie miałem okazji używać tego z jakimś podobnym urządzeniem. Czy HotKnot okaże się hitem, trzeba czekać jak rynek to zweryfikuje.

Połączenia głosowe przebiegały nadzwyczaj sprawnie. Żadnych problemów z jakością połączenia, czy słyszalnością nie miałem. Również druga osoba nie narzekała na mikrofon w P6 i swoich wypowiedzi przeważnie nie musiałem powtarzać. Jeśli chodzi więc o wykorzystanie funkcji dual SIM to nic nie stoi na przeszkodzie, by Allview stał się telefonem do rozmów biznesowych. Pojemna bateria będzie dodatkowym atutem.

Podsumowanie

P6 Energy stał się smartfonem co najmniej interesującym. Już teraz może stać się telefonem do przeprowadzania wielu długich, i być może owocnych, rozmów z klientami czy kontrahentami. Również osoby nastawione na długie działanie na jednym ładowaniu zostaną zaspokojone aż nadto. Jednak wysoka wydajność nie pasuje do P6. Zdecydowanie brakuje tutaj większej ilości pracy nad aktualizacjami poprawiającymi działanie urządzenia oraz jego wyglądu. Przez to dla mnie jest to jak surowa podstawa dla świetnego urządzenia, które stało się jedynie dobre i sam kupiłbym go po solidnym updacie.

Dobre bo polskie – Ten Square Games

Wcześniejszy wpis

Qualcomm nie potwierdza i nie zaprzecza

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony