Moto X

Motorola nie jest firmą nową. Prawdę powiedziawszy, jest jedną z pierwszych firm telekomunikacyjnych i mimo upływu lat, ciągle funkcjonuje wypuszczając może nie taką ilość urządzeń jak Samsung, ale gdy już coś wchodzi do sprzedaży, to zwraca na siebie uwagę. Czy Moto X, tak jak poprzednie flagowce, jest czymś wyjątkowym czy jedynie dubluje ogólny trend dużych dotykowców? Sprawdziliśmy to dla was.

Design i specyfikacja

Od pierwszego momentu wygląd urządzenia po prostu rozbraja. Z jednej strony “drewnopodobny” tył może się wydawać festyniarski, z drugiej, w zestawieniu z białą obudową, prezentuje się po prostu świetnie. Bryła smartfonu jest zwarta, sztywna i nie udało mi się znaleźć żadnych powodów do narzekań na spasowanie czy dziwne dźwięki. Oprócz tego, nieźle leży w dłoni i bardzo elegancko prezentuje się w dowolnych warunkach – oczywiście pod warunkiem, że ktoś lubi nieco krzykliwe formy lansu nowoczesną elektroniką. Jakoś nie wyobrażam sobie z tym modelem poważnego biznesmena lub bankiera, ale jest to odczucie wybitnie subiektywne i biorąc pod uwagę falę ochów, achów i słodkich postękiwań recenzentów z całego świata, dość odosobnione.

Nie mniej jednak, wygląd Moto X można śmiało określić jako nietuzinkowy i przyciągający wzrok a wykonanie jest perfekcyjne. Jedyna rzecz jaka budziła moje uwagi i nieco mnie drażniła, to wystające “grille” głośniczków. Jest to rzecz jasna sprawa indywidualna, jednak w moim odczuciu pomysł dość słaby. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że wyczyszczenie takiej siateczki z syfu jaki się musi nagromadzić w wyniku ekspozycji i ocierania o elementy odzieży czy po prostu dotykania różnych powierzchni, może być mocno kłopotliwy.

IMG_1265 (1024x768)

Pozostałe części, czyli przyciski, oczko kamery, dioda doświetlająca czy wejścia gniazd słuchawkowego i microUSB – bez zarzutu zarówno kompozycyjnie jak i pod względem wykonania technicznego. Trzeba przyznać, że Moto X to kawał dobrej roboty.

ModelMoto X 2014 (2nd gen)
SystemAndroid 4.4
Ekran5,2” AMOLED 1920 x 1080 px (424 ppi)
ProcesorSnapdragon 801 (4 x 2,5 GHz Krait 400), GPU Adreno 330
Pamięć2 GB RAM
16 (lub 32) GB wbudowanej
Komunikacjanano-SIM, LTE, WiFi a/b/g/n/ac, DLNA, Bluetooth v4.0, microUSB v2.0, NFC, GPS z A-GPS
Aparattył: 13 Mpix, podwójna dioda, nagrywanie full HD, przód: 2 Mpx
BateriaLi-Po 2300 mAh
Wymiary i waga140,8 x 72,4 x 9,9 mm, 144 g
Zawartość zestawuMoto X, bateria, kabel USB
Cenaokoło 2300zł

Powyższa specyfikacja daje jasno do zrozumienia, że mamy przed sobą urządzenie z górnej półki. Parametry dość wyśrubowane, choć nie wszystkie najwyższe z możliwych. Na przykład bateria wygląda w liczbach zatrważająco słabo, 2GB RAM to już w sumie norma a 16 GB wbudowanej pamięci nie rzuca na kolana. Na szczęście można zakupić model z pamięcią 32 GB.

Ekran

AMOLED’y to powszechnie znana i lubiana technologia wyświetlania obrazu. Wielu stawia ją wyżej niż popularne IPS, czy Super AMOLED, do którego akurat również i ja mam sporo uwag. Trzeba od razu powiedzieć, że obraz na wyświetlaczu Moto X wygląda olśniewająco. Jest ostry, reprodukuje intensywne kolory i nie uświadczymy żadnej “pikselozy”. Fani Wielkiej Żylety będą zachwyceni a ja muszę przyznać, że bardzo przyjemnie się nań spogląda.

Reakcja na polecenia jest natychmiastowa, wyświetlacz nie wykazuje dziwnych zachowań pod naciskiem. Mówiąc krótko – jest znakomicie i pochłanianie treści na takim ekraniku nie zawiedzie nawet najbardziej wymagających.

Moduły komunikacyjne

Moto X 2014 to model, który ma właściwie wszystko. Zarówno NFC, najnowszy, energooszczędny moduł Bluetooth v4.0, WiFi we wszystkich dostępnych standardach, GPS oraz ultranowoczesną wersję SIM, czyli nanoSIM. I tu dostrzegam pewien problem, bowiem nie każdy operator wymienia bezpłatnie karty na tą opcję a docinanie i piłowanie we własnym zakresie to po prostu paranoja. Czemu producenci uparli się pomniejszać również ten moduł? Nie wiem. Póki co w smartfonach jest dość miejsca, by upchać swobodnie pełnowymiarowy slot na kartę. MicroSIM jest już dość upierdliwe i łatwe do zgubienia przy przekładaniu, ale z nano, że się posłużę kolokwializmem, popłynęli. Może się z tego kiedyś obudzą i przestaną dziwaczyć. Może wejdzie technologia, która w ogóle pozbędzie się kart SIM i urządzenia będą po prostu kodowane/aktywowane pod dany numer, bez potrzeby żonglowania plastikowymi skrawkami.

Wróćmy jednak do meritum, czyli obecnych możliwości technicznych, jakie zaimplementowano w Moto X.

Jeśli chodzi o podstawowe moduły, ich działanie jest perfekcyjne. Ani razu nie zdarzyło mi się zgubić sieci, stracić połączenia czy skląć na czym świat stoi problemy z satelitami. Wszystkie czynności wykonywałem natychmiastowo, bez zastanawiania się jaka technologia za nimi stoi i korzystanie z szeregu akcesoriów zewnętrznych nie przysporzyło mi ani jednego siwego włosa. Można powiedzieć, że współpraca układała się bez zgrzytów, co w przypadku flagowców wcale nie jest takie oczywiste. Do dziś pamiętam atak pustego śmiechu przy problemach G3 ze złapaniem Fix’a, gdy dziadowski smartfonik za śmieszne pieniądze hulał aż miło.

Oprogramowanie

Domyślnie Moto X wyposażono w Android 4.4, ale ja w testach miałem go już z aktualizacją do 5.0. O samym systemie nie będę się rozpisywał, poza potwierdzeniem faktu, że jest na pewno lepiej przemyślany, przyjemniejszy dla oka i bardziej intuicyjny niż 4.4, który mnie generalnie irytował. I co ważne, jest też o niebo ładniejszy oraz bardziej przejrzysty. To jednak dostaną wszystkie urządzenia wraz z aktualizacją, dlatego skupię się na pewnych szczegółach, spisywanych na bieżąco w czasie testów.

  • Na samym początku MotoX poczęstowała mnie czarnym ekranem i przywieszką. Jeszcze nic nie zdążyłem zainstalować do testów a już wyskoczył problem. Minus.
  • Bardzo sprawnie działa funkcja wyświetlania aktualnego czasu za pomocą machnięcia dłonią nad ekranem. Plus.
  • Funkcja wyświetlania powiadomień bez potrzeby odblokowywania ekranu. Świetna rzecz. Plus.
  • Przydatna Migracja, dzięki której bez zbędnego kombinowania przerzucimy wszystkie swoje dane z jednego smartfonu na drugi. Plus.
  • Opóźnienie w wyświetlaniu “x” w kartach aplikacji. W efekcie – spowolniona możliwości szybkiego zamknięcia tych, które wiszą w tle. Minus.
  • Sympatyczny pomysł z uruchamianiem aparatu za pomocą gestu (podwójne odwrócenie smartfonu trzymanego w dłoni). Zamiast szukać, klikać i odblokowywać, odpalimy szybko kamerę nawet przy zablokowanym ekranie. Duży plus!
  • Oprócz tego podoba mi się reakcja wibracji, która sygnalizuje odpalenie aparatu. Plus.
  • Świetne dzwonki telefonu. Szczególnie Moto wywołuje uśmiech na twarzy. Plus.
  • Dość mocno się grzeje w czasie testów. Minus.
  • Spotlight Stories – interaktywne historyjki, które śledzimy za pomocą ruchów smartfonem. Dawno się tak nie uśmiałem. Naprawdę genialna rozrywka. Nie znalazłem tego nigdzie indziej. Plus.
  • Asystent pozwala ustawić wedle własnych potrzeb całą komunikację między użytkownikiem a urządzeniem. Poczynając od komend głosowych a kończąc na gestach i profilach dźwięku. Duży plus.

Działanie interfejsu oraz miodność płynącą z obsługi oceniam bardzo wysoko. Oczywiście nie jest idealnie i zdarzyło się jedno czy dwa “nieporozumienia”, ale nie były na tyle poważne, by nad nimi jakoś poważniej ubolewać. To, co smartfon ma robić – robi doskonale.

Dodatkowym smaczkiem jest możliwość spersonalizowania tak wielu ustawień, że urządzenie staje się naprawdę “nasze” i dostosowane do indywidualnych potrzeb. Rzecz jasna wcześniej również było to możliwe, ale trzeba było poświęcić, przynajmniej w moim odczuciu, dużo więcej czasu by dojść do tak daleko posuniętego “porozumienia”.

Wydajność, gry i czas pracy

Od strony użytkowej wydajność przedstawia się bardzo dobrze. System działa płynnie, multitasking mu nie przeszkadza a strony otwierają się błyskawicznie. Również w kwestii odpalania takich elementów jak dialer czy wyszukiwanie dostępnych sieci i akcesoriów nie mam żadnych zastrzeżeń do szybkości interfejsu. Tyle, jeśli chodzi o wrażenia. Co na nie mówią wyniki benchmarków? Proszę bardzo.

Vellamo Metal1757
Vellamo Multicore1813
Vellamo Chrome Browser3245
Vellamo WebView2556
AnTuTu46160
Quadrant13800

W przypadku gier były pewne problemy z pozycjami od Gameloft’u, ale to już właściwie norma i w wielu przypadkach N.O.V.A 2 czy BackStab po prostu wykazywały niekompatybilność. Jeśli chodzi o problemy z grami zainstalowanymi to na ten przykład – Asphalt 8 nie uruchomił się. Czemu? Nie mam pojęcia. Z kolei takie pożeracze mocy jak Horn czy GTA II działały bez najmniejszych lagów i przycinek. Podobnie było w przypadku SkyForce, Need For Speed czy prostych gierek pokroju Sokoban 3D, Another World. Wszystko bez zarzutu, pięknie, lekko i wygodnie.

Bateria o pojemności 2300 mAh nie wygląda imponująco. Jednak w tym przypadku producent zastosował nie Li-Ion, ale Li-Poli. Okazuje się, że daje ona radę zapewnić energię urządzeniu do 24 godzin przy dość oszczędnym użytkowaniu. Aplikacja do pomiaru pojemności baterii, sugerowała mi 12 godzin włączonego ekranu (bieżące zużycie) oraz 125 godzin na czuwaniu. Ta druga wielkość to wierutna bzdura. Dłużej niż dwa dni nie pociągnie, no chyba, że będzie tylko leżał i wyłączymy w nim wszystkie moduły komunikacyjne. Jeśli weźmiemy Moto X w ostre obroty (gry, przeglądanie sieci, filmy), zawoła o podłączenie do gniazdka już w 7 godzin. Są lepsi. Co zatem daje zastosowanie technologii ogniwa Litowo-Polimerowego? Możliwość zastosowania ładowarki 15W, dzięki której w kwadrans wciśniemy do środka energii na jakieś 8 godzin przeciętnego użytkowania. Dałbym radę z tym żyć.

2015-03-03 19.31.35

Zdjęcia, dźwięk, multimedia

13 Mpx aparat to już całkiem przyzwoity kawałek sprzętu. Rzecz jasna daleko mu do takich mistrzów amatorskiej fotografii jak Nokia 808 czy LG G3, ale daje sobie radę całkiem nieźle. Interfejs aparatu nie odbiega mocno od tego, do czego przywykliśmy. Dość prosty, intuicyjny, z dodatkowymi możliwościami postprodukcji. Nie wystrzeliwują z kapci, ale jest tam wszystko, czego możemy potrzebować do wykonania przyzwoitych i całkiem dobrych jakościowo zdjęć.

Pod względem dźwięku trzeba oddać urządzeniu, że gra głośno, czysto i całkiem ładnie. Oczywiście nie jestem zwolennikiem siania dookoła swoim tłustym bitem, by wszyscy poczuli ten flow. Najczęstszym flow jakie się czuje w takich sytuacjach to szum krwi w uszach od rosnącego ciśnienia i chęci napchania idioty jego własnym sprzętem. Jednak gdyby wam przyszło do głowy wykazać się ułańską fantazją w komunikacji miejskiej, to przypadkowy motłoch zapozna się  z waszą nutą bardzo dokładnie.

W zestawie nie było słuchawek, zatem ich kwestia będzie indywidualna – co macie, to wam zagra. Nie mniej jednak uważam obdzieranie pudełka z zestawu głośnomówiącego za błąd. Pozbywając się smartfonu, najczęściej dołączamy do niego słuchawki (pełny komplet sprzeda się zawsze lepiej), zatem każdy kolejny powinien być w nie wyposażony. I powinny być dobre. Przyzwoite pchełki to obecnie nie są wielkie pieniądze a w wielu przypadkach (Blackberry, Nokia) zapewniają na tyle ładne brzmienie, że nie trzeba sięgać po inne.

Szczególnie, gdy parametry ekranu zachęcają do pochłaniania treści multimedialnych zawsze i wszędzie, a do tego najlepszym wyborem jest prywatny odsłuch. Nikomu nie będziemy przeszkadzać dźwiękami płynącymi z filmu, gdzie trup ściele się gęsto, C4 dodają do płatków śniadaniowych a źli terroryści, im gorsi, tym głośniejsi.

Podsumowanie

Moto X to urządzenie posiadające szereg zalet. Przede wszystkim znakomita jakość obrazu i dźwięku, wszystkie najnowocześniejsze moduły komunikacyjne, ciekawe rozwiązania personalizacji, najnowsze oprogramowanie w wersji 5.0  oraz bardzo przyzwoity moduł fotograficzny. Warto do tego dodać rewelacyjne materiały, ciekawy design i szybkie “podładowywanie”. Prawdę mówiąc, trudno przejść obok nowej Motoroli obojętnie.

Nie jest jednakowoż idealna. Ma też wady. Na przykład mocno przeciętne przebiegi na baterii, drobne potknięcia wydajnościowe czy łapanie temperatur pod dużym obciążeniem. Nie są być może dyskwalifikujące, ale ich obecność należy brać pod uwagę przy zakupie.

Tu pojawia się jedna, w pewnym sensie “wada” tego urządzenia. Cena. Nie należy do najtańszych. Oczywiście jeśli spojrzymy na specyfikację, wygląd i możliwości, będzie ona w pełni zasadna. Drogie smartfony są dobre, bo są dobre i drogie. Nie zmienia to faktu, że w tej kwocie mamy spory wybór i nawet drobne wady mogą zaważyć o ostatecznej decyzji.

Komu polecam? Wszystkim, którym nie przeszkadza rytuał codziennego, nocnego podłączania urządzenia do gniazdka. Czemu codziennego? Ponieważ jestem wielkim przeciwnikiem ograniczania korzystania ze sprzętu tylko dlatego, że się rozładowuje. Smartfon kupujemy z powodu jego wszechstronnych możliwości, dlatego skrajną głupotą jest nie używać go zgodnie z przeznaczeniem. Na pewno nie w  obawie, że będziemy musieli poszukać źródła zasilania. Moto X będzie go potrzebować raz dziennie. I tyle.

More Stories
Galaxy S10+ dostrzeżony w bazie Geekbencha!