2

Siemens SL45i był moim, o ile zakurzone półki pamięci mnie nie oszukują, trzecim telefonem komórkowym. Przyznam, że do tej pory wspominam go bardzo rzewnie i nadal czuję ukłucie smutku na myśl, że został mi ukradziony. Był to pierwszy “smartfon” w moich rękach. Z możliwością odsłuchu mp3, grami, kartą pamięci, kolorowym (pomarańczowym) wyświetlaczem a nawet możliwością obejrzenia filmu! Na tamte czasy była to po prostu maszynka marzeń i jeśli dziś trzeba zajechać super bryką by wyrwać jakieś lachony pod mordorem tak drzewiej dobywało się Siemensa SL45i by czesać foczki pod trzodownią. Czy firma, która wypuściła tak fenomenalne, nowatorskie i niesamowite urządzenie na rynek telefonii komórkowej, mogła z niego zniknąć? Okazuje się, że tak.

Początki tej niemieckiej potęgi sięgają roku 1847. 12 października, tegoż właśnie, Heinrich von Siemens utworzył w Berlinie przedsiębiorstwo Siemens & Halske a trzy lata później oddział firmy powstał w Londynie. Nie należy jednak zakładać, że przez trzy lata panowie nic nie zrobili, przeciwnie. W 1948 roku utworzyli pierwszą długodystansową linię telegraficzną pomiędzy Berlinem, Frankfurtem a Menem. Jakieś 500 kilometrów kabli.

Po tym wyczynie Rosjanie zamówili linie telegraficzne o dużym zasięgu na swoim podwórku i w efekcie, w 1855 roku, kolejna filia firmy pojawiła się Sankt Petersburgu.

Następny tak spektakularny sukces na drodze firmy trafił się dopiero dziesięć lat później, czyli w 1866. Siemens wynalazł bowiem prądnicę prądu stałego, napędzaną przez młyn wodny, co sprawiło, że po raz pierwszy na świecie oświetlono elektrycznością ulicę w Godalming w Wielkiej Brytanii.

Tu następuje mały polski akcent, bowiem w 1895 roku przedsiębiorstwo wygrało przetarg na elektryfikację Łodzi, ale nie podjęło się realizacji tego projektu. Czemu? Nie udało mi się ustalić.

W 1929 roku, kapitał koncernu (dwa oddziały produkcyjne) wynosił 225 milionów marek a obroty roczne 800 milionów. W ciągu dziesięciu lat Siemens sięgnął takich wyżyn jak 31% obrotu całego przemysłu elektrotechnicznego i 190 tysięcy zatrudnionych.

Co ciekawe, kiedy w czasie II wojny światowej wiele firm padało, Siemens trzymał się mocno i obrastał w tłuszczyk. Wszystko dzięki aktywnemu wspieraniu przemysłu zbrojeniowego oraz wykorzystaniu taniej siły robotników przymusowych, jeńców i więźniów obozów koncentracyjnych. Dzięki temu, w 1941 roku kapitał akcyjny wzrósł do 400 mln marek a w dwa lata później zatrudnienie sięgnęło 250 tysięcy ludzi.

Można powiedzieć, że firma na wojnie się “dorobiła” i to całkiem nieźle. Co jednak po wojnie?

Nie było źle. W 1950 roku Siemens & Halsske AG (tak brzmiała nazwa jednej z trzech części koncernu) zainteresował się komputerami oraz szeroko pojętymi półprzewodnikami.

W 1966 Siemens & Halske AG, Siemens-Stuckerwerke AG oraz Siemens Reiniger Werke AG połączone zostają w spółkę Siemens AG.

Oprócz komputerów i rozruszników serca, spółka zainteresowała się również telefonizacją, czego efektem była pierwsza na świecie centrala telefoniczna, wyprodukowana w 1980 roku.

Jednak w szranki z ówczesnymi tuzami telefonii komórkowej Siemens staje dopiero w 1997 roku. I zaczyna z mocnym przytupem, bowiem prezentuje pierwszy na świecie telefon komórkowy z kolorowym wyświetlaczem. Kolorowym w sensie – wyświetlającym 4 kolory Siemensem S10. W chwili obecnej nie wydaje się to niczym nadzwyczajnym, ale w tamtym czasie, gdy wyświetlacze były monochromatyczne, taka “nowość” była sporym krokiem naprzód.

siemens-s10_600x450

 

Oczywiście nie był to jedyny model jaki firma wypuściła na rynek i trzeba jej przyznać, że pomysłowości odnośnie kształtów i rozwiązań stosowanych w poszczególnych modelach, można im tylko pozazdrościć.

Kultowa linia Xelibri to jedna z najdziwniejszych, ale przy tym najbardziej ujmujących linii projektowych jakie widziałem w życiu. Wystarczy spojrzeć na kilku przedstawicieli, by wyrobić sobie zdanie, że tak futurystycznych i niezwykłych rozwiązań potwornie brakuje w czasach obecnych. Niby mamy nowoczesność, szkło, krzem i aluminium, ale wszystkie smartfony wyglądają tak samo. Nudne do zrzygania prostokąty. Jeśli już jakaś firma trochę tą monotonię urozmaici (na przykład kolorowe obudowy Nokii), to wydaje się, że istny szał pał i gwizd nie powiem czego. Jak taka Lumia wypada przy tym?

siemens-xelibri-8-02

siemens-xelibri-5-01siemens-xelibri-6-01

Jak ubogi i nieco przynudnawy krewny, który wdział ten sam sweter co zwykle tylko zafarbowany na wystrzałowy kolor. Takie były kiedyś pomysły i wizje twórcze. Jest co pooglądać.

Nieco mniej ekstrawagancka była wspomniana wcześniej linia SL, S czy SX.

siemens-s45-03

siemens-sx66-01

Ta ostatnia wyróżniała się tym, że na jej pokładzie mieliśmy MS Windows CE choć była wersja z Symbianem. Kultowy z resztą i stanowiący mroczny obiekt pożądania Siemens SX1. Szczególnie w odmianie McLaren.

siemens-sx1-mclaren-03

Był to model niezwykle zaawansowany jak na tamte czasy, ale przy tym niemożebnie awaryjny, delikatny i działający na baterii jakieś 3 dni, co na ówczesne normy było po prostu nie do pomyślenia. Mimo to, każdy chciał go dorwać w swoje zapocone ekscytacją łapy i spróbować swoich sił w trudnej sztuce skomponowania na tym cudactwie sms’a. Opanowanie obsługi zajmowało średnio dwa tygodnie. Dziś ludziska płaczą, gdy im coś sprawia kłopot dwie godziny.

Ostatnim przedstawicielem telefonów tej firmy jest SXG75. Zaawansowane urządzenie z Linuxem na pokładzie i szeregiem funkcji multimedialnych, ale również biznesowych. Oprócz javy obsługiwał nowatorską platformę – Brew 3.0. Oferowała znacznie lepszą grafikę w grach niż ta pierwsza, jednak była dość problematyczna i nie we wszystkich przypadkach działała prawidłowo. Nie zmieniało to faktu, że urządzenie miało wszechstronne możliwości i znalazło wielu fanów.

hqdefault

siemens_sxg75_14512d

I mniej więcej w tamtym czasie zaczynają się skandale.

W 2005 roku oddział telefonii komórkowej Siemensa został nabyty przez tajwańską firmę BenQ. Między innymi wraz z centrum rozwojowym we Wrocławiu, zajmującym się oprogramowaniem telefonów UTMS. Transakcja opiewała na 350 milionów euro i wydawała się świetną inwestycją. Powstała spółka BenQ-Siemens. Jednak dokładnie rok od zakupu, firma BenQ przestała finansować spółkę. Tak po prostu. Nie było żadnych wyraźnych podstaw by odciąć tą gałąź od źródełka z gotówką a jednak decyzja została podjęta. Warto powiedzieć to jasno – część własnej firmy BenQ tym sposobem doprowadziła do bankructwa. Oddziały we Wrocławiu i w kilku Niemieckich miastach zamknięto, ludzi zwolniono lub przekazano do innych firm a oficjalnym powodem było przeniesienie całego działu na rynek azjatycki. To była jednak tylko zasłona dymna. Wraz z upadkiem spółki, na własność Tajwańczyków przeszła spora pula cennych patentów i z dużym prawdopodobieństwem od początku to o nią właśnie chodziło.

W ciągu tego roku nie powstało za wiele modeli pod nową nazwą, ale zapewne warto wspomnieć takie cudeńka jak BenQ-Siemens Q-Fi EF71 clamshell, intrygujący EF51 czy slider CL71.

benq-ef71

ef51_1

foto_011

Jednym z ostatnich modeli BenQ-Siemens, jaki nie trafił do sprzedaży z powodu upadku firmy, był SL91. Zajmowali się nim miedzy innymi właśnie polscy informatycy. Obsługiwał wideorozmowy, internet, bluetooth, odtwarzał szereg plików multimedialnych w tym MPEG-4 oraz był wyposażony w kamerę 3,2 Mpix, jaką producenci potrafią władować do smartfonów sprzedawanych teraz, czyli prawie 10 lat później. Nie mam pojęcia jakim cudem nie jest im głupio gdy montują takie zabytki w nowoczesnych urządzeniach.

 

Powyższa “szemrana” transakcja, która definitywnie położyła dział komórkowy to nie koniec radosnej twórczości niemieckich sąsiadów.

Otóż, w 2007 roku koncern został ukarany grzywną 201 milionów euro. Powodem było wykrycie nielegalnego funduszu opiewającego na około 450 milionów euro, który służył do wypłacania łapówek zagranicznym kontrahentom. Między innymi, do przyjęcia okazałej kwoty przyznał się grecki minister transportu i komunikacji, osoby z zarządu telekomu OTE i wielu innych. Łącznie wyliczono kwotę łapówek na 100 milionów euro. Efektem łapówek miał być na przykład wart setki milionów kontrakt na system monitoringu przed igrzyskami olimpijskimi w 2004 roku, kontrakty na cyfryzację sieci telefonicznej czy systemy łączności dla greckich sił zbrojnych. Na przestrzeni wielu lat nielegalny fundusz Siemensa wypłacił bez mała 1,3 miliarda euro łapówek w zamian za różne lukratywne kontrakty zagraniczne.

W roku 2011, po tragedii w Fukushimie, Siemens oficjalnie wycofał swoje wsparcie dla energii jądrowej aby wesprzeć stanowisko Niemieckiego społeczeństwa, które za tym rozwiązaniem optowało. Zgodnie z tym co mówią pogłoski, nie jest to jednak decyzja stricte polityczna i populistyczna a raczej wynikająca z wysokich kosztów jakie firma poniosła w efekcie afer i ich kosztów. Oczywiście podreperowanie wizerunku firmy nie było w tym przypadku bez znaczenia.

Mimo faktu, że Siemens nie zajmuje się produkcją telefonów a ostatni model zawierający w swej nazwie tą markę wyszedł w 2007 roku, nadal działa i prężnie radzi sobie na rynku, choć w nieco innych dziedzinach. Aktualnie największe sukcesy Siemens odnosi w branży telekomunikacyjnej, energetyce, transporcie (kolej), oświetleniu (Osram to ich pomysł), automatyce, medycynie, komputeryzacji przemysłowej a nawet nieruchomościach. Jest jednym z największych na świecie dostawców produktów i usług dla sektora medycznego. W tym sprzęt diagnostyczny, terapeutyczny oraz systemy informatyczne, które współpracują w pełni z dostarczanym sprzętem i pozwalają na przesyłanie oraz obróbkę danych każdego pacjenta.

Oddziały firmy znajdują się również w Polsce, rozsiane po wielu miastach (Katowice, Gdańsk, Kraków i inne), z siedzibą oczywiście w Warszawie. Jak widać skandale ani “wypasienie się na krwawicy” jeńców i więźniów nie zaszkodziły firmie na tyle, by musiała zamknąć fabryki i z podkulonym ogonem usunąć się w cień. Znalazła swoją niszę. W czasie II WŚ wykańczali ludzi, dzisiaj ich ratują.

Czyżby karma nie była aż taką zołzą jak się wszystkim wydaje?

 

 

Rozkład aktualizacji dla 1+1

Wcześniejszy wpis

Przegląd gier Star Socks Team

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Cykle