8.9

KEYS-TO-GO klawiatura dla iPadów

0

Our Rating

Design9
Jakość materiałów10
Ergonomia7
Bateria10
Cena/jakość8.5
8.9

Akcesoria do urządzeń mobilnych to temat rzeka. Producenci nieustannie starają się dopieścić userów coraz to i nowymi rozszerzeniami sprzętowymi a my dzięki temu mamy możliwość wyboru. Firmy Logitech przedstawiać w tej kategorii nie trzeba. To jedna z solidniejszych marek, z którymi mam same pozytywne doświadczenia. Tym razem do testów otrzymaliśmy klawiaturę przenośną KEYS-TO-GO for iPad. Jak się sprawdza? Poniższą recenzję w całości postanowiłem napisać używając tej właśnie klawiatury.

Design i wykonanie

Pierwsze co rzuca się w oczy, to jednoczesna odporność na zginanie a przy tym niezwykła miękkość tworzywa otulającego klawiaturę. Całość urządzenia jest pokryta gumowanym, przyjemnym w dotyku materiałem, który zgodnie z tym co twierdzi producent w informacji na opakowaniu, zapewnia odporność na zalanie. Jednak ja odradzałbym sprawdzanie wodoszczelności poprzez zanurzenie. Wszystko z powodu niewielkich otworów przy gnieździe ładownia i włącznika. Myślę, że dopóki ciecz nie dostanie się do tamtego miejsca, jesteśmy w pełni bezpieczni, czyli wywrócenie kubka z herbatą nie powinno zaszkodzić. Z resztą w informacjach dodatkowych jest wzmianka o tym by nie zanurzać urządzenia w płynach, nie wystawiać na działanie ciepła i wilgoci (heh).

Nie wyposażono jej w dedykowane zaczepy magnetyczne i tym podobne dodatki, więc stanowi osobny, autonomiczny sprzęt do wprowadzania tekstu, który połączymy właściwie z każdym systemem, jaki obsługuje zewnętrzne akcesoria komunikujące się poprzez interfejs Bluetooth. Warto pamiętać, że brak zaczepów wymusza na nas zastosowanie osobnej podstawki do iPada, lub oparcia o coś wyświetlacza na tyle, by czynność pisania przebiegała względnie wygodnie. Twarda powierzchnia pod klawiaturą również nie zaszkodzi, zatem optymalnie wykorzystamy akcesorium na biurku lub stole. Co nie znaczy, że nie da się skorzystać z podpory kolan. Jest wystarczająco sztywna, by było to zupełnie możliwe a nawet względnie wygoodne.

Klawiatura jest bardzo lekka i płaska, prezentuje się schludnie. Szerokością dopowiada iPadowi ustawionemu na boku zatem wspólnie tworzą bardzo harmonijny duet (co widać na zdjęciu). Nieomal cały przód wypełniony jest klawiszami o dość szerokim rozstawie i dodatkowym rzędem przycisków funkcyjnych. Nad nimi kolorowa dioda informująca o aktywnym trybie parowania i stanie baterii. Spód to gładka powierzchnia pokryta antypoślizgowm materiałem a z prawego boku widnie wejście micro USB i przycisk włączania akcesorium.

Oprócz samej klawiatury, w pudełku otrzymamy kabel USB, dzięki któremu naładujemy urządzenie przy pomocy dowolnej ładowarki lub PC/laptopa.

Walory użytkowe/ergonomia

Przyciski są rozmieszczone na tyle szeroko, by wprowadzanie tekstu, czyli trafianie w odpowiednie litery, nie stanowiło większego problemu. W tym modelu mamy również prawy alt, który na pewno ucieszy użytkowników przyzwyczajonych do wprowadzania znaków diakrytycznych właśnie za jego pomocą. W wielu klawiaturach przeznaczonych do iOS zmuszeni jesteśmy używać przycisku z lewej strony, co dla niektórych osób jest zwyczajnie nie do przeskoczenia. Są jednak dwie rzeczy, które wymagają przyzwyczajenia i nie jest tak idealnie, jak byśmy chcieli.

Po pierwsze, miękkie klawisze są przyjemne w dotyku, ale jednocześnie wymagają dość żwawego naciskania. W innym przypadku nie łapią i nie wybijają litery czy spacji. Jeśli jesteście przyzwyczajeni, lub macie w zwyczaju dość mocno łomotać w klawiaturę – nie odczujecie w ogóle tego mankamentu. Ja mam raczej lekki nacisk i piszę wszystkimi palcami, toteż serdeczny i mały na przykład nie dają takich uderzeń jak wskazujący i środkowy, a to powoduje częste luki w słowach. Z czasem jest oczywiście coraz lepiej i w ciągu jednego do dwóch dni powinniśmy bez problemu opanować odpowiednią siłę nacisku.

Po drugie, nie do końca odpowiada mi przeniesienie znaku tyldy/grawisa w miejsce obok lewego przycisku shift, który w tym celu skrócono. W efekcie, bardzo często zamiast wielkiej litery uzyskiwałem właśnie grawis. Z kolei prawy shift jest już normalnej szerokości. Czemu tak? Nie wiem. Ja na ten przykład kompletnie go nie używam i z tego co wiem, większość osób piszących bezwzrokowo, korzysta właśnie z lewego shift. Oczywiście mogą być i tacy, dla których będzie to rozwiązanie wygodne.

Swoją drogą nie jestem w stanie pojąć, czemu twórcy tego typu akcesoriów tak często próbują na siłę wprowadzać nowe rozwiązania. Przekładają przyciski, skracają, przesuwają… Po co? Komu to służy i do czego? Przecież są w posiadaniu wiedzy na temat tego, jak wygląda 99,9% klawiatur w powszechnym użyciu. Tak samo zdają sobie sprawę, że akcesoria do urządzeń mobilnych to z reguły rozwiązania stosowane z doskoku, zastępczo albo w niewielkim spektrum czasowym. W jakim zatem celu to przymuszanie do zmiany przyzwyczajeń, gdy doskonale wiadomo, że user za chwilę siada do standardowej klawiatury? Logika podpowiada, by utworzyć takie rozwiązania, które zminimalizują niewygodę przesiadki. Moja logika. Ta stosowana przez projektantów najwyraźniej oscyluje w kategoriach sztuki wyższej. Po co użytkownik ma mieć łatwo? Niech się męczy i przestawia bo “mój pomysł jest ładniejszy, mądrzejszy i w ogóle lepsiejszy”. Innego wytłumaczenia nie widzę.

Natomiast z pozytywów – rząd klawiszy funkcyjnych. Znajdziemy tam, patrząc od lewej: przejście do ekranu głównego, menager aplikacji, wyszukiwarkę, przeglądarkę, aktywację klawitury ekranowej, wykonanie screena, trzy przyciski nawigacji do odtwarzacza multimediów, trzy przyciski zarządzania głośnością, parowanie Bluetooth i sprawdzanie poziomu naładowania baterii.

Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził jak klawiatura dogaduje się z innymi systemami i na ten przykład – z Blackberry OS będzie grymasić przy wprowadzaniu polskich znaków diakrytycznych (nie reaguje na alt), ale jeśli nam bardzo zależy, da się użyć sposobem dotykowo-klawiszowym. Nie nazwałbym jednak tego rozwiązania wygodnym. W przypadku Androida będzie podobnie i bez instalacji alternatywnego oprogramowania (np Keyboard Pro) nie skorzystamy z pełnej użyteczności klawiatury. Jeśli jednak zainstalujemy odpowiednią aplikację i ją skonfigurujemy jak trzeba, Keys-To-Go będzie działać zupełnie normalnie. Rzecz jasna najszybciej i najprościej sparujemy to akcesorium z wszelkimi iUrządzeniami, bowiem jest dla nich po prostu przeznaczona.

W teście “kolanowym” a właściwie bardziej “udowym”, czyli próbach pisania w półleżącej pozycji Leniwego Józka, wypadła znakomicie. Jest leciutka, miękka i stabilna nawet jeśli ułożymy ją na podgiętych nogach. W dodatku tablet może w tym czasie stać na łóżku, podparty poduszką czy czymkolwiek, co pozwoli nam widzieć ekran a o klawiaturę możemy się nie martwić nawet jeśli z nią przyśniemy. Miękka otulina nie zaburzy nam snu i raczej nie odciśnie śladów na twarzy.

Bateria, zgodnie z zapowiedziami producenta, wystarczy na około 3 miesiące. Nietety nie miałem możliwości tego sprawdzić osobiście, ale przez okres testowy nie ładowałem jej ani razu i nadal wykazywała “zielone światło” na diodzie informującej o stanie naładowania. Z resztą akurat jeśli o firmę Logitech chodzi, nie mam powodu by nie mieć zaufania do jej obietnic. Używałem i używam akcesoriów tej firmy od lat i nigdy nie poczułem się “oszukany” czczymi przechwałkami. Jeśli twierdzą, że 3 miesiące to pewnie wytrzyma 4.

Podsumowanie

Należy powiedzieć wprost – to bardzo ciekawa propozycja jeśli chodzi o klawiatury do urządzeń z jabłuszkiem na obudowie. Od biedy i przy pewnych “ustępstwach” (np. rezygnacja z polskich diakrytyków) wykorzystamy ją również w Androidzie i BB OS. Jest lekka, poręczna i bez problemu schowamy ją w torbie razem z iPadem. Szczególnie dobrze prezentuje się z urządzeniami o rozmiarze standardowym, ale z Mini również dokonamy bezproblemowego sparowania.

Wymaga również przyzwyczajenia i niewielkiej zmiany nawyków jeśli chodzi o wprowadzanie tekstu. Myślę, że to kwestia maksymalnie kilku dni, jeśli będziemy używać klawiatury dość często. Ja osobiści opanowałem temat w ciągu dwóch i cały powyższy tekst wprowadziłem z użyciem Keys-To-Go na iPadzie Air. Ilość błędów malała dość szybko, zatem uważam, że każdy jest w stanie opanować tą sztukę przy niewielkim wysiłku.

Aktualna cena wynosi na stronie Logitecha 309zł. Nie jest to mało jednak w przypadku tej firmy zawsze powtarzam to samo – płacimy naprawdę za jakość a nie za samo logo. W sieci znajdziemy na pewno konstrukcje tańsze (od około100zł), jednak wielokrotnie się sam przekonałem, że w czasie używnia jednego Logitecha (w sumie można z tego zrobić jednostkę czasu. JL – Jeden Logitech = około 5 lat ;]) akcesoria innych firm muszę wymieniać wielokrotnie i tak naprawdę tracę dużo więcej czasu, pieniędzy i przede wszystkim nerwów. Rzecz jasna wybór jest zawsze kwestią indywidualną.

Jeśli ktoś poszukuje autonomicznej klawiatury z prawym alt, której używał będzie z kolejnymi iUrządzeniami przez minimum 2 lata lub ma kilka urządzeń i chce je “opędzić” jedną klawiaturą, to warto rozważyć ten zakup. Nie jest idealny, ale z pewnością lepszy niż chińska taniocha za grosze.