[KONTRA] Czy społeczeństwo fanów technologii mobilnych jest spójne?

Witam w kolejnej kontrze i już na początku chciałem podziękować z pochlebne komentarze po pierwszym wpisie, fajnie wiedzieć, że ktoś to jednak czyta. Nie spoczywając na laurach postanowiłem znowu zaprosić kolegów do „zabawy” i porozmawiać i społeczeństwie „mobilniaków”. Temat dość szeroki oraz specyficzny, w końcu będziemy oceniać poniekąd też samych siebie. W każdej społeczności jak w związku, raz lepiej, raz gorzej, czasami kłótnie a kiedy indziej spokój. Ten wpis ma pomóc ustalić czy jest lepiej czy jednak gorzej. Oczywiście jak zawsze ja myślę, że jest źle… To już pewnie nikogo, kto czytał moje teksty nie dziwi, ale żeby nie zaczynać od tych smutnych i złych rzeczy pozwolę zacząć Jankowi, który będzie ze mną konwersował w tym tygodniu.

Jan Kowalski: Ponieważ będę pełnił rolę adwersarza, od razu rzucę asertywne “raczej nie”. I zamierzam to uzasadnić zaczynając od tytułu dyskusji, a dokładniej, od ujętej grupy docelowej. Społeczeństwo fanów technologii mobilnych jak sama nazwa wskazuje, to spora grupa, która fascynuje się wszystkim, co z jest z przenośną, użytkową technologią związane. Czy to nie jest ogromna, a nawet powiedziałbym KLUCZOWA cecha wspólna tej grupy? Właściwie trudno o bardziej jednorodną charakterystykę. Co to za ludzie? Wielbiciele nowych gadżetów. Tak po prostu. Łączy ich zamiłowanie do tego samego hobby  a nie ma nic bardziej spójnego niż wspólne zainteresowania.

Bartosz Szastak: Co racja, to racja- nic nie spaja bardziej ludzi bardziej niż wspólne hobby. Niestety do ludzkiej natury należy szukanie dziury w całym, i żeby pewna grupa mogła być spójna, identyczne musi być wszystko. Najprostszy przykład to grupa miłośników motoryzacji i wielka walka „BMW kontra reszta świata”. Kierowcy tej marki są uznawani za chamskich a samochody przereklamowane, oczywiście druga strona też się broni. Sytuacji podobnych do tej jest wiele, i przy okazji miłośników nowinek mobilnych wszystko gra, póki chodzi o wywieranie presji gdy nałożony zostaje jakiś podatek, albo opóźnia się aktualizacja jakiegoś sprzętu, niestety jeśli chodzi wybór najlepszego mobilnego systemu lub gadżetu to zawsze kończy się to wojną. Psychofani obrzucają się nawzajem błotem i po bardzo, krótkim czasie przestaje się liczyć kto rzucił lepszy argument, a zaczyna się liczyć kto komu bardziej „pojechał”. Jest to żenujące i stawia wszystkich nas- fanów, w okropnym świetle.

Jan Kowalski: Oczywiście. Psychofani znajdą się wszędzie i każda marka ma swoich. O to w tym właśnie chodzi – każda marka. Nie tylko elektroniki czy motoryzacji, ale również bardziej ogólnych pojęć . Nie lubię sięgać do odnośników religijnych, jednak to prosty przykład, że w każdej grupie, nawet najbardziej pokojowej, znajdą się szajbusy. Czy to oznacza, że jako ludzkość jesteśmy „podzieleni”? Najbardziej widać, jak złudne i chwilowe są te podziały w sytuacjach gdy pojawia się nowy wróg, przeciwnik czy gracz na rynku. Nagle wielbiciele Ubuntu jednoczą się z fanami Debiana i stają w obronie Linuxa/Unixa. Wyznawcy Samsunga i Xperii najeżdżają na iOS a potem wszyscy wspólnie naśmiewają się z Windows Phone. Co to oznacza w efekcie? Że wszyscy nienawidzą wszystkich? Na dobrą sprawę, to by można uznać za całkiem ciekawy łącznik między poszczególnymi grupami. W moim doczuciu jest to nie tyle efekt podzielenia, co chwilowego punktu widzenia bowiem każda sroczka swój ogonek chwali. Tym bardziej, że większość urządzeń działa na tych samych komponentach i różni się szczegółami. Ba, rzekłbym nawet dość buńczucznie, że wszystkie te paletki są takie same. Niestety, jako że najbardziej widać zapluwających się pianą hejterów, można odnieść wrażenie, że społeczność jest w stanie wiecznej wojny.

Bartosz Szastak: Poruszyłeś temat jednoczenia się w sytuacji pojawienia się nowego wroga. To jest coś co codziennie dostrzegam w naszym kraju i bardzo mnie to boli. Nie można być z kimś tylko w chwilach zagrożenia, a gdy ono minie, obrzucać się znowu błotem. Dla mnie nie jest to jedność, tylko wykorzystywanie drugiej strony do osiągnięcia swoich celów. Bardziej chodzi mi o stworzenie spójnej społeczności takiej jak XDA, gdzie każdy przejaw hejtu czy bezsensownych komentarzy jest nagradzany banem. Każdy system ma swoje wady i zalety, a użytkownicy wybierający jeden z nich, nie są pępkiem świata, by narzucać innym swoją filozofię. Każdy ma swoje potrzeby oraz możliwości i to właśnie według nich będzie dobierał produkt najlepszy. Chamskie narzucanie komuś swojej ideologii to impotencja umysłowa i takich właśnie osób powinniśmy się wyzbyć! Niestety tych osób jest na tyle dużo, że pozwala mi to stwierdzić, że to społeczeństwo nie jest spójne.

Jan Kowalski: Masz bardzo idealistyczne podejście do świata. Z jednej strony, muszę to pochwalić, bo to piękna rzecz, z drugiej strzelić w potylicę, ponieważ świat nie jest tak zbudowany jak by idealiści chcieli. Życie polega na wykorzystywaniu innych, czy się nam podoba czy nie. Oczywiście jechanie na czyimś garbie jest godne pogardy, ale… Jeśli to wykorzystywanie jest obopólne, to mamy symbiozę. I w przypadku ludzi interesujących się technologiami, trzeba to nazwać właśnie symbiozą. Niby czasem wpadnie jakiś oszołom z pianą na uśmiechniętych ustach, ale prawda jest taka, że nie reprezentuje on z reguły nikogo poza sobą i każda ze stron koniec końców umywa od niego ręce. Widziałem setki dyskusji na tematy wyższości jednej rzeczy nad drugą. Wyższości WP nad Androidem, Androida nad resztą świata, Lumi nad Xperiami i Samsungów nad wszystkim. Lubimy się spierać, przekonywać i podejmować rękawicę w argumentacji. To po prostu pewna forma rozrywki. Jedni bawią się z kulturą, inni plują kwasem, ale nie świadczy to jeszcze o trwałych podziałach. Niech za sztandarowy przykład posłuży ta kontra. Czy to, że mam odmienną opinię od twojej, czyni nas redakcją podzieloną? Nie wydaje mi się. 😉

Bartosz Szastak: Kontra to dość specyficzne podejście do tematu, my wiemy po co to robimy i nie ma tutaj chamstwa, bezczelności czy bezczelnych argumentów. Ten cykl to rzucanie argumentów na poziomie, a niestety ostatnio to rzadkość. Moim zdaniem takie podejście ludzi to kwestia wychowania. Większość myśli, że skoro w internecie można być częściowo anonimowym, to można tutaj robić wszystko. Teraz mało kto stosuje się do zasad tzw. netykiety. Nasze oceny na ten temat są różne, ponieważ każdy ma trochę inne podejście do świata. Ty gloryfikujesz możliwość czasowego zjednoczenia- optymizm? Chyba tak to się nazywa. Ja niestety mam zapędy pesymistyczne i te rozłamy decydują o końcowej ocenie. Nie wiem czy jest jednoznaczna możliwość oceny tej sytuacji.

Temat tej kontry jest dość kontrowersyjny, więc zachęcam wszystkich do pisania swoich wniosków na ten temat. Po chłodnym przeczytaniu całego wpisu nie jestem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, więc spełnia on swoje założenia, ponieważ argumenty podane przez Janka skłaniają mnie do przemyśleń. Na koniec chciałbym dodać, że ten cykl z założenia został stworzony by współpracować z publiką, a niestety nie mam od was prawie żadnego feedbacku ; (