0

The Inner World to debiutancki projekt niezależnego, niemieckiego Studia Fizbin. Wypuszczony wstępnie na PC Windows/Mac, pojawił się również na iOS. I na tej drugiej platformie miałem okazję przetestować tą niezwykle ciekawą produkcję. Jakie były wrażenia? O tym poniżej.

Troje studentów z Wirtembergii, czyli Sebastian Mittag, Mareike Ottrand i Alexander Pieper, wpadło na pomysł oldschool’owej przygodówki w stylu wskaż&kliknij. Gra miała posiadać fabułę, wyzwania i mnóstwo zagadek do rozwiązania. Oprócz oczywiście dotarcia do sedna tajemnicy, zaplanowano także nietuzinkowy klimat, ręcznie rysunki i sporą dawkę humoru. Czy się udało? Muszę przyznać, że plan wykonano w stu procentach.

Fabuła i cel gry

The Inner World wprowadza nas w rozgrywkę dzięki przyjemnej dla oczu, wstępnej animacji. Dowiadujemy się z niej, że w środku ziemi istnieje inny świat – Aposia i została ona dotknięta katastrofą. Trzy źródła boskiego wiatru, który to zapewnia nie tylko powietrze, ale też światło, zaczęły z nieznanych przyczyn wysychać. Nasz bohater, Robert, wyrusza na wyprawę z zupełnie innego powodu, niż się można spodziewać. Bynajmniej nie próbuje ratować świata. Otóż, gołąb wyglądający jak serdelka ze skrzydłami, połyka ulubiony medalion jego ojca i chłopak stara się go odzyskać. W trakcie poszukiwań spotyka tajemniczą złodziejkę i ogrom naprawdę zróżnicowanych, ciekawych postaci, które powoli i ze sporą dawką nietypowego poczucia humoru, prowadzą go przez świat Aposji. Brzmi klasycznie, ale przyznam szczerze, że poza samym szkieletem fabularnym, wykonanie odbiega znacząco od tego, co można nazwać sztancą.

Fonia i wizja

Całość projektu to ręcznie rysowane, animowane grafiki, które jako żywo bardziej przypominają kreskówkę niż grę. Pomysł jest z pozoru tylko słaby w dobie nowoczesnych produkcji 3D. Tak naprawdę w czasie zabawy kompletnie nie przeszkadza a nawet powiedziałbym, że zupełnie wystarcza i pozwala skupić się na najważniejszych elementach. Graficznie gra ma bardzo intrygujący, nieco abstrakcyjny klimat. Postacie są dopracowane, tła i wszelkie elementy pozwalające na interakcję doskonale się komponują z całością a animacje potrafią szczerze rozbawić.

Pod względem dźwiękowym jest jeszcze lepiej. Muzyka, elementy interaktywne i głosy są świetnie dobrane. Każda postać nie tylko zachwyca dopracowanym wyglądem, ale również ma własny charakter doskonale uwidoczniony w sposobie wypowiadania się.

Wszystkie te multimedialne składowe, pozwalają błyskawicznie wczuć się w rozgrywkę i przyznam, że już dawno nie miałem tak sympatycznej gry na “warsztacie”.

Grywalność

Jak wspomniałem na wstępie, gra polega na prostej technice point&click, co w przypadku ekranów dotykowych ogranicza się do touch&see what happens. Oprócz rozbudowanych kwestii dialogowych, przez które będziemy zdobywać wiedzę o otaczającym świecie i otrzymywać dodatkowe zadania, czeka nas mnóstwo przeszukiwania poszczególnych lokacji, łączenia ze sobą znalezionych przedmiotów i używania ich na elementach otoczenia. Malutka podpowiedź z samego początku gry – po połączeniu patyka i dżdżownicy otrzymamy procę, z której możemy strzelać do różnych obiektów przy pomocy znalezionego korka. A to tylko jeden przykład. W The Inner World znajdziemy tego mnóstwo. Robert będzie nam odrobinę podpowiadał w trakcie klikania po ekranie. Na przykład powie czego nie chce, albo nie da rady zrobić, co z kolei może nas nakierować na szukanie innych rozwiązań.

Gdyby jednak komuś zdarzyło się utknąć w martwym punkcie i nie mieć pomysłu co czynić dalej, grę wyposażono w szereg podpowiedzi, dzięki którym wybrniemy z impasu.

Jedyną wadą jaką znalazłem w kwestii samego prowadzenia rozgrywki, są przeciągające się nieco dialogi, zupełnie bez uzasadnienia. Każda sprawa jaką chcemy omówić z napotkanymi postaciami, widnieje na pasku jako okrągła ikona informacyjna. W momencie gdy temat wyczerpiemy – gaśnie podświetlenie (ikonka robi się ciemniejsza i zielonkawa). Niestety w części przypadków, podświetlenie gaśnie dopiero po tym, jak postacie powtórzą ostatnie wypowiedzi po raz kolejny. Może umyka mi jakiś zamysł twórców (na przykład jest to miejsce na rozmowę po powrocie do danej lokacji), ale w moim odczuciu mogli to rozwiązać nieco inaczej (nowe kwestie dialogowe po powrocie).

Podsumowanie

W wersji na PC, cena gry zaczyna się od około 18 zł. W przypadku iOS zakupimy ją już za niecałe 2,99$. W przeliczeniu jakieś 12 złotych. Jak na propozycję określaną jako “indie” nie jest to wcale mało, ale z drugiej strony, biorąc pod uwagę rozbudowanie, dopracowanie i miodność płynącą z zabawy, nie jest to odstraszająca kwota. Jedynym problemem może być bariera językowa. W wersji na PC istnieje bowiem spolszczenie a na iOS gra jest dostępna w języku angielskim i niemieckim. Dla tych, którzy śmieją się z obcojęzycznych żartów, nie będzie to żadną przeszkodą. Jednak dla osób władających tymi dwoma językami słabo albo ledwie średnio, gra straci wiele uroku, ukrytego właśnie w humorystycznych dialogach. Wszystkim pozostałym, szczerze polecam.

 

Zmobilizowane nowinki 04.02.2015

Wcześniejszy wpis

Mobilne okazje 06.02.2015

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Gry