Tydzień temu przyjrzałem się niezwykle wyrafinowanemu bezprzewodowemu głośnikowi Logitecha – Ultimate Ears BOOM. Dostarcza on ponadprzeciętnych wrażeń ale i kosztuje krocie. Tym razem zajmę się dużo przystępniejszą konstrukcją Szwajcarów, wartą około czterokrotnie mniej.
Wykonanie i wzornictwo
Logitech X100 jest przedstawicielem licznej grupy niewielkich głośników przenośnych, trafiających mniej więcej w środek luki utworzonej z jednej strony przez „brzękadełka” montowane w smartfonach, tabletach i laptopach, a z drugiej – przez rasowe stacjonarne zestawy audio. Jakość ich brzmienia w pewnym stopniu można porównać do najtańszych głośników komputerowych (przewodowych), których jedyną przewagą okazuje się zdolność do reprodukowania dźwięku przestrzennego.
X100, o wielkości zbliżonej do przeciętnej komputerowej myszy, pakowany jest w kombinację klasycznego tekturowego pudełka z blistrem.
Oprócz samego przetwornika znajdziemy w opakowaniu jedynie niezbyt długi kabel USB (ok. 70 cm), niewielki troczek pozwalający przypiąć urządzenie do odzieży, plecaka, itp. oraz wysoce lakoniczną instrukcję zawierającą głównie 7 obrazków objaśniających w miarę klarownie podstawowe funkcje głośnika i składającą tym samym hołd rosnącemu w siłę analfabetyzmowi.
Gniazdo micro USB w obudowie głośniczka służy jedynie do ładowania baterii, stąd dołączony kabel pozbawiony jest żył sygnałowych i nie da się go wykorzystać np. do zastępczego połączenia smartfona z komputerem w celu wymiany plików. Filigranowy plastikowy zatrzask troczka „trzyma” zadziwiająco mocno, do tego stopnia że rozdzielenie obu części wymaga naprawdę dużego wysiłku. Tym niemniej trudno pozbyć się wrażenia jego kruchości i związanych z nią obaw o uszkodzenie urządzenia na skutek jego autonomicznego wyswobodzenia się spod tyranii sznurka.
Na boku cylindrycznej obudowy umieszczono dyskretnie oznakowany wyłącznik zasilania oraz trzy duże przyciski wyróżnione dodatkowo kolorową obwódką, których zastosowanie dostatecznie jasno wyjaśniają wytłoczone na nich piktogramy. W pewnej odległości od przycisków znalazły swe miejsce gniazda wejścia analogowego (mini-jack) i zasilania (micro USB).
Wielokolorowa dioda ukryta pod maskownicą głośnika spełnia ograniczone do minimum funkcje informacyjne. Po włączeniu urządzenia jarzy się na niebiesko, a jeśli bateria zbliża się do stanu wyczerpania – na czerwono. Dioda pulsuje gdy brak jest aktywnego połączenia Bluetooth lub świeci w sposób ciągły w przeciwnym wypadku. W trakcie ładowania jej kolor zmienia się na fioletowy.
Obsługa
X100 nie posiada modułu NFC, który mógłby ułatwić zestawianie połączenia bezprzewodowego. Strata to jednak niewielka, bowiem parowanie okazuje się banalnie proste wobec braku konieczności wprowadzania jakichkolwiek kodów. Co więcej, głośnik po włączeniu podejmuje próbę automatycznego skomunikowania się z ostatnio używanym urządzeniem. Jeśli więc nie żonglujemy nieustannie smartfonami, tabletami czy laptopami, X100 zachowuje się jakby był na stałe podpięty niewidzialnym kablem, oczywiście pod warunkiem że skojarzony sprzęt ma włączony moduł Bluetooth. O jakości tegoż modułu wbudowanego w sam głośnik nie mogę wyrazić się zbyt ciepło. Producent określa jego zasięg na 9 metrów. Jednak już przy przekraczaniu dystansu ok. 5 metrów doświadczałem sporadycznego „rwania” sygnału i to wobec braku obecności jakichkolwiek przeszkód na drodze fal elektromagnetycznych. Po wprowadzeniu mojego skromnego corpus w „pole widzenia” wymieniających dane urządzeń, zasięg praktycznie ulegał redukcji do ok. 3 metrów. Mógłbym tutaj próbować zrzucić winę na ewentualne zakłócenia (WiFi, kuchenki mikrofalowe), gdyby nie fakt, że przy wcześniejszych testach UE BOOM, przeprowadzanych w identycznych warunkach, nie natrafiłem na żadne problemy.
X100 może być również „karmiony” sygnałem analogowym dostarczanym za pośrednictwem złącza mini-jack. Warto tu podkreślić, że przy aktywnym połączeniu Bluetooth tor analogowy jest odcinany i aby np. nagłośnić odtwarzacz MP3 konieczne staje się wyłączenie transmisji bezprzewodowej lub przynajmniej rozłączenie aktualnie skojarzonej pary. Mam wrażenie że konstruktorzy zbyt ostrożnie skalibrowali czułość wejścia analogowego. Maksymalne poziomy napięć na wyjściu słuchawkowym smartfonów często są wyraźnie niższe niż w wypadku wielu innych urządzeń i mój Galaxy S3 nie jest tu wyjątkiem. Podłączony kablem uzyskiwał zaledwie ułamek głośności osiąganej przy połączeniu bezprzewodowym.
Głośnik Logitecha nieskojarzony z innym urządzeniem Bluetooth wyłącza się samoczynnie po 15 minutach ciszy. Natomiast korzystając z transmisji bezprzewodowej pozostaje cały czas w stanie czuwania, choć być może zapada w pozwalającą oszczędzać siły lekką drzemkę, bowiem odniosłem wrażenie że po dłuższej przerwie startuje z lekką „czkawką”.
X100 bezproblemowo pełni rolę urządzenia głośnomówiącego. Moi rozmówcy nie zgłaszali zastrzeżeń odnośnie jakości połączeń głosowych.
Producent deklaruje, że żywotność baterii pozwala na 5 godzin odtwarzania i trudno mu tu zarzucić upiększanie rzeczywistości. W moim wypadku udało się zmusić diodę do świecenia na czerwono dopiero po prawie 7 godzinach, co prawda przy słuchaniu głównie z umiarkowaną głośnością. Nie wiem jak długo X100 jest w stanie „ciągnąć na oparach”, ponieważ nie czekając na agonię postanowiłem niezwłocznie go zatankować. Nawet przy użyciu niezbyt wydajnej ładowarki (700 mA) trwało to niecałe 100 minut, czyli stosunkowo krótko. Przy korzystaniu z portu USB ten czas może się nieco wydłużyć (USB 2.0 – 500 mA) lub też zauważalnie skrócić (USB 3.0 – 900 mA).
Jakość dźwięku
Chcąc nie chcąc muszę się powtórzyć: zmuszenie niewielkiego głośnika pracującego w mikroskopijnej wielkości obudowie do efektywnego promieniowania w zakresie najniższych częstotliwości akustycznych jest zadaniem niemalże niewykonalnym. Stosowanie trików odzyskujących energię oddawaną przez tylną część membrany tylko w niewielkim stopniu poprawia beznadziejną z założenia sytuację. W wypadku X100 wyniki zmagań z materią przedstawiają się następująco: od około 180 Hz w górę głośnik pracuje z bardzo wyrównaną charakterystyką i jedynie w okolicach 9 kHz pojawia się minimalny dołek o głębokości ok. 4 dB (co jest praktycznie nie do wychwycenia „na ucho”), natomiast dość ciekawe rzeczy dzieją się w niższym zakresie. Wraz z obniżaniem częstotliwości charakterystyka opada wyjątkowo łagodnie, zaliczając przy 100 Hz spadek o 9-10 dB, potem degradacja następuje dużo szybciej, ale -15 dB dla 80 Hz przy bardzo wyrozumiałym podejściu wciąż można uznać za dolną granicę pasma przenoszenia. Z kolei podejście skrajnie rygorystyczne wymagałoby wywindowania jej do ok. 160 Hz. Bez względu na przyjęty punkt widzenia nie można pominąć sporych zniekształceń nieliniowych w kontrowersyjnym pasmie, szczególnie obfitych przy dużych poziomach głośności. Tutaj jednak jak zwykle z pomocą przychodzi niedoskonałość ludzkiego słuchu, z wdziękiem ignorującego podobne zjawiska jeśli tylko w materiale dźwiękowym pojawi się choć odrobina wyższych częstotliwości maskujących brudy. Wszystko to przekłada się na całkiem pozytywne subiektywne wrażenia, jeśli tylko weźmiemy poprawkę na wielkość egzaminowanego ustrojstwa. Jego maksymalna głośność jest więcej niż satysfakcjonująca, przynajmniej w odniesieniu do poziomu niewywołującego irytacji domowników.
Podsumowanie
Logitech na swej stronie zapomniał pochwalić się podstawowymi parametrami swojego produktu. Część danych w poniższej tabelce przytaczam więc za serwisem, który albo miał dostęp do trudno osiągalnej dokumentacji, albo dokonał własnych pomiarów. Pamiętajmy przy tym, że pasmo przenoszenia przetworników akustycznych jest zawsze nieco umowną kwestią – wartości graniczne mogą się wahać w szerokim zakresie w zależności od przyjętego progu tolerancji. W wypadku X100 nie byłoby wielkim grzechem przyjęcie dolnego krańca pasma w okolicach 100Hz, o czym napomknąłem wyżej.
Po skorzystaniu z dowolnej porównywarki cen można się przekonać, że na rynku obecnych jest grubo ponad sto bezprzewodowych głośników kosztujących mniej niż Logitech X100. Bez możliwości ich bezpośredniego porównania nie jestem w stanie rzetelnie odpowiedzieć na pytanie, czy szwajcarska propozycja jest warta swej ceny. Ogólnie rzecz biorąc w wypadku jakichkolwiek przetworników elektroakustycznych nie istnieją dostatecznie „twarde” parametry opisujące jednoznacznie ich walory brzmieniowe i najlepszym kryterium wyboru okazuje się subiektywna ocena odsłuchowa. Bez wątpienia jednak Logitech X100 jest solidnie wykonanym głośnikiem o dość atrakcyjnej, nietuzinkowej powierzchowności. Dodatkowo podejrzewam, że przy rozpatrywaniu stosunku jakości brzmienia do wielkości i masy urządzenia, bohater niniejszej recenzji korzystnie wyróżnia się na tle konkurentów, a już w najgorszym przypadku przynajmniej w pełni zasługuje na miano głośnika mobilnego.






