0

Gier na platformy mobilne jest całe zatrzęsienie, a dzięki naprawdę sporej mocy obliczeniowej, twórcy mobilnych gier mogą nieco bardziej poszaleć, szczególnie pod względem grafiki. Widać, że segment mobilnej rozrywki prężnie się rozwija, dlatego też kolejni gracze wchodzą na ten rynek. Polacy z Vivid Games znani są na całym świecie za sprawą ciekawego Real Boxing, który rozszedł się sumarycznie na wszystkich platformach w kilku milionach egzemplarzy, co dla wówczas dosyć mało znanego studia było ogromnym sukcesem. Twórcy z Bydgoszczy nie zmieniają konceptu i w połowie bieżącego roku wydali na urządzeniach sygnowanych logiem nadgryzionego jabłuszka Godfire: Rise of Prometheus. W ostatnim czasie gra została także udostępniona w sklepie Google Play. Czy warto sprawdzić tę produkcję na swoim tablecie czy smartfonie?

Prometeusz, mięśniak z ambicjami

Gry mobilne to nie najlepsze medium to przekazywania ambitnych historii. Wynika to po części z samej specyficzności platformy. Smarftony i tablety – gramy dorywczo w transporcie miejskim, w drodze do pracy czy czekając na umówioną wizytę u lekarza, dlatego imersja jest znacznie zaburzona i trudno ją utrzymać. Głównym protagonistą jest tytułowy Prometeusz, więc jak zapewne się domyślacie, cała historia po części bazuje na kanwie mitologii greckiej, która dostarcza również innych drugoplanowych postaci. Podchodząc do tej gry nie liczyłem na szczególnie rozbudowaną fabułę, więc w tej kwestii nie czuję się szczególnie zawiedziony, bowiem fabuła nie jest główną osią całej gry. Inna sprawa to, fakt, że grę podzielono na misje, które w zależności od zaawansowania i sprytu nas samych trwają od kilku do kilkudziesięciu minut. Sumarycznie mamy ich 7, a dwie kolejne oznaczone są coming soon. Daje to razem raptem 2 godziny gry, więc zdecydowanie za mało – za nim się rozkręci już się kończy. Miejmy nadzieję, że twórcy nie zapomną o produkcji i w przeciągu następnych tygodni, miesięcy otrzymywać będziemy kolejne aktualizacje, które wnoszą nowe rozdziały. Akurat o tę część jestem spokojny, bowiem od premiery Real Boxing minęło sporo czasu, a co jakiś czas pojawiają się nowe update’y, które starają się tchnąć nowe życie w symulator boksu.

godfire1

Grafika i dźwięk

Real Boxing niemal dwa lata temu pokazało pazur w sferze grafiki, teraz również nie zasypuje gruszek w popiele i pręży mocno muskuły. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze współpraca z Platige Image, które znani są przede wszystkim z tworzeniem filmików CGI czy reklam, a w przypadku Godfire: Rise of Prometheus było odpowiedzialne za animację postaci. To co na samym początku rzuca się w oczy to fakt, że całość prezentuje się… przeciętnie. Co do samej grafiki nie mam większych zastrzeżeń. Ta strona wygląda bardzo dobrze, choć na testowanym przeze mnie samplu Galaxy Note 4 rzucały się w oczy dosyć rozpikselowane tekstury, brakowało też antyaliasingu. Jednak animacja i możliwości naszego bohatera nie należą do najbardziej rozbudowanych. Całość ogranicza się do dwóch ataków silnego i słabego, blokady i tyle (ok jak wpadniemy w szał dodatkowo pojawia się zespół wypasionych ataków). Grając jeszcze przed paroma laty w God of War tam nasz bohater wyznawał wojenny taniec, każdy cios dzięki sprytnemu graczowi był łączony w takie sekwencje, że po prostu całość miło się oglądało. Tutaj walka jest bardziej statyczna, szarpana i nie daje takiej frajdy jaką powinna. Animacje postaci moim zdaniem to element, nad którym warto by popracować więcej, bowiem główną osią Godfire: Rise of Prometheus jest właśnie walka, przez co w którymś momencie produkcja ta jest po prostu mocno nużąca, a ubijane kolejne hordy przeciwników nie dają już takiej radochy.

godfire2

Innym aspektem, który mnie osobiście nieco irytował w systemie walki to jej arenowość. Mianowicie podchodząc do przeciwnika następuje stop klatka – bohater przygotowuje się do walki wyciągając swój oręż, a wróg również stroszy piórka, następuje też lekka zmiana kamery. Cóż parokrotnie miałem ochotę zakraść się za plecy przeciwnika i złoić mu skórę zanim się zorientuje co jest grane, ale nici z tego wychodziło. Inna sprawa, to fakt że areny do walki są dosyć małe i nie możemy wykorzystać otoczenia by przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Szkoda, że twórcy nie zdecydowali się na bardziej dynamiczną i ciekawszą walkę, zdaję sobie sprawę, że platformy mobilne mają spore ograniczenia, ale moim zdaniem można by z tego wyciągnąć znacznie więcej.

Będąc przy rozgrywce warto wspomnieć, że różnorodność i pomysł na same lokacje, mieli bardzo dobry, począwszy od podziemnych katakumb, przez górzyste wertepy kończąc na greckich starożytnych świątyniach. Wyglądają one bardzo ładnie i miło się je zwiedza w czasie rozgrywki. Inna bajka to przeciwnicy, którzy nie grzeszą zbyt wysokim IQ, również ich różnorodność jest na dosyć niskim poziomie. Inna sprawa jest w przypadku bossów, tych jest kilku i każdy jest unikatowy. Pod względem oprawy audio nie mam najmniejszych zastrzeżeń, udźwiękowienie stoi na przyzwoitym poziomie, na takim na którym po prostu się na nie zwraca uwagi, a przy tym nie męczy.

godfire3

Twórcy również zaimplementowali do swojego tytułu system rozwoju postaci, który jest dosyć słaby. Po pierwsze wraz ze zdobyciem specjalnych kryształów mamy możliwość otrzymania punktów, które rozdysponować możemy na kilka statystyk. Jednak nie przynoszą nam one specjalnych umiejętności tylko wzmocnienie poszczególnych parametrów naszego bohatera przez co levelowanie jest mało odczuwalne w samym gameplay’u. Brakowało mi specjalnych umiejętności, które mógłbym wypróbować zaraz na grupce nieprzyjaciół, a tak mamy plus +40 do ataku, czy to dużo czy to mało? Sami musimy wywnioskować. Podobnie sprawa wygląda z ekwipunkiem gdzie zbierając nową tarczę czy broń zwiększamy atak, a rzadko te przedmioty dają dodatkowe widoczne dla nas w samym gameplay’u umiejętności.

Wcześniej wspominałem, że główna część fabuły zajmuje około 2 godzin grania, chcąc wycisnąć nieco więcej z Godfire: Rise of Prometheus można uruchomić dodatkowe tryby. Pierwszy Time Attack, polega na jak najszybszym przejściu danego poziomu drugi tryb to standardowa horda, czyli musimy odpierać kolejne fale przeciwników. Daje to kilka dodatkowych godzin gry, ale niestety z reguły dosyć nudnej i powtarzającej się w kółko.

godfire4

Reasumując Godfire: Rise of Prometheus to gra, którą trudno jednoznacznie określić i ocenić. Widać, że pełnymi garściami czerpie z pomysłów, które kilka lat temu w swojej produkcji implementowali ludzie z Santa Monica czyli God of War. Najbardziej ubolewam nad dwoma aspektami, długością rozgrywki, a także samą walką, która powinna być tańcem z przeciwnikiem, tak by wszystkie ataki były wypracowywane w jedną akcję, kończącą się pozbyciem oponenta, a tutaj otrzymujemy szarpaną dosyć niemrawą rozwałkę. Oceniam Godfire: Rise of Prometheus przez pryzmat gier AAA mobilnych a także z dużych konsol. Na pewno twórcy idą w dobrą stronę, szczególnie widać postęp w sferze grafiki, gameplay’owo to nadal spory dystans. Podchodząc do tej gry oczekiwałem soczystej jatki, otrzymałem jedynie niemrawy taniec z padliną. Grę możecie pobrać z Google Play i Apple App Store. W pierwszym z tych sklepów możecie pobrać ją zupełnie za darmo, drugi z nich musimy już sypnąć nieco grosza.

Navitel – test nawigacji GPS

Wcześniejszy wpis

Mi Note wyprzedany w 3 minuty!

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Android - Gry