0

W poprzedniej części poradnika skupiłem się na prostej a właściwie to najprostszej i najbardziej podstawowej obróbce wykonanych zdjęć. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszystkich to będzie zadowalać i pewna grupa osób wprost nie wyobraża sobie, by do sieci lub znajomych posłać zdjęcie bez słynnego Lo-Mo lub ramki. Nie neguję tego. Dobrze dobrany efekt potrafi dodać fotografii wyrazu.

Jednak jak nie przedobrzyć i które oprogramowanie da nam szybki i łatwy dostęp do paru ciekawych dodatków? Postaram się to i owo podpowiedzieć. Najpierw kilka podstaw.

1. Pierwsze rzeczy są pierwsze.

Czyli najpierw poprawiamy naświetlenie, prostujemy i kadrujemy fotografię tak, by wyglądała jak najlepiej a dopiero potem przechodzimy no nakładania filtrów, ramek i nalepek. Dlaczego? Odpowiedź jest prozaiczna. Bardzo często z każdą kolejną nakładką spada nam jakość obrazu i jeśli spróbujemy go rozjaśnić lub wyprostować dopiero na koniec całej zabawy, obnażymy wszystkie niedostatki z siłą wprost proporcjonalną do ilości nałożonych warstw.

2. Jeden efekt na raz.

Zapewne gdzie dwóch fotografów tam pięć opinii, ale zasada minimalizmu sprawdza się nie tylko na polu kompozycji i poprawek. Dotyczy również ulepszaczy i upiększaczy. Dobrze jest wiedzieć co chcemy uzyskać zanim weźmiemy się za nakładanie różnych zmian na zdjęcie. Nie chodzi o wyobrażenie sobie gotowego efektu końcowego (choć jest to optymalna wersja – wymaga lat praktyki), ale o sam koncept. I nie chodzi  mi o użycie tylko jednego filtra. To, że w danej aplikacji wystarczy wybrać odpowiednią ikonkę i ona robi efekt za nas, nie oznacza to, że składa się nań tylko jedna rzecz. Jest to najczęściej cały pakiet, do którego z poziomu programu komputerowego dojdziemy dopiero po kilku operacjach.

Zasadniczo chodzi mi o to, by w aplikacjach z gotowymi efektami nie nakładać kilku takich “filtrów” na jedno zdjęcie. Wystarczy jeden + ewentualnie ramka lub jakiś napis. Nie pchamy się w sześć różnych filtrów, bo wyjdzie nam po prostu koszmarek.

3. Świadomy wybór upiększa zdjęcie jeszcze zanim zaczniesz nad nim pracować.

Ten punkt wynika w pewnym sensie z drugiego, ale dotyka nieco innej strony. Powinniśmy zdecydować czy chcemy zdjęcie sztucznie postarzyć, dodać mu dramaturgii, pogłębić, “umagicznić” czy na przykład upodobnić do efektu znalezionego w sieci.

Tak, dokładnie. W obecnej dobie trudno o absolutną oryginalność i wszystko już było. Dlatego jeśli widzieliście zdjęcie podobne do waszego kompozycyjnie lub tematycznie i podobał wam się efekt jaki na nim uzyskano – nie bójcie się próby naśladownictwa! Nie ma nic złego w podpatrywaniu pewnych rozwiązań i wykorzystywaniu ich wedle własnych możliwości. Do pewnych efektów co prawda nie dojdziecie bez profesjonalnego sprzętu i oprogramowania, ale przynajmniej nauczycie się jak pewne zmiany wpływają na wygląd zdjęcia.

4. Szukaj aż znajdziesz i trzymaj się tego.

Jestem wielkim fanem eksperymentów i poznawania nowych programów. Sam ciągle szukam nowych rozwiązań i staram się pozyskać narzędzia, dzięki którym cokolwiek robię, zrobię szybciej i prościej. Dotyczy to również programów i aplikacji do obróbki zdjęć. Oraz ogólnie rozumianej grafiki.

Jednocześnie uważam, że poszukiwania powinny się kończyć na maksymalnie pięciu programach, które zatrzymujemy na dłużej i poznajemy ich możliwości. Z reguły są one większe, niż się na początku wydaje a dzięki przyzwyczajeniu i poznaniu interfejsu, nabieramy wprawy.

Tyle w kwestii podstaw.

Pora na konkrety. Ponieważ mowa jest o fotografii mobilnej, przejdę do programów i aplikacji. Przez lata prób i doświadczeń na różnych systemach, wybrałem kilka, które spełniają wszystkie niezbędne wymogi. Są nawet takie, które chętnie przeniósłbym na laptopa z Windowsem, ale niestety nie są na tą platformę dostępne. Dlatego podzielę temat na dwie części.

I. Oprogramowanie na PC/laptop pod Windows.

W większości przypadków (nie licząc przyzwoitego tabletu) zdjęcia i tak lądują na Dropboxie i przeglądam oraz ewentualnie poprawiam je na komputerze. O podstawowych poprawkach napisałem w tym poradniku zatem nie będę się powtarzał i przejdę od razu do głównych zagadnień.

To nieprawda, że nie da się nic zrobić bez zakupu Photoshopa. Dla bardzo wymagających użytkowników istnieje bowiem Gimp, który jest programem nie tylko równie dobrym, co momentami nawet lepszym. Trzeba niestety poświęcić trochę życia by wgryźć się w jego możliwości i obsługę. Prawdę powiedziawszy, uważam że przeciętny Kowalski zmarnuje tylko czas. Są lepsze i sporo prostsze programy, dzięki którym uzyskamy dobre efekty.

PhotoScape

Jeden z moich ulubionych. Szybki, dość rozbudowany i prosty w obsłudze. Można go pobrać tutaj. Co nam zapewni? Całkiem sporo.

Przeglądarka – standardowa funkcja z możliwością usuwania, zmiany nazwy, usunięcia danych exif czy obracania zdjęć.

Edytor – to będzie nasze najczęstsze narzędzie. Z lewej strony mamy listę folderów i miniatury zdjęć. W głównym oknie oczywiście mamy wybraną fotografię a pod nim rozwijane menu z różnymi ustawieniami.

Batch Editor – pozwala na hurtowe dokonywanie zmian na plikach graficznych. Na przykład zmianę nazw, rozmiarów a nawet dodawanie ramek, filtrów czy innych poprawek.

Strona – proste narzędzie do wykonywania kolaży. Przyda się nie tylko fotografom, ale też na przykład osobom robiącym komiksy.

Łączenie – jak sama nazwa mówi, pozwala nam połączyć wybrane zdjęcia w pionie (w dół) lub poziomie (bok), plus kilka inny ustawień jak margines czy ramki.

AniGif – do tworzenia animowanych gifów, jak się łatwo domyślić.

Drukowanie – kilka dodatkowych funkcji jakie możemy wykorzystać przy drukowaniu zdjęć i miniatur.

Nas interesuje głównie Edytor. Po lewej stronie ma listę wszystkich folderów (skorzystamy bezpośrednio z dostępu do Dropboxa lub innej chmury bez żadnego problemu). Na dole zaś cały komplet różnych funkcji. Nie będę omawiał wszystkich bowiem powstałby nam z tego osobny artykuł – najważniejsze w tym przypadku są te z zakładki Home i Tools.

W pierwszej zakładce mamy dostęp nie tylko do zmiany jasności czy kontrastu, ale też Winietowania, Efektów kliszy, Uwydatnienia kolorów czy innych dodatków. Na prostym przykładzie pokażę jak nieco poprawić dość blade i niewyraźne zdjęcie.

Jak widać, kilka kliknięć i od razu zdjęcie nabrało charakteru. W przypadku PhotoScape nie mamy za wielu gotowych rozwiązań (filtrów), ale jeśli spędzicie z nim trochę czasu, nauczycie się doceniać kontrolę i prostotę jaki zapewnia.

Tools przyda się w przypadku bardziej szczegółowych zmian. Clone Stamp to nic innego jak narzędzie, dzięki któremu możemy zlikwidować niewygodne obiekty (Retusz), kopiując powierzchnię znajdującą się obok. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale po paru próbach wyłapiecie jak się nim posługiwać. Efekt Brush jest o wiele bardziej subtelnym narzędziem. Dzięki niemu przyciemnimy, rozjaśnimy czy rozmażemy wybrane rejony, rysując po nich jak pędzlem. Usuniemy też drobne niedoskonałości narzędziem Pieprzyk. Nadaje się nie tylko do likwidacji pieprzyków, ale też paprochów i innych drobnych elementów, które nam przeszkadzają na zdjęciu.

Paint.NET

Zrobimy na nim właściwie to samo co na PhotoScape, jednak skupimy się bardziej na pojedynczych zdjęciach, pracy na warstwach, krzywych i suwakach. Dzięki nim dokonamy dużych zmian zaledwie w dwa do trzech kliknięć jak to zademonstrowałem na screen’ach. Warto tu zauważyć, że otrzymanie dokładnie takiego samego efektu na obu tych programach jest możliwe, aczkolwiek wymagałoby trochę uważniejszej manipulacji (ja poszedłem tylko w efekt zbliżony by zademonstrować działanie), jednak podążymy ku temu nieco innymi drogami.

Rozpisywać się o obu tych programach nie ma sensu. Są dość proste w obsłudze a w szerokich wodach internetów znajdziecie multum poradników jak dokonać w nich konkretnych przeróbek. Nie ma sensu dublować tej tematyki. Jest, mimo prostoty oprogramowania, bardzo rozległa i zapewnia ogrom możliwości. Znajdziemy w nim między innymi możliwość artystycznej zamiany zdjęcia na szkic, obraz olejny czy rycinę. Dodamy gradienty, przekleimy wybrane kawałki z innych zdjęć. Przy odrobinie wprawy i pobraniu rozszerzeń czynić w nim można prawdziwe cuda.

Program można pobrać choćby stąd.

II. Aplikacje mobilne.

Handy Photo

To jedna z moich ulubionych aplikacji na Androida i iOS. Można powiedzieć, że jedna z najbardziej interesujących i rozbudowanych. Oprócz standardowego kompletu filtrów, ramek, edytowalnych efektów i możliwości podstawowej edycji światła i koloru, ma kilka funkcji, których próżno szukać w innych aplikacjach.

Pierwsza to Inteligentne Kadrowanie. Jeśli nie udało nam się dobrze skadrować fotografii a mocniejsze docięcie zaburzy całość kompozycji, możemy ją w sprytny sposób rozszerzyć. Nie jest to nic innego jak funkcja Clone Stamp tylko zastosowana w formie kopiowania odpowiedniego fragmentu i doklejenia go do zdjęcia. Jeśli mamy do czynienia z dość niewyraźnymi lub jednolitymi powierzchniami, dowolnie skadrujemy fotografię.

Druga to Retusz, który jest po prostu fenomenalny i mogę śmiało powiedzieć, że na poziomie profesjonalnego Photoshopa. Zaznaczamy wybrany obiekt przy pomocy lassa lub pędzla, czekamy aż się oznakuje na czerwono i pukamy palcem w ekran. Dzieje się magia. Oczywiście ma swoje ograniczenia, ale jak na mobilną aplikację – do tej pory nie znalazłem godnego zastępcy.

Trzecia to Przesuwanie. Jeśli coś lub ktoś znalazł się nie w tym miejscu, w jakim chcieliśmy, możemy bez problemu poprawić ten problem. Wybieramy opcję Przesuwanie, zaznaczamy wybrany obiekt przy pomocy lassa, pędzla (można dokonywać poprawek gumując zaznaczenie) lub używając optymalizacji zaznaczenia (drugi znaczek od góry na bocznym panelu). I możemy obiekt przenieść (trzeci znaczek od góry na bocznym panelu) lub skopiować (czwarty). Oczywiście przy tym obrócić, pomniejszyć, powiększyć a nawet UWAGA – przenieść na inny obrazek z galerii. Potem wystarczy scalić warstwy i gotowe.

Wersja Android, iOS. Niestety aktualnie aplikacja jest płatna (około 10zł), ale myślę, że warta dużo większych pieniędzy. Warto zapoznać się z samouczkiem, który w przyjemny i prosty sposób wyjaśnia jak wykorzystać potencjał tej aplikacji.

Dla użytkowników Windows Phone polecam zastępczo Fotor lub PicsArt (ma swój odpowiednik na wszystkie platformy). Mają spore możliwości edycyjne i przyzwoity wybór efektów. Niestety brakuje im z pewnością tak rozbudowanych opcji retuszu jak w Handy Photo. Na szczęście możecie tych zmian dokonać z poziomu komputera.

Phonto

Obecnie wielu użytkowników lubi do zdjęć dodawać różnorakie napisy i jest do tego idealna aplikacja – Phonto. Dostępna zarówno dla użytkowników Androida jak i iOS. Obecnie na obie platformy zupełnie darmowa, z możliwością zakupu dodatkowych rozszerzeń, które nie są niezbędne. Zbliżonym odpowiednikiem na Windows Phone jest Textifier.

Możliwości edycyjne Phonto ma ogromne a ilość czcionek powinna zadowolić nawet tych bardziej wymagających userów. Poniżej mała próbka możliwości tej aplikacji, zapewniam, że są dużo większe niż na załączonych screen’ach.

FX

Wszelkie aplikacje dodające do naszych zdjęć wystrzałowe efekty. I to dosłownie wystrzałowe, bowiem obfitują w wybuchy, najazdy kosmitów, flary i dinozaury. Osobiście nie jestem wielkim fanem takich przeróbek, ale przyznam, że czasem zdarza mi się zabawić z grafiką dla znajomych i zrobić z ich zdjęcia jakąś niewiarygodną historię. Pomagają mi w tym aplikacje WowFxHD (wszystkie dodatkowe efekty to wydatek rzędu 10zł) i VFXStudio Pro dostępne na iOS. Ich odpowiednikiem na Android może być Creatures FX lub Camera ZOOM FX z paczką “Buddy Pack”. W końcu zdjęcie z angielską królową to zawsze dobry pomysł by rozbawić gości.

Niestety na WP trudno znaleźć coś, co by choć w części dawało podobne efekty.

Przykładów aplikacji FX można by podać wiele, ale w większości przypadków mają po kilka funkcji i brakuje im sporo do wyżej wymienionych. Dlatego zamiast zainstalować jedną, musielibyśmy wyposażyć się w kilkanaście różnych i żonglować zdjęciami z jednej do drugiej. Kompletnie mija się to z celem. Pod względem przeróbek tego typu zdecydowanie wygrywa iOS i nie ma się co oszukiwać – na innych systemach możliwości są nieco ograniczone. Toteż gdy zasiadam do brutalnych ingerencji w obraz, czyli właśnie efektów specjalnych, do ręki biorę iPada i na nim dokonuję wszystkich przeróbek. Mimo, że jest to system, z którym nie mogę się w wielu aspektach pogodzić, pod względem aplikacji nadal prowadzi.

Podsumowanie

Przeróbki zdjęć różne mają oblicza. Dla jednych będzie to docięcie i wyrównanie jasności. Dla innych wklejenie dinozaura z laserami w oczach. Każdy potrzebuje czegoś innego do pełni szczęścia i  nie ma najmniejszego problemu by większość zachcianek spełnić zupełnie darmowo. Lub za grosze. Wyżej wymienione metody obróbki idą od zagadnień poważnych do typowo rozrywkowych i mam nadzieję, że każdy znajdzie w tym zestawieniu coś, co przyda mu się w codziennej zabawie z mobilną fotografią.

Zmobilizowane nowinki 11.12.2014

Wcześniejszy wpis

Mobilne okazje 12.12.2014

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Cykle