0

Każdy z nas od czasu do czasu wystawia coś na sprzedaż. Czy to za pomocą Allegro, Olx (dawniej Tablica) czy forum. Rynek jest ogromny a konkurencja ostra. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że na portalach aukcyjnych działają również sklepy. Dla nich zdjęcia produktowe to chleb powszedni i zjedzą nas w tej kwestii bez popitki. Jak zachęcić kupujących do nabycia naszego towaru?

Jest kilka podstawowych porad i choć skupię się na aspekcie fotograficznym, to zgrubnie omówię również pozostałe. Zdjęcie bowiem, nawet najlepsze, nie obroni się w tej sytuacji samo. Zacznę jednak od tego, co uważam za natychmiastową dyskwalifikację aukcji gdy sam czegoś szukam w czeluściach internetów.

Pięć przykazań zdjęć aukcyjnych.

I. Nie będziesz wystawiał brudasa.

Dirty-Phone

Czysty towar – czysty zysk!

Jest to pierwsza, podstawowa rzecz jaką musicie zrobić nim w ogóle zaczniecie zdjęcia. Cokolwiek chcecie sprzedać, musi być wypucowane na błysk. MUSI. Oczywiście cudów nie ma i kilka paprochów zawsze zdoła wedrzeć się jakoś na plan a obracając np. tablet zostawimy odcisk palca. Nie jest to aż tak karygodne, ale… Wycieramy. Jeśli trzeba, za każdym razem.

Czemu? To proste. Nie ma nic bardziej zniechęcającego niż uświnione urządzenie, które wygląda, za przeproszeniem, jak z tyłka wyciągnięte. I to przed chwilą. Choćby technicznie był to cud miód a wizualnie zero rysek – nikt nie uwierzy. Tłumaczenie w opisie, że to odciski i paprochy jest, w mojej opinii, niedopuszczalne. Nikt mi nie wmówi, że nie da rady użyć ścierki. Druga strona brudu jest taka, że dajemy tym jasny dowód na brak dbałości o używane rzecz. Zaś tam, gdzie brak dbałości, z reguły dostaniemy zmasakrowany szmelc.

Tak czy siak, brudnego szajsu nikt nie kupi lub sprzedacie go dopiero po grubych obniżkach. Natomiast ten sam szajs, tylko czysty, szybciej znajdzie chętnego i to za lepszą kwotę. Każdy sprzedawca wam to potwierdzi.

II. Pamiętaj by oczy kupującego cenić.

blurr

Rozmazane zdjęcie nie ukrywa wad.

Jest to drugi “sprytny wybieg”, nader często stosowany. Aukcyjnym chytrym liskom z jakiegoś powodu wydaje się, że zamaskują odrapania, brud i przetarcia wybierając nieostre fotki newralgicznych miejsc. Szczególnie mocno kłują w oczy, gdy pośród kilku ujęć tylko zdjęcie np. tylnej obudowy wygląda jak zrobione tosterem.

Efekt? Odwrotny! Każdy, średnio ogarnięty nabywca natychmiast wyczuje w tym szwindel. Ba, nawet jeśli obecność nieostrej fotki wynika z lenistwa, bezmyślności czy innej wątpliwej zalety charakteru, domyślnie będzie uważana za nieudolne próby ukrycia wad towaru. Zatem zamiast coś zamaskować, wręcz zapewniamy oglądającego, że z przedmiotem jest coś nie tak.

W obecnej dobie wykonanie paru przyzwoitych zdjęć to nie jest wiedza alchemiczna. Nie wymaga też zakupu sprzętu za kilkadziesiąt tysięcy lub wynajęcia zawodowego fotografa (liczą sobie jakby drukowali odbitki złotem na platynie a dadzą płytkę DVD). Jeśli macie w posiadaniu telefon, smartfon, tablet czy nawet laptop z kamerką, jesteście w stanie zrobić przyzwoicie wyglądające zdjęcia. Wszystkie. A przynajmniej na jednakowo kiepskim poziomie. ;]

III. I wtedy nastała światłość, a kupujący uznał, że jest ona dobra.

ciemne

Oświetl towar jak należy.

To kolejny pomysł na niedopowiedzenia wizualne, z jakimi spotykam się na aukcjach. Polega na wykonaniu zdjęć tak ciemnych, że trudno wyłapać jakiekolwiek szczegóły fotografowanego obiektu. Często idzie w parze z nieostrością, bo jedno z drugim bardzo się lubi i chętnie kumpluje. Mam czasem wrażenie, że ludzie wykonują zdjęcia przy blasku telewizora, albo fosforyzującej figurki Matki Bożej Cierpiącej.

Efekt podobny do sytuacji nr 2. Jeśli nie można dobrze się przyjrzeć prezentowanej “Okazja Tanio!”, to trudno stwierdzić, czy to jest okazja, czy na pewno tanio i czy aby ktoś tu nie próbuje nam sprzedać kota w worku. Bo w worku, jak wiadomo, jest dość ciemno a zdjęcia wyraźnie na to wskazują.

Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że ktoś mieszka w ziemiance, nie ma okien, funkcjonuje tylko nocami albo choruje na rzadkie schorzenie skóry, które objawia się wyjątkową nadwrażliwością na światło. Z doświadczenia jednak wiem, że znakomita większość ludzi mieszka w domach ponad poziomem gruntu, z oknami i nawet mają prąd. Zaś ten prąd świetnie zasila żarówki. Nie żałujmy ich!

IV. Nie będziesz wodził zdjęć producenta przed kupującego, ani innych, które nie są twoje.

Używaj tylko swoich zdjęć.

Generalna zasada jest taka, że można skorzystać ze strony producenta, jeśli nie mamy możliwości zrobienia zdjęć we własnym zakresie. Jednak w takiej sytuacji opis musi być bardzo szczegółowy, ze szczerym wyliczeniem wszystkich wad, braków i niedostatków oraz zaznaczeniem wielkimi literami, że zdjęcie jest tylko poglądowe. Użyłem liczby pojedynczej z rozmysłem, bowiem powinna to być jedna sztuka. Czemu? Temu, że każdy sobie “wygoogla” resztę.

Absolutnie NIE WOLNO używać zdjęć pobranych z aukcji innych użytkowników. Po pierwsze, będą one zawsze próbą wprowadzenia w błąd a nawet, nie bójmy się tego słowa, oszustwem. Po drugie, wcześniej czy później i tak się wyda zaś społeczność w obecnych czasach reaguje zatrważająco szybko. Jeden wpis na ryjbuku, twitterze, wykopie czy forum i rusza lawina. Ja każdego takiego “cwaniaczka” dodaję po prostu do czarnej listy.

Lepiej użyć mniejszej ilości fotek, ale własnej produkcji niż dużo przypadkowych czy podebranych od kogoś. W aukcjach chodzi przede wszystkim o uczciwość i trudno mówić o takowej, jeśli już na wstępie pokazujemy kupującemu środkowy palec.

V. Bój się Instagrama i syna jego Filtra a i córki jego Fikuśnej Ramki unikaj.

Nie upiększaj zdjęć efektami i koleżankami.

Największy grzech na koniec. Lepiej by przedmiot okazał się ładniejszy od zdjęcia niż zdjęcie od przedmiotu. Nie mówię tu o tym, by robić fotografie specjalnie gorszej jakości. Jakość powinna być jak najlepsza. Jednak coraz częściej widuję aukcje, gdzie słodkie nastki (lub wiekowe damy pod menopauzę, którym zwyczajnie odbija) dokonują strzelistych przeróbek o kinowym rozmachu. Tu migające serduszka, tam frymuśne obramowania a na to wszystko ze cztery filtry i flara. Zdjęcie zaczyna przypominać szał pędzla a jego zawartość ginie przywalona stertą przeróbek. Czasem również “zupełnie przypadkiem” wkrada się w kadr urocza autorka lub opcjonalnie jej cycek, co ma, jak podejrzewam, podnieść walory sprzedawanego towaru.

Panowie również nie są święci. Dodają swoje “wybranki serca” do auta, próbując uzyskać ero-sznyt i powiew luksusu. To jest do zrobienia, ale nie z Golfem II i przaśną Żanetą. Dostajemy bowiem sznyt foki na złomowisku i powiew z kompostownika. Ba. Był nawet słynny Pan Czajniczek, który fotografował rzeczony chromowany czajnik nago. I on nago i czajniczek.

Pośmiać się zawsze miło, co nie zmienia faktu, że prezentowanego biustu razem z telefonem nie otrzymam, a “abążurowa” ramka również zostanie tylko na zdjęciu. Nie wspominając o kosmicznej kolorystyce, która z nieciekawej szarości zrobiła magnetyzujący granat. To się bardzo źle kończy. Albo pretensjami ze względu na niezgodność towaru z opisem, albo tym, że nikt nie bierze aukcji poważnie i więcej jest propozycji “matrymonialnych” niż zakupu.

Jak żyć premierze?

Wyłuszczyłem ogólnikowe zasady i największe błędy, teraz pora na prosty poradnik. Skoro tyle rzeczy może pójść źle, jak zrobić to dobrze? Proszę bardzo. W punktach:

1. Niezbędne akcesoria.

  • urządzenie z aparatem (tablet, smartfon)
  • stół lub inna płaska powierzchnia (komoda, krzesło, podłoga)
  • oświetlenie (im więcej tym lepiej)
  • biały brystol/ściana/prześcieradło
  • ewentualne materiały na tło (jasne są oczywiście lepsze od ciemnych gdy mamy mało światła)
  • ewentualny stojak dla przedmiotu/smartfonu (jego własny kartonik wystarczy/wycinamy z butelki PET)

Nie wyszczególniłem statywu. Jego obecność nie zaszkodzi, jednak w przypadku zdjęć tego typu nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Jeśli dobrze doświetlimy obiekt, nie musimy się martwić, że będzie “z ręki”.

2. Wykonanie.

I. Słoneczny dzień – domowe

  • ustawiamy stół przy oknie
  • na blat kładziemy ewentualne tło
  • montujemy brystol/folię tak, by odbijał światło z okna
  • starannie wycieramy obiekt (jeśli to elektronika oczywiście, odzież wcześniej pierzemy, biżuterię pucujemy pastą do zębów itd.)
  • ustawiamy się tak, by wszystko było dobrze widoczne i doświetlone
  • robimy zdjęcia kręcąc przedmiotem a nie stołem 😉

II. Pochmurny dzień – domowe

  • brystol traktujemy jako tło, ekran
  • oświetlenie odpalamy i ustawiamy tak, by dawało jak najwięcej blasku na miejsce gdzie będzie znajdował się obiekt
  • używamy folii aluminiowej by odbić więcej światła i dodatkowo je ukierunkować
  • starannie wycieramy obiekt
  • ustawiamy tak, by był dobrze oświetlony i widoczny
  • robimy zdjęcia

UWAGA – używanego tła dla zdjęć nigdy nie zginamy “w kant”. NIGDY. Powinno być oparte o ścianę, butelki z wodą, wazon, zawieszone luźno. Zakrzywione łagodnie, ale nie “złożone na pół”.

UWAGA 2 – możemy wykorzystać spory karton jako “mini studio”. Wycinamy w nim jedną ściankę, wykładamy jasnym materiałem/papierem cały w środku. Doświetlamy z przodu i z góry. Taki karton możemy stosować wielokrotnie i po użyciu po prostu schować do szafy. Dość wygodna sprawa.

III. Zdjęcia na zewnątrz – bez dodatkowych akcesoriów.

  • czekamy na możliwie ładną pogodę
  • pucujemy samochód/rower/motor
  • ustawiamy w odpowiednim miejscu (podjazd, parking, boczna ulica)
  • jeśli to wieczór, to najlepiej w miejscu z rzęsistym oświetleniem
  • robimy zdjęcia
  • tablice rejestracyjne zamalowujemy w Paincie a jeśli nie potrafimy, to je po prostu zdejmujemy na czas zdjęć

UWAGA:

1. Otoczenie jest sugestywne. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w reklamach, auta miejskie są kręcone “w mieście” a z  luksusowego wysiada  gość w garniturze za 10 tysięcy (pod luksusowym hotelem lub na tle klasycznych zabytków) to właśnie dlatego. Samochód w lesie będzie wyglądał na kradziony jeśli fura nie jest terenowcem lub wozem wojskowym. Na łące najlepiej prezentuje się rower górski. Auto rodzinne pod domem lub blokiem. Traktor przy łanie zboża. Sportowy motocykl na szarym tle asfaltu i pobocza drogi (jakby został tylko na chwilę zatrzymany do zdjęcia). Samochód/motocykl w zagraconym garażu wygląda na niesprawny (nieużywany).

2. Las, plaża i łąka to miejsca zdradliwe. Możemy wjechać i nie wyjechać. 😉

IV. Szczególne aukcje – biżuteria, monety (ale niekoniecznie, można tak fotografować wszystkie małe przedmioty)

  • zestaw nr 2  + obowiązkowo tryb makro + blendy

Zasadniczo, musimy sprawić, by było jak najmniej cieni na zdjęciu. Drobne przedmioty wymagają bowiem bliskich ujęć i prezentowania szczegółów a czarna plama w tle, niweczy trochę ten wysiłek, odciągając uwagę.

Aby blask był jak najbardziej równomierny, stosujemy światło rozproszone. Jak to zrobić? Odbijamy je od jasnej powierzchni, oddzielamy białym materiałem lub pergaminem, owijamy lampkę firaną. Ten ostatni sposób wymaga ostrożności bo nagrzewające się lampy mogą podpalić materiał. Ja na widocznym przykładzie zastosowałem folię bąbelkową, która daje całkiem sympatyczne efekty i często mam ją pod ręką.

Ciekawostka – żarówki energooszczędne (fluorescencyjne) nie wymagają softboxów i dyfuzorów bo z natury dają miękkie światło (są matowe). Mają też odpowiednią barwę, zbliżoną do światła dziennego. Odpowiednia ich ilość i moc, załatwi cały problem jednym ruchem.

Oczywiście idealny byłby namiot bezcieniowy i halogeny, jednak nie będziemy kupować profesjonalnego sprzętu tylko po to, by od czasu do czasu wystawić jedną aukcję.

Możemy wykorzystać prostszą metodę – blend.

Blenda to nic innego jak powierzchnia odbijająca światło. Może to być wcześniej wspominany biały brystol, folia aluminiowa czy zwykła biała kartka przyklejona do kawałka kartonu. Jako podstawy do blendy z folii (jest lekka i giętka, sama nie ustoi), możemy użyć dowolnej sztywnej powierzchni, choćby boku pudła.

Tło to sprawa indywidualna. Możemy klasycznie opierać się na gładkich, białych powierzchniach papieru (najlepiej doświetlimy obiekt), ale również iść w kierunku bardziej urozmaiconych faktur. Świetnie prezentują się szlachetne, połyskliwe materiały (jedwab, satyna), lub nieco trudniejsze w doświetleniu welury o intensywnych barwach.

Ważne! Dzięki tłu można ukierunkować odbiór. Na przykład kolorowe bibeloty na lato wypadną świetnie na tle z piasku i muszelek (muszelki i piasek można nabyć za grosze w sklepie akwarystycznym). Obrączki na białym jedwabiu. Pierścionek zaręczynowy w ozdobnym pudełku (tak jak przywykliśmy oglądać temat na filmach i zdjęciach). Kolczyki oraz sygnety z czaszkami i sztyletami na czarnym albo fioletowym tle (gotyk i “mhrok”).

Zwykły pierścionek możemy w ten sposób uczynić niezwykłym i mającym konkretne przeznaczenie. Odbiorca, widząc taką biżuterię na ozdobnym papierze w serduszka, od razu uwierzy, że to świetny prezent na Walentynki. Obecność bombek i lampek podkreśli “prezent pod choinkę”.

Jako tła możemy również użyć lustra, jednak należy uważać. Odbija bowiem wszystko, nie tylko światło i musi być idealnie czyste – będzie na nim widać każdy paproszek x 2. Trzeba też dobrze się ustawić by nie łapać otoczenia. Jest to dość skomplikowane i może nam nie wyjść, choć próbować zawsze można.

Jeśli nie macie pomysłu i nie chce się wam kombinować, używajcie neutralnego, białego tła, pod warunkiem, że obiekt nie jest też zupełnie biały. W takim przypadku (białe przedmioty) lepiej użyć tła nieco ciemniejszego (szare, beżowe, słomiane). W zupełności wystarczy to by zaprezentować wszystkie walory sprzedawanego przedmiotu.

Korzystne prezentowanie wad.

Brzmi nieprawdopodobnie? Pewnie tak. Jednak jest jak najbardziej możliwe. Dzięki dobremu oświetleniu i odpowiedniemu ujęciu, możemy problem zarówno uwypuklić jak i zneutralizować. Zademonstruję to na prostym przykładzie.

Niewielka ryska na obudowie jest tylko trochę widoczna, natomiast porysowany ekran (w tym przypadku folia, ale nie będę rysował ekranu specjalnie dla przykładu 😉 ) wymaga jasnego zakomunikowania. Dlatego wykonujemy następujące ujęcia.

Czyli idziemy od ogółu, który wygląda dobrze, do szczegółu – rys. Tak, by patrzący miał poczucie marginalności problemu. Nigdy nie umieszczamy takich zdjęć na początku. Zawsze pod koniec, dodatkowo puentując całość przyzwoitym zdjęciem, gdzie wady bardzo nie widać.

Tak samo robimy z przykładową bransoletką.

W treści aukcji warto zaznaczać, że prezentujemy “real foto”, nie ukrywamy wad, zaś ta widoczna na zdjęciu, była bardzo trudna do uchwycenia i jest widoczna tylko pod pewnymi kątami. Całość kończymy dodaniem “gratisów” jeśli takowe mamy w planie. To z reguły zachęca do zakupu, nawet jeśli przedmiot nosi znamiona użytkowania.

Przy okazji unikniemy późniejszych sporów, negatywnych komentarzy i będziemy także atrakcyjnym klientem dla innych sprzedających. W dodatku, ludzie widząc uczciwie pokazane usterki, nabierają zaufania do sprzedającego i są skłonni zapłacić uczciwą cenę.

Podsumowując

Proste “mikro-studio” każdy da radę zrobić we własnym zakresie. Pokazałem najmniej wymagającą opcję, jakiej sam używam. Biały blat (ewentualnie dodatkowo kartka papieru), blenda z folii aluminiowej, osłona na podwójny kinkiet (dwie opcje – firana, folia bąbelkowa), prosty statyw na telefon (i nie tylko) z butelki plastikowej. Opcjonalnie ustawiam jeszcze lampkę biurkową i/lub biały brystol, jeśli korzystam z blatu kuchennego (drewniany) gdy akurat mam dobre światło z okna. Każdy może sobie taki zestaw skompletować bez najmniejszego problemu. Za grosze.

Zapewniam, że zdjęcia zyskają na jakości o sto procent.

Art AS-B01. Mobilny głośnik z mikrofonem

Wcześniejszy wpis

Ranking smartfonów i tabletów – październik 201

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Cykle