Okiem redakcji – Inbox by Gmail

Marek Błaszczyk

Nie chciałbym zagłębiać się w szczegółowe opisy poszczególnych funkcji oferowanych przez Inbox, zwrócę tylko uwagę na kilka ciekawych detali. Nowa usługa włącza do zestawu pokazywanych wątków również SMS-y i także czyni to wybiórczo. Ponieważ używam wiadomości tekstowych dość oszczędnie, trudno mi wyłapać jakich kryteriów używa Google do ich filtrowania, w każdym razie cięcia są dość spore. Oprócz grupowania według z góry zdefiniowanych kategorii, kategorii stworzonych przez użytkownika (choćby wykorzystujących etykiety z tradycyjnego Gmaila), pojawiają się dwa inne mechanizmy separowania informacji – przypinanie (widok przełączany szybkim suwaczkiem) i odkładanie, dzięki któremu wybrane wiadomości trafiają na listę później. Tak na marginesie – grupowanie można całkowicie wyłączyć jednym ruchem, jak i ponownie przywrócić w podobnie prosty sposób. W przeciwieństwie do Gmaila, uruchomiony Inbox bez pytania używa synchronizacji, nawet gdy globalnie jest ona wyłączona w urządzeniu. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że z Inboxa można korzystać na desktopowym Chrome i to z identycznym interfejsem. Obsługa innych przeglądarek jest zapowiadana.

Rosnąca nieprzerwanie z roku na rok ilość korespondencji elektronicznej powoduje, że już od dłuższego czasu pojawiają się alternatywne aplikacje pocztowe pomagające zachować kontrolę nad lawiną e-maili. Nowa propozycja Google jest o tyle interesująca, że pozwala na równoległe i bezkonfliktowe (pomijając zdublowane powiadomienia) korzystanie z obu klientów poczty, co jak mniemam ma ułatwić łagodną przesiadkę. Pewnym kuriozum jest ograniczona systemem zaproszeń dostępność usługi. Być może chodzi o nieprzeciążanie serwerów w burzliwej fazie pierwszych testów, być może o wyłowienie ponadprzeciętnie aktywnych pionierów, a może o jedno i drugie. Przypomnę zresztą, że Gmail w początkowej, prawie trzyletniej fazie również dostępny był tylko dla „wybrańców”.

Odnotuję jeszcze przy okazji jedną lekko niepokojącą tendencję. Aplikacja Gmail w aktualnej wersji ma objętość niecałych 10 MB, podczas gdy Inbox zaanektował grubo ponad 40 MB. Usługi Google Play nieustannie puchną, osiągając obecnie rozmiar ponad 30 MB. Sklep Google Play po aktualizacji do wersji 5.0.31 (Material Design) rozrósł się z niecałych 12 MB do prawie 16 MB. To tylko kilka przykładów z podwórka twórców systemu Android. Oprócz tego prekompilowanie wszystkich aplikacji (obligatoryjny ART w Lollipop) może wyraźnie powiększyć ich apetyt na pamięć. Posiadacze flagowców mogą na razie spać spokojnie, ale co z urządzeniami z niższej półki?

Sławomir Grzelak

Inbox (tłum.: „Odebrane”) to nowa usługa obsługi poczty elektronicznej (obecnie Gmail) w sposób inny niż było to do tej pory. Tutaj odbywa się to jak w formie zarządzania zadaniami wykonanymi i zaplanowanymi. Możemy ustawić przypomnienie o wysłaniu wiadomości w przyszłości do konkretnej osoby (lub grupy osób), o której aplikacja ma nam wspomnieć. Odebrane wiadomości można odłożyć w czasie lub oznaczyć jako „gotowe”, co usunie wiadomość z widoku listy wszystkich wiadomości ekranu domyślnego, oczywiście później będzie można do nich wrócić. Gdy pocztę nauczymy przenosić całą naszą korespondencję do odpowiednich zakładek to po jakimś czasie sama będzie odpowiednio nam wszystko segregować.

Właśnie tym Inbox wyróżnia się na tle innych klientów, tym odrębnym spojrzeniem na elektroniczne skrzynki. I to właśnie jest fajne, ponieważ potrafi wspomóc zarządzanie całą skrzynką i wciąż pojawiającymi się wiadomościami w sposób przewidywalny, a wykonywanie podstawowych zadań, jak przeglądanie skrzynki w poszukiwaniu konkretnej korespondencji, czy wysyłanie wiadomości staje się o wiele prostsze i szybsze w realizacji. Należy się jednak przyzwyczaić do nowego wyglądu poczty i zacząć wykorzystywać pełen potencjał, a to przyjdzie nam łatwiej gdy to właśnie email jest naszym głównym środkiem komunikacji i to z nim spędzamy najwięcej czasu. Nie zastępuje to oczywiście naszej domyślnej skrzynki i jej interfejsu, a umożliwia korzystanie z obu rozwiązań naraz. Zawsze możemy odstawić jedno lub drugie co nie odbija się w żaden negatywny sposób na poczcie i zgromadzonych w niej wiadomościach. Ma jedynie usprawnić używanie poczty, aby służyła nam w sposób, w jaki chcielibyśmy to robić.

Jakie są kolejne plany (czy jest to pierwszy krok do zmiany obsługi poczty czy tylko alternatywna droga), należy czekać do oficjalnej wiadomości od Google. W najbliższym czasie zostanie odświeżona także klient Gmail na Androida, którego w końcu ujrzymy w „materiałowym” wdzianku. Przyniesie nam również obsługę wszelkich skrzynek POP3 i IMAP, którymi będzie można zarządzać w jednej aplikacji, a jej plik instalacyjny już przemieszcza się po sieci i ci niecierpliwi już teraz mogą cieszyć się nowym wyglądem i funkcjonalnościami.

Przyjęcia do zapoznania się z nową obsługą naszej poczty Gmail za pomocą aplikacji Inbox odbywa się dzięki zaproszeniom, o które możemy poprosić w sposób oficjalny na głównej stronie nowego rozwiązania lub od naszych znajomych, którzy mieli to szczęście i doczekali się zaproszenia. Zaraz po rozpoczęciu korzystania z Inboxa nie mamy od ręki dostępnych zaproszeń i należy po prostu czekać na tą możliwość.

Wojciech Łęczycki

O Inboxie, czyli nowej usłudze w portfolio Google mówi się już od dłuższego czasu, a od ponad tygodnia mam przyjemność ją testować i powiem szczerze, że amerykański gigant z Mountain View stara się na nowo stworzyć pocztę e-mailową. Nie jest to moim zdaniem produkt rewolucyjny, lecz bardzo duży krok w dobrym kierunku. Po pierwsze filtry, dzięki którym możemy w dużej mierze zautomatyzować naszą pracę na skrzynce, niby wydawać by się mogło błahostka, ale w przypadku gdy dostajemy kilkadziesiąt e-maili dziennie, czasem trudno o wszystkim pamiętać, a dzięki przypomnieniom całość działa naprawdę dobrze i daje dużą swobodę działania i customizacji. Czy kiedykolwiek Inbox wyprze standardową wersję Gmaila, zapewne tak, kiedy? Trudno w tym momencie powiedzieć, ale na pewno amerykański gigant z Mountain View nie powiedział ostatniego słowa i to dopiero początek zmian jakie serwuje nam Google w tym momencie.

Inboxa bez dwóch zdań warto zainstalować na swoim smartfonie czy tablecie, oczywiście działa również wersja webowa, lecz jak na razie ograniczona jedynie do przeglądarki sygnowanej logiem Google, ale to tylko kwestia czasu, by dodano wsparcie dla pozostałych najbardziej popularnych rozwiązań w tym zakresie. Czy sam się przekonałem do Inboxa? Początek był trudny, ale po odpowiedniej personalizacji zacząłem dostrzegać potencjał i ciekawe rozwiązania, myślę że jeszcze trochę i zupełnie przeniosę się na Inboxa, bo po prostu ułatwia on pracę z e-mailami. Jeśli chcecie poczytać więcej o Inboxie zajrzyjcie pod ten link.