0

Z dużą popularnością inteligentnych telewizorów (smart-TV) idą niestety w parze ich stosunkowo wysokie ceny. Posiadacze porządnych ale “głupich” odbiorników, zamiast decydować się na kosztowną przesiadkę mogą rozważyć alternatywę w postaci zakupu przystawki poszerzającej możliwości aktualnie używanych urządzeń. Koszt takiego zabiegu jest wielokrotnie niższy, a funkcjonalność zestawu – porównywalna, jeśli nawet nie większa. “Wzmacniacze inteligencji” mają najczęściej postać niedużych wtyczek wpinanych bezpośrednio do gniazda HDMI telewizora lub też wolnostojących pudełek podłączanych za pośrednictwem kabla. Do tej drugiej kategorii, oferującej z reguły bogatszy zestaw portów komunikacyjnych, należy testowany Fbox 2.

Pierwsze wrażenia

Przystawka pakowana jest w solidne tekturowe pudełko wraz z dodatkowym wyposażeniem, z którego część jest bardzo typowa. Do kabla USB i ładowarki przyzwyczaiła nas większość urządzeń mobilnych. Nazwa “ładowarka” jest zresztą nieco nieadekwatna – właściwym słowem wydaje się “zasilacz”, bowiem Fbox 2 nie posiada baterii. Niestandardowym akcesorium jest kabelek pozwalający na przesyłanie analogowych sygnałów wideo i audio do urządzeń starszego typu. Za ten ukłon w kierunku posiadaczy telewizorów poprzedniej generacji należy się konstruktorom Fergusona pochwała. Za brak kabla HDMI już nie.

Ferguson_Fbox2_box

Na zdjęciu powyżej widać jeszcze jeden niezwykle istotny element wyposażenia. Jest nim pilot zdalnego sterowania. Choć część jego funkcji mogą przejąć alternatywne urządzenia wejściowe (klawiatura, mysz), trudno sobie wyobrazić bez niego komfortowe korzystanie z zestawu. Fbox 2 pracuje pod kontrolą Androida, którego interfejs wymaga korzystania z systemowych przycisków (HOME, WSTECZ, MENU), a które posiada wyłącznie pilot. Na obudowie przystawki nie odnajdziemy żadnych przycisków. Dotyczy to również wyłącznika zasilania, a więc do jej uruchomienia pilot także okazuje się niezbędny. Od swych znanych ze sprzętu RTV pobratymców odróżnia go jeszcze jedna unikalna cecha. Wyposażono go w czujnik położenia, dzięki czemu poruszając nim przesuwamy widoczną na ekranie strzałkę kursora. Po osiągnięciu przez kursor pożądanej pozycji dość trudno zmusić dłoń do absolutnego bezruchu, szczególnie jeśli dodatkowo wymagane jest wciśnięcie przycisku ENTER. Sterowanie urządzeniem nie ma więc zbyt wiele wspólnego z precyzją i komfortem, ale z drugiej strony trudno sobie wyobrazić inne w miarę proste rozwiązanie tego problemu. W pewnych sytuacjach z pomocą przychodzą umieszczone wokół przycisku ENTER klawisze kursora, ale nie są one w stanie wypełnić wszystkich zadań związanych z poruszaniem się po interfejsie.

Ferguson_Fbox2_pilot

Obudowy obu części zestawu zostały wykonane z czarnego błyszczącego tworzywa sztucznego. Zasadnicza część urządzenia prezentuje się dzięki temu dość elegancko. Z drugiej strony, w poszukiwaniu wykończenia najskuteczniej uwydatniającego kurz i odciski palców, trudno o coś doskonalszego niż połyskująca czerń. Wrażenie oszczędnej, dystyngowanej szlachetności psuje nieco wielokolorowe diodowe podświetlenie przedzierające się przez chaotycznie rozmieszczone na górnej powierzchni otworki i częściowo przez niektóre otwory w bocznych ściankach, goszczących sporą ilość różnorakich gniazd. Tym lekko odpustowym akcentem urządzenie przypomina o swojej obecności nawet wtedy gdy jest wyłączone.

Komunikacja

Gniazdo microUSB służy wyłącznie do zasilania urządzenia. Funkcje komunikacyjne przejmują dwa pełnowymiarowe gniazda USB. Jedno z nich ustawiono na sztywno w tryb hosta, drugie jest zgodne ze specyfikacją On-The-Go (OTG), czyli może być zarówno drugim hostem, jak i portem klienckim, co umożliwia np. wymianę danych pomiędzy przystawką a komputerem. Wymaga to jednak posiadania kabla USB z dwoma wtykami typu A. Dwa gniazda USB pozwalają na wygodne poszerzenie funkcjonalności zestawu. Do jednego z nich można np. podłączyć na stałe przenośny dysk z kolekcją ulubionych plików multimedialnych przeznaczonych do odtwarzania za pośrednictwem telewizora. Nie mówiąc już o bardziej wyrafinowanych fanaberiach, kiedy to ów dysk może stać się małym domowym NAS-em, a jednocześnie Fbox 2 – ruterem bezprzewodowym. Wystarczy przełączyć jego moduł WiFi w tryb hot-spota, zapewniając przy tym dostęp do internetu za pośrednictwem gniazda Ethernet. Port OTG umieszczono na frontowej ściance, co ułatwia okazjonalne podłączanie urządzeń. Na jednej z bocznych ścianek znalazło się z kolei pełnowymiarowe gniazdo kart SD. Można dzięki temu łatwo przejrzeć zawartość karty pamięci wydobytej z aparatu cyfrowego. Popularne w świecie mobilnym karty microSD trzeba osadzać przy użyciu adaptera.

Wspomniany wcześniej moduł WiFi jest jedynym kanałem łączności bezprzewodowej zaimplementowanym w przystawce. Montowanie odbiornika GPS w urządzeniu o stacjonarnym charakterze nie miałoby większego sensu. Brak NFC mało kto uzna chyba za bolączkę, podobnie jak nieobecność modemu 3G. Moim zdaniem przydałby się natomiast moduł Bluetooth. Dość uciążliwe sterowanie pilotem daje się szczególnie we znaki przy obsługiwaniu klawiatury ekranowej. Osobom pragnącym przeglądać zasoby internetu za pośrednictwem Fboxa znacznie ułatwiłoby życie podłączenie fizycznej klawiatury i myszki. Interfejs Bluetooth wydaje się tu najwygodniejszym rozwiązaniem. Urządzenia przewodowe uwiązują użytkownika na smyczy plączących się kabli i angażują porty USB przydatne do innych zastosowań. Rozwiązania bezprzewodowe znane z desktopów zapewniają więcej swobody, ale nadal okupują co najmniej jedno gniazdo USB. Sądzę że konstruktorzy Fergusona powinni rozważyć w przyszłości jeśli nie wzbogacenie urządzenia o Bluetooth, to uzupełnienie pilota o klawiaturę i dodatkowe urządzenie wskazujące (gładzik, joystick, trackball?).

 Ferguson_Fbox2_details

“Wyświetlacz”

Tytuł nagłówka zmuszony byłem ująć w cudzysłów, jako że przystawka nie posiada fizycznego ekranu. Tym niemniej generuje ona obraz, który następnie może być wyświetlany na podłączonym telewizorze lub monitorze. W zależności od konfiguracji urządzenia jak i użytego wyjścia sygnału wideo, obraz może mieć różną rozdzielczość (od 720 x 576 dla wyjścia analogowego, do 1920 x 1080 dla HDMI). Natomiast “wewnętrznie”, z punktu widzenia systemu, obrazy renderowane są w jednej rozdzielczości 1280 x 720. Treści wyświetlane na ekranie FullHD są więc skalowane w górę, tracąc nieco na szczegółowości, ale osobiście nie uważam tego za wielki mankament. Jako ciekawostkę można odnotować fakt, że w systemowym pliku konfiguracyjnym zdefiniowano zagęszczenie pikseli wirtualnego ekranu (czego wymaga Android) na poziomie 160 PPI. Przy rozdzielczości 1280 x 720 odpowiada to fizycznej matrycy o przekątnej ok. 9 cali. Ma to o tyle znaczenie, że sam system, jak i niektóre aplikacje dostosowują do tego parametru układ interfejsu użytkownika i w tym wypadku traktują Fboxa jak tablet.

Oprogramowanie

Zdradziłem wcześniej, że przystawka pracuje pod kontrolą Androida. W wypadku tak specyficznego i okrojonego sprzętowo urządzenia nie jest to może informacja najwyższej wagi, ale warto wspomnieć, że Fbox 2 gości Kit-Kata w wersji 4.4.2, z drobnym uzupełnieniem w postaci “telewizyjnej” nakładki. Oczywiście, jak to w wypadku Androida, nic nie stoi na przeszkodzie aby zaaplikować jakiś alternatywny launcher, ale osobiście nie widzę w tym większego sensu. Przygotowana modyfikacja interfejsu wydaje się uszyta na miarę. Pulpit podzielono na dwie części. W dolnej znajdziemy skróty do przydatnych aplikacji i ustawień, natomiast w górnej ulokowano karuzelę z kilkoma folderami, które są substytutem wieloekranowych pulpitów powszechnych w urządzeniach mobilnych. Bezpośrednio po wyjęciu urządzenia z pudełka, w folderze “Wszystkie” znajdziemy komplet skrótów do preinstalowanych aplikacji, pozostałe foldery są natomiast puste. Można tam dodawać co się żywnie podoba, ale ich niemodyfikowalne nazwy sugerują docelową zawartość (“Gry”, “Ulubione”, “Wideo”, “Społeczność”, “Narzędzia”, “Dzieci”, itd.) i dla uniknięcia bałaganu warto chyba pozostać w zgodzie z intencjami programistów.

Ferguson_Fbox2_pulpit

Ikona “Ustawienia” otwiera niestandardowe menu, w którym kilka pozycji związanych jest z unikalnymi cechami urządzenia. W sekcji “Rozdzielczość” decydujemy o parametrach przesyłanego cyfrowo do telewizora obrazu. “Audio” pozwala na zdecydowanie czy strumień dźwiękowy ma być wysłany na złącze HDMI, czy też udostępniany na analogowym wyjściu mini-jack. “Dopasuj” umożliwia korektę wielkości obrazu, tak aby wypełniał cały ekran i jednocześnie nie ulegał przycięciu na obrzeżach. Kliknięcie na “Więcej” przenosi nas do klasycznych ustawień Androida.

Ferguson_Fbox2_settings

Z punktu widzenia zastosowań multimedialnych na najważniejszą aplikację wyrasta kombajn XBMC. Wyróżniono go do tego stopnia, że w ustawieniach dodano nawet opcję jego automatycznego uruchamiania po włączeniu urządzenia, przez co XBMC przejmuje funkcje podstawowego interfejsu użytkownika, a idzie mu to całkiem nieźle, zważywszy że potrafi pokazywać zainstalowane aplikacje i posiada całkiem niezły, dwupanelowy menadżer plików. Nie chciałbym się narażać miłośnikom tego zasłużonego, otwartoźródłowego projektu, ale w Fboxie 2 XBMC zatrudniony do odtwarzania plików wideo zachowuje się bardzo kapryśnie. Mnóstwo filmów w niespecjalnie egzotycznych formatach (np. H.264 w kontenerach MP4 i MKV, 3GPP pochodzący ze smartfona, M2TS z fragmentem filmu Blu-Ray) potrafi ubić XBMC w mgnieniu oka. Pozostałe często odtwarzane są w bólach i z wyraźną czkawką (np. WMV i DIVX w rozdzielczości FullHD). Na szczęście odtwarzacz zintegrowany z Galerią sprawia dużo mniej kłopotów, a MX Player – praktycznie żadnych. Ten ostatni jest zresztą zainstalowany fabrycznie i ukrywa się pod ikoną “Wideo”. Z kolei ikony “Muzyka” i “Internet” prowadzą do odtwarzacza audio i przeglądarki – standardowych aplikacji AOSP. Pod ikoną “Eksplorator plików” czai się popularny ES File Explorer. Jak wiadomo, potrafi on korzystać z zasobów udostępnianych w lokalnej sieci przez komputery z Windows. Gdyby sposób w jaki to robi wydał się niewygodny, można skorzystać z aplikacji “Samba”.

Z fabrycznie zainstalowanych aplikacji obsługujących streaming multimediów przez internet, dwie wymagają rejestracji w odpowiednich serwisach oraz ponoszenia (prędzej czy później) stałych opłat abonamentowych. Są to: FilmBox live i player.pl (dawniej TVN player). Wad tych nie posiada popularne radio TuneIn, oferujące od pierwszego uruchomienia dostęp do pokaźnej liczby rozgłośni internetowych, w tym również krajowych.

Warto jeszcze wspomnieć o obecności aplikacji pozwalającej skalibrować czułość reakcji żyroskopu ukrytego w pilocie. Przetestowałem kilka ustawień, niestety żadne z nich nie poprawiło w odczuwalnym stopniu komfortu korzystania z tego nietypowego urządzenia wskazującego. Na marginesie wypadałoby zaanonsować, że w wypadku awarii pilota możliwe jest zastąpienie go smartfonem z Androidem po zainstalowaniu na nim aplikacji Smart-RCU autorstwa Fergusona.

 Naturalnie Fbox 2 pozwala na korzystanie z zasobów Google Play. Należy jednak pamiętać o pewnych ograniczeniach. Z wbudowanych 4 GB pamięci flash prawie połowę zjada system. Reszta podzielona jest na dwie partycje. Podstawowa, o rozmiarze 0,99 GB, służy do instalowania aplikacji. Druga, nieco większa (1,04 GB) montowana jest jako karta SD. Możliwe jest przenoszenie na nią aplikacji, ale nadal mamy łącznie do dyspozycji niewiele ponad 2 GB przestrzeni. O niektórych grach można więc z góry zapomnieć. Nie tylko zresztą z tego względu. Czterordzeniowy Allwinner w przeciętnych zastosowaniach sprawuje się bez zarzutu, ale w połączeniu z nie najświeższym GPU PowerVR SGX 544 i tak zapewne nie sprostałby bardziej wymagającym grom. Jeszcze innym problemem, dotyczącym zresztą ogółu aplikacji, jest sterowanie. Symulacja dotyku za pomocą pilota, nie dość że mało precyzyjna i raczej ospała,  nie obejmuje poleceń wielopunktowych, choćby popularnego “szczypania”. A klawisze zoomu, w które zaopatrzony jest pilot, nie w każdej sytuacji chcą działać.

Wydajność

Przejście do stanu gotowości od momentu włączenia zajmuje przystawce nieco ponad 20 sekund. Niejeden smartfon mógłby pozazdrościć jej takiego wyniku. Wzmiankowany przed chwilą procesor Allwinner A31S (4 x 1,2 GHz Cortex-A7) wraz z 1 GB pamięci operacyjnej bez najmniejszego kłopotu radzi sobie z interfejsem Androida i aplikacjami użytkowymi, nie wyłączając przeglądarki internetowej (jakiejkolwiek), która bez podjęcia specjalnych zabiegów i tak nie obsługuje zasobożernej technologii Flash. Uznałem że ze względu na specyfikę zadań do których przeznaczony jest Fbox 2, przesadą byłoby drobiazgowe analizowanie jego wydajności licznymi benchmarkami. Ograniczyłem się więc do AnTuTu, mierzącego uśrednioną wydajność poszczególnych komponentów. Uzyskałem wynik 14211 punktów, przy czym żaden z wyników cząstkowych nie odbiegał znacząco od normy wyznaczanej przez inne urządzenia z Androidem. Podobne rezultaty osiąga w tej chwili większość smartfonów ze średniej półki, Fbox 2 nie jest więc demonem prędkości, ale też absolutnie nie ma się czego wstydzić.

Podsumowanie

Dla porządku zbiorę w jednym miejscu parametry poszczególnych elementów stosunkowo skromnego wyposażenia przystawki.

Ferguson_Fbox2_params

Cena Fboxa 2 wygląda na atrakcyjną, jeśli zestawić ją z cenami smartfonów czy tabletów opartych o podobne podzespoły. Z drugiej strony przystawka pozbawiona jest wielu typowych, nierzadko kosztownych komponentów (wyświetlacz, bateria, przetworniki obrazu), a jej konstrukcja i przeznaczenie nie stawia przed projektantami trudnych wyzwań związanych z wytrzymałością i miniaturyzacją. Należy jednak przy tym pamiętać, że nie jest to urządzenie wytwarzane na skalę porównywalną z mobilnymi krewniakami i udział kosztów projektowania oraz wdrożenia do produkcji w cenie pojedynczego egzemplarza jest znacznie większy.

Fbox 2 znacząco podnosi funkcjonalność “głupiego” telewizora, a robi to sprawnie i z gracją. Przewagą takiego tandemu, nawet nowo zakupionego w całości, nad koszmarnie drogimi przedstawicielami rodziny Smart-TV jest nie tylko cena. Otwarty ekosystem udostępniany przez Google Play moim zdaniem zdecydowanie wygrywa z ograniczonym (w większości wypadków) zestawem funkcji oferowanych przez telewizory szczycące się ponadprzeciętną “inteligencją”.

 

Mobilne piractwo kiedyś i dziś

Wcześniejszy wpis

Asphalt Overdrive

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Akcesoria