1

Alex Jakubowski

Zaledwie dzień po konferencji Google, Apple zaprezentowało nowe iPady, Maki oraz przypomniało konsumentom, że ich iPhone jest fantastyczny. Tymczasem informacja ta została mocno przyćmiona tym, co zaprezentowało nam Google – a miało co zaprezentować.

3 urządzenia z serii Nexus i nowy system – oto bilans nowości, które poznaliśmy w środę. Telefon, tablet, oraz przystawka do telewizora. Wszystkie wydajne i innowacyjne, ale czy na pewno? Zacznijmy od telefonu. Mam Nexusa 5, którego naprawdę uwielbiam i z zachwytem obserwuję działania Google na tym polu. W środę spotkał mnie pewien zawód (którego mogłem się spodziewać z powodu licznych przecieków) – Google chce, żeby jego telefon za wszelką cenę był najlepszy. Tą ceną jest 570 Euro (za tańszą wersję), a w zamian dostajemy ogromny ekran z potężnym procesorem. I w tym momencie uważam, że nowy Nexus nie odniesie sukcesów. Jego rodzina od zawsze słynęła z bardzo dobrze wykonanych urządzeń, czystego Androida, oraz rozsądnej ceny. Nexus 6 od Motoroli jest świetnie wykonany, ma czystego Androida i będzie przez długi czas wspierany, ale co z tego, skoro nie zmieści mi się do kieszeni i mnie na niego nie stać, a poprzednik oznaczony numerem 5 rozpoczynał swoją przygodę w cenie 350 dolarów?

Tabletem jestem zachwycony. Fantastyczna jakość wykonania i wzornictwo od jednej z moich ulubionych firm z mobilnego rynku, czyli HTC w połączeniu z topową specyfikacją i ekranem o dużej rozdzielczości 2K, która w tablecie jak najbardziej ma sens. Miłe dodatki w postaci głośników Boomsound tylko potwierdzają dbałość o szczegóły w Nexusie 9. Cena to minimum 399 dolarów, ale taka kwota za tak fantastyczne urządzenie jest jak najbardziej akceptowalna.

Pora omówić Nexus Player. Jest to krążek o średnicy 12 cm, działający pod kontrolą zmodyfikowanego nowego Androida (Android TV) i mający z tyłu liczne wtyczki do połączenia go z telewizorem. Zgodnie z założeniami Nexus Player poprzez pilota (i konsolą, sprzedawaną oddzielnie) oferuje dostęp do wszystkich usług Google Play, w tym gier, filmów, muzyki, oraz pozwala odtwarzać filmy. Słowem – przerabia zwykły telewizor na SmartTV. Nie wróżę tej technologii jednak przyszłości z dwóch powodów. Po pierwsze mądre telewizory już istnieją i konsumenci nie będą chcieli zwiększać ich możliwości, skoro te są już i tak spore. To producenci mogliby wbudować w swoje urządzenia system Android TV, czego najprawdopodobniej nie zrobią, bo stracą zyski z własnych sklepów z multimediami na życzenie, obecnie wprowadzonych w system ich telewizorów. Poza samą funkcjonalnością telewizorów uważam, że najmłodsze pokolenie przyczyni się do zmniejszenia popularności telewizji – internet potrafi ją doskonale zastąpić, a komputer podłączony do dużego ekranu (a monitory od PC stają się coraz większe) stanowi już świetne centrum multimedialne, gdyż służy jednocześnie za odtwarzacz filmów i urządzenie do gier.

W kwestii systemu Android Lollipop wykazuję jeszcze większą fascynację niż w przypadku tabletu. Android 5.0 to system dojrzały o ogromnej sprawności działania i płynności (podobno ma prześcignąć Apple, które ostatnio sobie z tym nie radzi) oraz pięknym designie łączący w sobie minimalizm (ale nie przesadny, jak w Windows) z elegancją i funkcjonalnością. Nie mogę się doczekać momentu, w którym po raz pierwszy uruchomię go na swoim Nexusie, a ma to jeszcze być w tym miesiącu. Oczywiście podzielę się z Wami pierwszymi wrażeniami.

Czas na Apple. W ich ofercie pojawiły się nowe iPady oraz iMac z ekranem o ogromnej rozdzielczości 5K. Jak zwykle nie znamy szczegółów dotyczących wydajności nowych urządzeń, ale wiadomo, że mają być szybsze, cieńsze, lżejsze, bardziej funkcjonalne i piękniejsze. Dodano czytnik linii papilarnych, co moim zdaniem jest ciekawą funkcją, bo pozwala na błyskawiczne odblokowanie telefonu poprzez dotknięcie palcem przycisku home. Nowe iPady są ewolucją i potwierdzeniem tego, że firma z jabłkiem w logo dąży stale według własnych schematów, udoskonala swoje urządzenia i nie bierze udziału w wyścigu na cyferki, w przeciwieństwie do świata Androida, czego Nexus 6 jest (niestety) przykładem.

Nowy iMac, poza sporą wydajnością, cechuje się ekranem 27″ o rozdzielczości 5K, jakiej do tej pory nie spotkano raczej w świecie powszechnie dostępnej technologii. Chociaż nie przymierzam się do zakupu żadnego z komputerów Apple, to nowemu All-in-one od tego producenta bardzo chętnie się przyjrzę. Ciężko jak na razie wykorzystać w pełni taki ekran, gdyż na rynku brakuje materiałów w bardzo wysokiej rozdzielczości. Jestem ciekawy, czy właściciele takiego urządzenia nie będą mieli problemu ze znalezieniem na niego tak dużej tapety.

Gdybym miał podsumować swoje zdanie, powiedziałbym, że żadna z firm nie przedstawiła nic rewolucyjnego. Apple zrobiło jeden pewny krok naprzód, podczas gdy Google zrobiło aż 3 kroki, z czego jeden jest bardzo niepewny, bo o ile nowy system oraz tablet na pewno okażą się strzałem w dziesiątkę, to nie mogę tego powiedzieć o Nexusie 6 i Playerze.

Marek Błaszczyk

Google droczyło się z nami od dłuższego czasu, podrzucając wzajemnie się wykluczające przecieki odnośnie nazwy nowej odsłony Androida. Na giełdzie spekulacji obecne były: Lollipop, Lemon Meringue Pie, Licorice, Lion, Lava Cake, Lemonhead, Ladoo. Nie wykluczam że propozycji było więcej – mogłem coś przeoczyć. Ostatecznie wygrał Lollipop. No i dobrze się stało. Nazwa krótka, łatwa do wymówienia dla większości nacji, a przy okazji odwołująca się do słodkości popularnej w wielu kręgach kulturowych. Z lizakiem mogłaby ewentualnie konkurować dość popularna lukrecja lub baton Lion, ale reszta frykasów jest znana raczej lokalnie (USA i Indie). Duża część publikacji na temat Androida 5.0 skupia się wokół nowego schematu wzorniczego, znanego jako Material Design. Dla funkcjonalności systemu ma on podobne znaczenie jak stopień przeźroczystości paska powiadomień lub możliwość przewijania tapety. Ale dajmy i estetom powód do radości. Dla mnie istotniejsze wydają się nowości ukryte pod maską: zastąpienie wirtualnej maszyny Dalvik środowiskiem uruchomieniowym ART (w okresie przejściowym może to przysporzyć nieco problemów), dodanie kilku tysięcy nowych funkcji API (skutkujące większą stabilnością aplikacji, chyba że Google coś spieprzyło), czy wprowadzenie zaawansowanych procedur odpowiedzialnych za oszczędzanie baterii (project Volta). Jak to wszystko działa dowiemy się już niebawem dzięki nowym Nexusom i zapowiadanym aktualizacjom dla starszych urządzeń. Szanse Nexusa 6 na powtórzenie sukcesu poprzedników nie wyglądają najlepiej. Wielkość smartfona nie każdemu przypadnie do gustu, a cena, choć nadal dość atrakcyjna w porównaniu ze  sztandarowymi telefonami wiodących producentów, może jednak ostudzić zapał nabywców, szczególnie że nadal bez problemu można wejść w posiadanie dwóch poprzednich Nexusów. Są dużo tańsze i obiecano im lizaka.

Nie mam bezpośredniego kontaktu ze sprzętem Apple, ale spostrzeżenia zawarte w felietonie Jana Kowalskiego wydają mi się nad wyraz trafne. Firma nadal oferuje wysokiej jakości produkty, ale brak Steve’a Jobsa odciska na jej wizerunku coraz bardziej widoczne piętno. Nie przeceniałbym, nawiasem mówiąc,  znaczenia afery “bendgate”. Sprawa wyginających się iPhone’ów dość szybko ucichła, a przeprowadzone w międzyczasie stosunkowo obiektywne testy pokazały że nowe smartfony Apple, choć znoszą dwukrotnie mniejsze naciski niż liderujące Galaxy Note 3 i LG G3, nie odbiegają znacząco wytrzymałością od wielu innych konkurentów, np. nieznacznie pokonują HTC One. Przy okazji tych testów mogliśmy podziwiać dość pikantny wynik starcia “szlachetnego” metalu z “plebejskim” plastikiem 😉

Artur Załęski

Systemy Google od zawsze cierpiały na niestabilność. Mimo, iż idzie to w coraz lepszą stronę, to iOS od Apple był o wiele szybszy i stabilniejszy. Jednakże odnoszę wrażenie, że brak Steve’a Jobsa spowodował, że Apple poszło dokładnie w przeciwną stronę idei wielkiego wizjonera. Z niecierpliwością czekam na pojawienie się kodu źródłowego Androida 5.0, dzięki któremu będę mógł go przetestować na własnych urządzeniach. Mam wrażenie, że iOS i Android zamieniają się rolami. To ten pierwszy był kojarzony z bliskim ideału, jednak nowy iOS 8 spowodował, że system jest tak samo niestabilny jak Android.

Nowe urządzenia Apple to jedyne za co pochwalam tą firmę. Nowe Maki z ekranem 5K z pewnością ułatwią edycję zdjęć, a nowe iPady zawierają wszystko co zaoferował nam nowy iPhone 6, który jest moim zdaniem udanym urządzeniem. Szkoda, że stabilność systemu pozostawia wiele do życzenia, jednak software jest możliwe do poprawienia. W tym roku Apple postawiło na integrację pomiędzy swoimi urządzeniami, czego przykładem jest Mac OS X Yosemite, który pozwala np. na odbieranie połączeń z iPhone’a oraz odpisywanie na wiadomości z poziomu komputera. Mam również wielki żal do Apple, że cena nowych urządzeń jest zdecydowanie za wysoka. Jest to główny powód dla, którego nie kupię żadnego urządzenia wcześniej niż rok od premiery.

Za to Google postawiło w tym roku na stabilność i szybkość. Nowy Android wspierający procesory 64-bitowe ma być o wiele szybszy. Producent zapewnia również, że praca na baterii zostanie wydłużona o 30%, w co nie chcę mi się wierzyć. Również nowy wygląd systemu nazwany Material Design jest znaczącą pozytywną odmianą w stosunku do systemów z serii 4.x. Jeśli obietnice Google się sprawdzą to będzie to naprawdę dobry system.

Następną rzeczą, która jest na plus dla Google jest Nexus 9. Urządzenie z topową konfiguracją (64-bitowy procesor Tegra K1) , ekranem 2k i głośnikami BoomSound kosztuje jedynie 399 dolarów. Oczywiście wszystko dostarczone z czystym Androidem Lollipop.

Niestety chciałbym skrytykować Google, za Nexusa 6. Jest to idealny przykład wyścigu na cyferki. Najszybszy procesor, bardzo duży ekran, bardzo duża rozdzielczość ekranu oraz bardzo duża cena. Nexusy słynęły z bardzo dobrej konfiguracji w przystępnej cenie. Moim zdaniem Nexusa 6 nie można nazwać za kontynuacją serii Nexus. Jestem bardzo zaskoczony takim posunięciem Google. Dwa urządzenia Nexus 6 i Nexus 9 – nie łączy je zbyt wiele mimo, że oba są przedstawicielami tej samej serii.

W tym miesiącu Apple oraz Google wprowadziło wiele znaczących zmian, jednakże popełniło również sporo błędów. Moim zdaniem, Google w tym roku zaprezentował znacznie więcej niż Apple. Szkoda, że gigant z Cupetrino jest nadal sporo w tyle niż konkurencja, Mam wrażenie, iż mają oni problem z dorównaniem innym producentom, a wręcz czasami się uwsteczniają (przykładem jest nowy iOS).

Sławomir Grzelak

Fakt jest taki: konferencja Apple została przyćmiona przez tą od giganta z Mountain View. To co mnie cieszy najbardziej to oficjalnie zaprezentowany system Google’a, na który jest w końcu pomysł i realizacja. Nie chodzi już tu o to, że jest on ładny, bo moim zdaniem jest śliczny, ale o to, że pojawiła się konkretna wizja tego jak ma to wszystko ze sobą współpracować. Ba, od razu od pomysłu producent zabrał się za wykonanie, które zaprezentował już kilka miesięcy wcześniej. Teraz tylko dokończył i doszlifował swoją wizję, która może się podobać.

Apple w tym wszystkim nie potrafi się odnaleźć od momentu śmierci Steve’a Jobsa. To właśnie ten celebryta był wizjonerem, który wiedział czego chce i jak ma to wyglądać. On stworzył tą firmę i konsekwentnie realizował kolejno swoje pomysły. To właśnie dzięki jego wizjonerskiemu podejściu “garażowa” firemka zamieniła się w korporację, która ma wpływ na to co się dzieje na rynkach światowych. Niestety, odkąd nie ma go już wśród nas “nadgryzione jabłko” nie jest już takie samo. Przestało być innowacyjne i zaczęło kopiować rozwiązania i pomysły od innych firm, idąc chociażby w większe ekrany, których Jobs był przeciwnikiem. Również zmniejszono iPada, o czym również wspominał za życia ten wielki człowiek. Teraz brakuje pomysłów na to co robić dalej.

Wyszukiwarkowy gigant pokazał to co ma najlepszego, chociaż podczas konferencji było kilka, moim zdaniem, nietrafionych rzeczy. Na zdecydowany plus przemawia wyżej wymieniony system Android 5.0 Lollipop (lizak), który ma zrewolucjonizować to co do tej pory widzieliśmy. Oprogramowanie ma działać szybciej, stabilniej, czytelniej, bardziej “pod ręką”, bardziej kompatybilnie i ma wydłużyć czas działania na baterii nawet do 30%. Nowości więc od groma, a do tego w schludnej oprawie graficznej.

Same urządzenia mają sporo do zaoferowania we wzornictwie, wydajności, parametrach i cenie. Co do tego ostatniego to najgorzej wypada Nexus 6 od Motoroli, gdyż jego koszta są znacznie wygórowane, a nie z tego znane są Nexusy. Powinny być one bardziej przyjazne dla kieszeni, jak było to od samego początku istnienia tej serii. Tutaj portfel stanie się dużo uboższy i jest to dla mnie niezrozumiałe. Lepiej wygląda Nexus 9, czyli tablet od HTC o świetnych parametrach, wyglądzie i cenie, która nie odstrasza jak przy Motoroli. Również Asus miał się czym pochwalić prezentując Nexus Player, czyli set-top-box najwyższej jakości. Ewidentnie ta przystawka odmieni oblicze telewizji oferując zdecydowanie więcej niż standardowe SmartTV. Mam nadzieję, że wkrótce Androida z tego urządzenia zobaczymy również bezpośrednio na ekranach naszych telewizorów.

Apple podczas swoich “5 minut” starał się jak najmocniej podkreślić jak świetne rozwiązania zostały pokazane w trakcie własnej konferencji. Co chwile zachwalano nowe produkty, czy zmiany w iOSie 8. Jednak ostatecznie nic z tego nie mogłem zakwalifikować do kategorii “innowacyjne, nowe, przydatne”. Wiadomo, że prezentuje to pewien progres, ale o rewolucji nie ma mowy, jedynie o powolnej ewolucji. I to teraz zdecydowanie specjaliści z Cupertino muszą gonić konkurencję, która coraz bardziej się oddala. Szkoda mi Apple.

Marcin Skrzekut

Apple nie krocz tą drogą. Firma Jobsa zawsze była świetna dlatego, że miała swoją wizję i przekonywała innych że to właśnie to jest cool, całość zaś podpierał solidny system. Po ostatniej ich konferencji mam jedynie wrażenie że przerzucili się na ideologię “Damy wam to czego chcecie, ale kochajcie nas!” I jak wcześniej byli przeciw dużym ekranom, tak teraz mamy duże iPhony. Klawiatura w iOS była super? I tak dodajmy obsługę zewnętrznych, bo Android też to ma. I jeszcze parę innych jego ficzerów.  System, którego twórca uważał Androida za bezczelną kopię zaczyna tą kopię… kopiować. I choć to brzmi jak wywód schizofrenika to tak się ma sytuacja. Jeśli iOS 9 nie przywróci dawnej chwały sprzętom z jabłuszkiem już wkrótce sytuacja firmy może stać się krucha. Póki co bardziej przekonują mnie smartfony, które nie łamią mi się w kieszeni…

Wojciech Łęczycki

Ostatni tydzień obfitował w konferencje. Dwóch gigantów pokazało swoje karty, czy faktycznie w propozycjach Apple czy Google było coś zaskakującego? Kto wygrał to starcie? Moim zdaniem odpowiedź jest bardzo prosta, jednogłośnie amerykański gigant z Mountain View, a to za sprawą kilku elementów po pierwsze Android Lollipop, który wprowadza ogrom zmian i będzie to na pewno spory krok do przodu dla użytkowników tej platformy. Dostaliśmy sumarycznie trzy urządzenia, które mogą stanąć w szranki z największymi konkurentami. Zarówno Nexusowi 6 jak i 9 nie można zarzucić w żaden sposób odtwórczości czy powielania schematów, otrzymujemy zupełnie nowe urządzenia, które prezentują się lepiej niż dobrze, gdyby tylko cena była bardziej po staremu, wówczas na tym polu Google znokautowałby Apple’a a tak mamy „tylko” wygraną na punkty. Nowością, która również ciekawie się prezentowała to Nexus Player, fakt nie jest to coś odkrywczego, jednak w tej cenie będzie to jedno z ciekawszych tego typu rozwiązań. Sam Apple podał nam na patelni dwa odgrzewane kotlety, dobrze doprawione, ale nadal odgrzewane, bowiem pod względem designu różnią się od swoich poprzedników jedynie kosmetycznymi zmianami, a nowości, które poznaliśmy przy premierze iPhone zostały zaimplementowane również tutaj. iPad Air 2 czy iPad mini 3 to ewolucja, która następuje bardzo powoli, szkoda, że nie zastosowano jakiś ciekawych rozwiązań, które mogliby kopiować konkurencji. Odnoszę wrażenie, że Apple w coraz mniejszym stopniu staje się kreatorem aktualnych trendów w zakresie mobilnych rozwiązań. Czy to początek końca Apple? W to szczerze wątpię, ale problemów gigantowi z Cupertino po ostatnich premierach zdecydowanie przybyło. Kto finalnie wygra starcie zadecydują sami użytkownicy swoimi portfelami na który ekosystem postawią i tutaj walka będzie jeszcze bardziej wyrównana.

W Anglii rusza pre-order Nexus 9

Wcześniejszy wpis

Przestań piracić, zacznij zarabiać!

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Felietony