0

Współcześnie aplikacji na Androida oraz iOS jest zatrzęsienie. Każdy chce się na swojej aplikacji wzbogacić i najczęściej w tym celu dodaje do swojego dzieła masę reklam, lub każe sobie za nie płacić. Niektórzy twórcy sami swoim zachowaniem powodują, że klient woli nie kupować ich aplikacji. Jakie błędy popełniają?

1) Brak wersji demo/trial

Widzimy pewną aplikację, mamy okazję zobaczyć opis i screeny, a nawet opinie użytkowników, jednak to wciąż niewiele. Przydałoby się również wypróbować i osobiście sprawdzić możliwości aplikacji przed jej zakupem, prawda? Większość deweloperów aplikacji o tym wie, dlatego albo uddostępniają nam w pełni funkcjonalne wersje z reklamami oraz płatne wersje bez reklam, lub pełne wersje oraz trial. Nie każdy jednak o tym pamięta, dlatego użytkownicy, którzy nie chcą kupować w ciemno aplikacji, pobierają je z nielegalnego źródła w celu testów, a potem często zapomną kupić pełną wersję, bo już ją mają.

1

2) Wysokie ceny

Właśnie one przyczyniły się do piractwa na PC na tak wielką skalę. Nawet, jeśli programy są rozbudowane i wymagały od twórców wiele wysiłku, żądanie kilkuset złotych (a nierzadko kilku tysięcy) jest raczej przegięciem, przez co użytkownicy zwykle decydują się na piractwo. Co prawda ceny w Google Play są dużo rozsądniejsze, jednak wciąż zdarzają się kosmiczne ceny – na przykład całkiem ciekawy launcher SPB Shell 3D kosztuje prawie 50 zł (a jednak ostatecznie kupiło go mnóstwo osób).

2

3) Słabe zabezpieczenia

Gdy porównamy piractwo na Androidzie i iOS, zauważymy zdecydowaną “przewagę” tego pierwszego. Z racji otwartości systemu, piracenie aplikacji na niego ogranicza się do pobrania jej instalatora z internetu i zainstalowaniu. W przeciwieństwie do Androida, na iOS wymagane jest złamanie systemu (Jailbreak) lub specjalna aplikacja na PC podszywająca się pod iTunes. To tłumaczy, dlaczego piractwo na Androida jest taką plagą. Oczywiście część deweloperów znajduje lepsze sposoby na zabezpieczenie się przed piraceniem własnych aplikacji, jednak internauci zawsze znajdą sposób, a dodatkowa ochrona utrudnia jedynie życie uczciwym użytkownikom.

Screenshot_2014-02-28-13-10-30

4) Drogie mikropłatności

W przypadku gier ich twórcy mogą zarabiać nie tylko na reklamach, ale na płatnych dodatkach ułatwiających grę. Gdy ktoś chce pójść na łatwiznę kupi pakiet wirtualnego złota i ulepszy sobie pojazd czy bohatera, a jeśli  ktoś lubi wyzwania, przejdzie wszystkie poziomy samodzielnie. Problem pojawia się, gdy mikropłatności kupuje się, żeby grę dało się przejść. Jeszcze gorzej, gdy są one bardzo drogie. Wtedy użytkownik nierzadko decyduje się na użycie hacków, a twórca gry traci potencjalne pieniądze. A przesadzone mikropłatności wcale nie są rzadkością i często kosztują więcej niż pełna gra na takim samym poziomie grywalności.

gpbroken

5) Nadmiar reklam

Pojawiające się na każdym kroku reklamy niesamowicie irytują. Nawet wyłączenie WiFi często nie pomaga, bo aplikacja niemogąca pobrać reklam z internetu wyświetla własne, zachęcające do kupna jej pełnej wersji. W takim wypadku użytkownik zapamiętuje program jako źródło jego irytacji i na pewno nie kupi pełnej wersji, prędzej postara się o używanie zewnętrznych blokerów reklam, bo pomyśli, że taka ilość reklam w darmowych appkach jest standardem.

Słowo końcowe

Choć powyższe przykłady ujawniają błędy deweloperów, nie są usprawiedliwieniem piractwa użytkowników. Pamiętajmy, żeby zawsze uczciwie korzystać z aplikacji i że reklamy są źródłem dochodów dla ich twórców, więc jeśli nie chcemy zapłacić za dzieło autora, powinniśmy wynagrodzić mu jego trudy i oglądać reklamy.

Mobilne okazje 17.10.2014

Wcześniejszy wpis

The Witcher Battle Arena – beta test

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w STOP