5

Piracę, bo mnie nie stać. Piracę, bo rodzice nie dali mi kasy. Piracę, bo inni mają. Piracę, bo czemu mam płacić za rzeczy, które mogę mieć za darmo. Piracę, bo tak. Mogłbym tu dopisać jeszcze kilkanaście bzdurnych i bezsensownych powodów dlaczego zdecydowałem się ukraść czyjąś pracę. Zwykle linia obrony piratów jest nieudolna i niepoparta rzeczowymi argumentami. Spróbujmy jednak przebić się przez tą warstwę, ocenić sprawę na spokojnie i spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: Czemu Polacy piracą? Chcemy poczuć, że jesteśmy ponad prawem? To rodzaj sportu narodowego? A może rzeczywiście jesteśmy tak biedni, że nie stać nas na kupno najtańszych nawet tytułów?

Osobiście odpowiedzi dopatrywałbym się zupełnie gdzie indziej – w historii. Można by się wręcz skusić o stwierdzenie, że piractwo stało się poniekąd naszą tradycją narodową. Jak to? Już tłumaczę. Ze względu na taki a nie inny przebieg naszej historii i panujący w Polsce ustrój dostęp do elektronicznych dóbr był zawsze utrudniony. Mieliśmy podróbki konsol, gry przepisywane (dosłownie – 1 drobny błąd i już sobie nie pogramy) z czasopism, no i wreszcie – niezbyt legalne kopie znanych produkcji. nie będę się zbytnio zagłębiał w szczegóły, bo i dla mnie to historie znane z wspomnień weteranów, przejdę więc od razu do historii nieco bardziej współczesnej, gdy pecet jest już u nas bardziej ogólnodostępnym dobrem. Wciąż jednak piekielnie drogim, a co tu dopiero mówić o kosztach gier czy programów? Nic dziwnego, że rekordy popularności biły “bazary” z wypalanymi przez posiadaczy łącza internetowego i nagrywarki CD składankami gier komputerowych. Składankami? Ano często w celu oszczędności na jedną płytkę wgrywano kilka gierek, często pokastrowanych z podkładu muzycznego czy wstawek filmowych. Tanich serii nie było, czasopisma branżowe jeszcze nie dorzucały pełniaków na płytach, więc piractwo było niemal na porządku dziennym. Taki stan rzeczy trwał dość długo, sam pamiętam że jeszcze dzieckiem będąc całkowicie zdziwił mnie fakt, że gra może być w eleganckim pudełku, z instrukcją, na ładnie wytłoczonej, a nie pomazanej flamastrem płytce. Skupiłem się tu na grach, ale sytuacja ma się podobnie choćby w sferze muzyki, filmów.

Czasy się jednak zmieniają. Teraz wszelkie dobra dominują głównie w wersji cyfrowej, co i rusz napotykamy się na promocje, a ceny są dość rozsądne. Pecety dzielnie przetrwały próbę czasu, jednak teraz na topie są smartfony i tablety. Przyzwyczajenia jednak pozostają te same. Ciężko mi uwierzyć, by nikt z nas nigdy niczego nie spiracił (choć pewnie znajdzie się taki odsetek społeczeństwa), więc możemy podzielić użytkowników na dwie grupy. Jedna postanowiła tworzyć swoje kolekcje w sposób legalny, uczciwie płacąc twórcom za ich wysiłek. Została jednak spora część, która wychodzi z założenia, że skoro kiedyś można było bawić się “za darmo” to czemu niby miałaby tego nie robić teraz?  Oczywiście gdybym zagłębił się w temat mógłbym choćby natknąć się na tematy finansowe – klasyczne, wspomniane na wstępie piracenie z braku pieniędzy. Trudno mi jednak brać to na poważnie w erze F2P i Humble Bundle, które pozwala nieraz za jakieś pięćdziesiąt złotych kupić kilkanaście wielokrotnie więcej wartych tytułów. Tożto zabawa na kilka tygodni, o ile nie miesięcy. Że to za mało, że to stare gry? W takim razie nie chodzi o pieniądze, tylko chęć posiadania wszystkiego – gdy liczy się każda złotówka, czerpie z każdej drobnostki.

Zbliżając się do sedna odpowiedzmy może na pytanie zawarte w tytule artykułu – Czy piracenie jest cool? Nie sądzę. Piracenie to czynność równie prozaiczna co posprzątanie domu. Każdy może to zrobić, jeśli tylko chce i nie będzie się zbytnio wybijał z tłumu. W naszej świadomości utknęło przekonanie, że to normalne i choć akcjami takimi jak nasza nieraz ktoś próbuje nas uświadomić, nie przejmujemy się sytuacją deweloperów. Pocieszające jest jednak że wielu piratów postanawia swoje nielegalne kolekcje zbudować od nowa legalnymi kopiami, nawet jeśli nie ze względu na zmianę poglądów co z sentymentu do danych produkcji. Raczej wątpię, by piractwo kiedykolwiek zniknęło całkowicie, ale jest szansa że coraz więcej z nas zdecyduje się choć kilka z tegorocznych gier, albumów lub filmów zakupić za pełną kwotę.

 

 

Gry mobilne z uniwersum Assassin’s Creed

Wcześniejszy wpis

Anomaly Defenders

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Felietony