0

Nie ma co się okłamywać – model freemium wgryzł się na dobre we wszystkie rynki growe – pecetowy, konsolowe i mobilne. Bo co może być lepszego niż produkcja, w którą można zagrać nie płacąc ani złotówki? Dlaczego mam wydać kilkanaście złotych na pełny produkt, jeśli konkurencja proponuje coś za darmo? Na pierwszy rzut oka pełnopłatne gry AAA tracą sens. Ale czy na pewno?

Mimo wszystkich swoich zalet gry F2P mają kilka zasadniczych wad. Począwszy chociażby od dobrego rozplanowania modelu biznesowego, co często nie udaje się deweloperom. Zmienia to produkcję rzekomo darmową w odstręczające pay-to-win, nieraz zmuszając do wydania kwot kilkukrotnie większych od ceny pełnej produkcji. Czekasz dobę na rozpoczęcie kolejnej misji czy może rzucisz paręnaście złotych za natychmiastowy dostęp? Boss jest zbyt potężny dla twojego marnego karabinu? Grinduj tydzień lub wykup Pakiet Zabójczych Broni już teraz! Czasami twórcy nie ukrywają nawet własnej pazerności wprowadzając nie jedną lecz dwie waluty premium!

Owszem, istnieją sensowne modele F2P, gdzie wykupić możemy jedynie niewpływające na rozgrywkę skiny czy modele postaci – ja jednak na Androidzie z takim rozwiązaniem jeszcze się nie spotkałem. Nie mówię, że taka produkcja na tej platformie nie istnieje. Ograłem jednak całkiem sporo produkcji freemium znakomita większość wcześniej czy później prowadziła do punktu “płać albo wypad”. I wiadomo – twórcy muszą zarobić, taki jest cel tworzenia gier. Warto kupić choćby jakiś tani zestaw przedmiotów, by wesprzeć produkcję, która przypadła nam do gustu. Ale jeśli w dwóch równie dobrych tytułach – F2P i pełnopłatnym, koszt elementów pierwszego, które w tym drugim są standardem, przewyższa koszt “tradycyjnej” gry… Po prostu nie warto.

Inna, równie poważna wada F2P jest już nieco bardziej prozaiczna. Ten model… po prostu nie pasuje do każdej produkcji. Strategia, multiplayerowy FPS czy MMORPG? Jasne. Ale już w klasycznym, singlowym RPG potraficie wyobrazić sobie taki system? “Nie masz już wytrychu, by otworzyć te skrzynię, ale za jedyne 1,99$ możesz kupić Multiklucz”. “Zawalileś questa? Second Chance za jedyne 7.99 uratuje twój dzień!” Dałoby się? Owszem. Ale totalnie zniszczyłoby klimat i sens gry.

Bo coby o Freemium nie mówić, gry w tym systemie są strasznie ograniczone. Nie mówię tylko o niedostępności płatnych opcji bez uiszczenia opłaty. Takie gry nastawione są na samą rozgrywkę, rzadko natomiast zdarza się, by któraś z nich była prawdziwą interaktywną historią, którą będziesz wspominał jak dobrą książkę. Porywalizujesz z kumplami, pograsz X godzin, ale gdy już rozgrywka cię znuży, nie zostanie nic do wspominania.

Owszem taki Dead Trigger stara się opowiedzieć jakąś historię dla jednego gracza, ale wychodzi to sztampowo i raczej jest tylko tłem dla wyrzynania zombiaków. Brak w tym finezji, brak sekretów z prawdziwego zdarzenia – ukrytych lokacji, informacji, smaczków.  Tymczasem kosztujący na promocji śmieszne 3 złote mobilny Dead Space nie tylko jest wstępem do pełnoprawnej dużej części, ale też ma całkiem wciągającą fabułę z zaskakującym zakończeniem. Na standardy prawdziwie rozbudowanych historii oferuje niewiele, ale w ogólnym rozrachunku gameplay zaoferował mi więcej niż wspomniany wcześniej produkt Madfingers.

W chwili obecnej trwa boom na fremium, model ten jest wciskany wszędzie gdzie tylko się da. Nie oznacza to, że gry robione w starym stylu nie mają sensu. Modele te spokojnie mogą obok siebie koegzystować – każdy z nich ma do zaoferowania coś innego. F2P pozwala nam się niezobowiązująco pobawić za darmo, natomiast jeśli chcemy kompletnego, dopracowanego doznania kupujemy grę pełnopłatną. Nie ma sensu upatrywać się wyższości jednego rozwiązania nad drugim, czy wróżyć wymarcie któregoś z nich. Za to dobrze jest mieć wybór.

 

 

Facebook przejmuje WhatsApp za ponad 19 miliardów dolarów

Wcześniejszy wpis

Archos Gamepad 2

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Felietony