0

Z firmą Samsung mam do czynienia od lat. Choć ostatnimi czasy kojarzy się głównie ze smartfonami i tabletami to zakres produkowanych przez nią sprzętów jest ogromny. Poczynając od systemów klimatyzacji a na soundbar’ach kończąc, możemy wyposażyć cały dom. Co więcej, firma nie próżnuje i dużo energii poświęca na wypuszczanie kolejnych linii produktów. Można by o nich pisać godzinami. Jednak ja zajmę się czymś, co leży w gestii i kręgu zainteresowań naszego portalu. Samsungiem Galaxy TabPRO 10.1 SM-T520. Jak wypadły testy? Czy sprawdził się? Czy zachwycił? Czy może okazał się kompletną porażką? O tym wszystkim przeczytacie poniżej.

Hardware

Zawartość pudełka i specyfikacja

Drewnopodobne kartoniki stały się już chyba normą i znakiem rozpoznawczym jeśli chodzi o opakowania sprzętów Samsunga. Jednym się mogą podobać, innym nie. Nie ma to żadnego znaczenia, bo i tak szybko lądują na dnie szafy albo w śmietniku.  W środku, co mnie ostatnio coraz bardziej zastanawia, bardzo skromnie. Ledwie trochę szpargałów i ładowarka oraz kabel microUSB. Oczywiście jestem za tym, by nie dodawać do każdego sprzętu dziesięciu różnych przejściówek, naklejek i bajerów, ale przy tych cenach sprzętu mogliby rzucić choć ściereczkę do ekranu lub firmowe etui. Coś, co praktycznie każdy i tak kupuje jako niezbędne akcesorium. Gdzie te czasy, gdy z pudełka wyjmowaliśmy karty microSD, słuchawki, dodatkowe baterie, rysiki czy softshell’e? Pamiętam, że rozpakowywanie było prawdziwą przyjemnością i dostarczało sporo zabawy. Teraz jednak Samsung poszedł w jabłka i udaje, że tak jest bardziej elegancko. Nie jest. Minimalizm to trudna sztuka, która nie polega na zabraniu wszystkiego tylko umiejętnym wyeksponowaniu pojedynczych przedmiotów tak, aby oglądający nie szukał już nic innego. Nie odczuwał “braku”. Samsungowi to nie wychodzi. Przaśny karton, w środku tablet i smutek zmarnowanego miejsca. Biednie jest. Tak po prostu.tablet 1

Model Samsung Galaxy TabPRO 10.1
System Android 4.4 Kitkat
Wyświetlacz Super Clear LCD 10.1”
2560 x 1600 px
Procesor Exynos Octa 5420
Czterordzeniowy 1,9 GHz + Czterordzeniowy 1,3 GHz
Pamięć 2 GB RAM
16 GB flash (microSD do 64 GB)
Komunikacja WiFi 802.11 a/b/g/n
GPS, Glonass
Bluetooth 4.0 z A2DP
microUSB OTG
port podczerwieni
Aparat tył: 8 Mpx (3264 x 2448), video FullHD, lampa błyskowa, autofocus
przód: 2 Mpx (1600 x 1200), video FullHD
Bateria 8220 mAh
Wymiary i waga 243 x 171 x 7,3 mm
477 g
Zawartość zestawu tablet, ładowarka, kabel microUSB-USB
Cena około 1500 zł

 

Jakość obudowy i design

Dziesięciocalowy Galaxy Tab Pro, został wykonany zgodnie z ostatnim pomysłem projektowym Samsunga. Czarny plastik imitujący skórę, z tłoczonymi przeszyciami dookoła. Srebrna ramka, tym razem metaliczna i bez karbowań budzących nostalgię za towarzyszem Gierkiem. Dziesięciocalowy ekran otoczono czarnym, nieznacznie połyskującym obramowaniem, które nieodmiennie mi się podoba. Może i po włączeniu urządzenia przestajemy na to zwracać uwagę, ale lubię się chwilę zachwycić. Popatrzeć jak mienią się czarne kryształki, przypominające jako żywo grafit.  Nad ekranem standardowo oczko kamery do videorozmów (2MP) i czujnik oświetlenia. Pod ekranem jeden fizyczny przycisk z połyskliwym obramowaniem, plus dwa dotykowe. Z tyłu dziupla kamery (8MP) i dwie diody doświetlające pod nim. Boki przedstawiają się dość schludnie. Na spodzie gniazdo microUSB. Na bokach grille głośników (stereo), plus wejście mini jack 3,5 mm po  lewej i na kartę microSD po prawej. Na górnej ramce znajdziemy przycisk zasilania, głośności i port podczerwieni. Tu i ówdzie logo producenta.

Wszystko wygląda bardzo przyzwoicie, tworzywo na plecach urządzenia zapewnia wygodny chwyt a przyciski i zaślepka na kartę nie kołyszą się na boki, nie latają i nie wypadają (w przypadku zaślepki oczywiście). Dodatkowo, tablet jest bardzo cienki, lekki i trzymanie go w ręku jest niezwykle komfortowe. Są jednak pewne mankamenty.

Po pierwsze, lewy bok wyraźnie trzeszczał pod naciskiem. Po tej samej stronie ekran łapał też przy brzegu efekt jacuzzi. Zatem spasowanie elementów stoi na poziomie co najwyżej średnim. Przyznam, że byłem niemile zaskoczony. W końcu dodanie “Pro” do nazwy, sugeruje zastosowania profesjonalne a profesjonaliści lubią solidny i dobrze wykonany sprzęt. Tu czegoś zabrakło. Opcjonalnie trafiłem na kiepski egzemplarz. Warto na to zwrócić uwagę przy zakupie.

Po drugie, przycisk głośności działa “odwrotnie”. Nie mam pojęcia jaka skośna myśl techniczna przyświecała inżynierom, ale zaprojektowali  to tak, że zwiększenie głośności jest tam, gdzie powinno być jej zmniejszanie i vice versa. Można by zarzucić, że się po prostu czepiam i wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Jednakowoż, jako człowiek mający kontakt ze sporą ilością urządzeń tego typu, wyrobiłem sobie pewne ergonomiczne nawyki. I jeśli odruchowo szukam czegoś w jakimś miejscu, to z reguły oznacza, że tam właśnie powinno być. Przez cały okres testowy, odwrócony przycisk głośności był dla mnie problemem. Myliłem się za każdym razem i za każdym razem kląłem. W mojej opinii jest to błąd, bubel, brak prostego “pomyślunku”, albo dziwaczna próba zrobienia czegoś “inaczej”, gdy żadne potrzeba tego nie uzasadnia.

Po trzecie, co miałem okazję zaobserwować w niektórych grach gdzie punkt dotyku i jego precyzja jest dość istotna, ekran łapie odrobinę  niżej, niż powinien. Może problem wynikał z defektów tego konkretnego egzemplarza, może z kalibracji, może była to wina gry. Trudno ocenić przyczynę, co nie zmienia faktu, że coś takiego miało miejsce. I nie przeszkadzało ani nie objawiało się w sposób wyczuwalny w ogólnym użytkowaniu.

Ekran

Wyświetlacz to WQXGA o przekątnej 10.1 cala, 4 mln pikseli  i rozdzielczości 2560 x 1600 px. Technologia Super Clear LCD. Ponieważ zagęszczenie pikseli jest bardzo wysokie, obraz wyświetlany na ekranie bliski jest określeniu “żyleta”. Natomiast technologia wyświetlania pozwala na wewnętrzny spokój jeśli chodzi o kolory. Nie są przejaskrawione, “amoledowe” i nie zauważyłem żadnych przekłamań. Przeciwnie, zdjęcia wyświetlane są bardziej niż poprawnie, z ogromną ilością szczegółów i bez żadnej “pikselozy”. Do kątów widzenia również nie mogłem mieć najmniejszych zastrzeżeń. Jest po prostu pięknie i wzorcowo. Wprost nie można oczu oderwać i po przesiadce na poczciwego iPada mini, byłem trochę smutny.

Poniżej kilka zdjęć poglądowych, gdzie mimo odbić światła wyświetlany obraz jest bardzo wysokiej jakości. Jakość obrazu to jedna z największych zalet Samsunga Galaxy TabPRO.

Bateria

Duże rozdzielczości i mocne podzespoły dość szybko drenują zapas energii i zdążyliśmy już wszyscy do tego przywyknąć. Im mocniejszy hardware, tym bardziej żarłoczny. W przypadku Samsunga Galaxy TabPRO 10.1, zaimplementowano potężne podzespoły a mimo to, bateria spisuje się znakomicie.

Czas ładowania to około 3 godzin. Całkiem rozsądny wynik jak na takiego smoka.
Według skalibrowanego programu do pomiaru osiągów baterii, tablet powinien podołać przeglądaniu WiFi czy odtwarzaniu filmów przez 12 godzin i 30 minut. Według producenta, wartości te sięgają 10 godzin. Jak to się przekłada na szarą rzeczywistość?

Przy średnim użytkowaniu (jasność automatyczna, WiFi aktywne), czyli trochę gier, internetu, zabawy grafiką i odtwarzaniem wideo z youtube, tablet wyrzymywał mi około 3 dób z dala od gniazdka. Uważam, że to znakomity wynik jak na tak mocarne podzespoły. Oczywiście nie obciążałem ich przesadnie, ani też nie oszczędzałem w żaden sposób. Obstawiam, że przy intensywnym graniu w zaawansowane gry można go wykończyć w ciągu kilku godzin. Niestety nie udała mi się ta sztuka ani razu przez cały okres testowy.

Wnioski? Jedyne możliwe. Baterię uważam za mocną stronę urządzenia. Szczególnie biorąc pod uwagę potęgę drzemiącą pod tym skóropodobnym plastikiem.

Aparat

Tablet wyposażono w dwa aparaty. 2 Mpx kamerę przednią, przeznaczoną do wideorozmów i do takowych zupełnie wystarczającą, oraz 8 Mpx aparat z tyłu urządzenia. Nie są to może jakieś kosmiczne wartości a tablety tych rozmiarów średnio nadają się na wyprawy fotograficzne, ale w tym przypadku, można zrobić wyjątek. Głównie ze względu na fakt, że zdjęcia wychodzą świetne i przy dobrych warunkach oświetleniowych można uzyskać więcej niż poprawne fotki. Drugi powód – od razu możemy je poddać obróbce, ponieważ wyświetlacz zdaje się wprost stworzony do takich zadań.

Interfejs aparatu znamy doskonale z innych urządzeń Samsunga. Obrotowe menu podstawowych ustawień. Łatwy dostęp do ważniejszych opcji. Zautomatyzowane lub ręczne ostrzenie. Kolorowe filtry z podglądem “live” i inne ułatwienia, dzięki którym wykonanie zdjęcia należy do prostych i przyjemnych. Nic nowego, ale też wszystko na swoim miejscu.

Podsumowując. Mało kiedy zachwycam się aparatem w dziesięciocalowych tabletach i bliżej mi do przeciwników niż zwolenników biegania z deską do krojenia by wyżyć się twórczo. Tym razem miałem ambiwalentne uczucia. Z jednej strony, wielkie to i raczej nieporęczne. Z drugiej, robi dobre zdjęcia i daje natychmiastowy dostęp do profesjonalnego podglądu oraz szybkiej obróbki. Niech każdy zdecyduje, na ile mu przeszkadzają gabaryty a na ile zachęca cała reszta.

Moduły komunikacyjne

Tablet wyposażono w standardowe moduły komunikacyjne. Znajdziemy WiFi a/b/g/n, Bluetooth 4.0, microUSB 2.0 czy GPS z GLONASS. Dorzucono również port podczerwieni, dzięki któremu zastąpimy pilot do telewizora. Nie ma natomiast NFC i 3G.

Wszystkie znajdujące się na stanie techologie pracują bez zarzutu. WiFi ani Bluetooth nie gubią sygnału, szybko wyszukują dostępne urządzenia i nie można złego słowa powiedzieć o stabilnosci. Również z GPS nie było najmniejszych problemów. Wyszukiwał satelity bez potrzeby podchodzenia do okna, co warto liczyć jako całkiem niezłe osiągnięcie.

Software

Interfejs

Samsung Galaxy TabPRO 10.1 pracuje na systemie Android 4.4.2, rzecz jasna z nakładką producenta Magazine UX. Całość działa płynnie, nie ma przycięć czy zamyśleń a przemieszczanie się między ekranami jest bezproblemowe. Do tej strony nie można mieć żadnych uwag i ich naprawdę nie mam. Inaczej sprawy się jednak mają z samym projektem interfejsu.

Wiele na ten temat było w innych recenzjach, ale mimo wszystko poruszę główne zagadnienia. Po pierwsze, główny interfejs podzielono na strony, które przypominają Live Tiles z Windowsa albo niesławny Chameleon Launcher. Można takich “home screenów” zrobić ile tylko chcemy, podzielić, pododawać kalendarz, aplikacje, wiadomości, społeczności i tak dalej. Pozornie pomysł wydaje się dobry, ale przyznam, że mnie kompletnie nie zachwycił. A nawet zmęczył.

Głównym problemem okazały się ni mniej ni więcej – wiadomości. Nie udało mi się w żaden sposób zaimplementować listy RSS, której używam w Feedly. Właściwie to nie udało mi się dodać żadnej strony spoza dostępnej, anglojęzycznej listy. Być może jestem w jakiś sposób ułomny technicznie w tym konkretnym przypadku, nie zmienia to jednak faktu, że obsługa jest nie do przyjęcia. Nie skorzystałem z tego ani razu mimo usilnych prób dostosowania do moich potrzeb. Nie spełniało po prostu żadnych. Niczego nie ułatwiało. Raczej utrudniało i marnowało mój cenny czas.

Drugim mankamentem był wyskakujący, boczny panel Multi Window. Wystarczy przy przerzucaniu strony zahaczyć o brzeg ekranu i już go mamy rozwiniętego. W Note domyślnie jest po lewej i tam sprawdza się lepiej (można go też przenieść). W TabPRO umieszczono go po prawej i palec częściej wywołuje to menu przez przypadek. Zapewne leworęczni będą mieć dokładnie odwrotne odczucia, nie mniej jednak, większość osób jest praworęczna. Mnie to irytowało.

Oprócz tych dwóch, dość subiektywnych problemów (większość prasy technicznej ma odmienną od mojej opinię) pozostałe elementy zasługują na same pochwały i kupleciki pełne zachwytu.

Samsung Galaxy TabPRO 10.1 obsługuje nie tylko tryb Multi Window, dzięki któremu otworzymy dwie aplikacje jednocześnie, w sąsiadujących obok siebie oknach. Dodatkowo możemy skorzystać z wyświetlania okienkowego, zupełnie jak w pełnoprawnym systemie operacyjnym. Rzecz jasna nie wszystko tak uruchomimy, ale wybór jest na pewno o wiele większy niż w początkowej fazie tej technologii. Otwarcie kilku takich okien oczywiście sprawia, że zachowują się odrobinę ociężalej niż w wydaniu pojedynczym. Nie mniej jednak, da się z nich korzystać całkiem wygodnie a z doświadczenia wiem, że rzadko pracuje się na więcej niż trzech okienkach na raz.

Na szczególną uwagę zasługuje możliwość przeciągnięcia pliku z jednego okna do drugiego czy zapisania aktualnej konfiguracji okienek (jeśli dla przykładu bardzo często otwieramy mail i galerię lub inne aplikacje mamy w ciągłym użyciu) na pasku Multi Window jako skrót. Dzięki czemu oszczędzamy sporo czasu na otwieranie poszczególnych aplikacji i możemy dany układ wywołać jednym kliknięciem.

Oprócz zalet wielozadaniowości, która hula na tablecie bardzo ładnie, mamy dostęp do wszelkich udogodnień takich jak obsługa gestów, Smart Stay, S Voice, polecenia głosowe, Widgety, konfigurowalny pasek skrótów, logicznie rozplanowane menu Ustawień i sporo oprogramowania dodanego do urządzenia out of the box.

Standardowe aplikacje Googla to już norma i nad nimi pochylał się nie będę. Tak jak nie poświęcę za wiele uwagi aplikacjom, które wszyscy już znamy na wskroś, a jeśli nawet nie znamy, to bez problemu przeczytamy o nich w setce miejsc, nie licząc samego sklepu. Przeglądarka, czytnik książek, odtwarzacz video, muzyki, manager plików, kalendarz (S Terminarz), kalkulator, galeria. Z tabletem dostajemy właściwie cały podstawowy komplet oprogramowania, dzięki któremu możemy zacząć korzystać z urządzenia od razu po wstępnej konfiguracji, za którą zawsze chwalę Samsunga. Dzięki niej nie trzeba grzebać w ustawieniach by wpisać hasło do routera czy dane konta mail, tylko wprowadzamy te dane przy uruchomieniu urządzenia. Plus kilka bonusowych programów, wartych wspomnienia.

Na pierwszy ogień pójdzie Hancom Office. Jest to dość mało znany pakiet biurowy  i nic w tym dziwnego a nawet rzekłbym, że bardzo dobrze. Przede wszystkim, jest kompatybilny tylko z systemami 4.4 i wyżej, zatem generalnie bezużyteczny jeśli na innych urządzeniach tak wysoko jeszcze nie doszliśmy. Co gorsza, przy każdej aktualizacji pakietu biurowego, dociąga od nowa wszystkie czcionki (a i tak ma z nimi później problem) i konfiguruje się od podstaw. Efekt? Nie udało mi się z niego realnie skorzystać bo po każdym uruchomieniu coś dociągał, trwało to długo i przyznam szczerze, że w życiu takiego dziadostwa nie widziałem. Wrzucenie tego jako predefiniowaną aplikację pakietu biurowego to śmiech na sali. Naprawdę Samsungu? To chciałeś nam zaprezentować jako zastępstwo dla Office? W buty sobie w takim razie wsadź umowę z tą firmą, bo zrobiłeś kiepski interes.

Drugą aplikacją jest PC Remote. Służy ona do zarządzania komputerem z poziomu tabletu i aby działała, należy zainstalować klienta również na urządzeniu docelowym. Potem wszystko jest już dość proste. Uruchamiamy, logujemy się i możemy kopiować, przerzucać, wysyłać oraz robić mnóstwo innych rzeczy, jakie umożliwia zdalne sterowanie. Bardzo sympatyczna i użyteczna aplikacja. Niestety nie bez wad. Filmy video nie są strumieniowane tak płynnie jak na przykład przez Team Viewer. Dodatkowym problemem jest też deinstalacja PC Remote z komputera. Nawet po odinstalowaniu wisi bowiem na liście procesów, uruchamia się po starcie systemu i bardzo trudno się go pozbyć, co mnie osobiście nieco odstręcza.

Sidesync, to kolejna aplikacja, która nie jest wstecznie kompatybilna. Czyli mówiąc wprost – jeśli nie masz systemu KitKat to sobie nie skorzystasz. Po cóż robić cos takiego, gdy znakomita większość urządzeń funkcjonuje na starszych wersjach systemu? Jak by powiedział nasz sołtys, a czort ich wie. Ogólnie służy do udostępniania ekranów, okien, pulpitów z jednego urządzenia przenośnego na drugie i ogólnej synchronizacji między nimi.

Niesławny KNOX, o którym słyszy się głównie w odniesieniu do pytań, jak się tego szatańskiego wynalazku pozbyć. W mojej opinii zupełnie bezpodstawnie. Umożliwia on bowiem stworzenie zabezpieczonego hasłem profilu, z widgetami, aplikacjami, zaszyfrowanymi folderami i całą resztą udogodnień, dzięki którym, na przykład w pracy będziemy mieć osobne, bezpieczne środowisko użytkowe, nie mieszające się nam z prywatnymi danymi. Oczywiście dla przeciętnego zjadacza chleba wydaje się to zbyteczne, ale czasem warto o tym pomyśleć na przykład w kategoriach zabezpieczenia przed ciekawskimi dzieciakami/rodzeństwem/rodzicami/ABW.

eMeeting i WebEx Meetings to dwie aplikacje służące do spotkań, jak sama nazwa wskazuje, biznesowych i do nich zbliżonych. Dzięki nim możemy przesyłać dokumenty, robić prezentacje i  typowe burze mózgów. Pierwsza jest nieco uproszona i działa tylko po sieci WiFi. Druga to bardziej rozbudowane narzędzie o globalnym zasięgu.
Profile. Oprócz KNOX’a Samsung Galaxy TabPRO 10.1 umożliwia tworzenie profili użytkowników. Dzięki temu z tabletu może korzystać kilka osób, każda na własnej, zindywidualizowanej platformie.

Na szczególną wzmiankę zasługuje wirtualna klawiatura. Przyznam, że jest to jedna z wygodniejszych wersji, jaką miałem przyjemność testować. Rozmieszczenie poszczególnych “przycisków” jest ergonomiczne, mamy sporo miejsca na dotknięcie a polskie znaki diakrytyczne wprowadzimy dzięki przytrzymaniu odpowiadających im liter. Dzięki temu można całkiem wygodnie i względnie szybko stworzyć dokument tekstów, mail czy notatkę. Byłem pozytywnie zaskoczony systemową klawiaturą i muszę stwierdzić, że sprawy poszły w dobrym kierunku. Jeszcze trochę i dogonią iOS. Trzymam kciuki bo jest bardzo blisko.

Internet

Przeglądarka jest, działa i ma się całkiem nieźle. Mocne podzespoły zapewniają jej płynność działania a wyrazisty ekran sprawia, że wyświetlane strony wyglądają znakomicie. Nie zdarzyło mi się zaobserwować żadnych przycięć, spowolnień czy problemów z załadowaniem się treści. Można rzec, że w tej kwestii jest wręcz wzorcowo. Na potwierdzenie, poniżej podstawowe benchmarki.

SunSpider 1.0.2 936.7ms
Kraken 1.1 5649.7ms
Internet Browser 2010
Chrome Browser 2311

Multimedia

Producent deklaruje, że urządzenie obsługuje następujące formaty plików multimedialnych:

Video:
AVI, WMV, ASF, FLV, MKV, MP4, 3GP, WebM, M4V, 3G2, TS Kodek wideo: MPEG4, H.264 (AVC), MP43, VC-1, WMV 7 / 8, Sorenson Spark, H.263, VP8, H.265 (HEVC)

Audio:
3 GA, AWB, FLAC, MXMF, OGA, OTA, RTX, RTTTL, XMF, MID, AAC, AMR, IMY, M4A, MIDI, MP3, OGG, WAV, WMA, MP3, AAC, AAC+, eAAC, Vorbis, AMR-NB / WB.

I nie kłamie, przynajmniej w tej części, w jakiej mieliśmy próbki filmowe i dźwiękowe. Oczywiście standardowy odtwarzacz miał problem z .flac czy .rmvb, ale instalacja jakiejś porządnej aplikacji ze sklepu Google załatwi wszystkie problemy. Osobiście polecam MX Player i PowerAmp. Nie ma dla nich właściwie pliku, któremu nie dałyby rady.

Co do jakości dźwięku, generalnie nie mam zastrzeżeń. Oczywiście audiofilom ucho zwiędnie, videofilom oko wypłynie a innym filom staną się równie straszne rzeczy, ale dla standardowego użytkownika, takiego jak ja, dźwięk jest wystarczająco głośny i czysty by grać i oglądać filmy. Zaś do wyświetlanego obrazu po prostu nie jestem w stanie sie przyczepić. Jest zwyczajnie rewelacyjny i konsumpcja multimediów to prawdziwa przyjemność, szczególnie, że podświetlenie ekranu możemy wieczorami zmniejszyć aż do 5 nitów. Dzięki temu blask ekranu jest na tyle niski by nie męczyć oczu i zapewnić pełnię przyjemności z użytkowania. Nawet jeśli w całym mieście wyłączą prąd i zapadną egipskie ciemności.

Wydajność i gry

Pod względem wydajności, mamy tu do czynienia z bardzo wydajnym układem. Ośmiordzeniowy procesor Exynos 5 Octa (5420) z czterema rdzeniami 1.9 GHz ARM Cortex-A15 i czterema rdzeniami 1.3 GHz ARM Cortex-A7. Do tego 2 GB RAM i 16 GB pamięci flash. Oczywiście rozszerzalnej dzięki kartom microSD do 64 GB. Co prawda ostatni parametr nie robi wrażenia bo 16 GB to żaden powód do zachwytu, ale pozostałe parametry zapewniają dołężne osiągi.

Nie udało mi się tabletu zawiesić ani zmusić do czkawki, mimo otwarcia na raz wielu okien, zakładek w przeglądarce, filmu w tle i duzych plików pdf. Co prawda niektóre okienka reagowały nieco ociężale, ale nie oszukujmy się, te wszystkie aplikacje działały aktywnie i jednocześnie. Mało który tablet jest w stanie podołać takim wymaganiom absolutnie bez zadyszki. Jednak nie doświadczyłem żadnego zamrażania procesów, czyszczenia pamięci i przeładowywania zakładek, jak to ma na przykład miejsce w iOS (szczególnie na starszych urządzeniach).

Samsung Galaxy TabPRO 10.1 wydajnościowo w benchmarkach wypada następująco:

Ice Storm Maxed out
Ice Storm Extreme 9368
Ice Storm Unlimited 13204
NenaMark 60.9fps
NenaMark2 60.8fps
Quadrant 16076
AnTuTu Benchmark v5.0 36768
Metal 1402
Multicore 1484

W przypadku gier, nie napotkałem na większe trudności (poza jedną, gdzie szwankował dotyk), o ile udało mi się je zainstalować. Niestety wiele pozycji okazało się niekompatybilnych z urządzeniem. Na przykład N.O.V.A 2, BackStab, Need for Speed Most Wanted.

Natomiast jeśli gra była dostosowana do możliwości tabletu, wszystko chodziło płynnie, gładko i bez zarzutu. Na potwierdzenie – screeny.

Podsumowanie

Poza oczywistymi niedoróbkami w spasowaniu obudowy, o których wspomniałem na samym wstępie, tablet jest wart rozważenia. Zarówno pod względem wydajności jak i ogólnej użyteczności, nie licząc paru spapranych aplikacji.  Z tym jednak poradzimy sobie bez trudu. Po prostu zainstalujemy swoje ulubione i wszystko będzie działać jak należy. Trochę brakowało mi rysika i jego precyzji, za to całkiem wygodnie wypadła obsługa wirtualnej klawiatury. Cenowo też wypada całkiem znośnie. Na dzień dzisiejszy, można nabyć tablet za niecałe 1500 zł. Przy takich podzespołach – warto rozważyć zakup.

PocketBook Basic Touch

Wcześniejszy wpis

Nokia Lumia 2520

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Tablety