15 dni z iPhonem 6

0

 

 

   Nie mam zamiaru koncentrować się na liczbach odnoszących się do laboratoryjnych wyników, które zazwyczaj nijak mają się do pracy w terenie, a przekazać proste wrażenia użytkownika.

15 dni … ani to dużo ani mało, ale pozwala na wyrobie sobie zdania na temat urządzenia. Nic mnie tak nigdy nie denerwuje jak oklaski i uwielbienia płynące z mediów po pierwszym wrażeniu jakie daje dany produkt, lub przesycone jadem szydzenie produktu i szukanie na siłę wad, tam gdzie ich nie ma. Niestety produkty Apple, narażone są na jedno i drugie, bo podczas gdy jedni bezpodstawnie zachwycają się “niesamowitością”, drudzy czerpią niesamowitą przyjemność z niewiele znaczących potknięć.  W przypadku iPhona 6, nie jest  inaczej. Śmiem twierdzić, że jest to podręcznikowy przykład do tego typu skrajnych emocji. Nawet podczas samej prezentacji, którą “starałem się” oglądać  na żywo, bo za sprawą serwerów Apple nie było to możliwe, nie było efektu WOW, a chiński lektor niesamowicie wzmacniał moje emocje. WOW zostało też skutecznie wyeliminowane przeciekami prasowymi, i w ten sposób sam produkt opatrzył się już zanim trafił 9 września na konferencję. Nie wiem, czy moja “ziewająca” postawa udzieliła się grupie Apple, czy ich udzieliła się mnie, ale im dalej było w las, tym robiło się smutniej. Wygląd – widziałem na 1001 stronach, specyfikacja – nic nowego, rozmiary – było. Nic nowego. Samo Apple jak gdyby też zapomniało o swoim wyświechtanym ‘amazing”, bo nie było tej łatki do czego przypiąć.

Skoro już jednak postanowiłem, że kupię szóstkę, to pozostał wybrać pomiędzy mniejszym, a większym złem czyli pomiędzy wersją 4,7′ a 5,5′. Wersja 16 GB umarła w przedbiegach, bo sama aktualizacja kolejnych wersji systemu zmuszała by mnie do kasowania praktycznie całej zawartości urządzenia. Więc 64 lub 128 GB. Ceny nie rozpieszczają ale różnica 400 zł przy tych kwotach jest do przełknięcia. Mój 5s poszedł dzień przed prezentacją modelu 6, więc byłem zmuszony do “tymczasowego sprzętu”. Padło na Samsunga Galaxy Note 3. I całe szczęście !

   Dlaczego, bo obcując z tym “mastodontem” skutecznie wyleczyło mnie to z chęci posiadania o 7 mm większego iPhona 6+. Uświadamiając sobie jeszcze, jakie możliwości daje Android (4.4.3) z nakładką Samsunga a czego nigdy nie da mi skromny iOS 8. Porzuciłem więc myśl o noszeniu w kieszeni deski do prasowania, której systemowe możliwości dają niewiele więcej, niż wspomniana deska. No dobra przesadziłem, ale tylko trochę.

  Zamówiłem więc zwykłą 6kę 128 GB w kolorze Space Grey (chyba z przyzwyczajenia). Telefon wpadł w moje łapy w dniu premiery czyli 19 września. I cóż ? I nadal było bez WOW !. Po wzięciu do ręki 6.9 mm aluminium było wyczuwalne. Niestety na minus. Miałem wrażenie, że zaraz wypuszczę go z ręki, a próbą obsługiwania jedna ręką towarzyszył zastrzyk adrenaliny z wizją lądowania na podłodze. Samo wykonanie, wzorcowe, wszystko spasowane na medal.

IMG_0111No to start.

 iOS8 uruchamia się w sposób klasyczny, wpisujemy AppleID i rozpoczyna się ładowania zawartości naszego konta. W tym momencie urządzenie naprawdę się dość mocno rozgrzało, na tyle, że trzymanie go w reku nie było przyjemnością. Nowy nawyk musiał sie tez wykształcić przy próbach wybudzania i usypiania urządzenia, bo power button powędrował na lewy bok urządzenia. iOS 8 daje tez nareszcie możliwość korzystania z LTE dla abonentów Plusa. Dobra wiadomością jest, że moduł radia jest bardzo sprawny. Nie dość, że zapewnia lepszy sygnał stacji bazowych niż wspomniany wyżej Note 3, LG G3, to jeszcze działanie selektywne na pasmo jest fenomenalne. Telefon nie stara się za wszelką cenę tak jak to robi Samsung czy LG utrzymywać łączności LTE. Przy sile sygnału poniżej 25 % przełącza się na 3G, lub jeśli i ta jest za słaba na 2G, podczas gdy Samsung starał się za wszelką cenę trzymać LTE. Odbija sie to w przypadku tego 2 na szybszym drenażu baterii.

IMG_0118

Ekran.

Coś w nim jest.  Nie zanudzając specyfikacją, a opierając się jedynie na wrażeniach to jest lepiej, niż na 5s, ale z krzesła nie spadłem. Po wstępnych recenzjach i opiniach, że treści na nowym wyświetlaczy hucznie nazwanym Retiną HD, wyglądają jak “na szkle malowane”, ja się długo zastanawiałem skąd wzięło się to określenie. Nie wiem, może używający tego określenia byli pod działaniem LSD. Ja na trzeźwo “malowania na szkle” nie stwierdzam, chyba, że mojego egzemplarza nikt nie pomalował.

Na plus należy zaliczyć nasycenie, kontrast i to co ciągle jest przewagą Apple nad całą androidową konkurencją – szybkość reakcji wyświetlacza na światło. Jeśli korzystamy z automatycznego trybu, to po wyjęciu telefonu w pełnym słońcu z pokrowca, kieszeni ekran reaguje natychmiast. bez trudu widzimy kto dzwoni. We wszystkich androidach, które miałem w tym ostatnim –  Note 3, trwało to niestety zbyt długo. Rozjaśnienie jest też płynne, podczas gdy u konkurencji widać “skoki” poziomów. Niby drobnostka, ale przy wielu połączeniach dziennie jest to dość istotne.

IMG_0112IMG_0116

Bateria.

Pierwsze dni upływały ze średnią  wynoszącą od 12 do 18 h w gotowości przy użyciu odpowiednio od 7 do 5 h. Po dwóch tygodniach kiedy ogniwo się rozkręciło jest lepiej niż w przypadku 5s. 2 dni i 6 h (54h) w gotowości to standard, przy czasie użycia przekraczającym 6h. Kpiące z Apple reklamy Samsunga w których użytkownicy tych pieszych wszędzie szukali gniazdek, mnie śmieszą, bo nie przypominam sobie Androida, który tak dzielnie jak iPhone walczył by o każdy amper prądu. Nawet Xperia Z2 wypadała w moim użytkowaniu nieznacznie gorzej niż iPhone 5s a co dopiero jego następca, który o około 10% poprawia stany przydatności do użycia. Naładowanie szóstki z 6  do 100% baterii, zajmuje naszej standardowej ładowarce zaledwie 127 minut.

IMG_0109

Poręczny ?

Tak ! O ile nie opuszcza kieszeni. Noszony w kieszeni iPhone 6 pozwala na swobodę ruchów. Nie uwiera, nie daje dyskomfortu. Nie pojmuje tez tego krzyku o odkształcanie się obudowy. Bzdury. W myśl zasady, ze można zepsuć nawet kowadło, to faktycznie z wygięciem iPhona jak i każdego innego urządzenia, kowal nie będzie miał problemu. Niestety poręczność pryska wraz z podjęciem prób obsługi jedna ręką. Tu od razu mamy wrażenie o którym juz pisałem – zaraz będzie gleba ! Oczywiście wraz z upływem dni, uczymy się “chwytu”, ale nadal dreszczyk emocji daje o sobie znać.

Podsumowując

Osobiści według mnie wygląd nowego “i” urządzenia to nieporozumienie. Jego wielkość to też odejście od zasad poręczności na rzecz dyktanda trendów i rynku. Stworzenie iPhona6+ to strzał kulą w płot. Powstało urządzenie o możliwościach zwykłego iPhona w rozmiarach przebijających Galaxy Note 3 i 4 z którymi to pod względem możliwości iPhone 6+ pali się na przedbiegach. Po co … ? Bo rynek tak  chciał … ? Argumenty o tym, że wygodniej na nim przegląda sie strony www i ogląda filmy do mnie nie trafiają. Od tego są komputery i zestawy kina domowego. Multimedialne urządzenia przenośne maja zadanie utrzymania nas w kontakcie i zapewnienia możliwości korzystania z dobrodziejstw sieci w sytuacjach szczególnych i do tego zwykły iPhone 6 nadaje się idealnie. System jest stabilny, nie dostał zadyszki nawet na chwilę. reaguje natychmiast, zapewnia długie czasy pomiędzy ładowniami. Upchanie iOS 8 do iPhona 6 to zastosowanie systemu w fazie późnej bety, a szybkość wydawania nowych i często fatalnych w skutkach  łatek  jak 8.0.1 (https://mobileworld24.pl/2014/09/25/wpadka-apple-przy-aktualizacji-ios-8-aktualizacja-wycofana/), najlepiej o tym świadczy.  Czy zmieniać 5s na 6? Na to pytanie odpowiedzi brak. Moim zdaniem nie, choć sam zmieniłem i to tylko dla tego, że po prawie roku z 5s byłem juz nim lekko znudzony, choć po drodze używałem i LG G3 i Nota 3.  Oprócz nieco lepszego ekranu, baterii, bezużytecznego modułu NFC, wystającego aparatu i adrenaliny spowodowanej uczuciem, że zaraz go wypuścimy – iPhone 6 nie wniósł nic nowego. Jakość dzwięku z głośnika umieszczonego na dolnej krawędzi jest fenomenalna. Niskie tony są słyszalne i dość wyraźne jak na gabaryty głośnika. Siła  jest wzorcowa, 6-ka jest głośniejsza od 5s. “Potencjometr” ustawiony nawet na najwyższy poziom,  nie powoduje chrypy głośnika a dźwięk nie ulega zniekształceniu.  Zdjęcia są niby pod wpływem sugestii lepsze, procesor niby mocniejszy. Niby, bo zjadacz chleba “powera nie zazna”. Jeśli masz więc wolne prawie 4000 zł kup sobie iPhona 6, lub 6+ ale do tego drugiego koniecznie neseser.