Do tej pory na naszym portalu nieczęsto poruszaliśmy tematykę elektronicznych czytników. Poprzedni artykuł wprowadził nas w ideę e-booków, przedstawił różnice między e-czytnikiem a tabletem oraz rozważał możliwości wykorzystania tych urządzeń w edukacji. Tym razem czas na skupienie się na jednym produkcie, a będzie to urządzenie od Amazonu z rodziny kindle, model Classic 5. Wybrałem je, ponieważ przeglądając różne fora dotyczące e-readerów widziałem dominujące opinie o tym, że Kindle są najwygodniejsze w obsłudze, ich popularność doprowadziła do rozwoju wielu aplikacji i dodatków wspierających właśnie tę rodzinę urządzeń, a w swojej półce cenowej są bezkonkurencyjne. W dodatku przechadzając się po polskich sklepach z elektroniką widziałem, że przeciętne czytniki książek kosztują ponad 400 złotych i są po prostu brzydkie. Przy Kindlu kosztującym około 250 zł wybór był prosty. Po dwóch miesiącach czytania na nim (4 książki i niezliczona ilość krótszych tekstów) jestem w stanie napisać szczegółową recenzję, po lekturze której dowiecie się, czy zachwyty nad Kindlem naprawdę są słuszne.
Wygląd i zawartość pudełka
Już samo pudełko sugeruje, że jego zawartość jest wyjątkowa. Opakowanie nie jest typową bryłą, bo jeden z rogów jest ścięty i ma tzw. system antystresowego otwierania, składający się na specjalny pasek, który po łatwym oderwaniu pozwala wygodnie dostać się do zawartości pudełka. Zawartość ta nie szokuje, ponieważ poza samym czytnikiem i instrukcją dostajemy długi (ponad 2 metry), biały kabel microUSB, którym naładujemy czytnik bądź smartfon.
Samo urządzenie prezentuje się całkiem dobrze – uderza nas ledwo mieszcząca się w jednej dłoni, plastikowa obudowa (z tyłu gumowana), mieszcząca na froncie ekran, logo Kindle i kilka przycisków pod spodem, oraz po dwa przyciski na obu bokach czytnika (do zmiany stron czytanej książki).
Choć jest to plastik, jest on twardy i sprawia wrażenie solidnego. Wszystkie przyciski działają bezproblemowo, mają odpowiedni, wyczuwalny skok i są przemyślane – szczególnie te na bocznych ściankach czytnika.
Ekran i wygoda czytania
Każdy, kto pierwszy raz widział to urządzenie i chciał je dotknąć, kierował swoje palce na ekran i był lekko zaskoczony słysząc moje słowa „to nie jest ekran dotykowy”. W istocie nawigacja przyciskami jest tak przemyślana, że nie wyobrażam sobie przeprowadzić jej równie wygodnie na ekranie dotykowym. Wyświetlacz Kindle’a 5 ma 6 cali i został wykonany w technologii e-ink, co oznacza, że działa zupełnie inaczej niż ekrany smartfonów czy komputerów. Mianowicie wygląda jak kartka papieru – im więcej światła na niego pada, tym lepiej się czyta, ma ogromny kontrast i kąty widzenia, nie ma własnego podświetlenia. Ekran wyświetla odcienie szarości, co pozwala bardzo dobrze odwzorować zdjęcia, czym czytnik się chwali w stanie uśpienia (z każdym wyłączeniem Kindle’a ustawia on inny obrazek jako wygaszacz).
Chociaż ekran ma dosyć niską rozdzielczość, tekst jest bardzo wyraźny, dzięki świetnie działającemu systemowi wygładzania czcionek. Podsumowując, mogę śmiało stwierdzić, że ekran w Kindle’u (i w innych e-readerach też) jest fenomenalny i doskonale nadaje się do czytania elektronicznych książek, dodatkowo oczy nie męczą się tak, jak przy ekranach komputera, tv, czy smartfona.
Formaty książek
Mimo, że e-booki większości kojarzą się z formatem PDF, jest on bardzo niewskazany w przypadku książek elektronicznych. Kindle czyta PDFy, jednak wyświetla je dokładnie tak, jak Adobe reader, przez co są one niezbyt czytelne na mniejszym ekranie (tekst jest bardzo mały). Klasycznym formatem e-booków jest zazwyczaj .epub. Kindle natomiast uwielbia .mobi oraz .azw, chociaż czyta również .epub, PDFy, zdjęcia, strony internetowe i wiele innych formatów. Pierwsze dwa są czyta się na nim najwygodniej, łatwo regulować rozmiar czcionki, a układ tekstu jest automatycznie optymalizowany pod ekran, którego używamy.
Funkcjonalność
W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że Kindle służy tylko i wyłącznie do czytania książek. Funkcją eksperymentalną jest przeglądarka internetowa (Kindle ma wbudowane WiFi), jednak działa ona bardzo wolno, nie obsługuje kart, a nawigacja po stronach internetowych jest bardzo niewygodna, dlatego nie zalecam korzystania z tej funkcji.
Po uruchomieniu urządzenia wita nas ekran główny z listą pozycji, które możemy przeczytać. Pozycje te możemy organizować w kolekcje, działające na zasadzie folderów (różnica polega na tym, że jedną książkę możemy umieścić w kilku kolekcjach na raz).
Podczas czytania książek można zmieniać takie parametry, jak rozmiar tekstu, orientację wyświetlacza, gęstość znaków i inne czynniki dotyczące bezpośrednio ułożenia tekstu na stronie. Oprócz tego mamy funkcje pozwalające nam na wyszukiwanie wybranych przez nas fraz w tekście, dodanie zakładek na wybranych stronach czy komentarzy w określonych miejscach.
Moją ulubioną funkcją jest wbudowana obsługa słownika. Wraz z czytnikiem dostajemy wgrane dwa angielskie słowniki (nie tłumaczące na inne języki, lecz posiadające definicje ponad 100 tysięcy słów i zwrotów). Jeżeli czytamy książkę w tym języku i najedziemy kursorem na wybrane słowo, na górze, bądź na dole strony wyświetli się nam jego definicja. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wgrać do Kindle’a słownik angielsko-polski i otrzymywać na bieżąco polskie tłumaczenia wskazanych słów. Funkcja słownika zdecydowanie przyda się osobom uczącym się angielskiego poprzez m.in. czytanie książek w tym języku.
Łączność
Kindle 5 umożliwia transfer książek na dwa sposoby – poprzez kabel USB oraz WiFi. Ten pierwszy polega po prostu na podłączeniu Kindle’a do komputera (będzie widziany przez system jako pamięć masowa) i wrzucenie pliku z książką do folderu Documents na urządzeniu.
WiFi można wykorzystywać do przeglądania sklepu Amazonu z poziomu czytnika i kupowania książek bez użycia jakiegokolwiek innego urządzenia, bądź do wysyłania e-booków na specjalnego maila, który otrzymuje się podczas rejestracji swojego Kindle’a na stronie Amazonu. Jeżeli nasz czytnik jest podłączony do sieci bezprzewodowej i wyślemy na jego maila plik z książką, błyskawicznie pojawi się on na czytniku.
Najlepiej do transferu książek użyć odpowiedniego oprogramowania. Moim ulubionym programem jest Calibre – kombajn pozwalający archiwizować naszą bibliotekę na komputerze, edytować zawartość oraz metadane książek, konwertować je na formaty przyjazne czytnikowi, wysyłać je na urządzenie przez kabel lub od razu mailem. Więcej o tym w przyszłym artykule dotyczącym Kindle.
Bateria
Od początku wakacji ładowałem mój czytnik dwa razy. Czytam bardzo różnie, jednego dnia potrafię pochłaniać tekst na Kindle’u przez kilka godzin, a potem zostawić go na kilka dni. Według statystyk przy czytaniu przez pół godziny dziennie czytnik wymaga ładowania co około 4 tygodnie, co znajduje potwierdzenie w praktyce. Jest to bardzo dobry wynik w porównaniu z tabletami, które nie pozwolą na czytanie od rana do wieczora bez konieczności ładowania ich.
Dlaczego e-booki trzymają tak długo? Kindle 5 posiada baterię 1800 mAh, czyli o przynajmniej 500 mAh mniejszą niż we flagowych smartfonach, a trzeba je każdej nocy ładować. Najbardziej prądożernym elementem w smartfonach jest ekran i procesor. Czytniki nie wymagają dużej mocy obliczeniowej, a ekran zużywa prąd tylko na przełączanie stron. W efekcie czytanie jest bardzo oszczędne i pozwala nam przetrwać długie podróże z ulubionymi lekturami bez konieczności szukania gniazdka czy zaopatrywania się w powerbanki.
Akcesoria
Posiadaczom Kindle’a zdecydowanie polecam zaopatrzenie się w odpowiedni pokrowiec. Najlepiej nie gumowy, lecz skurzany. Dzięki niemu nie tylko ochronimy swoją kieszonkową bibliotekę przed uszkodzeniem (czytnik spadł mi dwa razy i ma obtłuczone plecy) oraz nada jej unikalny styl.
Dobre pokrowce można znaleźć w Polsce już od 20 zł, ja za swój zapłaciłem mniej niż 18 zł na eBayu i jestem bardzo zadowolony – idealnie pasuje do Kindle’a, doskonale maskuje obtłuczony tył, a urządzenie wygląda dzięki niemu jak nieduży notes.
Podsumowanie
Rodzina Kindle od Amazonu jest bezdyskusyjnie najlepszym wyborem dla zainteresowanych czytaniem elektronicznych książek. Najtańszy jej członek, Kindle 5, spełnia się w swojej roli idealnie – jest bardzo wygodny w obsłudze, długo trzyma na baterii, ma fenomenalny ekran, który wygląda jak prawdziwa kartka papieru i ma mnóstwo pamięci (4 GB), pozwalającej zmieścić w nim kilka tysięcy pozycji. Dodatkowo czyta wiele formatów, a jego popularność doprowadziła do rozwoju narzędzi, które ułatwiają jego obsługę i rozszerzają możliwości.
Kupiłem Kindle 5 i uważam, że były to świetnie wydane pieniądze. Mam nadzieję, że czytnik ten posłuży mi przez najbliższe lata, tak teraz w liceum czytam na nim m.in. lektury szkolne, jak i w przyszłości mam nadzieję trzymać na nim notatki ze studiów. Każdemu krytykującemu książki w postaci elektronicznej sugeruję wypożyczenie czytnika i sprawdzenie osobiście jego możliwości.







