Sony Xperia M2

0

Nasza ocena

Design/Jakość wykonania8
Ekran6.5
Bateria9.5
Aparat7
Wydajność8.5
Cena/Jakość8.5
8

Na pewno Sony i jego podwładni nie próżnują. Udowodnili to właśnie podczas IFA, prezentując kolejnego budżetowca, flagowca wraz z jego edycją Compact, tablet (również Compact) i zapowiedzi swoich produktów z serii wearable.

W międzyczasie testowałem dość świeżą Xperię M2 LTE, która świetnie imituje modele z najwyższej półki. Część z ich historii nawet odziedziczyła. Na ile jednak to produkt wartościowy? Zapraszam do czytania.

Hardware

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Producent lubił zadziwiać, więc i ich pudełko nie jest standardowe. Od jakiegoś czasu zamiast wysokich pudełek Japończycy swoje urządzenia pakują do dużych, lecz płaskich opakowań, co mogłoby sugerować, że wewnątrz znajdziemy mały tablet, a nie smartfon. W środku jednak, obok ładowarki z dołączanym kablem mikroUSB, nie znajdziemy nic więcej. Nawet zwykłych słuchawek. Należy więc rozpatrzyć tą ubogość przed ostatecznym zakupem.

Jako, że telefonik nie jest flagowcem, a produktem z półki średniej to i na takie parametry się należy przygotować. Mózgiem i najważniejszym parametrem jest tutaj Qualcomm Snapdragon 400, czyli cztery rdzenie o taktowaniu 1,2 GHz. Idzie to w parze z nieodłącznym modułem graficznym Adreno 305. Ekran ma 4,8 cala, o niezbyt wysokiej rozdzielczości 540×960 co daje niskie upakowanie pikseli na poziomie 229 ppi. Nie uświadczymy tu również najczęściej spotykanego IPSa, a zwykły TFT wspomagany technologią Sony. Pamięć wewnętrzna ma 8 GB z czego całe 5 GB jest dostępne od ręki i na dowolne pliki. Naturalnie możemy rozszerzyć ją kartami mikroSD do 32 GB. Pamięci jest 1 GB, a około 300 – 270 MB jest dostępne na aplikacje i gry. Aparat 8 megapikseli i oprogramowanie od Sony daje bardzo duże możliwości rozszerzenia jego funkcjonalności (które i tak są wysokie), a do pomocy posłużyć można się lampą LED. Oryginalnie działaniem urządzenia zajmuje się Android 4.3 Jelly Bean, ale już stopniowo dla wszystkich posiadaczy udostępniana jest aktualizacja do 4.4 KitKat, którą i ja w końcowej fazie mogłem przetestować, będę więc przedstawiał też pewne różnice pomiędzy wersjami, między kolejnymi wersami recenzji.

Jakość wykonania i design

Już po wyjęciu z pudełka można odnieść wrażenie, że w nasze ręce trafił flagowy model z serii Z, a nie M. Sam design odzwierciedla wyższą półkę, jednak zastosowane materiały odstają trochę od nich. Ale nie oznacza to, że są one znacznie gorsze. W tym wypadku do czynienia mamy z plastikiem, ale bardzo dobrej jakości. W przypadku ekranu, on niestety wygina się już przy nieznacznym naciskaniu na wyświetlacz i go uciska, zaznaczając to podczas pracy urządzenia. Ekran lubi się też brudzić, ale nie jest to tak inwazyjne, gdyż część brudu i potu z palców po prostu znika w kilka sekund (jeśli nie jest tego zbyt wiele). Sam sprzęt jest typu unibody co przekreśla możliwość rozbierania urządzenia i wymiany baterii.

Jak na 4,8 cala to urządzenie jest nienaturalnie duże co pogłębiają duże puste przestrzenie ponad i poniżej wyświetlacza, a dało się to znacznie ograniczyć. Duży ekran eliminuje również możliwość obsługi jedną ręką bez zmiany chwytu (a ten mimo wszystko jest dobry). Przyciski fizyczne mogłyby się wydawać na nieprzyjemne w działaniu, ale tak nie jest. Pomimo, że są one bardzo cienkie to mają pewny i miękki klik, a przez to że wystają wystarczająco mocno z obudowy łatwo je zlokalizować bez patrzenia na urządzenie. Do tego szybko można się przyzwyczaić do ich umieszczenia (które jest niecodzienne).

Front pokryty jest bliżej nieokreśloną powłoką ochronną, która nie rysuje się zbytnio (przynajmniej w moim przypadku). Ponad wyświetlaczem znajduje się słuchawka, czujniki światła, zbliżeniowy, aparat, a także wielokolorowa dioda powiadomień. Po lewej stronie znaleźć można jedynie wejście kabla mikroUSB, po prawej wszystkie przyciski fizyczne: włącznik/blokady, głośności i migawki, powyżej ich znajduje się zaślepka na karty mikroSIM i mikroSD. Górna krawędź skrywa tylko port miniJack, natomiast dolna maskownicę z ukrytym wewnątrz głośnikiem i zapewne mikrofonem. Z tyłu naturalnie umieszczono główny aparat z diodą doświetlającą, moduł do komunikacji NFC oraz logo producenta i serii.

Ekran

Pomimo występowania zwykłego TFT kąty widzenia są bardzo wysokie, jednak jasność prezentowanych treści pod zbyt dużym odchyleniem nie jest już tak satysfakcjonująca jak w przypadku IPS. Starsza technologia produkcji odstaje też w prezentowaniu głębokości czerni jak i maksymalnej jasności całej dostępnej palety barw. Sam ekran został wyważony, jeśli mówić tutaj o czytelności w słońcu, gdyż jest to możliwe, aczkolwiek nie tak widoczne jak w przypadku lepszych paneli. Najgorzej prezentuje się tu rozdzielczość, która jest po prostu zbyt niska. 960×540 to niewiele, gdy rozmieścimy to na ekranie 4,8 cala, zdecydowanie lepiej prezentowałby się na 4,3 cala.

Bateria

Akumulator to niebagatelne 2300 mAh, które znaleźć można, również w Xperii z najwyższej półki w wersji Compact, czyli Z1. O ile w jego przypadku ta wartość nie była czymś wybitnym, gdyż czas działania mógł wynosić jeden dzień przy intensywnym używaniu smartfonu i nie było to nic szczególnie trudnego do poczynienia, to tu jednak staje się to niemal niemożliwe. Piszę “niemal”, ponieważ udało mi się to uzyskać praktycznie katując urządzenie w sposób ciągły. Jego przewidywany czas działania, nawet intensywnie to przynajmniej półtora dnia, a w warunkach średniego użycia to 2-3 dni. Wszystko to tyczy się Androida w wersji 4.3. W edycji 4.4 KitKat, czas ten trochę się skrócił, choć mogłoby się wydawać, że powinien się wydłużyć, a przynajmniej nie zmienić się. Trochę szkoda, że po aktualizacji sknocili ten aspekt, ale liczę na naprawę tego problemu.

Aparat

Soczewki oczka fotograficznych ambicji telefonu pozwalają tworzyć ujęcia o zagęszczeniu do 8 milionów punktów. Wydawać by się mogło, że pomoc w postaci technologii Exmor RS powinna znacznie poprawić tworzenie poszczególnych fotografii. Niestety ta pomoc jest w tym wypadku zbyt mała. Optyka zdaje egzamin jeśli zdjęcia podziwiać będziemy na ekranie smartfonu. W przypadku PC doszukać się można wielu niedociągnięć z powodu poprawy zdjęć przez oprogramowanie. Wystarczy powiększyć je ponad 1 raz, by zobaczyć co zdziałał nam soft. W efekcie zdjęcie składa się z nieostrych punktów, które rozlewają się między innymi punktami psując ostatecznie fotografie. Idąc tym tropem nie trudno zauważyć, także częste problemy z wyłapywaniem idealnego fokusa. Często nawet robienie zdjęć po wielokroć doprowadzało, do tego że 80% ich były zwyczajnie nieostre co niezmiernie smuci, bo można było wykonać znacznie lepiej co udowadnia Sony w wyższych półkach cenowych. Najlepiej w tym wszystkim prezentuje się mnogość funkcji aparatu, który bogaty jest prawie tak jak w serii Z. Jedyne czego mi brakowało to Sony Info Eye.

Nagrywanie filmów w Full HD prezentuje się naprawdę dobrze. Czasem wyskoczy kilka klatek, które to przypominać będą, o tym na czym ów film powstał. Jakość jest wyśmienita, nie ma problemów z ostrością, gdyż na bieżąco smartfon stara się ją namierzać, a do tego świetnie działa funkcja Steady Shot, poprawiająca znacznie stabilność ujęć niwelując wszelkie wstrząsy.

Drugi aparat też nie działa najgorzej. Twarz widać ze szczegółami, oprogramowanie dobrze wyłapuje światło, brakuje mi tu tylko lepszej płynności, bo filmy z pogaduszek przez jakiś komunikator nie będą przez to zachwycać.

Software

Interfejs

O tym co posiada Sony w swoich zasobach firmware’owych można znaleźć w niejednym artykule, bądź teście. Po raz pierwszy jednak mogłem przyjrzeć się zmianą jakie Sony wprowadził do własnej nakładki i oprogramowania wraz z aktualizacją do Android 4.4 KitKat. Co do Sony Launcher to nie zmieniło się w zasadzie wiele. Wszystkie zmiany były raczej kosmetyczne i od teraz nie ma półprzezroczystego białego tła za listą aplikacji, a jest to zrobione na wzór Google Now Launcher. Podstawową “nowością” jest jednak występowanie opcji przenoszenia na kartę pamięci aplikacji, gdzie u innych producentów ta opcja znikała, a jest to spowodowane pewnymi ograniczeniami jakie poczyniło Google w swoim najnowszym oprogramowaniu związanymi z zapisem na karcie pamięci. Nadal są one wspierane i można z nich czytać, ale zapis na nich nie zawsze jest już możliwy i jeśli tylko producent zastosował się do woli Google w swojej wersji oprogramowania to bez rootowania urządzenia może nie mieć możliwości na zapis. Sony poszedł o krok dalej i wraz z oprogramowaniem dorzuca również File Commander (menadżer plików), który umożliwia wykorzystanie w pełni możliwości karty pamięci (i tylko on może nią zarządzać). Kolejną ważną zmianą (tym razem na minus) jest pasek powiadomień, który wcześniej u jego szczytu zawierał skróty do najważniejszych funkcji systemu. Teraz podzielony został na dwie strony: lewa (domyślna) wyświetla wszelkie powiadomienia i oferuje prawie całą powierzchnię, a prawa skróty do dowolnie wybranych (i w dowolnej ilości) funkcji, które możemy modyfikować nie odwiedzając specjalnie Ustawień. Jest to na minus, gdyż specjalnie musimy przełączać na drugą kartę, by uzyskać to co mieliśmy wcześniej bezpośrednio po ukazaniu panelu powiadomień.

Internet

Smartfon od razu daje możliwość przeglądania globalnej sieci w przeglądarce Chrome, a nie zmodyfikowanej przez producenta (a często tak się dzieje) ubogiej aplikacji Internet. O ile w Jelly Bean Chrome był niezmodyfikowaną przeglądarką (taką jaką można pobrać ze sklepu Google) to wersja po aktualizacji urządzenia do KitKata zmienia dwie kwestie. Uruchomienie przeglądarki włącza zawsze główną stronę internetową Japończyków, do tego pojawił się z lewej strony przycisk Strony głównej. Po drugie zamknięcie wszystkich kart wiąże się jednocześnie z samoczynnym wyłączeniem przeglądarki, czego Chrome w oryginale nie oferuje. Nawet ściągnięcie wersji Beta, ani kolejne aktualizacje nie zmieniło tych dodatków, co zaskoczyło mnie, i to bardzo.

Aplikacja nie sprawiała żadnych problemów z otwieraniem jakichkolwiek stron internetowych. Wszystko odbywało się płynnie, bez wariacji i zgodnie z oczekiwaniami.

Multimedia

Japończycy w Xperiach zaszywają wiele ze swoich multimedialnych rozwiązań, które zawsze mi odpowiadały. Wszystkie ich aplikacje są dopracowane i oferują wiele możliwości zarządzania biblioteką wszelkich mediów. Jednak ich najlepszym dziełem jest WALKMAN, który pojawiał się już w pierwszych modelach (na początku tylko dedykowanych). Oferuje ogrom opcji modyfikacji końcowego efektu dźwięku. Do tego jest intuicyjna i pozwala na swobodę w zarządzaniu biblioteką, a dopełnieniem tego jest aplikacja na PC, czyli Media Go. Do tego pozwala ściągać bezpośrednio z aplikacji informacje zawarte w tagach utworów i okładki albumów z pokaźnej biblioteki Gracenote. Jako jedna z niewielu stockowych aplikacji pozwala na odtwarzanie plików o bezstratnej kompresji FLAC. Smuci mnie brak jakichkolwiek słuchawek w zestawie, ale cieszy wysoka siła oraz jakość głośnika.

Multim

Filmy wideo można odtwarzać w aplikacji Filmy. Program niezwykle atrakcyjny wizualnie i funkcjonalnie. Umożliwia odtwarzanie w tle dźwięku, nawet po zablokowaniu (świetne do teledysków), pobieranie informacji o naszej filmowej kolekcji, szybko wznawia od miejsca, gdzie skończyliśmy i najważniejsze: można w nim konfigurować dźwięk w niemal takim stopniu jak w WALKMANie i dostosować napisy do filmów. Bez przeszkód można cieszyć się wideo w Full HD.

Wydajność i gry

W wersji 4.3 oprogramowanie w Sony’m posiadało kilka bardzo denerwujących elementów. Najgorszym było bezpowrotne gubienie sygnału sieci, na które pomagał jedynie restart. Zdarzało mi się to nawet raz dziennie i diametralnie odcinało mnie od kontaktu z bliskimi. Kolejnym było uniemożliwienie mi skorzystania z Ustawień systemowych, gdyż wyłączała się ona automatycznie zaraz po świeżym uruchomieniu smartfonu. Samo urządzenie pracowało jednak bez najmniejszych problemów, aczkolwiek po aktualizacji zauważyłem, że jest tylko lepiej. Wyżej wymienione problemy zniknęły zaraz po wgraniu Zielonego Robocika 4.4 o smaku batona. Do tego, choć szybciej nie było to na pewno było… stabilniej. Telefon nie sprawiał już żadnych problemów, nie miewał czkawek wydajnościowych, które wcześniej miały miejsce, choć były niezwykle rzadkie (zwłaszcza przerwy w odtwarzaniu utworów).

bench

Co do gier to nie zauważyłem żadnej różnicy. Już w starszej wersji nie miałem na co narzekać. Telefon pozwala grać w każdą produkcję bez spowolnień, a Adreno 305, jako że nie jest jednostką z wysokiej półki zaniżać nam będzie nieco jakość wizualną gier co odbije się na zmniejszonej ilości szczegółów i elementów graficznych. Nie zmieni to jednak szybkości ich działania. Nawet bardziej wymagające graficznie gry nie są dla niego wyzwaniem.

Łączność i komunikacja

Gdy tylko rozpakowałem telefon z pudełka, włożyłem kartę SIM i cieszyłem się z posiadania dobrego sprzętu, ten nie odwdzięczył się tym samym. Często gubił sieć komórkową w sposób bezpowrotny i w najmniej oczekiwanych momentach. Jedynym wyjściem przywrócenia połączenia był przymusowy restart urządzenia i modlenie się, że to się nie powtórzy. Po 5 dniach przypadłość ustąpiła i nie pojawiła się wraz z update’m do Androida 4.4. Pomimo tego nie mogłem narzekać na jakość połączeń, gdyż nawet przebywając w silnym, ulicznym gwarze, na skrzyżowaniu ulic dało się usłyszeć rozmówcę i, co bardziej interesujące, także nas. Kolejną ciekawostką jest to, że osoba po drugiej stronie słuchawki nie zawsze mogła stwierdzić, że jesteśmy na zewnątrz. Jeszcze jedna ważna rzecz: w trakcie połączenia, gdy druga osoba nie odzywa się to nie słychać nawet charakterystycznego szumu co może nas zmylić i możemy stwierdzić, że rozmówca się rozłączył, sam wielokrotnie sprawdzałem, nie będąc pewnym.

W telefonie od razu dostajemy pełny pakiet usług wszystkich technologii, z których się u nas korzysta. Jest WiFi, Bluetooth, GPS z GLONASS, NFC, LTE i jeszcze więcej. Praktycznie co dusza zapragnie w telefonie z półki średniej. Smartfon w ten sposób nie daje po sobie poznać, że jest średniaczkiem, a próbuje przekonać do siebie mówiąc: “jestem z wyższej półki”. Nie mogę mu tego odmówić, że przemówił do mnie w sposób bardzo pozytywny, gdyż nie tylko jest funkcjonalny, ale to wszystko co posiada nie sprawiało problemów komunikacyjnych. Początki może nie były zbyt miłe dla niego, ale w końcu się poprawił, więc jak mu tego nie wybaczyć?

Podsumowanie

Telefon, który miał udawać serię Z robi to naprawdę dobrze. Aby obniżyć znacznie cenę postarano się, by materiały do jego produkcji nie były zbyt drogie, a jednocześnie niezłej jakości. Można oczywiście polemizować, czy osiągnięto złoty środek, czy jednak nie, ale dla mnie było to wystarczające, bym mógł oblać go zadowoleniem ze swojej strony. Ze strony technicznej również poczyniono pewne oszczędności, ale i to uważam, że wyszło na zdrowie, bo do ręki otrzymujemy bardzo atrakcyjne funkcjonalnie urządzenie. Wciąż Xperia nie należy do najtańszych, ale rekompensuje cenę ilością napakowanych modułów. Wszelkie problemy, które zdarzały się na początku zostały wyeliminowane wraz z aktualizacją i to sprawia, że mógłbym smartfon komuś bliskiemu polecić.