2

Pojawienie się pierwszych odtwarzaczy mp3 na rynku wstrząsnęło całym światem – każdy chciał je mieć. Wraz z rozwojem telefonów komórkowych zaczęto dodawać do nich coraz więcej funkcji, aż w końcu pojawił się w nich odtwarzacz muzyki. Oficjalnie pierwszym telefonem wspierającym zaawansowane formaty dźwiękowe był Siemens SL45i (widoczny poniżej), wyposażony do tego w bardzo pojemną kartę pamięci 16 MB, żeby ulubione brzmienia mieć zawsze przy sobie.

SL45i_3

Rynek technologii mobilnych stale ewoluuje i współcześnie każdy ma w kieszeni smartfona pozwalającego nie tylko na słuchanie muzyki, ale i oglądanie filmów, granie, czy przeglądanie internetu – w pełni multimedialne urządzenie. Ale czy warto porzucać dla niego naszą ulubioną empetrójkę? Żeby to rzetelnie ocenić postanowiłem porównać do siebie typowego smartfona z Androidem i mały odtwarzacz Sansa Clip+, który pozwala na 30 godzin słuchania muzyki, ale jest pozbawiony takich rarytasów jak np. dostępu do internetu.

Mobilność

Rozmiary

Wiele osób z niepokojem obserwuje stale rosnący trend na coraz większe ekrany. Kiedyś dążyło się do miniaturyzacji, jednak telefony przestają się mieścić w kieszeni. Oczywiście niewielkie modele wciąż są produkowane, jednak rozmiarami wciąż przewyższają przeciętny odtwarzacz mp3. Gdyby więc porównać player do smartfona, wygra ten pierwszy. Jednakże telefon zawsze będziemy mieli przy sobie, a mp3 jest dodatkiem, w takim przypadku oczywiście wygodniej jest nosić ze sobą jedno urządzenie, a nie dwa – zwycięzcą w tej konkurencji jest więc smartfon.

Sansa_clip

Czas pracy na baterii

W specyfikacji podanej przez producenta smartfony potrafią całkiem długo wytrzymać w trybie czuwania. Gdyby zmierzyć jak długo mogą odtwarzać muzykę, z pewnością zmiażdżyłyby wynikiem swojego konkurenta, który wytrzymuje 25 godzin słuchania muzyki. W praktyce swoją empetrójkę ładuję raz w tygodniu, a smartfona codziennie. Przy bardziej intensywnym użytkowaniu może się okazać, że jadąc późnym wieczorem autobusem spędzę ten czas słuchając szumu silnika, gdyż mój telefon będzie leżał padnięty w kieszeni. Choćbym słuchał muzyki na mp3 przez cały dzień, taka sytuacja nie będzie miała miejsca, więc moim zdaniem zwycięzcą bez dyskusji jest mały odtwarzacz muzyki.

Fizyczne przyciski wygodniejsze

Mój smartfon ma aż trzy fizyczne przyciski – dwa głośności i trzeci – włącznik. Przy odpowiednich modyfikacjach można skonfigurować klawisze głośności do sterowania odtwarzaczem, ich przytrzymanie będzie wtedy skutkowało zmianą utworu na kolejny, lub poprzedni. Często brakuje mi jednak przycisku Play. Urządzenia z fizycznymi klawiszami można obsługiwać nawet przez kieszeń, jeżeli dobrze się pamięta ich interfejs. Nie ma jednak takiej możliwości w przypadku smartfona, stałe trzymanie go w dłoni też jest niewygodne, należałoby się zaopatrzyć w słuchawki dostępne z pilotem. Zazwyczaj słuchawki dostępne w zestawie z telefonem albo go nie posiadają, albo są bardzo niskiej jakości, albo wcale ich nie ma. Dodatkowo słuchawki powinny być wybierane według kryteriów jakości dźwięku i ich wyglądu, jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko te, które mają pilota, to bardzo zawęzimy sobie wybór. Przewagę w tej kwestii ma klasyczny odtwarzacz.

eng_pl_ORIGINAL-HEADSET-HEADPHONES-NOKIA-HS-45-with-a-pilot-AD-54-E90-N81-N82-N95-N95-8GB-N96-1410_1

Tylny uchwyt

Kolejny aspekt, który bardzo sobie cenię w mojej empetrójce – mogę ją zahaczyć o krawędź kieszeni, dzięki czemu mam do niej od razu dostęp, gdy chcę akurat zmienić utwór, przerwać odtwarzanie, lub cokolwiek innego, co mi przyjdzie do głowy.

sansa1

Biblioteka muzyki

Pamięć wewnętrzna i karta SD

Na rynku odtwarzaczy mp3 jak i smartfonów kwestia pamięci jest bardzo zróżnicowana – zwykle telefony z małą pamięcą wewnętrzną (np. 4 GB) mają slot na kartę SD, za to często te z najwyższej półki go nie mają i nawet kupując najdroższą wersję (64 GB), część z tego zajmuje system, ale resztę można wykorzystać na muzykę, filmy, gry i inne dane. Problem w tym, że jak meloman wrzuci na telefon swoją całą audiotekę, może mu zabraknąć miejsca na inne dane, a wrzucając tyle samo na mp3, nie będzie miał potrzeby zwalniania miejsca na filmy, dokumenty itd.

sansa-clip-plus-main_932857548_o

W przypadku odtwarzaczy, często można spotkać np. wersję 4 GB bez możliwości rozszerzenia pamięci. Niektórym tyle wystarczy, dla innych jest to jednak kpina. Na szczęście większość empetrójek ma sloty na kartę microSD, obsługując zwykle nawet wersję 64 GB. Ponieważ odpowiedź na pytanie, które z urządzeń ma więcej pamięci, nie jest jednoznaczna, w tej kategorii mamy remis.

Serwisy streamingowe

Warto wspomnieć o czymś, co rozwija się w Polsce przez ostatnie miesiące i jest aspektem decydującym o zwycięstwie smartfona nad klasycznym odtwarzaczem. Mowa oczywiście o serwisach streamingowych, które dają nielimitowany dostęp do muzyki za całkiem rozsądne pieniądze (rzędu 20 zł za miesiąc). Wymagają dostępu do internetu, czego nie ma zwykła empetrójka, więc uzyskują nad nią znaczącą przewagę. Nie trzeba się martwić o pamięć, nielegalnie ściągać albumów z internetu, czy rippować płyt CD, jak już się niepokoić, to tylko ilością transferu 3G pozostałego do zużycia. Jestem przekonany, że gdyby któryś z dostawców muzyki na życzenie zawarł umowę z producentami o bezpłatnym transferze danych muzyki, z pewnością jego serwis zyskałby sporą rzeszę klientów.

streaming-music-services-2

Niedawno na rynku pojawił się już czwarty duży gracz, jakim jest Google Music. Konkuruje ze Spotify, Wimpem i Deezerem. Sprawdzam wersje próbne każdego z nich (wygrałem miesiąc słuchania z Wimpa w wysokiej jakości na tej stronce) i żaden nie jest idealny, w każdym mi czegoś brakuje i jednocześnie każdy ma pewne funkcje, których brakuje pozostałym. Najbliżej doskonałości jest wg. mnie Google, ale przydałoby się w nim zaznaczanie ulubionych wykonawców i zakładka wyświetlająca ich najnowsze albumy – właśnie to ma Wimp, którego zarówno wersja desktopowa i mobilna są mocno wybrakowane i niewygodne, co powoduje, że nie zamierzam im płacić.

FB1

Nie da się zapomnieć, że smartfon jest zwykle podłączony do sieci społecznościowych, dzięki czemu ulubione kawałki jednym kliknięciem wrzucimy na Facebooka. Miłą funkcjonalnością, niezwiązaną już z serwisami streamingowymi są aplikacje, które po wysłuchaniu fragmentu utworu podają jego tytuł. Ich przykładem jest Shazam, który wiele razy mi pomógł i nie raz jeszcze to zrobi.

Jakość dźwięku

 Tę kwestię też warto poruszyć, bo wiele osób jest na nią wyczulonych. Odtwarzacze mp3, z racji swojej głównej funkcji, oferują zwykle wysoką jakość dźwięku przy muzyce w dobrym formacie. Producenci smartfonów z niższej półki zupełnie nie przykładają do tego wagi, albo bardzo się starają i kompletnie im nie wychodzi, jak w przypadku Acera Liquid Z3, który miałem okazję testować.  Wielbicielom wysokiej jakości muzyki puszczanej z telefonu z całego serca mogę polecić smartfony HTC. Za odtwarzające audio bez zniekształceń uchodzą także urządzenia Apple; mój Nexus 5 też może pochwalić się pięknym brzmieniem. Zainteresowanych tematem odsyłam do lektury tego artykułu.

Top-11-Best-Music-Player-for-Android

Podsumowanie

Gdybym miał pisać taki felieton rok temu, wygrana nie byłaby jednoznaczna. Gwoździem do trumny klasycznych odtwarzaczy są serwisy streamingujące muzykę z internetu i mimo swoich małych rozmiarów, wygodnych dodatków w postaci zaczepu, czy długiego czasu pracy na baterii, do odtwarzania muzyki wygodniej wykorzystać smartfona. Przed laty można było nosić ze sobą telefon, walkmana, gameboya, kamerę i cyfrówkę, teraz wszystko to zamknięte jest w cienkiej obudowie smartfona i odwracanie tego trendu jest bezsensowne. Nasze smartfony w większości potrafią odtwarzać dowolny utwór z chmury przesyłając przy tym wysokiej jakości dźwięk wprost do naszych słuchawek (które też powinny być dobrej jakości), po co więc używać do tego oddzielnego urządzenia?

Lumia 930 oficjalnie w polskiej sprzedaży

Wcześniejszy wpis

To mogą być zdjęcia nowej konsoli NVIDIA Shield Tablet

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Felietony