Google Music po trzech tygodniach – oceniamy nową usługę giganta z Mountain View

Decyzja o oficjalnym wprowadzeniu do Polski Google Muzyka była dla mnie bardzo dobrą wiadomością. Co prawda na naszym rynku od jakiegoś czasu działa już konkurencja w postaci chociażby Spotify czy Deezera, jednak jak wierny fan firmy Google bardzo chciałem zobaczyć co przygotowała dla swoich użytkowników. W dniu premiery muzycznej usługi zarejestrowałem się w niej i rozpocząłem testy, a teraz, po trzech tygodniach słuchania i przeglądania kolejnych albumów, mogę podzielić się z wami moją opinią i przemyśleniami na ten temat.

Jak to działa?

Ogólną ideę serwisów streamingowych można określić multimediami na życzenie. W przypadku Google Music, serwis posiada ogromną bazę utworów muzycznych, wszystko posortowane według albumów, gatunków, wykonawców. Każdego pliku możemy posłuchać nieograniczoną ilość razy, jeżeli tylko mamy dostęp do internetu. Część serwisów pozwala na słuchanie muzyki offline, jeżeli uprzednio pobierzemy ją korzystając z Wi-Fi.

music-nautilus3

Rozwiązanie to okazje się bardzo wygodne i korzystne zarówno z punktu widzenia słuchacza, jak i twórcy muzyki. Ten pierwszy może w danej chwili słuchać czego tylko zapragnie, natomiast za każde odtworzenie utworu jego autor dostaje wynagrodzenie. Jest ono liczone w ułamkach groszy, jednak duża ilość przesłuchań przynieść może pewne zyski, a na pewno jest to zapobieganie piractwu – przecież słuchacz mógłby ściągnąć album nielegalnie, a kompozytor nie dostanie z tego nic.

Gdy przedstawiłem zasadę działania Google Music koleżance, wyśmiała mnie i stwierdziła: YouTube. Fakt, serwis ten posiada ogromne zasoby muzyczne, ale z punktu widzenia słuchającego muzyki ma też mnóstwo wad:

  • brak konkretnej biblioteki muzyki – filmy nie są poukładane według wykonawców, albumów
  • z jakością utworów też jest bardzo różnie
  • Słuchanie na smartfonie jest niewygodne – trzeba mieć włączony ekran, nie można wyjść z aplikacji YouTube, pobieranie filmu i ścieżki dźwiękowej na raz wymaga większego transferu danych, szybciej schodzi też bateria
  • brak możliwości wcześniejszego pobrania filmów w celu późniejszego ich odtworzenia

Od razu widać, że serwisy streamingowe mogą okazać się bardzo wygodnym rozwiązaniem dla melomanów, nałogowych słuchaczy i wielbicieli muzyki.

Zasoby muzyki

Google Music posiada sporą bibliotekę muzyczną, jednak nie zachwyci ona fanów nowości. Wielu popularniejszych wykonawców od razu wrzuca swoje nowe albumy w całości, ale za oddzielną opłatą (niezależnie od tego, czy mamy wykupioną miesięczną subskrypcję), a za darmo pojawią się co najwyżej pojedyncze utwory – tak zrobił na przykład Coldplay.

Wykonawcy, którzy mają dużo singli mają w swojej dyskografii na Google Music bałagan – Deadmau5 sprawia wrażenie, jakby miał kilkadziesiąt albumów, ale niestety większość z nich kryje w sobie jeden utwór (i czasem też jego remiksy). Dyskografia mojego ulubionego wykonawcy, J.M. Jarre’a, jest niekompletna – mimo, że wydał on kilkanaście albumów, w Google Music znajduje się ich tylko 7 i wcale nie są to te najpopularniejsze.

Gdy mamy własną bibliotekę muzyki, dotychczas trzymaną w iTunes lub na pamięciach masowych naszych urządzeń, możemy je jednym przyciskiem wgrać do Google Music i nie będą się one liczyły do pojemności Google Drive (pod warunkiem, że nie przekroczymy liczby 20 000 utworów, co łatwe raczej nie jest – moja biblioteka, którą uważałem za bardzo dużą, liczy tylko 3,5 tysiąca plików muzycznych). Można je wgrać poprzez wersję webową, ale tego sposobu szczerze nie polecam, natomiast świetnie sprawdzi się do tego celu przygotowana przez producenta aplikacja Google Music Manager.

google-play-music-manager-influency

Wersja webowa

Z Google Music korzystać można na komputerze poprzez przeglądarkę, a na urządzeniach mobilnych z przygotowanych aplikacji dostępnych dla systemu Android oraz iOS.  Wersja webowa jest bardzo wygodna, intuicyjna i estetycznie wykonana. Oparta jest o HTML5, dzięki czemu bardziej przypomina program komputerowy, chociażby tym, że można korzystać z klasycznych skrótów dotyczących zaznaczania plików – gdy przy przytrzymanym Shifcie kliknie się dwie wybrane pozycje, zaznaczymy je obie oraz wszystkie pomiędzy nimi. Prawy przycisk myszy uaktywnia opcje danego obiektu, a nie opcje przeglądarki, działają również dedykowane przyciski sterujące odtwarzaczami (jeżeli mamy play/pause na klawiaturze). Gdy jednak podczas odtwarzania wejdziemy na stronę, która ładuje bardzo dużo plików flash, odtwarzacz Google Music potrafi się na kilka sekund przyciąć i zapętlać w nieskończoność ostatni ułamek sekundy trwania utworu, co nie dostarcza miłych wrażeń słuchowych (już cisza byłaby lepsza).

Przechwytywanie

Mimo tak dobrze przygotowanej wersji przeglądarkowej uważam, że znacznie lepszy byłby klient na PC, zintegrowany z systemem Windows. Można by wtedy mieć łatwiejszy dostęp do przycisków sterowania odtwarzaczem, widzieć postęp odtwarzania na pasku oraz wybierać źródła dźwięku (jeżeli ktoś ma dedykowane karty dźwiękowe/kombinuje z dźwiękiem, miałby większe możliwości dostosowania audio do własnych potrzeb).

Aplikacja mobilna

Wiele dostępnych obecnie w sklepach telefonów ma fabrycznie zainstalowaną aplikację Google Muzyka (dostępna jest też w sklepie Play), która jeszcze do niedawna oferowała w Polsce tylko możliwość odtwarzania muzyki z pamięci masowej. Obecnie pozwala słuchać muzyki ze smarfona oraz tej wrzuconej do naszej chmury, a osoby korzystające z subskrypcji mają też dostęp do całych zasobów Google Music ( do jednego konta można podłączyć do 10 urządzeń).

2014-05-29 04.51.39

Aplikacja jest wykonana bardzo dobrze – ma funkcjonalność i budowę interfejsu wersji przeglądarkowej, działa bardzo szybko i zachowuje słuchane już utwory w pamięci, dzięki czemu nie musimy zużywać dwukrotnie więcej transferu w celu ponownego odsłuchania tego samego utworu. Jeżeli chcemy oszczędzać transfer a jednocześnie wiemy, czego zamierzamy posłuchać, możemy jednym przyciskiem zachować całe albumy i playlisty offline (pobierają się gdy smartfon korzysta z WiFi). Przy słabszych, niestabilnych połączeniach pobranie większej ilości danych często się nie udaje, dlatego na czas zapisywania muzyki do pamięci urządzenia radzę zostawić telefon bliżej źródła WiFi (wystarczą dwie kreski), a utwory dodatkowo pobiorą się znacznie szybciej.

music-nautilus5

Ile to kosztuje?

Jeżeli zarejestrujemy swoją kartę płatniczą w Google Wallet, dostajemy bezpłatnie miesięczny okres próbny, a jeżeli nie chcemy płacić za więcej, odpowiednio wcześnie trzeba go anulować, bo w przeciwnym razie Google automatycznie ściągnie z naszego konta należność za następny miesiąc. Co do wysokości tej należności, według producenta, jeżeli rozpoczniemy okres próbny przed 15 lipca, miesięczna subskrypcja kosztować nas będzie 15,99 zł, a spóźnieni zapłacą 19,99 zł za miesiąc, czyli tyle samo ile użytkownicy Spotify. Trzeci z popularnych serwisów streamingowych w Polsce, Deezer, oczekuje jedynie 10 zł miesięcznie, a zajmę się nim, gdy skończy mi się bezpłatna subskrypcja w obecnie omawianej usłudze. Więcej informacji o Google Music znajdziecie pod tym linkiem.

Czy usugi streamingowe muzyki mają sens?

W rozwiniętych krajach usługi streamingowe są bardzo popularną formą dostarczania użytkownikom multimediów. Najczęściej wystarczy kilka kliknięć, żeby (po doliczeniu ceny za usługę) można było cieszyć się wysokiej jakości filmem. W Polsce usługi te dopiero się rozwijają, a ich błyskawiczny rozwój pokazuje, że jednak mają one sens. Wcześniej wygodniej było ściągnąć album z internetu niż pójść do niego do sklepu, obecnie odsłuchamy go jednym kliknięciem i nie musimy czekać, aż ściągnie się cały. Pojawiają się jednak głosy, że usługi streamingowe zabijają przemysł muzyczny i filmowy. Jest to zupełna bzdura wymyślona przez wydawców muzycznych – wcześniej zarabiali oni na albumie (z czego artysta otrzymywał bardzo niewielką kwotę), a w Google Play i Spotify należność dostaje wykonawca „do rąk własnych”, czyli po prostu bez pośredników.

Czy ja będę korzystał z Google Music? To zależy od tego, czy Deezer, choć tańszy, okaże się równie dobry. Czy jednak na pewno Deezer kosztuje mniej, skoro w przypadku usługi Google korzystać z niej może cała moja rodzina (do 10 urządzeń), a z Deezera tylko jedna osoba? Gdy nie zdecyduję się na płacenie żadnemu z usługodawców, zawsze mogę przecież korzystać z bezpłatnej chmury Google Music, która pozwala przechowywać mi do 20 tysięcy utworów.