Z pamiętnika mobilnego geeka – HTC Diamond 2

1

Swoją przygodę z inteligentnymi telefonami z prawdziwego zdarzenia zacząłem już wtedy, kiedy słowo “smartfon” nie było jeszcze powszechnie używane. Dostałem wtedy model Diamond 2 tajwańskiej firmy HTC, która wtedy, choć jeszcze mało popularna, błyskawicznie zdobywała uznanie dzięki produkowaniu znakomitej jakości sprzętu z systemem Windows Mobile. System ten był dobrze zadomowiony na urządzeniach mobilnych i ubogie pierwsze wersje Androida nie wyglądały na takie, które mogłyby zaszkodzić jego pozycji. Telefonu używałem przez 2,5 roku i po kolejnych 2,5 roku spędzonych z Sensation oraz obserwacji obecnego, błyskawicznego rozwoju rynku smartfonów nasuwają mi się ciekawe wnioski, którymi wraz ze wspomnieniami o starym Diamencie chciałbym się z Wami podzielić.

Zawartość zestawu i Specyfikacja

HTC Diamond 2 zapakowano w duże, prawie sześcienne, solidne, tekturowe, czarne pudełko z wygodnym zamknięciem (obecnie trzymam w nim mniejsze kable). Już od samego początku miałem świadomość, że to, co jest w środku, nie może być byle czym. HTC Sensation natomiast miało dużo mniejsze opakowanie, wykonane z cienkiej tektury. Wracając do Diamentu 2, w pudełku, poza nim, znaleźć można było płytę ze sterownikami (obecnie do żadnego smartfonu nie dodaje się płyt, skoro sterowniki pobierają się automatycznie z internetu), ładowarkę, skórzaną kaburę (współcześnie niespotykaną) i słuchawki, które absolutnie nie zachwycały jakością dźwięku czy też wykonania. Co do słuchawek, trend się stale zmienia. Pamiętam, że do każdej Nokii dodawano byle jakie słuchawki, później przestano w ogóle umieszczać słuchawki w zestawach, a jeżeli już się pojawiły, to w jakimś telefonie z serii tych muzycznych, a słuchawki te jednak dobre nie były. Obecnie do naprawdę flagowych smartfonów, takich jak Sony Xperia Z2, czy HTC M8, dodaje się wysokiej jakości, dokanałowe przetworniki dźwięku, co jednak nie zachwyca, bo w cenie tych flagowców, nierzadko przekraczającej 3 tysiące złotych, wszelkie dodatki są oczekiwane.

Wygląd

W kwestii wyglądu, smartfon był raczej kanciasty i podobał mi się. Już wtedy dążono do minimalizacji przycisków fizycznych, jednak umieszczono pod ekranem cztery – zielona słuchawka, Windows, wstecz i czerwona słuchawka. Przez lata w smartfonach z Androidem stosowano tę samą ilość przycisków, przy czym czerwoną słuchawkę zastąpił Home, Windows to opcje, zielona słuchawka była lupą i uruchamiała wyszukiwarkę, a wstecz pozostało bez zmian. Później zapomniano o przycisku lupy, a współcześnie stosuje się raczej przyciski ekranowe: wstecz, Home i ostatnie aplikacje. Z racji tego, że ekran był oporowy, umieszczono pod nim pasek powiększania, o czym jeszcze wspomnę. Bardzo przydawała mi się dioda powiadomień – dzięki niej bez wybudzania urządzenia wiedziałem, czy się ono ładuje, czy dostałem wiadomość, czy może telefon się przegrzewa, co zdarzało się zwykle gdy podczas ładowania włączone było wi-fi. Przy wyborze kolejnego modelu obecność diody powiadomień była dla mnie jednym z istotnych kryteriów.

htc-diamond2

Specyfikacja

Procesor 528 MHz i 256 MB RAMu były całkiem przyzwoitymi wartościami jak na czasy powstania smartfona. O ile współczesne wersje Androida będą czuły się źle pracując na takich podzespołach, to ówczesny Windows Mobile działał naprawdę płynnie i elegancko. Bateria 1100 mAh powodowała, że telefon trzymał na baterii cały dzień (przy średnim użytkowaniu), a nawet dłużej.

Ekran

Oporowy ekran, zastosowany w tym HTC, wyświetlał obraz w rozdzielczości 480 x 800. Biorąc pod uwagę jego rozmiar 3,2″, zagęszczenie pikseli było spore, wskutek czego wyświetlane na nim zdjęcia, strony internetowe i wszystkie inne treści były ostre i bardzo czytelne. Przerażające jest to, że współcześnie wiele modeli z niskiej półki z dużym ekranem, potrafią mieć taką samą rozdzielczość. O ile na 3,2″ wygląda ona świetnie, na 4,7″ już zdecydowanie nie.

Ekran oporowy obsługuje na raz tylko jeden palec, w dodatku gorzej odczytuje dotyk. Powierzchnię wyświetlacza trzeba nacisnąć trochę mocniej, za to mogła ona odczytać nie tylko powierzchnię palca, ale praktycznie wszystkiego. Bez problemu stukałem w klawiaturę rysikiem, ołówkiem, paznokciem, czy wszystkim innym, co się do tego nadawało Niestety na 3,2″ klawiatura nie jest zbyt duża i ciężko się na niej pisze zwłaszcza, że wydajność smartfona nie była wystarczająca do płynnego jej działania. Mimo to na HTC Diamond 2 wystukałem mnóstwo rozmów przez tracące już wtedy popularność Gadu-Gadu.

Android-2-1-Ported-to-HTC-Touch-Diamond-2-2

Ponieważ w ekranach pojemnościowych za powiększanie i zmniejszanie obiektów na ekranie odpowiadają gesty, do których trzeba użyć dwóch palców na raz, tutaj pod ekranem dodano specjalny pasek zoom. W praktyce działał on tylko z systemową aplikacją albumu i starą wersją przeglądarki Opera, a nierzadko doinstalowane aplikacje okazywały się lepsze i nie obsługiwały tego paska.

Oprogramowanie

System

Telefon wyposażono w Windows Mobile 6.1 Pro z możliwością aktualizacji do wersji 6.5. której nigdy nie udało mi się zainstalować z niewiadomych przyczyn. Sam system wspominam bardzo źle – nie był on przystosowany do obsługi dotykiem, a już na pewno nie palcem. Wiele elementów interfejsu, przycisków, było zbyt małe, żeby można było je wygodnie i skutecznie klikać. Sam interfejs też był mocno archaiczny i mimo ładnych ikonek znanych z Windows Vista, układ okien i efekty wizualne przypominały raczej Windows 95. Źle wspominam w szczególności ustawienia, czyli ich układ, czytelność i ubogie możliwości personalizacji, choć i tak większe niż w obecnym Windows Phone. Na przykład nigdy nie rozgryzłem do końca jak działają ustawienia sieci. Nazwę WiFi zastąpiono “sieć w firmie”, a sieć 3G to Internet. Nierzadko telefon korzystał z 3G mimo, że podłączony był do WiFi i konsumował mi pieniądze z konta (miałem na kartę) w kilka minut. Wizyta w salonie Ery owocowała odpowiedzią “nie da się inaczej, telefon jest nieobsługiwany”.

Aplikacje

Windows Mobile miał swój własny sklep z aplikacjami o nazwie Windows Marketplace. W polskiej wersji sklepu dostępnych było mniej niż sto aplikacji, w amerykańskiej mniej niż 10 000. Prawie wszystkie aplikacje były nic nie warte i tragicznie przetłumaczone mechanicznym tłumaczem dużo gorszym od Google Translate. Idealnym przykładem niech będzie aplikacja wyświetlająca fajerwerki, kosztująca 10 zł. Niewiele było lepszych aplikacji, chociaż zdarzały się perełki, jak Resco Explorer – fantastyczny eksplorator plików, mający wszystkie te funkcje, jakie znamy z systemowej przeglądarki plików dla Windows 7.

htc_touch_diamond_2_unboxing_0006-473x480

Poza Marketplace znaleźć można było całkiem sporo ciekawych aplikacji. Nie były one profesjonalne, jednak lepsze niż większość tych z oficjalnego sklepu. No i darmowe. Przykładem jest aplikacja imitująca symulator chemiczny (nie pamiętam nazwy), pozwalająca na przeprowadzanie prostych eksplozji (dodajemy trochę  TNT, podpalamy i obserwujemy falę uderzeniową), jednak przy większej ilości cząsteczek na ekranie ilość FPS znacznie spadała.

Nakładka Touch Flo 3D

HTC os samego początku eksperymentował z nakładkami. Nie ma co się dziwić, ponieważ Windows Mobile był bardzo mało intuicyjny i miał archaiczny wygląd. Nakładka, o nazwie Touch Flo 3D, kompletnie go odmieniała i czyniła maksymalnie prostym i wygodnym. Charakterystyczny był zegar, który bardzo długo przewijał się przez kolejne smartfony w niemalże niezmienionej postaci, a na dole widniały poszczególne zakładki z kolejnymi funkcjami. Łatwo można było napisać SMSa, zobaczyć maila i pogodę na całym ekranie, oraz w wygodny sposób przejrzeć listę albumów muzycznych dostępnych na telefonie i odtworzyć któryś z nich. Touch Flo pełne było efektów wizualnych, przezroczystości i animacji, a telefon dawał radę. Co ciekawe, nigdy nie przycinał się przy przewijaniu list kontaktów i innych, z czym problem mają nierzadko nawet bardzo dobre telefony z Androidem.

manila-25_1

Touch Flo 3D posiadał jedynie podstawową funkcjonalność. Dawał też dostęp do częściowych ustawień. Jeżeli jednak użytkownik chciał wejść “głębiej” w system, musiał kliknąć magiczny przycisk “więcej” w ustawieniach, co przenosiło go do archaicznego interfejsu i klasycznego systemu, którego nie dało się w pełni ukryć pod nakładką. Przyznam szczerze, że nakładka bardzo odmieniła ten system, bez niej byłby po prostu brzydki i absolutnie nie dziwię się firmie HTC, że tak szybko wybiła się na telefonach z Windows Mobile, skoro potrafiła z czegoś koszmarnego zrobić świetny, intuicyjny system i opakować to bardzo dobrej jakości smartfonem.

Pierwsze podejście do Androida

Widząc rosnącą potęgę Androida, byłem coraz ciekawszy czym ten system właściwie jest i co w nim lepszego od Windows Mobile. Przeszukując internet w poszukiwaniu informacji o nim pomyślałem sobie, że być może ktoś pomyślał o moim telefonie. Okazało się, że miałem rację, o Androidzie na HTC Diamond 2 pomyśleli magicy z XDA i przygotowali w miarę stabilnego Androida w wersji 2.2 (Froyo), który emulował się na Windowsie Mobile. Uruchomienie bootloadera Linuksa powodowało, że po wielu linijkach tekstu pojawiała się animacja uruchamiania Androida, a potem interfejs. Telefon trzymał na Androidzie dwie godziny, cały czas był ciepły i nie chodził zbyt płynnie, ale gdyby nie tak krótki czas pracy na baterii, nadawałby się do stałego używania go. Android Froyo nie był szczególnie rozbudowany, ale i tak miał znacznie więcej aplikacji niż Windows Phone a jego obsługa była dużo wygodniejsza i współczesna. Byłem zachwycony i wiedziałem, że mój kolejny smartfon musi mieć Androida i nie może mieć tak słabych parametrów jak Diamond 2. Ponieważ Standardem u low-endów były wtedy jednordzeniowe procesory 600 mHz, czyli tylko trochę mocniejsze, spodziewałem się, że wcale nie będą działały na Androidzie dużo lepiej niż mój telefon. Jak się okazało, nie pomyliłem się.

htc-touch-diamond2-android

 

Podsumowanie

Podczas rozglądania się za kolejnymi smartfonami stanąłem przed wyborem: Galaxy S2 lub HTC Sensation. Mając ogromne zaufanie do HTC wybrałem ten drugi. Po raz kolejny producent pokazał, że jest w stanie wykonać porządne urządzenie, jednak wiele posiadaczy tego modelu skarżyło się na liczne wady produkcyjne. Spośród nich spotkał mnie kurz pod ekranem, a po dwóch latach rozpadł się włącznik (zastępuje go aluminiowa folia). Odczułem również ogromny skok wydajności i byłem pewny, że ten telefon wystarczy mi na lata. Przesiadając się z niego na Nexusa 5 skok wydajności również jest ogromny, a perspektywy na przyszłość identyczne.

HTC Diamond 2 był przez pewien czas flagowcem, którego twórcy, tajwańska firma HTC zaprezentowali cały swój potencjał. Zrobili świetnej jakości urządzenie, a system przerobili tak, że stał się on dużo bardziej intuicyjny i kompletnie nie do poznania. To również ta firma odpowiada za produkcję pierwszego na świecie urządzenia z Androidem (HTC Dream) i w idealnym momencie zajęła się na dobre produkcją telefonów z systemem Google’a. Przez lata radziła sobie świetnie i nic nie zapowiadało kryzysu, jaki dotyka HTC przez ostatnie miesiące. Mam szczerą nadzieję, że producent ten wkrótce z niego wyjdzie (zresztą idzie mu coraz lepiej), a ja bardzo żałuję, że mój Diamond 2 się nie zachował, byłby wtedy małą legendą i dowodem dawnej świetności HTC.