8.6

Oppo Find 7a – test chińskiego flagowca

1

Nasza ocena

Design/jakość wykonania8.5
Ekran8
Bateria9
Aparat9
Wydajność9
Cena/jakość8
8.6

Mamy dzisiaj dla Was perełkę, jako pierwsi w Polsce przedstawiamy test chińskiego urządzenia, którego nie znajdziecie na rodzimych półkach sklepowych. Ci co śledzą nasz fanpage na Facebooku, wiedzą że od dłuższego czasu w naszej redakcji gości Oppo Find 7a. Czy flagowiec wschodniego pochodzenia dorównuje możliwościom konkurencyjnym gigantom – Sony Xperii Z2, HTC One M8 czy też Samsungowi Galaxy S5? Przekonacie się czytając poniższą recenzję.

Zawartość pudełka oraz technikalia

Zakup telefonu w Europie jest możliwy tylko za pośrednictwem oficjalnego sklepu z magazynami mieszczącymi się w Anglii. W moim przypadku, po wyborze kuriera DPD, paczka poleciała najpierw do Eindhoven (Holandia), a dopiero później do Polski. W tym czasie z pudełkiem mogły się dziać cuda godne Poczty Polskiej. Na szczęście, z każdym kolejnym otwieranym opakowaniem zabezpieczającym, poziom stresu opadał. Zaczynając od wierzchu opakowanie składa się z: folii kurierskiej, kartonu, zafoliowane pudełko z tworzywa sztucznego. W środku można się spodziewać telefonu, baterii 2800 mAh, słuchawek dokanałowych z kompletem gumek, ładowarki VOOC, kabla USB 3.0, papierków. Jakość słuchawek nie poraża, kabelki są strasznie cieniutkie, miałem czasem wrażenie że je porozrywam samym ich trzymaniem. Ładowarka natomiast wygląda poważnie i groźnie, pomimo białego koloru. W porównaniu do ładowarki z HTC One ta jest ogromna. Na szczęście nie czujemy tu taniej chińszczyzny – całość jest twarda i zbita, nic nie trzeszczy.

Technicznie telefon nie ma sobie nic do zarzucenia. Jednostką centralną jest czterordzeniowy Snapdragon 801 AB (v3) o taktowaniu 2,3GHz. Do tego 2GB pamięci RAM oraz 16GB pamięci NAND z czego ok 9GB dostępne jest dla użytkownika. Tutaj trzeba, niestety, napsioczyć na Oppo. Producent postanowił wydzielić ograniczoną pamięć dla instalacji aplikacji do 3GB. Biorąc pod uwagę możliwość tego potworka przeciętny użytkownik zapcha ją w bardzo szybkim tempie. Problem jest natury programowej więc istnieje mała, cicha nadzieja że zostanie to poprawione w przyszłości. Do dyspozycji mamy także, zapomniany przez wielu producentów, slot karty microSD z maksymalną pojemnością do 128GB. Dalej mamy: ekran LCD IPS FHD mierzący jedyne 5.5″ o gęstości 403 punktów na cal (ppi) współpracujący z rękawiczkami oraz reagujący na macanie na mokro pokryty tworzywem Corning Gorilla Glass v3. Całość dosyć ładnie zapakowana została w warzącą 170g obudowę z tworzywa sztucznego ze stalowymi wzmocnieniami. Załączone słuchawki nie są jakieś specjalne ale też nie najgorsze – dobry smartfonowy średniak.

Jakość wykonania oraz design

Telefon został wykonany głównie z tworzywa sztucznego. Ze względu na możliwość wymiany baterii  posiada on zdejmowaną, tylną klapkę. Całość jest dosyć zbita, nie mamy wrażenia gniecenia czy łamania telefonu. Przycisk zasilania został umieszczony z lewej strony obudowy, głośność standardowo z prawej. Na górze znajduje się gniazdo słuchawek 3,5 jack, natomiast na dole port USB 3.0. Z tyłu, zaczynając od góry mikrofon do nagrań wideo, oczko aparatu, dwie diody doświetlające oraz na samym dole grill głośniczków. Jedyną, nadnaturalną rzeczą jaką znalazłem jest “przycisk” do ściągania klapki. Jego wciskanie nie jest jednak konieczne. Kartę SIM oraz microSD wkładamy do zatoczek pod klapką. Ze względu na “plastikowe” wykonanie klapki częste ściągnie (bez użycia przycisku) może doprowadzić do połamania drobnych zaczepów. Czy da się go obsługiwać jedną ręką? Nie wiem, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zawsze używam obu rąk. Tak czy inaczej to duży telefon więc o ile właściciel nie jest koszykarzem to było by ciężko. Kombinowanie przeważnie kończy się płaczem i lamentem po zniszczonym smartfonie, szczególnie jak kosztował dwie wypłaty. Trzeba też wspomnieć o bardzo ważnej rzeczy, dla kobiet to rzecz najważniejsza… jakie są kolory do wyboru? Całe dwa: midnight black i white czyli ciemny szary i biały. Różnica jest w klapce i paska otaczającego obudowę. Klapki w niedalekiej przyszłości będą oficjalnie do kupienia w tym także z włókna węglowego załączona do wersji podstawowej Oppo find 7 (międzynarodowa jest Find 7a). Klapka, jak przystało na plastik, się łatwo palcuje a tym samym, z czasem, traci na przyczepności. Na szczęście nic nie skrzypi i nie piszczy nawet pod mocniejszym uściskiem. Cytując Roberta Górskiego (z KMN) “jak ktoś ma pecha to i palca w d… złamie” tym samym nie polecam testowania odporności na ścisk. Moim zdaniem leży dobrze i nie widzę większych powodów do narzekań. Dobrze wykonany kawałek plastiku.

Ekran

Ekran, w skrócie, jest duży i ładny. Przekątna 5,5″, rozdzielczość 1080×1920 daje zagęszczenie na poziomie ponad 400 punktów na cal – czyli w granicy widoczności dla naszych oczu. Całą “urodę” jednak zaślepia słońce które powoduje znaczną nieczytelność. Wiadome jest że ekran nie posiada powłoki oleofobowej nie mniej producent fabrycznie już nakłada folie ochronną. W przeciwieństwie do praktyk Sony nie ma problemów z jej ściągnięciem – ot zwykła folia ochronna gratis. Wiele się słyszy o gorszych czy lepszych kątach widzenia. Osobiście jestem przeciwnikiem takiego sposobu oceniania ekranu. Mając przed sobą nawet 42″ telewizor nikt nie ogląda filmów siedząc z boku. Nie za bardzo też lubię bardzo dobrych kątów widzenia dlatego że jadąc autobusem czy innym środkiem komunikacji znudzeni pasażerowie często lubią sobie poczytać czyjąś historię esemesów. Telefon jest dla mnie a nie całej okolicy. Jak będę chciał obejrzeć zdjęcia czy filmy ze znajomymi to podłącze telefon do komputera lub telewizora. Jednak jeśli ktoś lubi patrzeć na ekran z boku to mogę go zapewnić że ekran LCD IPS jest widoczny tak samo pod każdym kątem. O czasie reakcji ciężko coś konkretnego napisać ponieważ jest zmieniany z każdą aktualizacją. Aktualnie, w moim odczuciu, jest strasznie toporny – trzeba dotknąć. W HTC One tylko “muskałem” powierzchnię. Nie wiem jak jak ekran sobie radzi z upadkiem i świadomie nie będę tego testować. W moim poprzednim telefonie, wspomnianym HTC One, ekran posiadał powłokę Gorilla Glass w wersji drugiej która i tak nie wytrzymała niewidzialnego dla oka paproszka na ściereczce z mikrofibry (moja pierwsza rysa na ekranie) – Oppo użyło aktualnie dostępnej wersji trzeciej. Po co mi powłoka odporna na cięcie czy walenie młotkiem, jak pokazują na filmikach, skoro nie daje ona sobie rady z codziennością? Na wypadek gdyby mnie naszła ochota na rąbanie telefonu?

Bateria

Tuż po kupnie okazało się że baterii nie starcza na więcej niż kilka godzin. Za tak fatalny wynik odpowiadało oprogramowanie odpowiedzialne za moduł GSM. Na szczęście, ostatnio wydana poprawka rozwiązała problem – 24 godziny nie stanowią dla niej problemu. Pojemność została oszacowana na dosyć standardowe 2800mAh. Na baterię w smartfonach zawsze można narzekać. Dopóki nie zmienimy technologii będą stanowić najsłabsze ogniwo w łańcuchu. Oppo jednak podeszło do sprawy w dość ciekawy sposób… ładowarka wytwarza prąd o natężeniu 4,5A. Zgodnie z zapewnieniami od 0 do 75 pozwoli naładować telefon w 30 minut. Kolejne procenty dochodzą wolniej ze względu na bezpieczeństwo. Sprawdziłem i się zdziwiłem – nie kłamali. Sama ładowarka nie wygląda zbyt atrakcyjnie, w porównaniu np. do HTC jest cięższa i znacznie większa. Kabel jest nieodczepialny. Technologia szybkiego ładowania nosi nazwę “VOOC”. (przykładowy filmik pokazujący możliwości).

Aparat

Aparat jest jedną z ciekawszych funkcji tego smartfona. Matryca tylnego aparatu wynosi 13Mpx, przedniego 5Mpx. Filmy można tworzyć z maksymalną rozdzielczością QHD z prędkością 30 klatek na sekundę. Prócz tego oczywiście standardowo FullHD 60 klatek/sekundę. Możliwości aparatu narobiły sporego zamieszania tuż przed wyjściem samego smartfona. Po kontrolowanym wycieku zdjęcia stworzonego z 50 milionów punktów (50Mpx) zaczęto się zastanawiać jakim cudem tak malutki aparat potrafił zrobić coś tak ogromnego. Oppo do tego zastosowało pewien trik. Aparat w trybie UltraHD robi serię zdjęć a następnie wybiera cztery z nich i je łączy. Efektem jest fotografia o rozdzielczości 8160×6120 i wadzę kilkunastu megabajtów. Pstrykanie takiego zdjęcia nie jest jednak łatwe przez co wątpie by weszło w codzienność. Wymaga ono bowiem utrzymania telefonu w bezruchu na czas robienia serii zdjęć – lekki ruch głowy czy zmiana uśmiechu może zniszczyć zdjęcie. Fani “słit foci” również dostali swoje – opcja Beautify automatycznie rozmywa “obiekt” by wyglądał na urodziwszy niż w rzeczywistości.

Przykładowe zdjęcia (proszę się nie sugerować niezbyt dobra jakością zdjęcia – to ja tak kiepsko robię 🙂)
UltraHD zdjęcie 1 – 12,8MB
UltraHD zdjęcie 2 – 16,2MB
Zwykłe zdjęcie 13Mpx – 6,72MB

Oprogramowanie

Podobnie jak Xiaomi ma swoje MIUI tak Oppo ma ColorOS. Niestety to chyba najgorsza rzecz w tym telefonie. W standardzie, przypominam jest to wersja międzynarodowa na Europę, więc wśród języków obsługiwanych przez samą nakładkę nie znajdziemy naszego rodzimego. Telefon potrafi się bez powodu zrestartować, a rozmowa telefoniczna rozłączyć (moja dzisiejsza rozmowa z człowiekiem z kadr została rozłączona w czasie informowania mnie o przyjęciu do pracy 🙂 W naszej zielonej krainie nawet telefon chce Cię pozbawić pracy.). Ciekawostką jest widget aparatu. Dzięki niemu możemy zrobić szybkie zdjęcie rodem z Polaroida – do każdego zdjęcia dodawana jest biała ramka. Ale to nie o tą ciekawostkę tu chodzi.. po usunięciu widgetu nie ma możliwości jego ponownego dodania. Samą ich ilość można policzyć na palcach jednej ręki. Producent postanowił prowadzić forum na którym każdy może napisać jaką nową funkcjonalność by chciał zobaczyć w następnej wersji, może również zgłosić problem z systemem. Niestety również i w tym miejscu Oppo zawodzi. Zgłoszenia są przyjmowane, ludzie się cieszą, efektów nie ma. Deweloperzy ColorOS wolą bawić się przezroczystością niż choćby poprawić zdjęcia kontaktów – aktualnie są bardzo małe, ledwo widoczne. Ekran jest duży, o wysokiej rozdzielczości a w oknie rozmowy przychodzącej zobaczymy ledwo widoczne kółeczko ze zdjęciem. Z tego wszystkiego ColorOS mógłby się nazywać BugOS. Przyjmując że programiści robią co mogą wymienię kilka ciekawych, jako-tako sprawnych ficzerów np. gesty blokady ekranu – dwukrotne tapnięcie na ekran włącza go a dwukrotne tapnięcie na ikonkę Domka blokuje, można się do tego tak przyzwyczaić że zapomnimy że jest jeszcze przycisk zasilania od tego. Możemy też znaleźć aplikację dającą nam możliwość, na wzór AppOps, kontrolowania uprawnień dla każdej aplikacji. Prócz tego możliwość kontroli które aplikacje mogą używać internetu w tle – opcja bardzo pożyteczna dla antyfanów wszędobylskiego Google. Na koniec warto dodać że emotikonki są dostępne w każdej aplikacji za wyjątkiem Wiadomości SMS 🙂 Ten system jest dla mnie całkowita zagadką. Aktualnie wygląda to jak alfabet w postaci: c,f,e,g,h,a,z,u,… itd. Zero sensu czy jakiegoś ładu. Aktualna wersja 1.2 nosi miano stabilnej. Jest źle ale Cyanogen może to zmienić.

Internet

Surfowanie w internecie to dla dzisiejszych urządzeń mobilnych zaraz po dzwonieniu i SMSowaniu najważniejszy element, a dzięki cały czas mocno rosnącym wyświetlaczach przeszukiwanie sieci staje się jeszcze przyjemniejsze. Nie inaczej jest w przypadku Oppo Find 7a, który dzięki dużemu ekranowi, a także mocnym bebeszkom oferuje pełen komfort korzystania z internetu. W standardzie dostajemy przeglądarkę Google Chrome. Nie jestem jej fanem więc z miejsca, jak inne wynalazki Google, przesiadłem się na Dolphin Browser. Ta z samym telefonem współpracowała bez najmniejszych zastrzeżeń, zoomowanie czy scrollowanie stron internetowych odbywa się bez najmniejszych opóźnień (gdyby było inaczej naprawdę mocno byłbym zdziwiony), a to głównie za sprawą układu zasilającego Oppo Find 7a. Poniżej zamieszczam wyniki dwóch najpopularniejszych benchmarków “przeglądarkowych”.

Multimedia

HTC One w ubiegłym roku (2013) został okrzyknięty najlepszym smartfonem m.in. ze względu na frontowe głośniczki stereo. One same, bez Beats Audio nie robiły już takiego wrażenia. Oppo wprowadziło własne rozwiązanie: Waves MaxxAudio. Zależnie od sytuacji możemy skorzystać z jednej z trzech predefiniowanych opcji: muzyka, film, gry oraz z opcji Customization czyli ustawienia własne. Głośniczki są dwa ale ułożone blisko siebie co psuje każdy efekt. Poza tym grają bardzo głośno i dosyć czysto.

mm

Wydajność oraz gry

Tutaj nie muszę się specjalnie rozpisywać.. Snapdragon 801 i 2GB pamięci RAM robią co trzeba bez zająknięcia, co prawda wysoka rozdzielczość sama w sobie nieco zżera zasobów urządzenia, ale na szczęście jak przystało na prawdziwe topowe urządzenie duet Qualcomma z dużymi zasobami pamięci operacyjnej RAM dają taki zapas mocy, że na pewno przez najbliższe miesiące będzie trudno znaleźć taki tytuł, który zagnie ten sprzęt. Aktualnie takie gry jak Dead Trigger 2, Real Racing czy nawet bardzo średnio zoptymalizowany Grand Theft Auto San Andreas nie są pozycjami wymagającymi dla Oppo Find 7a. Co do samego systemu tutaj również nie można narzekać, co prawda sama nakładka nie należy do tych najwyższych lotów i to zarówno jeśli chodzi o sam design jak i optymalizację, ale mimo wszystko całość działa naprawdę dobrze, a zapewne kolejne łatki, które mam nadzieję ujrzą światło dzienne już niebawem jeszcze ten stan rzeczy poprawią. Poniżej zamieszczam wyniki najbardziej popularnych benchmarków.

ben

Jakość rozmów oraz łączność

Rozmowy telefoniczne, jako trzeciorzędna, opcja smartfona wypada.. słabo. Pomimo maksymalnej głośności i stosunkowo dobrych i dużych uszu nie zawsze jestem w stanie zrozumieć rozmówcę. Na szczęście to problem oprogramowania który mam nadzieje zostanie poprawiony. Telefon obsługuje wszystkie nam potrzebne pasma a nawet więcej: FDD-LTE Bands B1/3/7/20, TD-LTE Band B40, UMTS/HSDPA/HSUPA/HSPA+/HSPA+42 (850, 900, 1900, 2100MHz), GSM/EDGE (850, 900, 1800, 1900MHz). Podobnie jeśli chodzi o same moduły łączności bezprzewodowej w sumie do naszej dyspozycji oddano cały komplet z jednym małym wyjątkiem, ale o tym za chwilę. Mamy w sumie Bluetooth w wersji 4.0, DLNA, NFC czy Wi-Fi, moduły te w same w sobie nie sprawiają problemów działają bez zarzutów, osiągi ich są dobre. Jedyne w sumie czego zabrakło w Oppo Find 7a to portu podczerwieni, który tak właściwie stał się swego rodzaju standardem wśród topowych urządzeń najważniejszych producentów sprzętu mobilnego, na szczęście brak ten nie jest zauważalny i bez portu podczerwieni można żyć.

Podsumowanie

Nie mam większych zastrzeżeń do samego sprzętu czy jakości wykonania. Niestety… i to duże niestety.. smartfon jest właściwie bezużyteczny w słońcu ze względu na brak czytelności ekranu. Kolorystyka systemu ColorOS również temu nie sprzyja – mdłe i mało wyraźne kolory. Sam system również dziełem sztuki nie jest. Porównując go do Sense 5.5 to niebo a ziemia. Mogę zrozumieć błędy i niedociągnięcia w autorskich ficzerach ale! fatalna jakość rozmów, dziwne restarty, ograniczenie pamięci dla aplikacji czy bezsensowny system zdjęć kontaktów (zarówno w spisie jak i podczas połączenia przychodzącego widzimy malutkie fotografie – ekran ma 5.5″ więc miejsca nie brakuje). System sterowania głośnością również mocno kuleje. Ogólnie, Oppo próbując dodać “swoje” zniszczyło podstawowe, codzienne funkcje telefonu. Z ładowarki jestem zadowolony, nie muszę już kombinować i doładowywać po 5% w pośpiechu. Czy warto kupić ten telefon? Nie wiem. Większość problemów dotyczy oprogramowania które można, teoretycznie, wyeliminować. Dla ludzi którzy muszą mieć sprawny telefon się on nie nadaje – lepiej ładować 3 godziny niż nie móc porozmawiać.