0

Z firmą Huawei miałem już wcześniej do czynienia, ale w innej, wciąż popularnej formie, czyli przeważnie mobilnych modemów 3G, 4G LTE i prostymi telefonami. Teraz jednak trafił mi się tani smartfon, który jednak zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. O ile po raz pierwszy spotykam się z inteligentnym telefonem tego producenta to jednak pozostaną mi po nim do dobre wspomnienia. Czym mnie zachwycił? Zapraszam do lektury.

Hardware

Zawartość pudełka oraz specyfikacja

Jak tylko sprzęt do mnie dotarł to nawet nie śniło mi się, że będzie zapakowane w niewielkich rozmiarów, kolorowe pudełeczko, tym bardziej, że jest to urządzenie mające 4,5 cala. Już po otwarciu, oprócz zgrabnego telefonu znalazłem ładowarkę o małym amperażu z odłączanym kabelkiem mikroUSB i słuchawkami z przyciskiem do odbioru rozmów i sterowania odtwarzaczem. Zaraz obok naturalnie spotkałem najpotrzebniejsze papierki (gwarancję i instrukcję).

spec

Specyfikacja techniczna wygląda następująco: głównym motorem i mózgiem jest budżetowy dwurdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 200 wspierany przez Adreno 302. Wyposażono go w pamięć 4 GB z czego 1,86 GB jest dostępna dla użytkownika oraz 512 MB pamięci operacyjnej (co oznacza bardzo niewiele miejsca dla multitaskingu i bardziej wymagających aplikacji), a ok. 100 MB możemy wykorzystać do dowolnych celów. Jeśli wbudowana pamięć jest dla nas zbyt mała można ją rozwinąć przy pomocy kart mikroSD (do 32 GB). Fajnym pomysłem jest możliwość zamiany pamięci wewnętrznej z kartą i instalacji aplikacji właśnie na mikroSD. Urządzenie posiada aparat 5 MP z tyłu, który potrafi zadowolić jakością zdjęć oraz drugi z przodu 0,3 MP z bardzo dużymi opóźnieniami. Ekran ma 4,5 cala oraz panel TFT, choć zmodernizowany, bo oferuje niezłą jakość obrazu. W smartfonie urzęduje Android 4.3, więc jest dobrze.

Jakość wykonania i design

Zaraz po złapaniu go w moje łapska zrobił duże show. Obmacałem go porządnie i jestem zdania, że to nie budżetówka, patrząc na jakość wykonania. Żadnych zgrzytów, trzasków, czy gorszych elementów. Jedynie klapka tylna, kryjąca wszystkie bebechy telefonu wydaje się strasznie łamliwa, ale faktura jest bardzo milusia w dotyku, że aż chciało się go cały czas w ręku trzymać ;). Całość jest dobrze spasowana, a wyświetlacz dobrze chroniony przez szkło (a może to plastik?), które przy mocniejszych naciskach paluchami ugina się nieznacznie. Nie radzę go jednak zbyt często go rozbierać, gdyż zawiasy klapki mogą się łamać (na szczęście byłem wystarczająco ostrożny).

Przód to w 95% szkło, a dodatkowe wstawki okalająca całą obudowę, poza górną i dolną krawędzią. Nad wyświetlaczem są tradycyjnie: słuchawka, logo producenta, czujnik zbliżeniowy i oświetlenia, dioda (która nie mieni się zbyt dużą ilością kolorów) oraz aparat, pod wyświetlaczem natomiast położono trzy przyciski optyczne, które podświetlają się, gdy są potrzebne. Na lewej krawędzie znalazły się fizyczne klawisze odpowiadające za blokowanie/włączanie urządzenia oraz regulację natężenia dźwięku (niewygodna lokalizacja dla osoby praworęcznej). Na prawej stronie umieszczono tylko wgłębienie na paznokieć do zdejmowania obudowy. Dolna część skrywa port mikroUSB oraz mikrofon, a górna jedynie gniazdo miniJack. Plecki chronią głośnik, aparat oraz diodę doświetlającą LED, a poniżej nadrukowano logo Huwaei’a.

Ekran

Jak na zastosowany ekran TFT to kolory są wyraziste, żywe, a kąty widzenia bardzo wysokie. Jasność możemy mocno podkręcić, by widoczność w słońcu była wystarczająca, choć mogłoby być troszkę lepiej. Czerń również jest troszeńkę zbyt jasna, ale patrząc na to, że do czynienia mamy z TFT to wszystko to są tylko miłe słowa. Rozdzielczość to 854×480, która nie jest relatywnie duża i punkty można dojrzeć po przyjrzeniu się na ekran, ale nie biła ona po oczach, nawet czytając dużo tekstu.

Bateria

Akumulator ma pojemność 1750 mAh i mogłoby się wydawać, że nie powinien na długo utrzymywać smartfona. Ale jednak gały z orbit mi wyszły, jak urządzenie pracowało 2 dni z intensywnym użytkowaniem. To na smartfona (budżetowego) rewelacyjny wynik. Na czuwaniu jest jeszcze lepiej, gdyż po całej dobie w trybie czuwania spadło mi ok. 7% baterii i dałoby to czas działania 14 dni, ale nie miałem tyle czasu, by sprawdzić to “na żywo”.

Aparat

Główny aparat o rozdzielczości 5 MP ma się czym pochwalić. Aplikacja do uwieczniania kolejnych chwil w naszym życiu, nie oferuje zbyt wielu opcji do tworzenia zdjęć, prócz tych najważniejszych, ale jest przez to lekka i szybka. Mógłbym się doczepić do tego, że większość z nich została poukrywana pod Ustawieniami. Bezpośrednio z ekranu głównego Aparatu dostęp jest do lampy błyskowej, drugiego aparatu, zmiany na wideo oraz albumu ze zdjęciami. Ciekawym rozwiązaniem okazała się możliwość cykania fotek z pomocą głosu. By to osiągnąć trzeba przekroczyć określony poziom natężenia dźwięku i “pstryk”… mamy zdjęcie. Jakość zdjęć za to jest co najmniej niezła. W dzień i przy dobrym świetle zdjęcia są żywe, z bardzo dużą ilością szczegółów. Gorzej sprawa ma się przy słabszym oświetleniu, gdyż pojawiają się dość spore szumy i najlepiej oświetlony za pomocą lampy jest tylko pierwszy plan (pod warunkiem, że znajdzie się blisko obiektywu).

Filmować można maksymalnie w HD (720p). Podczas nagrywania wideo ma wysoką płynność (30 klatek – choć czasem nieznacznie spada) oraz świetne kolory. Ze szczegółami jest trochę gorzej. Wygląda to tak jakbyśmy powiększali wideo z połowę mniejszych rozmiarów pliku.

Przedni aparat pozostawia wiele do życzenia. Odświeżanie naszej twarzy jest niskie i pogarszają sytuację opóźnienia związane z reakcją rzeczywistego ujęcia względem zarejestrowanego przez aparat obrazu. Zdjęć sobie raczej nie zrobimy na satysfakcjonującym poziomie (o ile nasze wymagania nie są zbyt niskie), ale rejestracja naszej osoby za pomocą internetu, mogłaby wystarczyć dla części użytkowników.

Software

Interfejs

Huawei wyposażono w autorską nakładkę, jaką jest Emotion UI. Rozwiązanie jest o tyle nowatorskie, że wszystko mimo dość obszernych zmian w wyglądzie jest bardzo spójne. Zrezygnowano tutaj z szuflady z aplikacjami i te są dostępne już na głównym ekranie. Nie zrezygnowano także z widżetów, które wciąż mają się dobrze i mogą zostać wymieszane z listą aplikacji. Możliwości personalizacji jest dużo: motywy zmieniające wygląd większości elementów, ustalanie kolejności aplikacji według uznania, czy stosowanie folderów w celu segregacji. Pulpitów jest maksymalnie 9, a ich liczbę możemy dowolnie ustalać. Możliwości jest sporo i do tego wszystko wygląda schludnie.

Najciekawszym rozwiązaniem jednak stała się belka powiadomień, która po zsunięciu w dół ma niebywałą opcję: ubijania (wymuszania zamknięcia) praktycznie wszystkich aplikacji, również tych które zostają nam na panelu w celu informowania na bieżącą. Nie jest to co prawda dobre dla aplikacji, ale jest na pewno lepsze, niż wyszukiwania w opcjach programów wyłącznika panelu notyfikacji.

Internet

Jedyną przeglądarką w urządzeniu zainstalowaną na czysto jest Internet zmodyfikowany przez producentów. Mnie osobiście takie “własne” rozwiązania odpychają, gdyż są zbyt ubogie. Ja potrzebuję pełnej synchronizacji z PC, laptopem, tabletem i smartfonem. Często szukam czegoś na jednym urządzeniu, by móc skończyć przeglądać na innym. Wszystko zależy od tego co mam pod ręką i czy opłaca się uruchamiać komputer, który jednak chwilę potrzebuje do pełnego rozruchu. Dlatego od razu trafił na Ascend Chrome, który działał bez najmniejszego zamiaru niemiłego zaskakiwania mnie. Strony ładują się szybko, przewijanie działa płynnie. Złego słowa powiedzieć nie mogłem, poza jednym przypadkiem: gdy brakło pamięci operacyjnej i zamknęło aplikację. Zdarzyło mi się to raz, więc się nie liczy.

Multimedia

Wszystkie najważniejsze formaty odtwarzane są bez zająknięcia. Zdziwiło mnie, że ten model nie miał części rozwiązań jakie stosował Huawei w innym, mocniejszych produktach. O ile w takim Ascend P6 jest autorski odtwarzacz, to tu jedynie trzeba się cieszyć z Muzyki Play od Google. Filmy domyślnie również są odtwarzane w Galerii (która już została zmodyfikowana przez producenta i jest dość przyjemna oraz schludna), ale poza sztandarowymi Odtwórz i Przewiń nie oferuje nic. Należy się dodatkowo wyposażyć w jakieś rozwiązanie z marketu.

multim

Wbudowany głośnik jest głośny na tyle, by słuchać muzyki czysto i bez większych trudności. Słyszalność i donośność jest duża do tego stopnia, że usłyszenie dzwonka w trakcie powrotu z zakupów na zatłoczonej jezdni nie jest jakimś wielkim problemem. Mogę się przyczepić tylko, do tego co zawsze, czyli płaskich basów, jednak muzyką z głośnika i tak można się cieszyć.

Słuchawki w komplecie grają naprawdę czysto, choć o głębi można zapomnieć. Przycisk na kablu sprawdza się dobrze, nie tylko przy odbieraniu połączeń, a również zarządzaniu odtwarzaczem za co należy się plus, bo nie wszędzie tak jest.

Wydajność i gry

Procesor robi swoje. Wydajność stoi na bardzo wysokim poziomie, a sprzęt chodzi jak przecinak. Dwa rdzenie są wystarczające do w pełni płynnej i szybkiej obsługi smartfona. We znaki może się, natomiast dać niewielka pamięć RAM. 512 MB jest to zdecydowanie za mało. Wielozadaniowość tutaj będzie się ograniczać jedynie do małych i szybkich aplikacji, gdyż przechodzenie między cięższymi apkami może doprowadzić do szewskiej pasji. Częstym widokiem było ponowne ładowanie listy aplikacji oraz głównego procesu Programu uruchamiającego, czyli nakładki. Nie trwa na szczęście to zbyt długo, ale zapobiega często szybkiemu przechodzeniu między aplikacjami, gdyż i one ładują się na nowo.

Zrzut ekranu z 2014-05-26 16:19:00

Z grami jakichś większych problemów nie miałem. Większość pozycji działała na grywalnym poziomie, choć muszę przyznać, że Despicable Me nie działał płynnie przez cały czas. Zdarzały mu się przycięcia, które czasami szybciej kończyły rozgrywkę. Takie Clumsy Ninja, również nie działało na wystarczającym poziomie. Gra działała płynnie, lecz za wolno. Nie można mieć wszystkiego, w końcu to smartfon za średnie pieniądze.

Łączność i komunikacja

Moduły do komunikacji z innymi sprzętami są w wystarczającej i podstawowej liczbie. WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0, GPS z A-GPS i obsługą GLONASS, Radio z RDS. Nic w zasadzie więcej nie potrzeba, choć dziwi trochę brak NFC, o którym ostatnio już nie tak głośno.

Najmilsze słowa miałem o WiFi, gdyż jest to jeden z niewielu smartfonów, gdzie po sekundzie od uruchomienia go nawiązywał on połączenie z naszym ruterem i był gotów do pobierania danych. 1 sekunda to bardzo niewiele, przy tym co obecnie można zobaczyć wśród innych smartfonów.

Rozmowy telefoniczne z drugą osobą należały tu do przyjemności. Głos w słuchawce jest głośny, czysty i bez zniekształceń. Nawet podczas pobytu wśród zatłoczonych ulic nie miałem problemu, by usłyszeć rozmówcę. W drugą stronie również jest podobnie. Również jesteśmy słyszani na wysokim poziomie.

Podsumowanie

Huawei Ascend Y530 to udane urządzenie. Wad znalazłem w nim niewiele, a cieszy w nim jakość i cena, która nie jest wygórowana. Jeśli miałbym ten sprzęt komuś polecić to zrobię to z czystym sumieniem i satysfakcją. Smartfon prezentuje się okazale, oferuje wiele i nie zawodzi. Do tego jest schludny, obsługa prosta, a największą przyjemnością dla mnie jest ta nieszczęsna klapka, która jest niezwykle miękka i przyjemna w dotyku, jakby była karbowana ;).

Google Play z mobilną wersją webową

Wcześniejszy wpis

HTC ONE M8 – 66mb poprawek w drodze.

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony