0

Widoczną na tytułowym obrazku parafrazę słynnego motta Billa Clintona koniecznie powinni sobie powiesić nad łóżkami przedstawiciele zarządów większości firm z sektora mobilnego. Świetnym uzasadnieniem tej tezy jest filmik opublikowany na Youtube, na którym dochodzi do bezpośredniego starcia nieporównywalnych, wydawałoby się, smartfonów.

Potężny, wyposażony w najlepsze z możliwych podzespoły, Samsung Galaxy S5 powinien dosłownie wdeptać w błoto skromniutką, niemal sześciokrotnie tańszą Motorolę Moto E. Gdyby rywalizacja przebiegała na płaszczyźnie benchmarków lub wymagających gier, taki scenariusz byłby wysoce prawdopodobny. Autorzy filmu postanowili jednak pokazać zmagania przeciwników na zupełnie innym polu – prostych, wykonywanych nagminnie w trakcie obcowania ze smartfonem czynności. Wynik jest co najmniej zastanawiający.

[embedvideo id=”3P9vDAY0U0A” website=”youtube”]

Porównanie jest oczywiście wybiórcze i nieco tendencyjne, ale usprawiedliwione zamiarem wywołania oczywistej refleksji: czy można spapranym oprogramowaniem stłamsić moc Snapdragona 801 i współpracujących z nim 2 GB pamięci operacyjnej? Okazuje się że tak, bowiem niepozorne dwa rdzenie Cortex-A7 @1,2 GHz i 1 GB RAM mogą w wielu sytuacjach pracować żwawiej, jeśli nie muszą walczyć z meandrami TouchWiza i wykonują jedynie procedury zaimplementowane w “czystym” Androidzie.

Przy wyborze nowego smartfona niejednokrotnie decydujące okazują się kilkunastoprocentowe różnice w wydajności sprzętu. Próżno jednak szukać w specyfikacjach telefonów parametrów obrazujących wydajność oprogramowania. A tu, jak uzmysławia powyższy film, różnice mogą być znacznie większe.

Źródło: YouTube

Xperia Z, ZL, ZR oraz Xperia Tablet Z z Androidem 4.4

Wcześniejszy wpis

Mobilny mol książkowy „Android podstawy tworzenia aplikacji”

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Ciekawostki