1

Do niedawna świata Windows Phone nie zaludniały phablety. Przez długi czas największym kafelkowym smartfonem był HTC Titan. On i jego następca, Titan II, posiadały ekran o przekątnej 4,7 cala. Później pojawiły się odrobinę większe Samsungi Ativ S i Ativ S Neo. Nokia, niekwestionowany lider wśród producentów telefonów z systemem Microsoftu, dopiero w sierpniu ubiegłego roku dogoniła Titana, prezentując Lumię 625 . Nic nie zapowiadało zmian, aż tu nagle Finowie wypalili z grubej rury (a właściwie z dwururki) wprowadzając do oferty sześciocalowe potwory – Lumię 1520, a w chwilę potem jej skromniejszą odmianę – Lumię 1320. Z młodszą siostrą miałem okazję zapoznać się bliżej.

Lumię 1520 wyposażono w komplet najwyższej klasy podzespołów, przyklejając jednocześnie do niej etykietkę z najwyższej klasy ceną. Jej o wiele przystępniejsza bliźniaczka otrzymała wyraźnie uboższą wyprawkę. Czy może to zdziesiątkować szeregi jej potencjalnych adoratorów? Przekonajmy się.

Pierwsze wrażenia

Jak przystało na pannę z dobrego domu, Lumię 1320 przyodziano w podobne do starszego rodzeństwa przyzwoite tekturowe fatałaszki, tym razem w rozmiarze XXL.

Nokia_Lumia_1320_box

Do kieszeni powtykano jedynie najniezbędniejsze akcesoria: ładowarkę z odczepianym kablem USB i słuchawki douszne (nie dokanałowe) popularnie zwane “pchełkami”. Wykonano je dość powabnie, ale nie miejmy złudzeń – jakość emitowanego przez nie dźwięku jest wystarczająca do prowadzenia rozmów, ewentualnie do słuchania audiobooków, i do niczego więcej. Wśród dodatków nie wymieniłem baterii i nie jest to przeoczenie. Podobnie jak w wielu innych Lumiach akumulator jest integralną częścią urządzenia. Co interesujące, tym razem nie wymusiła tego jednobryłowa konstrukcja. Tył obudowy wraz z bokami można zdjąć, podobnie jak ma to miejsce we wcześniejszych modelach 520 i 620. Zdjąć, a właściwie – zsunąć, bowiem to słowo najlepiej oddaje wrażenia jakie odniosłem przy próbie dobrania się do wnętrza telefonu. Monstrualnej wielkości element zachowuje się jak luźno dopasowane dodatkowe ochronne “plecki”, a jedynym powodem wybrania takiego rozwiązania wydaje się być umożliwienie dostępu do gniazd SIM i microSD – prawdopodobnie okazało się ono tańsze niż wysuwane szufladki. Po zdemontowaniu obudowy zostają odsłonięte delikatne styki współpracujące z fizycznymi przyciskami umieszczonymi po prawej stronie urządzenia. Na wszelki wypadek rekomenduję wzmożoną czujność, bo wygląda na to że bardzo łatwo doprowadzić do ich przypadkowego uszkodzenia. Wyświetlacz chroniony taflą Gorilla Glass 3 jest dodatkowo zabezpieczony minimalnie wystającą cienką ramką. Systemowe przyciski dotykowe reagują z należytą czułością, szkoda tylko że pozbawiono je przydatnego w ciemnościach podświetlenia.

Nokia_Lumia_1320_details

Dość powszechny w naszym kraju kult Nokii nakazuje wierzyć że każdy egzemplarz wychodzący spod rąk Finów cechuje się nieskazitelną jakością wykonania. W wypadku Lumii 1320 nie do końca jestem w stanie się z tym zgodzić. Tu mała dygresja.

Doskonale wiadomo że na bazie szlachetnego z natury tworzywa, jakim jest metal, powstają wysublimowane i piękne przedmioty.

Amazing_metal

Z kolei rzeczy wykonane z prymitywnego plastiku rażą swą topornością i budzą niesmak.

Nasty_plastic

Znam przynajmniej jednego producenta, który zbiera regularne cięgi za uporczywe stosowanie tworzyw sztucznych w konstrukcji smartfonów. Nokii podobne praktyki uchodzą płazem. Nie bez znaczenia jest tu od lat powtarzane mniej lub bardziej świadomie zaklęcie: telefony Finów nie są wykonane z plastiku ale z poliwęglanu. Poliwęglan to specyficzny polimer, o dobrych właściwościach mechanicznych i optycznych (płyty CD i DVD), ale choćby nie wiem z jaką siłą wypierać koszmar ze świadomości, formalnie rzecz biorąc – to również plastik.

Trudno o rzetelny osąd bez odpowiedniej analizy, ale sądząc po własnościach fizycznych, tworzywu użytemu do wykonania tyłu obudowy Lumii 1320 dużo bliżej do polipropylenu, jego kopolimeru etylenowego (PP-C) lub ABS. Semantyczne “poliwęglanowe” czary mogą więc w tym wypadku nie zadziałać. Osobiście w niczym mi to nie przeszkadza. Matowa powierzchnia maskuje odciski palców i wzmacnia pewność chwytu, a obłe kształty powodują że stosunkowo ciężki telefon (220 g) wygodnie układa się w dłoni. Moje obawy natomiast budzi łatwość z jaką obie części obudowy oddzielają się od siebie, szczególnie w okolicach dolnych narożników. Nietrudno mi wyobrazić sobie sytuację w której smartfon poddany przypadkowym naprężeniom (w kieszeni, w torebce) otworzy drogę do swojego wnętrza mniej lub bardziej groźnym zanieczyszczeniom. Z drugiej strony fizyczne przyciski, mimo iż niepołączone trwale z filigranowymi stykami, sprawują się bez zarzutu: są łatwo wyczuwalne dotykiem, nie mają luzów i działają z optymalnie dobranym skokiem.

Reasumując: w zastosowaniu obudowy z tworzywa sztucznego nie widzę problemu, koncepcja jej wykonania wydaje mi się dyskusyjna.

Wyświetlacz

Być może zrażę do siebie kolejną ortodoksyjną grupę wielbicieli mobilnych technologii, ale dla mnie rozdzielczość 720 x 1280 pikseli, nawet na sześciocalowym ekranie, jest całkowicie satysfakcjonująca. Wiem że mogę liczyć na przynajmniej jeden głos poparcia w tej sprawie – ze strony procesora Lumii 1320. Zażartym obrońcom doktryny 300 PPI tym razem usłużnie podsuwam nieeksploatowane dotąd pole dużo wdzięczniejszej krucjaty. Mam na myśli techniki poligraficzne stosowane w prasie codziennej. Zdjęcia o zagęszczeniu 100 DPI są tam na porządku dziennym i od zamierzchłych czasów wulgarnie kalają zmysł estetyczny czytelników.

Matryca IPS w Lumii sprawia doskonałe wrażenie. Bardzo niski poziom świecenia czerni przekłada się pośrednio na intensywne odwzorowanie kolorów posiadających duży stopień nasycenia. Osoby przyzwyczajone do typowych, bardziej stonowanych wyświetlaczy LCD ucieszy zapewne możliwość kalibracji barw. Ekran obserwowany pod dużymi kątami zachowuje się wzorowo – nie traci zbyt wiele na jaskrawości, choć nie jest całkiem wolny od pewnych przekłamań, szczególnie przy spoglądaniu “po przekątnej”. Czujnik oświetlenia zmienia jasność w szerokim zakresie i zgodnie z moją ulubioną charakterystyką – szybko rozjaśnia, a powoli ściemnia ekran, zapewniając cały czas dobrą czytelność i redukując w znacznym stopniu irytujące fluktuacje wywołane chwilowymi zmianami oświetlenia. W ustawieniach wyświetlacza można znaleźć opcję poprawiającą czytelność w ostrym słońcu. Mówiąc szczerze nie udało mi się zaobserwować zauważalnych korzyści po jej włączeniu, ale i tak ekran Lumii zachowuje się bardzo dobrze w jasnym otoczeniu.

Czujnik dotyku (10-punktowy jak się zdaje) działa perfekcyjnie. Posiada dodatkowy tryb o zwiększonej czułości, pozwalający obsługiwać telefon w rękawiczkach (dodajmy dla ścisłości – niezbyt grubych). Czułość nie jest jednak wyśrubowana ekstremalnie i posługując się “gołymi” palcami nadal można zachować kontrolę nad interfejsem. Zmiana czułości czujnika dotyku wymaga restartu systemu. Domyślam się że istnieją ku temu istotne powody, nie jest to jednak najszczęśliwsze rozwiązanie z punktu widzenia użytkownika.

Nokia_Lumia_1320_digit_sens

Bateria

Z jednej strony w Lumii 1320 znajdziemy potężny sześciocalowy ekran, z drugiej – dość oszczędny dwurdzeniowy SoC Qualcomm Snapdragon 400 8930AB wykonany w technologii 28 nm. Można więc podejrzewać że taki mieszany tandem głównych pożeraczy energii nie będzie miał zbyt łatwego zadania w doprowadzaniu do ruiny ogniwa o imponującej pojemności 3400 mAh. I tak też jest w istocie. Phablet Nokii nie jest może ekstremalnym długodystansowcem, ale w porównaniu do wielu smartfonów powinien zapewnić zauważalnie dłuższe czasy działania.

Nokia_Lumia_1320_bateria

Powyższy wykres ilustruje zużycie baterii w trakcie wykonywania sporej ilości różnorodnych intensywnych zadań, przeplatanych okresami odpoczynku, co mniej więcej powinno odpowiadać typowym scenariuszom użytkowania. Smartfonowi udało się przetrwać ponad dwie doby. Subiektywnie dobre wrażenie robi jego niska żarłoczność w stanie czuwania i podczas słuchania muzyki.

Wstrzemięźliwe gratulacje należą się fińskim inżynierom za skonstruowanie niepozornej z wyglądu ładowarki, która jednak potrafi zregenerować stosunkowo dużą baterię w czasie niewiele przekraczającym dwie godziny. Wydajność prądowa typowego portu USB 2.0 w PC jest na tyle mała, że nie starczyło mi cierpliwości by dokonać pomiaru pełnego cyklu ładowania, jednak na podstawie dwugodzinnej próby zaryzykuję stwierdzenie że powinien mieścić się w przedziale 8-10 godzin.

Moduły komunikacyjne

W dziedzinie tradycyjnych pasm łączności komórkowej Lumia 1320 oferuje wszystko czego potrzebuje polski użytkownik, a nawet więcej: GSM – 850, 900, 1800, 1900 MHz; UMTS – 850, 900, 2100 MHz. Trudno cokolwiek zarzucić jakości prowadzonych za jej pośrednictwem rozmów.

Modemy LTE, które już na dobre zadomowiły się w smartfonach klasy premium, w urządzeniach ze średniej półki nadal nie pojawiają się zbyt często. Fiński phablet jest tutaj chlubnym wyjątkiem. Jako że technologia Long Term Evolution jest nadal pewną nowinką – nie licząc Polkomtela, pojawiła się u pozostałych operatorów całkiem niedawno – warto przyjrzeć się, czy LTE jest istotnym argumentem przemawiającym na korzyść Lumii 1320 lub jakiegokolwiek innego telefonu. Technologia LTE powstała głównie z myślą o szybkiej transmisji danych, choć wykorzystanie jej jako nośnika połączeń głosowych nie jest z definicji wykluczone.

Postanowiłem zbadać osiągi Lumii uzyskiwane w różnych lokalizacjach, o różnych porach dnia i przy użyciu kart SIM pochodzących od dwóch operatorów. Celem tego artykułu nie jest ani promowanie, ani deprecjonowanie jakiegokolwiek dostawcy usług, dlatego pojawiających się w teście operatorów nazwałem umownie “A” i “B”. Tym niemniej mam świadomość, że jeden z nich może z łatwością zostać rozpoznany dzięki charakterystycznym limitom nakładanym na transmisję danych, zależnym od rodzaju wykupionego abonamentu. Ale owe limity są tylko jednym z wielu czynników, które powodują że nie w każdej sytuacji i nie dla każdego przesiadka na LTE będzie rewolucyjną zmianą. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Pierwsze dwie lokalizacje to dwa różne, raczej peryferyjne rejony Wrocławia. Pomiary wykonałem w godzinach popołudniowych w niewielkich odstępach czasu, starając się przy tym zminimalizować zwłokę związaną z przemieszczeniem się z jednego punktu do drugiego.

Nokia_Lumia_1320_LTE1

Widać że operator A potrafi nie najgorzej uskrzydlić telefon, ale prędkość transmisji podlega pewnym wahaniom. Większym w wypadku zmiany lokalizacji, na co może mieć wpływ zarówno odległość od BTS-ów jak i stopień ich obciążenia, a zdecydowanie mniejszym przy pozostawaniu w jednym miejscu. Nie wiem dokładnie jakie obecnie limity prędkości stosuje operator B, ale wygląda na to, że przy mojej umowie abonamentowej udaje mu się zapewnić w miarę stabilny, niestety niezbyt imponujący transfer.

Trzecia lokalizacja znajduje się blisko ścisłego centrum miasta, co oznacza z jednej strony potencjalnie większą liczbę użytkowników, natomiast z drugiej – większe zagęszczenie stacji bazowych. Pierwsze pomiary zostały wykonane wieczorem, pozostałe – dość wcześnie rano, przy czym ostatnie wyniki przeprowadziłem przy użyciu łączności 3G w celach porównawczych.

Nokia_Lumia_1320_LTE2

Limity operatora B obowiązują również przy połączeniach wykorzystujących UMTS. Prędkości transmisji 3G i 4G są więc w praktyce niemalże identyczne. Co gorsza, przy dużym obciążeniu stacji bazowych w godzinach wieczornych, transfery spadają do wartości które można uznać niemalże za żałosne w porównaniu do teoretycznego potencjału LTE. Operator A zapewnia wyraźnie większy komfort w zakresie używania sieci do przesyłania danych. Widać jednak że w dobrych warunkach można czasem liczyć na szybszy download w technologii HSPA niż za pośrednictwem LTE w godzinach szczytu. Przewagą LTE jest natomiast dość wysoka i stabilna prędkość wysyłania danych przez urządzenie.

Moim zdaniem wniosek jest jeden: w obecnych warunkach moduł LTE nie podnosi znacząco atrakcyjności Lumii 1320. Można jedynie mieć nadzieję że w dalszej perspektywie usługi operatorów związane z szybką transmisją danych ulegną poprawie, również w zakresie ich zasięgu terytorialnego.

Chciałbym kiedyś móc skrytykować moduł Wi-Fi w smartfonie. Niestety, po raz kolejny mam pecha. Działa on w Lumii bez zarzutu, a na szczególne uznanie zasługuje iście sprinterskie tempo nawiązywania połączenia z ruterami.

Olbrzymia różnorodność akcesoriów Bluetooth i ich częsta skłonność do kapryśnych zachowań ponownie zmusza mnie do ograniczenia testów jedynie do kontroli przesyłania plików. Niezależnie od ich wielkości Lumia 1320 zarówno stabilnie odbiera je jak i wysyła z przyzwoitą prędkością dochodzącą do ok. 1,5 Mb/s na krótkich dystansach.

Moduł GPS+GLONASS może być wzorem do naśladowania dla innych producentów sprzętu mobilnego. Nieczęsto zdarza się by smartfon w sposób powtarzalny był w stanie ustalać dokładną pozycję w czasie nieprzekraczającym kilku sekund i to nawet w sytuacji ograniczonej “widoczności” satelitów.

Przetworniki obrazu

Lumia 1520 może się pochwalić doskonałym “wzrokiem”. Główny przetwornik o rozmiarze 1/2,5 cala i rozdzielczości 20 Mpx, wraz z obiektywem Carl Zeiss, optyczną stabilizacją obrazu i podwójną diodą doświetlającą składają się razem na zestaw, którym nie pogardziłby żaden miłośnik mobilnej fotografii. Dość przeciętnie wypada przy nim przednia kamerka o rozdzielczości 1,2 Mpx. Mimo to i tak okazała się za dobra dla Lumii 1320, którą wyposażono w “zabawkowe” 0,3 Mpx (VGA). Cięcia dotknęły oczywiście i głównego przetwornika: 1/4 cala, 5 Mpx, pojedyncza dioda i brak stabilizacji. Pięć megapikseli nie oznacza automatycznej dyskwalifikacji – matryce o podobnej rozdzielczości potrafią produkować zdjęcia o więcej niż przyzwoitej jakości i można na to znaleźć wiele przykładów. Lumii 1320 prawie udało się stać się kolejnym z nich. Prawie, ponieważ jej przetwornik zawodzi na jednym polu – dość intensywnie szumi. Praktycznie nie daje się to we znaki wyłącznie przy silnym dziennym oświetleniu. Pominę więc “słoneczny” przykład i postaram się pokazać jak w gorszych warunkach jedyna w zasadzie słabość aparatu psuje ogólne wrażenia.

Zachmurzone późne popołudnie nie pogarsza zdolności widzenia ludzkiego oka, natomiast zaczyna być problemem dla niewielkiej matrycy światłoczułej telefonu. W porównaniach biorą udział zdjęcia 8 Mpx wykonane Samsungiem Galaxy S3, dla wyrównania szans przeskalowane wstępnie do rozdzielczości identycznej z produkowaną przez Lumię.

Nokia_Lumia_1320_aparat1

Pomiędzy Nokią i Samsungiem nie widać znaczących różnic w odwzorowaniu skali tonalnej i oddaniu barw. Nie zawodzi również optyka Lumii – kontrastowe szczegóły są w podobnym stopniu czytelne. Jednak już detale obecne w obszarach o niewielkim zróżnicowaniu skali jasności giną w objęciach morderczego szumu, który zresztą równomiernie wypełnia cały obraz.

Na szczęście wraz z pogarszaniem się warunków oświetleniowych intensywność szumów nie rośnie już znacząco.

Nokia_Lumia_1320_aparat2

Sytuacja odnośnie detali dokładnie się powtarza – kontrastowe nie doznają uszczerbku, delikatne giną. Obserwujemy wyraźnie większe różnice w interpretowaniu kolorów, przy czym trudno jednoznacznie wskazać która wersja jest bliższa bezpośrednim subiektywnym wrażeniom. W warunkach stosunkowo słabego oświetlenia Lumia zaczyna pokazywać pazur w cieniach.

Gdyby nie nieszczęsne szumy, phablet Nokii byłby mocnym zawodnikiem w dziedzinie zdjęć nocnych.

Nokia_Lumia_1320_aparat3

Imponuje skuteczność działania mechanizmu balansowania bieli. Samsung zaczyna szumieć na tyle, że zdaje się zbliżać do konkurentki, a jego dotychczasowa przewaga w oddawaniu delikatnych szczegółów znacznie maleje.

Główny przetwornik Lumii doskonale radzi sobie z rejestrowaniem filmów Full HD z prędkością 30 kl/s. W zmieniającej się scenerii korekta ekspozycji zachodzi płynnie, natomiast od czasu do czasu potrafi zagubić się autofokus. Strumień AVC (Main@L4.0) niezależnie od stopnia złożoności i dynamiki scen zachowuje mniej więcej stałą przepływność na poziomie ok. 20 Mb/s. Z jednej strony daje to komfortowy zapas – dynamiczne ujęcia nie są skażone nadmierną kompresją, a statyczne ocierają się niemalże o zapis bezstratny. Z drugiej – skutkuje generowaniem plików o dużej objętości. W pamięci telefonu zmieścimy niecałe 30 minut nagrań, na karcie 32 GB – niewiele ponad 3 godziny. Po zejściu z rozdzielczością do 1280 x 720 można poprawić te wyniki mniej więcej dwukrotnie. Gdyby i tego było mało, teoretycznie można by posłużyć się przednią kamerką. Rozdzielczość 640 x 480 da się zaakceptować w wypadku filmów, jednak przepływność ograniczona do ok. 1500 Mb/s dość często powoduje “wyżeranie” szczegółów.

Systemowa aplikacja obsługująca aparaty ma dość skromne możliwości. Jej ulepszona wersja ma się pojawić wraz z nadchodząca aktualizacją systemu Windows Phone. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie by podeprzeć się aplikacją Nokia Camera preinstalowaną na bardziej zaawansowanych Lumiach.

Niezbyt często pojawiający się w smartfonach fizyczny przycisk spustu migawki ułatwia robienie zdjęć, a także, po zaznaczeniu odpowiedniej opcji w ustawieniach, przyśpiesza gotowość sprzętu do działania w nagłych sytuacjach. Lepiej przy tym nie zapominać o dodatkowym włączeniu zabezpieczenia przed wykonywaniem przypadkowych fotek.

Nokia_Lumia_1320_safe_shutter

W Lumii 1320 nie zainstalowano fabrycznie aplikacji Nokia Camera, na osłodę dostajemy natomiast kilka innych programów autorstwa Nokii, poszerzających fotograficzne możliwości phabletu. Kinograf ożywia animacjami wybrane fragmenty statycznego zdjęcia, Kreatywne Studio posiada stosunkowo ciekawą paletę narzędzi edycyjnych, Beamer klonuje ekran telefonu na dowolnym urządzeniu wyposażonym w przeglądarkę internetową. Najbardziej chyba wśród nich efektowny Refocus wykonuje szybką serię zdjęć ze zróżnicowanym ogniskowaniem i składa je w jeden obiekt, w którym możemy później wyostrzać dowolne fragmenty i uwypuklać ich kolorystykę. Obrazy uchwycone tą aplikacją można również podziwiać za pośrednictwem przeglądarki internetowej.

Komponenty audio

Zdążyłem wcześniej niepochlebnie ocenić dołączone do telefonu słuchawki. Wspomniałem również o dobrej jakości rozmów, będącej zasługą porządnego mikrofonu i głośniczka. Tradycyjnie trudno oczekiwać cudów po głośniku multimedialnym. Usytuowany w dolnej części tyłu obudowy Lumii 1320 przetwornik nie jest przesadnie głośny, a umieszczone wokół niego małe wypustki tylko częściowo niwelują wpływ tłumienia powierzchni na której spoczywa smartfon. Przy głośnościach większych od 20 (w systemowej skali 1-30) zaczyna natarczywie dochodzić do głosu kompresor dynamiki, stwarzający ułudę powiększania natężenia dźwięku poprzez wydobywanie na powierzchnię cichszych fragmentów materiału audio. Przy maksymalnej głośności brzmi to szczególnie obrzydliwie w wypadku muzyki akustycznej, charakteryzującej się naturalnym szerokim zakresem dynamiki. Nieskazitelnie pracuje przetwornik cyfrowo-analogowy zasilający wyjście mini-jack. Po podłączeniu doń słuchawek bądź zestawu nagłaśniającego możemy liczyć na pozbawioną dodatkowych zniekształceń transmisję sygnału źródłowego. W torze słuchawkowym aktywny jest siedmiopasmowy korektor charakterystyki częstotliwościowej.

Nokia_Lumia_1320_equalizer

Nie wiem czy to błąd systemowy, czy przypadłość sprzętowa Lumii 1320, ale po wyjęciu wtyczki z gniazda słuchawkowego w trakcie odtwarzania pliku audio, głośnik multimedialny nie przejmuje zadania emitowania dźwięku. Sytuację naprawia dopiero wstrzymanie odtwarzania.

Oprogramowanie

W przeciwieństwie do Androida, producenci telefonów z Windows Phone mają znikomy wpływ na systemowe składniki oprogramowania. Z punktu widzenia użytkownika ma to sporą zaletę – przy przesiadce na inny telefon nie musi porzucać starych nawyków i przyswajać sobie nowych. Środowisko WP nie jest jednak całkowicie niezmienne. To wciąż stosunkowo młody system i co jakiś czas pojawiają się jego aktualizacje, częściowo objawiające się również w modyfikacjach interfejsu użytkownika.

Nie chciałbym zanudzać osób oswojonych z ekosystemem Microsoftu przydługimi opisami. Pozwolę sobie jednak podzielić się garścią ogólnych spostrzeżeń, które być może okażą się przydatne użytkownikom rozważającym przejście na “kafelkową” platformę.

  •  Przede wszystkim nie warto przesadnie obawiać się skromnej specyfikacji sprzętowej. Może ona okazać się barierą dla wymagających gier, ale do płynnej obsługi systemu i podstawowych aplikacji telefon z Windows Phone potrzebuje wyraźnie mniejszych w porównaniu z Androidem zasobów.
  • Mobilny system Microsoftu powstał na bazie specyficznej filozofii, która odciska swoje piętno na funkcjonalności urządzeń. Jeśli traktujemy smartfon jako przenośny komputer z dodatkami, warto pamiętać że podobnie jak w iOS punktem wyjścia i centralnym obiektem jest aplikacja. Zarządzane przez nią pliki są tworem wtórnym i w konsekwencji dostęp do nich i swobodne manipulowanie ich zbiorem jest mocno ograniczone. Nie powinno to zbytnio przeszkadzać z kolei tym, dla których smartfon to przede wszystkim telefon wzbogacony o dodatkowe funkcje.
  • Tocząca się na dziewiczym polu praca projektantów systemu wydaje bardzo zróżnicowane owoce – niektóre są dorodne i niepowtarzalne w smaku, inne wykazują powinowactwo z drzewkami zasadzonymi przez Apple i Google, co poniektóre trafiają od czasu do czasu na kompostownik, a na ich miejsce pojawiają się zdrowsze okazy.
  • Pogląd o mizernym asortymencie Sklepu Windows Phone wraz z upływem czasu staje się coraz bardziej fałszywym stereotypem.
  • Platforma zdominowana od strony sprzętowej przez Nokię znalazła się obecnie na rozdrożu. Kończy się proces przejmowania firmy przez Microsoft, który ma na swoim koncie niewypały związane z hardware (Kin, Surface RT).

Lumia 1320 odniosła korzyści z ostatnich aktualizacji: GDR3 ze strony Microsoftu i pakietu rozszerzeń Black ze strony Nokii. Teraz szerokość ekranu startowego mogą wypełniać nie dwa, a trzy standardowe kafelki (albo sześć małych). Pojawił się tryb samochodowy, możliwość wyłączenia rotacji ekranu, bogatsze opcje personalizacji dzwonków i ekranu blokady. Poprawiono obsługę multitaskingu. Niezmiennie atutem pozostaje pakiet Office, zintegrowany z systemem dysk w “chmurze” One Drive (dawniej Sky Drive) i dodatkowe aplikacje Nokii – te wspomniane już wcześniej przy omawianiu aparatu, a także doskonałe mapy i nawigacja HERE, serwis strumieniujący muzykę Nokia MixRadio, czy też pośredniczący w ruchu sieciowym i pozwalający na zmniejszenie zużycia danych Xpress. Spodziewana już niedługo finalna wersja nowej odsłony systemu (8.1) powinna przynieść dalsze usprawnienia.

Pewna hermetyczność Windows Phone znajduje swoje odbicie w systemowych odtwarzaczach multimedialnych. Obsługiwane formaty ograniczają się do tych najbardziej popularnych bądź promowanych przez Microsoft. Nie posłuchamy OGG, AIFF, ani bezstratnego FLAC. Nie obejrzymy filmów zakodowanych przy użyciu Real Video i H.265, a także, co ciekawe, macierzystego formatu Microsoftu w starszych wersjach (WMV1 i WMV2). Windows Phone hołubi kontener MP4. Odtworzy bez problemu zawarty w nim strumień H.264. Identyczny strumień przechowywany w MKV lub M2TS zostanie odrzucony. Wszystkie powyższe ograniczenia nie dotyczą znanego również z Androida wszechstronnego odtwarzacza MoliPlayer. Jest on również pozbawiony dziwnej ułomności systemowego playera audio, w którym nie można przewinąć utworu za pomocą paska postępu.

Wydajność

Z żalem muszę skorygować swoją wcześniejszą opinię. Sklep Windows Phone cierpi jednak na niedostatki, a właściwie na jeden. Brakuje w nim asa benchmarków – Quadranta. Na pocieszenie możemy pobrać AnTuTu w ubogiej i kulejącej wersji beta.

Nokia_Lumia_1320_AnTuTu

Nie wiem czy w założeniu ogólny wynik miałby być porównywalny z rezultatami uzyskiwanymi przez wersję stworzoną dla systemu Android. Nawet jeśli tak jest, należy nań spojrzeć z przymrużeniem oka, biorąc choćby pod uwagę efekty pomiarów prędkości pamięci flash.

Dłużej zakorzeniony na platformie Windows Phone Basemark OS II potwierdza całkiem niezłą wydajność Lumii1320. Dla celów poglądowych dokleiłem statystyki wyników przesłanych do tej pory przez jej użytkowników. Za wyjątkiem testów pamięci ich rozrzut jest względnie niewielki, co uwiarygadnia miarodajność rezultatów.

Nokia_Lumia_1320_Basemark

Ogólny wynik jest o połowę gorszy od uzyskanego przez Lumię 1520. Ale słabszy phablet Nokii z kolei zdecydowanie góruje nad Lumią 625, wyposażoną w nieco tylko mniej wydajnego Snapdragona 400 8930, której średni rezultat w Basemark OS II to 357 punktów.

Abstrahując od sugestii syntetycznych benchmarków, nie sądzę by ktokolwiek subiektywnie mógł odnieść niekorzystne wrażenie obcując z Lumią 1320. Korzystanie z dołączonych aplikacji, przeglądanie stron WWW, czy poruszanie się po systemowym interfejsie odbywa się gładko i bezproblemowo. Jedynym trudnym wyzwaniem mogą okazać się wymagające gry, jednak wielu z nich po prostu nie uda się zainstalować ze względu na skromną ilość wbudowanej pamięci (maksymalnie ok. 5 GB dostępnych dla użytkownika). Sytuacja może ulec zmianie po aktualizacji systemu do wersji 8.1, która ma umożliwić przenoszenie aplikacji na kartę SD.

Podsumowanie

Oto porozrzucane wcześniej w tekście i zebrane razem najważniejsze elementy specyfikacji Lumii 1320:

Nokia_Lumia_1320_parametry

Wbrew zapiekłym wrogom Androida pozwolę sobie wyrazić pogląd, że zbliżona konfiguracja sprzętowa jest wystarczająca do zapewnienia płynnych pląsów zielonego robota. Pierwszy z brzegu przykład – LG L9 II. Tym bardziej z nawiązką wystarcza do sprawnego napędzania smartfona pracującego pod kontrolą mniej wymagającego Windows Phone. Jeśli po przejęciu Nokii przez Microsoft nie nastąpi katastrofa, a inni producenci smartfonów aktywniej zaangażują się w ten segment rynku, należy przypuszczać że popularność kafelkowego systemu będzie rosła. Jego fanom mogę z czystym sumieniem polecić Lumię 1320, o ile nie przerażają ich jej dość monstrualne rozmiary. Cena smartfona na wolnym rynku sukcesywnie spada, czyniąc go coraz bardziej atrakcyjną propozycją.

Mocne strony flagowca HTC One M8

Wcześniejszy wpis

Mobilne okazje 1.05.2014

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony