1

Phablety potrafią budzić skrajne emocje. Jedni całkowicie negują ich użyteczność, inni uważają za idealne ucieleśnienie idei smartfona. Tych drugich chyba przybywa, sądząc po poszerzającej się ofercie telefonów z nadczynnością przysadki mózgowej. Dla nich Acer Liquid S1 mógłby być doskonałym wyborem, biorąc pod uwagę jego niezłą specyfikację i niewygórowaną cenę, gdyby nie kilka nieco irytujących mankamentów.

Pierwsze wrażenia

Telefon pakowany jest w dość nieszablonowe, wykonane z grubej tektury pudełko o kwadratowym kształcie, dodatkowo zabezpieczone nasuwaną ozdobną opaską z wyciętą gigantyczną literą “S”. Pierwsze (literalnie) wrażenie jest całkiem pozytywne. Po uchyleniu wieczka widzimy wyłącznie smartfon spoczywający w niesymetrycznie umieszczonym łożu z kartonu. Reszta wyposażenia znajduje się pod nim. Oprócz baterii, słuchawek, kabla USB, ładowarki i papierzysk znajdziemy jeszcze zapasową (alternatywną) tylną klapkę w kolorze białym. Podstawowe, czarne “plecki”, jak i ich zamiennik, są wykonane z w miarę sztywnego tworzywa sztucznego i posiadają drobnoziarnistą matową fakturę. Poprawia to nieco pewność chwytu oraz w pewnym stopniu maskuje odciski palców. W pewnym stopniu, ponieważ po dłuższym użytkowaniu pierwotnie jednolity mat (szczególnie w wersji czarnej) i tak zaczyna skrzyć się wieloma odcieniami świeżo uzyskanego połysku, o intensywności zależnej od ilości zaabsorbowanego potu. Uwrażliwionych na skrzypienie telefonu muszę od razu rozczarować. Ugniatając obudowę, nawet nieszczególnie nachalnie, można bez trudu zmusić ją do generowania trzasków.

Acer_Liquid_S1_box

Słuchawki to absolutne średniaki w tej kategorii akcesoriów: do prowadzenia rozmów nadają się jak najbardziej – są wystarczająco głośne, przy słuchaniu muzyki akceptowalne jedynie w skrajnej ostateczności. Mikrofon wbudowany w przycisk do odbierania połączeń radzi sobie dziarsko – moi rozmówcy nie zauważyli istotnych różnic w porównaniu z podstawowym przetwornikiem dźwięku. Również do działania głośniczka, ukrytego pod szczeliną w kształcie efektownego łuku, nie można mieć większych zastrzeżeń. Ze swej podstawowej funkcji Acer Liquid S1 wywiązuje się należycie.

Gniazdo słuchawek samotnie opanowało górny bok urządzenia. Na dolnym, oprócz niesymetrycznie umieszczonego gniazda microUSB, znajdziemy szczelinę ułatwiającą zdejmowanie tylnej klapki. Dłuższe krawędzie przyozdobiono wąskimi metalowymi wstawkami. Głowy nie dam, ale wygląda to po prostu na aluminium, a nie na jego zmyślną imitację, wbrew upodobaniom wielu innych producentów. Dla równowagi konstruktorzy Acera postanowili umieścić wystające z listew fizyczne przyciski dokładnie odwrotnie niż czyni to większość konkurentów (regulacja głośności po prawej), wyposażając je przy okazji w zbyt wiele swobody – po krótkim treningu każdy użytkownik będzie w stanie bez trudu telefonem zagrzechotać. Nie mogę także w pełni pochwalić dotykowych przycisków pod ekranem. Dbałość o wyeliminowanie przypadkowych muśnięć poszła chyba za daleko – często do wywołania reakcji systemu konieczne jest solidne dociśnięcie. Centralnie w górnej części tyłu obudowy znalazło się duże oko obiektywu aparatu, a po jego prawej stronie – dioda doświetlająca. Dzięki lekko zaokrąglonym kształtom “plecków”, znajdująca się w ich dolnej części siatka drobnych otworków maskujących głośnik multimedialny nie jest zakrywana po odłożeniu telefonu na stół i w konsekwencji tłumienie dźwięku jest minimalne. Nad otworkami widnieje logo DTS. Gdybym odbierał telefon do testów nieco później – 1 kwietnia – obecność tego niepotrzebnie pyszniącego się znaczka miałaby przynajmniej jakieś uzasadnienie. Ale o tym szerzej w dalszej części artykułu.

Acer_Liquid_S1_details

Acer Liquid S1 jest stosunkowo ciężki – waży 195 gramów. Pobudzenie takiej masy do drgań wymaga zwiększonego wysiłku. Niestety, silniczek wywołujący wibracje przeszczepiono chyba w pośpiechu z jakiegoś lżejszego modelu, bowiem czasami łatwiej jest go usłyszeć niż poczuć. Ekran o przekątnej 5,7 cala nieuchronnie skłania do porównań z jednym ze sztandarowych phabletów – Samsungiem Galaxy Note 3, wyposażonym w wyświetlacz o identycznej wielkości. Note 3 waży zauważalnie mniej – 168 gramów. Posiada także istotnie mniejsze gabaryty: 151,2 x 71,2 x 8,3 mm wobec 163 x 83 x 9,6 mm Acera.

Acer_Liquid_S1_por_GXN3

Jak na ironię w mniejszej obudowie Note 3 udało się upakować pojemniejszą baterię – 3200 mAh. Ogniwo Liquida S1 jest w stanie zgromadzić tylko 3/4 tej energii – jego pojemność to 2400 mAh. Na szczęście, pomimo tego że Acer posiada bardziej żarłoczny w porównaniu z AMOLED-em Samsunga wyświetlacz LCD i zmuszony jest obsługiwać dwie karty SIM, osiąga przyzwoite czasy działania na jednym ładowaniu. Szkoda jedynie, że trwa ono chyba odrobinę za długo – ok. 2,5 godziny. Poniżej przedstawiam dwa przykładowe cykle rozładowania ogniwa. Pierwszy odpowiada stosunkowo intensywnemu użytkowaniu telefonu. Warto przy tym zauważyć, że bateria wytrzymała prawie 5 godzin świecenia dużego ekranu LCD (z regulowaną automatycznie jasnością). W drugim przypadku smartfon często leżał odłogiem. Przeżył bez dokarmiania ponad 3 dni (a zostało mu jeszcze 26% energii), ale dwie karty SIM wyssały sporo soków i wyświetlaczowi wystarczyły dwie godziny do uzupełnienia dzieła zniszczenia.

Acer_Liquid_S1_bateria

Moduły komunikacyjne

Sieci komórkowe

Skoro już zdradziłem przed chwilą że Liquid S1 posiada dwa gniazda SIM, skupię się na początek na tej interesującej właściwości, niezbyt częstej zarówno wśród ogółu smartfonów jak i ich przerośniętego odłamu. Urządzenie Acera pracuje w trybie Dual SIM standby, co oznacza mniej więcej tyle, że w stanie czuwania obie karty pozostają zalogowane do sieci, natomiast w trakcie połączenia głosowego druga, nieużywana karta staje się nieaktywna. W konsekwencji osoba dzwoniąca na potencjalnie wolny numer natrafia na sytuację analogiczną do wyłączenia telefonu lub pozostawania poza zasięgiem sieci. Usypiając w trakcie konwersacji zbędną kartę, Liquid S1 nie jest w stanie odnotować próby połączenia i tym samym poinformować nas o zajściu takiego zdarzenia. Tę niedogodność mogą jedynie zrekompensować komunikaty przesyłane przez operatora po zakończeniu rozmowy lub poczta głosowa.

Najprawdopodobniej opisana powyżej niedoskonałość jest pochodną ograniczeń narzuconych przez modem zintegrowany w procesorze MT6589T firmy Mediatek. W pozostałych aspektach działanie modułu Dual SIM w telefonie Acera jest niemalże nienaganne, a z pewnością może być wzorem dla wielu smartfonów wyposażonych w pojedyncze gniazdo SIM. Na pochwałę zasługuje błyskawiczne logowanie się do sieci, co można zaobserwować zarówno w trakcie uruchamiania systemu jak i po ponownym aktywowaniu karty nieużywanej w trakcie prowadzonej rozmowy. Wiele urządzeń nie jest w stanie poprawnie sprostać wyzwaniu jakie rzuca operator PLAY i jego roaming wewnętrzny. Któryś z kolei heterogeniczny handover wytrąca je w końcu z równowagi, do której powracają dopiero po restarcie. Nie miałem zbyt wiele czasu ani okazji, by poddać Liquida dostatecznie długim i wymagającym próbom, ale z kilku wycieczek poza miasto wyszedł całkowicie obronną ręką w sytuacjach kiedy tracił na długo fioletowy zasięg.

Smartfon Acera przystosowany jest do obsługi kart typu microSIM. Umieszczenie ich w gniazdach wymaga wyjęcia baterii, ale trudno mi sobie wyobrazić konieczność ciągłego żonglowania SIM-ami w dubeltowym urządzeniu. Podobne ograniczenie dotyczy karty microSD.

Acer_Liquid_S1_slots

Konfiguracja SIM jest elastyczna. Można określić z góry domyślną kartę do nawiązywania połączeń lub dokonywać wyboru przed każdą rozmową. Za transfer danych mogą być odpowiedzialne obie karty (oczywiście w danej chwili zajmuje się tym tylko jedna z nich), przy czym system potrafi niezależnie zliczać zużycie danych i ustalać jego limity osobno dla każdej z nich. Menu konfiguracyjne zawiera bardzo dużo szczegółowych opcji i z konieczności jest bardzo rozbudowane, ale jego hierarchiczny układ jest dość przejrzysty i łatwy do opanowania w krótkim czasie. Na uwagę zasługują widżety pozwalające z poziomu pulpitu kontrolować zużycie danych. Pewne pojęcie o sposobie zaprojektowania menu powinny dać zamieszczone poniżej zrzuty ekranowe. Przy okazji można podziwiać obecne w wielu innych miejscach niedostatki w spolszczeniu interfejsu.

Warto dodać, że w systemie nie znajdziemy szybkiego przełącznika odpowiedzialnego globalnie za odcinanie transferu danych komórkowych. W zamian za to możemy modyfikować to ustawienie niezależnie dla każdej karty SIM, ale wiąże się to z nieco mozolnym przekopywaniem się przez złożone menu.

Pozostałe moduły łączności

W przygniatającej większości urządzeń mobilnych moduły WiFi działają bez zastrzeżeń i zaczynam zastanawiać się czy nie należałoby o nich wspominać jedynie w sytuacji kiedy trapią je jakieś dolegliwości. Tutaj dla porządku wspomnę, że podzespoły realizujące tę funkcję w telefonie Acera pracują bez zarzutu, szybko zestawiając stabilne połączenie z punktami dostępowymi zgodnymi z protokołami 802.11 b/g/n. Liquid S1 nie tracił z pola widzenia mojego zabawnego mini-ruterka z pojedynczą wbudowaną anteną nawet w najodleglejszych zakamarkach mieszkania. Czy można oczekiwać czegoś więcej?

Z kolei moduł Bluetooth 4.0 wpisuje się w zgoła odmienny, dość popularny trend, nakazujący stroić mu lekkie fochy. Czasy kiedy technologia zawdzięczająca swe miano królowi Haraldowi Sinozębemu dominowała w wymianie plików między urządzeniami mobilnymi mamy już za sobą, ale w pewnych sytuacjach bywa nadal dość przydatna w tej roli. Liquid S1 bez problemów udostępnia swoje zasoby i to z całkiem rześką prędkością (rześką w praktyce, nie w teorii) zbliżoną do 1 Mb/s. Gorzej jest już z odbieraniem danych, bowiem potrafi dość często popaść w trwałe odrętwienie w trakcie zasysania bajtów.

Nie mogę nic dobrego powiedzieć o module GPS. Po włączeniu na otwartej przestrzeni ustala pozycję niezwykle opornie – potrafi to trwać nawet kilka minut. Faktem jest że jak już chwyci to łatwo nie puszcza. W utrudnionych warunkach (wnętrze samochodu, opady atmosferyczne) niejednokrotnie całkowicie daje za wygraną. Najlepiej zobrazuje to filmik, na którym trzy telefony zmagają się z lekko wyśrubowanym wyzwaniem. Umieściłem je na balkonie, co nieco ogranicza liczbę możliwych do “ujrzenia” satelitów.

[embedvideo id=”zuF_9_mLzDc” website=”youtube”]

Trochę szkoda, bo nawigowanie przy użyciu telefonu z prawie sześciocalowym ekranem mogłoby być dużo bardziej komfortowe przy sprawnie działającym odbiorniku GPS.

Wyświetlacz

Acer Liquid S1 posiada matrycę LCD IPS o przekątnej 5,7 cala i rozdzielczości 720 x 1280 pikseli. Moje pragmatyczne, subiektywne podejście każe mi uznać tę rozdzielczość za całkowicie wystarczającą. Maksymalna jasność wyświetlacza jest na bardzo przyzwoitym poziomie, choć nie obraziłbym się gdyby była odrobinę większa, co poprawiłoby lekko kulejącą czytelność w pełnym świetle słonecznego dnia. Zakres działania czujnika oświetlenia wydaje się być przesadnie zawężony. O ile w jasnym otoczeniu podświetlenie pracuje z pełną mocą, o tyle w ciemności diodom LED spokojnie można by zdecydowanie przykręcić kurek. Ekran pozostaje dobrze widoczny pod dużymi kątami, ale płata przy tym kolorystyczne figle. W jasnych partiach obrazu niebieskie subpiksele tracą część zdolności do świecenia na boki. Przykład takiej dość radykalnej zmiany barw ilustrują zdjęcia poniżej.

Acer_Liquid_S1_screen

Narzekałem wcześniej na nieco zbyt niską czułość przycisków systemowych, nie mogę natomiast nic zarzucić ekranowemu czujnikowi dotyku – jest doskonale skalibrowany i wystarczająco precyzyjny. Wyświetlacz chroni tafla szkła. Trudno powiedzieć do jakiego stopnia odpornego na zarysowania, ale podejrzewam że jeśli najtwardszymi obiektami z jakimi wejdzie kontakt będą paznokcie użytkownika, spokojnie można porzucić myśl o stosowaniu folii ochronnych.

Komponenty audio

Digital Theatre System to system kodowania wielokanałowego dźwięku przestrzennego o wysokiej jakości, spotykany dość często w filmach publikowanych na nośnikach optycznych. Co ma z nim wspólnego głośniczek multimedialny opatrzony logo DTS? Raczej niewiele, a właściwie to nic. Trudno oczekiwać że pojedyncze źródło dźwięku wygeneruje przestrzenny obraz akustyczny. Trudno spodziewać się wysokiej jakości po miniaturowym przetworniku, niewiele różniącym się od swoich skrzeczących odpowiedników spotykanych w innych smartfonach. Jest stosunkowo głośny i na tym kończą się jego zalety. Może więc DTS w Acerze uszlachetnia sygnał audio podawany na wyjście mini-jack? Z pewnością dość radykalnie modyfikuje, ale niewiele ma to wspólnego z uszlachetnianiem. W menu systemowym znajdziemy kilka opcji pozwalających włączać i konfigurować parametry procesora DTS.

Acer_Liquid_S1_DTS0

Pokusiłem się o zdjęcie charakterystyk częstotliwościowych dla trzech ustawień: przy wyłączonym DTS, przy włączonym – z minimalnymi poziomami uwypuklenia wysokich tonów i “naturalnych niskich tonów” oraz przy poziomach maksymalnych. Wyniki przedstawiam na poniższym wykresie.

Acer_Liquid_S1_DTS1

Bez DTS-u charakterystyka jest w zasadzie płaska, z niewielkim uwypukleniem pasma w zakresie 250-600 Hz. Być może jest to ukłon w stronę pokładowego rzęzidełka, dla którego są to swoiste “basy”, bowiem niższych częstotliwości nie jest w stanie efektywnie reprodukować. Zakładam przy tym oczywiście, że tor korekcji jest wspólny dla głośniczka i wyjścia słuchawkowego. Minimalne nastawy DTS-u wyraźnie uwypuklają górny zakres słyszalnego spektrum i nieco dyskretniej – “naturalne niskie tony”, za które twórcy systemu zdają się uważać pasmo 150-250 Hz. DTS pracujący pełną parą przede wszystkim faworyzuje basy, dokładając jeszcze zakres zaczynający się od 80 Hz, dodaje nieco więcej “góry” i kastruje “średnicę”. Wykresy są znormalizowane do poziomu 0 dB i nie oddają w pełni “atrakcji” jakich realnie dostarcza procesor. Po jego włączeniu poziom sygnału wyraźnie rośnie. Wykorzystano tu prostą psychologiczną sztuczkę – “głośniej” oznacza “lepiej”. Uwzględniając rzeczywiste poziomy, wykresy należałoby przedstawić mniej więcej tak:

Acer_Liquid_S1_DTS2

Decyzja o nadrukowaniu logo DTS na smartfonie nieodparcie kojarzy się z jednym z podstawowych kanonów marketingu: “nieważne ile coś jest realnie warte, ważne jak pomaga sprzedać produkt”.

Wbudowany mikrofon rejestruje dźwięk przyzwoicie – z szerokim pasmem, aczkolwiek ze słyszalnymi dość wyraźnie formantami. Nie pogarsza to jednak w żadnym stopniu czytelności mowy.

Na pokładzie Liquida S1 znalazło się miejsce dla radia FM, wciąż cieszącego się uznaniem sporej grupy użytkowników smartfonów. Jak zwykle, do korzystania z niego niezbędne jest wpięcie słuchawek. Radio obsługuje prosta, mało efektowna, ale skutecznie działająca aplikacja, umożliwiająca m. in. rejestrowanie audycji w formacie OGG Vorbis (stereo 123 kb/s, 32 kHz).

Acer_Liquid_S1_radio

Przetworniki obrazu

Główny aparat w telefonie Acera jest zdecydowanie jego mocną stroną. Przetwornik 8 Mpx BSI (BackSide Illumination, Back-illuminated sensor), precyzyjny obiektyw o aperturze 2,0 i niepozorna, ale efektywna dioda doświetlająca stanowią solidną bazę sprzętową, pozwalającą na rejestrowanie obrazów i filmów o wysokiej jakości. Lekko rozczarowuje niedopieszczony sterownik dokonujący wstępnej obróbki danych z matrycy, a interesująca w założeniu aplikacja aparatu grzeszy niestabilnością. Przedni aparat (2 Mpx) również nie ma się czego wstydzić, ale zdecydowanie pozostaje w cieniu swojego większego kompana.

W trakcie testów Liquid S1 niejednokrotnie stawał w szranki z Samsungiem Galaxy S3, wyposażonym w aparat o identycznej rozdzielczości. Poniżej prezentuję efekty rywalizacji przeprowadzonej w jasny słoneczny dzień.

Acer_Liquid_S1_aparat

Ekspozycja praktycznie identyczna, odwzorowanie barw na korzyść Acera (Samsung lekko zzieleniał z zazdrości), nieco gorzej natomiast prezentuje się zdolność do oddawania szczegółów w mało kontrastowych partiach obrazu. Sądząc po obszarach o radykalnych różnicach tonalnych, nie jest to winą optyki ani przetwornika, a raczej sterownika kamery, który stara się zbyt ochoczo odszumić fotografię. Aby upewnić się że to nie aplikacja aparatu w Acerze “upiększa” kadry, rozmywając fakturę dachówek i maskując źdźbła trawy, zainstalowałem na chwilę w obu telefonach aplikację zewnętrzną – Camera Zoom FX. Efekt porównań był identyczny. W menu aplikacji Acera znajdziemy suwaki regulujące parametry zdjęcia: jasność, kontrast, nasycenie, odcień, a także ostrość. Niestety, nie modyfikują one trybu pracy sterownika, a jedynie dodatkowo obrabiają uzyskane ujęcie. W szczególności zwiększanie ostrości opiera się na znanym algorytmie wykrywania krawędzi, a efekty są czysto psychologiczne – szczegółów od tego nie przybywa.

Acer_Liquid_S1_aparat_sharpness

Pomimo dość jasnego obiektywu, Acer nie za bardzo zachwyca w słabych warunkach oświetleniowych. Z góry przepraszam za niedopatrzenie – z trzech wykonanych ujęć wszystkie okazały się poruszone, czego nie skontrolowałem na bieżąco.

Acer_Liquid_S1_aparat_noc

Pomijając nieostrość wywołaną poruszeniem, widać że Acer ma kłopoty z utrzymaniem równowagi tonalnej – ewidentnie niedomaga niebieski składnik koloru. Nieco większa ekspozycja lepiej wydobywa niuanse w ciemnych partiach obrazu, całość okupiona jest jednak dużo wyraźniejszymi szumami, których w tym wypadku sterownik z jakichś powodów nie zdecydował się odfiltrować.

Firmowa aplikacja aparatu dostarcza wiele ciekawych trybów pracy, m. in. panoramę, HDR wraz z pokrewnym “zdjęciem zakresu EV” (3 ujęcia z różną ekspozycją), widok wielu ujęć, czy też nagrywanie prezentacji, które pojawiło się po aktualizacji oprogramowania. Niestety, w praktyce nie zawsze dostarczają satysfakcjonujących efektów.

W ogólnym planie zdjęcia HDR prezentują się poprawnie, abstrahując od charakterystycznego dla tego trybu spłaszczenia kontrastów i cukierkowej nienaturalności. Okazuje się jednak, że algorytm składający trzy ujęcia w jedno potrafi miejscami gubić w mniejszym lub większym stopniu szczegóły.

Acer_Liquid_S1_aparat_HDR

Mechanizm tworzenia panoramy nie opiera się, jak w większości znanych rozwiązań, na analizie obrazu rejestrowanego przez obracany aparat, a na wskazaniach akcelerometru. Kolejna część składowa panoramy nie zostanie zapisana, dopóki czujnik ruchu nie uzna zmienionej orientacji za właściwą. Niestety, jego odczyty są mało precyzyjne, co wprowadza nieciągłości i “duchy” w wynikowym obrazie. Aby unaocznić do jakiego stopnia można ogłupić akcelerometr w Acerze, złośliwie wykonywałem smartfonem wymyślne piruety. Rezultat można podziwiać poniżej.

Acer_Liquid_S1_aparat_panorama

Tryb widoku wielu ujęć nawiązuje trochę do koncepcji znanej ze Street View w Mapach Google. Jego istotę najlepiej chyba odda prezentowany poniżej nie najlepszej jakości filmik. Tryb pozostaje raczej w sferze ciekawostek, bowiem pliki w swoistym formacie niełatwo będzie otworzyć na innym urządzeniu niż Acer Liquid S1.

[embedvideo id=”bCpzWbr8nBo” website=”youtube”]

W trybie nagrywania prezentacji, po wykonaniu serii zdjęć przenosimy się do aplikacji Acer SnapNote, która skleja je w jeden duży plik JPG, wstawia w kolejne strony pliku PDF, lub tworzy prezentację PPT. W praktyce częściej to nie działa niż działa. Ogólnie rzecz biorąc, niestabilne działanie aplikacji aparatu i Galerii to spora bolączka phabletu Acera. Jego przyszły użytkownik powinien z góry przygotować się na częste obcowanie z prezentowanymi poniżej komunikatami i konieczność powtarzania wielu czynności do skutku.

Acer_Liquid_S1_aparat_errors

Miłym zaskoczeniem okazała się dioda doświetlająca. Pomimo niewielkich rozmiarów, ilość emitowanego przez nią światła jest wystarczająca by zapewnić przyzwoitą ekspozycję z dystansu nawet kilku metrów. Oczywiście nie spodziewajmy się cudów – tak wykonane zdjęcia będą obarczone sporą ilością szumów. Diody można również używać do ciągłego oświetlania planu filmowego i również w tej roli sprawdza się nadspodziewanie dobrze. Co ciekawe i niezbyt powszechnie spotykane, można ją włączać i wyłączać w dowolnym momencie w trakcie rejestrowania materiału.

Projektanci Acera zdecydowali się na zapisywanie strumieni wideo i audio w kontenerze 3GP. Pociąga to za sobą pewne ograniczenia, m. in. niemożność użycia nowszych kodeków wideo o dużej efektywności, jak choćby H.264. W zamian użyto MPEG-4 Visual i H.263. Ich mniejszą zdolność kompresji zrekompensowano zwiększeniem przepływności strumieni. Wadą takiego rozwiązania są większe objętości plików, zaletą – mniejsze obciążenie procesora. Oba przetworniki obrazu mają do dyspozycji identyczny zestaw formatów w jakich rejestrowane są filmy. W menu konfiguracyjnym opisane są mało adekwatnymi określeniami:

Acer_Liquid_S1_aparat_resolutions

Rozszyfruję te enigmatyczne nazwy:

  • Dobra – 1920 x 1088, 30 kl/s, MPEG-4, 15~25 Mb/s; 2 kanały AAC-LC, 48 kHz, 160 kb/s
  • Wysoka – 1280 x 720, 30 kl/s, MPEG-4, 6~10 Mb/s; 2 kanały AAC-LC, 48 kHz, 160 kb/s
  • Średnia – 640 x 480, 30 kl/s, MPEG-4, 3~5 Mb/s; 2 kanały AAC-LC, 48 kHz, 160 kb/s
  • Niska – 176 x 144, 20 kl/s, H.263, 70~100 kb/s; 1 kanał AMR, 8 kHz, 12,8 kb/s

Ostatni format ewidentnie dedykowany jest miłośnikom MMS-ów. Dzięki skandalicznie niskiej rozdzielczości, wspartej morderczą kompresją, w wiadomości multimedialnej można upchać kilkunastosekundowy filmik. W bardziej precyzyjnych trybach jakość nagrań stoi na bardzo wysokim poziomie. W strumieniach wideo charakteryzujących się wysoką przepływnością trudno dostrzec jakiekolwiek artefakty. Autofokus reaguje nieco powściągliwie, ale też dzięki temu nie wykazuje tendencji do szarpaniny wywołanej pojawianiem się na chwilę obiektów w różnych planach. W podobnie gładki sposób odbywa się korekta ekspozycji. Materiały rejestrowane przednią kamerą są wyraźnie bardziej zaszumione, ale ich szczegółowości nie można nic zarzucić, nawet w rozdzielczości Full HD, dla której 2-megapikselowy przetwornik jest teoretycznie odrobinę za mały. Dźwięk ma pewne cechy przestrzenne, ale lokalizacja źródeł jest rozmyta. Prawdopodobnie jest to wynikiem użycia niesymetrycznego tandemu mikrofonów – głównego i odszumiającego rozmowy.

Oprogramowanie

W smartfonie Acera zastosowano niezbyt już świeżą wersję Androida – 4.2.2, wzbogaconą o mało inwazyjną nakładkę, modyfikującą interfejs tylko w pewnych aspektach. W trakcie testów pojawiła się aktualizacja oprogramowania (OTA), która sprawiła mi sporo kłopotów. Wielokrotne pobieranie pliku o wadze prawie 250 MB niezmiennie kończyło się zamieraniem paska postępu, a to przy kilku procentach, a to przy kilkunastu, a to prawie w połowie. Zwykle po kilku minutach dawałem za wygraną, anulując cały proces. Niewykluczone że było to błędne podejście. Za którymś z kolei razem pozostawiłem telefon własnemu losowi na dobrych kilkanaście minut po osiągnięciu przezeń stanu hibernacji na poziomie 47%. Okazało się że cichaczem samodzielnie dotarł do mety. Aktualizacja nie przyniosła radykalnych zmian – wersja systemu pozostała niezmieniona, pojawiła się wspomniana wcześniej aplikacja Acer SnapNote i związany z nią nowy tryb pracy aparatu oraz odświeżone warianty kilku preinstalowanych aplikacji. Niestety, stabilność Aparatu i Galerii nie uległa poprawie.

Przedstawię wybiórczo kilka dość ciekawych modyfikacji interfejsu użytkownika.

Dłuższe przytrzymanie przycisku obsługującego wielozadaniowość wywołuje specjalne menu z wydzielonymi dwoma obszarami. W górnym możemy zdefiniować osiem skrótów do często używanych aplikacji/ustawień. W dolnym widnieją ikony czterech aplikacji możliwych do uruchamiania w oknach. Da się je uruchomić wszystkie naraz, ale nie ma to większego praktycznego sensu, bowiem stosunkowo duże i nieskalowalne okna (lekko przeźroczyste) z konieczności wzajemnie się zasłaniają. Do tego wszystkiego można jeszcze dołożyć piąty element – tzw. pływające okno rozmowy.

Acer_Liquid_S1_UI1

Miło skonstatować, że kolejny producent stara się wdrożyć okienkową wielozadaniowość do rosnących nieustannie smartfonów, ale próba Acera, podobnie jak wiele innych analogicznych podejść, wydaje się nieco nieporadna i niezbyt praktyczna.

Pulpit może składać się aż z 9 ekranów. Do edycji jego układu przechodzimy błyskawicznie po “uszczypnięciu” ekranu domowego. Liczba aplikacji zadokowanych obok szuflady nie jest ograniczona do czterech. Pojedyncze ikony można zastąpić folderami, podobnymi do tych tworzonych na pulpicie. Zyskujemy szybki dostęp do bardzo wielu aplikacji, ale kosztem dodatkowego kliknięcia.

Acer_Liquid_S1_UI2

Jednym ze zmienionych składników interfejsu użytkownika jest dobrze prezentująca się klawiatura, wzbogacona o autokorektę, autouzupełnianie, pisanie przeciągnięciami (Swype) i rozpoznawanie pisma odręcznego. Jej domyślny wygląd można zmodyfikować za pomocą jednej z dziesięciu różnorodnych skórek.

Acer_Liquid_S1_klawiatura

Drobnym, ale oryginalnym uzupełnieniem systemu jest możliwość zaprogramowania automatycznego włączania i wyłączania telefonu o określonych godzinach, z uwzględnieniem poszczególnych dni tygodnia.

Acer_Liquid_S1_auto_on_off

Usługa Automatyczny Profil potrafi zmieniać zdefiniowane uprzednio zestawy wybranych elementów konfiguracji w zależności od lokalizacji. W każdym z dziewięciu zestawów można określić głośność powiadomień, jasność ekranu i zdecydować o włączeniu bądź wyłączeniu poszczególnych modułów łączności.

Jeszcze inną ciekawostką jest opcja przeznaczona dla osób zagubionych w gąszczu klasycznego rozbudowanego pulpitu Androida, pozwalająca zastąpić go prostym pojedynczym ekranem startowym, nawiązującym do stylu Windows Phone. Przygotowano kilka różnych układów “kafelków”, dostosowanych do różnych preferencji i nawyków.

Acer_Liquid_S1_simple_profiles

Wśród dołączonych do systemu aplikacji nie ma na szczęście ewidentnego crapware’u. Acer Print, Acer Cloud, Kopia Zapasowa, Łatwy Hotspot, Manager Plików, Movie Studio, Polaris Office, Rejestrator Dźwięku mogą niejednokrotnie okazać się przydatne. Część z nich powiązana jest z usługami Acera i wymaga stworzenia profilu Acer ID.

Do odtwarzania plików multimedialnych przygotowano minimalistyczny zestaw aplikacji. Filmami zajmuje się player wbudowany w Galerię, a dźwiękami  – Muzyka Play. Nietrudno się domyślić, że przy takim uzbrojeniu Liquid S1 wywiesza dość często białą flagę w kontakcie z mniej popularnymi formatami plików. Dość niestandardowo wyglądają wyniki pojedynku z plikami wideo. Bez problemów udało się odtworzyć zawartość WMV, i to zarówno w wersji Full HD z zaawansowanym kodekiem VC-1, jak i o mniejszej rozdzielczości, opierającą się o starsze kodeki (WMV1, WMV2). Paradoksalnie, właśnie z tymi drugimi najczęściej miewają kłopoty urządzenia z Androidem. Gładko zostały przełknięte materiały MPEG-4 Visual i H.264 (AVC), ale już najnowszy król kodeków – H.265 (HEVC) został odtrącony, podobnie jak RealVideo 4 (w kontenerze RMVB). Najzabawniejsze jest to, że stare i przechodzone kodeki DivX i Xvid, mające zresztą wiele cech wspólnych z MPEG-4 Visual, okazały się dla Acera zaporą nie do sforsowania. Pomógł dopiero MX Player, który jednak poprawnie pracował tylko przy użyciu dekodowania “programowego”, czyli wykorzystującego jedynie podstawowy zestaw instrukcji ARM. Fakt, że płynnie odtworzył w tym trybie film DivX Full HD, świadczy o niezłej wydajności zastosowanego w Liquidzie procesora. Drugim, jeszcze lepszym potwierdzeniem stało się gładkie przełknięcie klipu 4k z kodekiem H.263 (z H.264 poszło już gorzej). A skoro o wilku mowa…

Wydajność

Po przydługiej lekturze przydałaby się odrobina rozrywki. Trudno w tej materii o coś doskonalszego niż wyniki Quadranta. W kolejnej odsłonie wyszydzania tego przereklamowanego, jednakowoż powszechnie uwielbianego benchmarka, dodatkowo posłużę się przechowywanymi w jego bazie osiągami Samsunga Galaxy S3 i pierwszego Nexusa 7 (z Tegrą 3). Zignoruję tym razem prawie wszystkie wyniki cząstkowe, za wyjątkiem tych które dotyczą samego CPU. Wszystkie trzy urządzenia posiadają bowiem dość podobne jednostki centralne, a zupełnie odmienne procesory graficzne: Liquid S1 – Mediatek MT 6589T (4 x 1,5 GHz Cortex-A7 ), Galaxy S3 – Exynos 4412 (4 x 1,4 GHz Cortex-A9), Nexus 7 – Tegra 3 (4 x 1,2 GHz Cortex-A9).

Acer_Liquid_S1_Quadrant

Exynos i Tegra toczą zaciekły, wyrównany pojedynek, ostatecznie o włos wygrywa układ Nvidii. Nic dziwnego zresztą, skoro posiada identyczną architekturę rdzeni, a taktowany jest wolniej 😉 Teoretyczna wydajność stałoprzecinkowa rdzeni A7 i A9 to odpowiednio 1,9 i 2,5 MIPS (milionów operacji na sekundę) przy taktowaniu 1 MHz. Mnożąc ją przez częstotliwość zegara i liczbę rdzeni otrzymujemy spodziewaną ostateczną wydajność procesorów: Mediatek – 11400 MIPS, Exynos – 14000 MIPS. Układ Samsunga powinien więc być grubo ponad 20% szybszy i Quadrant  potwierdza to w praktyce – procesor Mediateka jest grubo ponad 20% szybszy.

Nieco inaczej rywalizację smartfonów Acera i Samsunga widzi AnTuTu.

Acer_Liquid_S1_AnTuTu

Tajwański phablet w wielu aspektach osiąga wyniki zbliżone do Galaxy S3. Nie stawia go to w czołówce wyścigu o tytuł najszybszego smartfona, ale też nie jest powodem do zażenowania – koreański flagowiec-staruszek ma wciąż całkiem niezłą krzepę.

Wieloplatformowy Basemark OS II, który potrafi dość kapryśnie dobierać sobie partnerów, tym razem zgodził się na współpracę.

Acer_Liquid_S1_Basemark

Wyniki potwierdzają podobną wydajność obu urządzeń, przy czym rezultaty Acera mogą być zaniżone w części dotyczącej grafiki, jako że procedury odpowiedzialne za testy 2D ładowały się podejrzanie długo i objawiały na ekranie w sposób odmienny niż dla większości smartfonów.

Kondycji wbudowanej pamięci flash możemy przyjrzeć się bliżej dzięki testom przeprowadzonym przez AndroBench.

Acer_Liquid_S1_Androbench

Acer imponuje prędkościami odczytu, zarówno w trybie sekwencyjnym jak i losowym. Gwarantuje to m. in. szybkie uruchamianie dużych objętościowo aplikacji. Zapis jest dużo wolniejszy, szczególnie słaby przy próbkach losowych, co może objawiać się np. spowolnieniem instalowania i aktualizowania aplikacji. Odbija się to także na prędkości operacji na bazach danych – uzyskane wyniki nie należą do najgorszych, ale też nie zachwycają.

Na zakończenie przedstawiam nieco zaskakujący wynik uzyskany w NenaMark2. Spodziewałbym się, że Power VR SGX 544 bez trudu dotrze do magicznej, nieprzekraczalnej bariery tego lekko zabytkowego benchmarku, znajdującej się w okolicach około 60 kl/s. A tymczasem…

Acer_Liquid_S1_Nena2

Podsumowanie

Najistotniejsze elementy specyfikacji Acera Liquid S1 prezentują się następująco:

Acer_LiquidS1_parametry

Przyznam szczerze, że gdybym rozważał zakup phabletu, poważnie zastanowiłbym się nad zaoszczędzeniem na przykład 800 zł i porzuceniem Galaxy Note 3 na rzecz produktu Acera. Przebolałbym jakoś brak rysika S-Pen, żyletowatego AMOLED-a i modułu NFC. Zniósłbym dzielnie nieco większe gabaryty i masę. Przymknąłbym oko na pewne niedostatki wykonania. Największe ryzyko takiej decyzji wiązałoby się z niepewnością dotyczącą dalszych losów oprogramowania. Mniejszą wagę przywiązywałbym akurat do aktualizacji wersji systemu, choć Android 4.3 ze swoim TRIM-em reanimującym pamięć masową byłby mile widziany. W obecnej sytuacji o wiele pilniejszym zadaniem wydaje się być usunięcie sporej ilości irytujących błędów w kodzie, nie wyłączając usprawnienia odbiornika GPS, o ile jego niedomagania nie mają podłoża sprzętowego. Pomijając te wątpliwości, Acer Liquid S1 ma jeszcze jeden atut – świetnie działającą obsługę dwóch kart SIM.

11 bits studio zapowiada Anomaly Defenders

Wcześniejszy wpis

Śmietnisko crowdfundingu – HangaCośTam

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony