2

W ciągu ostatnich trzech, czterech lat, rynek technologii mobilnych, mówiąc kolokwialnie – eksplodował. Średnio raz na pół roku pojawiały się takie nowości, że część użytkowników podejrzliwie szturchała je długim kijem, wielu odrzucało przeszczep całkowicie a reszta z wrażenia traciła dolną część twarzy. Zatem cud, miód i prosperita. Jak więc wyjaśnię tytuł felietonu? Bardzo prosto. Zapraszam do dalszej części.

WebCup-1.0

Trudno tak naprawdę ocenić, w którym momencie rozpoczęła się technologiczna rewolucja związana z wszechstronnymi smartfonami, tabletami i innymi urządzeniami z rodzaju bardzo osobistego, kieszonkowego PC. Jedni przypisują ją iPad’om i nieodżałowanemu Steve’owi Jobs’owi, inni mamroczą coś o tablecie Microsoftu a nawet jeszcze wcześniejszych palmtopach. W mojej prywatnej opinii – mylą się wszyscy. Prawdziwa ekspansja tabletów zaczęła się wraz z Samsungiem Galaxy Tab GT-P1000, który pojawił się w trzecim kwartale 2010 roku. Mimo nieco archaicznej już specyfikacji, urządzenie nadal zachowuje pełną funkcjonalność i warto powiedzieć głośno – ciągle jest świetnym wyborem w porównaniu do bublowatych “no-name’ów” i problematycznych “chinoli z Biedry”. Moduł GSM, GPS, płynność działania, naprawdę niezła bateria i matryca. To od niego się zaczęło. Przynajmniej w naszym pięknym kraju, gdzie ceny iPad’ów były kosmiczne (i nadal w sumie są) a innych możliwości nie było za wiele (to na szczęście już przeszłość).

chomik,-gra,-smieszne-138176

Do tej pory pamiętam reklamy, z których większość moich znajomych szydziła, część nie rozumiała na co patrzy a ja wiedziałem, że to jest właśnie to. Ten moment, w którym technologia mobilna z prawdziwego zdarzenia zawita pod strzechy przeciętnego obywatela. Jeszcze może nie od razu, nie tak natychmiast ale to był początek. Po pojawieniu się Galaxy Taba w sprzedaży, zainteresowanie okazało się ogromne i bardzo szybko producenci pomyśleli o własnych propozycjach a Android wylądował w centrum uwagi. Kolejne trzy lata to był prawdziwy wysyp. Ceny leciały na łeb ze względu na coraz większą konkurencję i nasycenie rynku a urządzenia napychano coraz to nowszymi i mocniejszymi podzespołami. W ciągu niespełna trzech lat tablety uzyskały moce przerobowe komputera i zbliżyły się do jego funkcjonalności a wraz z pojawieniem się Windows 8 – otrzymały pełnię władz umysłowych i peryferyjnych. Gigantyczny postęp. Błyskawiczny rozwój. NFC, Glonass, Bluetooth 4.0, technologia Wifi a/b/g/n, DLNA, Beam, 4G, smartwach, Google Glass, aparaty o parametrach średniej jakości kompaktu, technologia Wacom, wodoodporność, szkło! “Amelinium”! Kosmos!

I zdechło.

W 2013.

doing-it-wrong-speakers-headphones

Ani na zeszłorocznych wiosennych targach MWC ani jesienią w Berlinie, nie pokazano nic, co by można nazwać zadziwiającym i niesamowitym. Gorzej. Przez cały rok nie pojawiło się nic, co określiłbym nawet kolejnym, znaczącym krokiem w technologicznej rewolucji. Producenci dokładali mocniejsze procesory, więcej RAM, więcej miejsca na dane, większe ekrany. Potem jeszcze większe ekrany. Przekraczające rozsądek rozdzielczości. Więcej rdzeni. Jeszcze trochę RAM-u. Dużo baterii (bo trzeba to bydlę uciągnąć). Itd., itp. Nie ważne czy z sensem i zamysłem, byle więcej. Wyścig na nowe technologie zamienił się w wyścig na cyferki. Mimo ciągłych “nowości” i “flagowców” zero innowacji. Przez cały rok miałem nieprzyjemne uczucie, że zamiast wypuścić coś naprawdę ciekawego, coś co znowu zrobi wrażenie, producenci zajęli się rozbudową paśnika i zwiększaniem masy. Szybko doprowadzili tym sposobem do wyposażania sprzętu w moce przerobowe, z których system nie korzysta a w niektórych przypadkach, zaczynają one przeszkadzać. Wywołują bowiem przegrzewanie, brak stabilności i konflikty. Zupełnie jak w  kawale o Stirlitzu i biednych dzieciach, które to dzielny agent karmił ukradkiem. Dzieci od ukradka puchły i umierały. Właśnie tą agonię i opuchliznę obserwujemy.

funny-technology-funny-future

Mówi się, że w tej branży, gdy coś stoi to tak naprawdę się cofa. Producenci wyraźnie starają się przekonać cały świat, że mkną naprzód z całkiem przyzwoitą szybkością ale czy można starego PC-ta, po dołożeniu mu kolejnych 8 GB RAM-u (których nie potrzebuje tak naprawdę) nazwać nowym? Albo po wymianie obudowy na inną? Czy może dorzucenie dysku czyni z niego nowatorskie rozwiązanie? W mojej opinii – nie. Zatem cały 2013 można uznać za zmarnowany czas i przestój. Nie ratuje go nawet pojawienie się pomysłów z zakrzywionym ekranem. Po pierwsze, nie jest to pomysł ani technologia nowa a po drugie zastosowanie jej li tylko po to, żeby zrobić wklęsły ale nadal “sztywny” wyświetlacz jest stratą pieniędzy i mocy przerobowych. Dopóki nie stworzą autentycznie elastycznego, składanego niczym książka/portfel ekranu lub też elementu wykorzystującego np., powierzchnie domowych (lub samochodowych) krzywizn na utworzenie podręcznego, dotykowego panelu, implementacja w tak czerstwe pomysły jak wklęsły telefon nie ma najmniejszego sensu. Zatem i tu, tak naprawdę, widać zastój.

funny-glasses-technology-future

Nie pomagają nawet takie perełki jak porty podczerwieni (rzekłbym, że przedwojenna technologia), wymyślanie smartfonów modułowych (składak, który ani wygląda ani ma sens z wielu różnych powodów) czy wirtualna rzeczywistość w okularach (cały czas tylko poprawiają stary pomysł). Żeby było zabawniej, interes ze smartwach’ami również nie przeżył jakiegoś przesadnego renesansu i użytkownik nie umie się przekonać, co skądinąd rozumiem, do dublowania funkcjonalności w zegarku, gdy ma w kieszeni smartfon. Nie ma w tym nic nowego. Są tylko “wariacje na temat”. Dopicowane, podlakierowane i podkręcone sztucznie gabloty, które jeszcze w zeszłym roku stały na parkingu u Helmuta – teraz robią za nówki sztuki z salonu. To się panowie producenci zupełnie nie udało. Klient teraz jest wyedukowany, obeznany i chętnie zagląda pod maskę. Dlatego… 2013 rok ogłaszam oficjalnie Rokiem Technologicznie Przespanym.

technologia-jpg

I na koniec coś, co skutecznie powinno dobić ostatni gwóźdź do trumny.

Wywołany do tablicy na wstępie tego tekstu Galaxy Tab, był wyposażony w jednordzeniowy procesor o mocy 1GHz, 512 MB RAM, 16 GB pamięci wbudowanej i wszystkie niezbędne moduły. Łącznie z funkcją telefonu. Trzy lata później, możemy nadal kupić tablety o takiej specyfikacji  zaś wiele świeższych i nowszych tabletów wcale nie działa lepiej. Ba. Dostawałem do swych rąk takie, które działały gorzej i były słabiej wyposażone a dopiero co wchodziły do sprzedaży. Przez cały zeszły rok nie było ani jednego urządzenia, przy którym pomyślałbym choć przez chwilę “Muszę to mieć!” Żaden sprzęt nie zachęcił mnie swoją specyfikacją i możliwościami do wymiany tego, który już posiadam. A przecież ja uwielbiam nowe zabawki. Ciągle gonię za nowinkami. Zawsze szukam  “upgrade’u”.

2429

Jednak przy każdej “nowości”, która rzekomo zmieniała świat na lepszy a życie na piękniejsze, nieustannie towarzyszyło mi pytanie: Po co? Nie zrobię tym więcej niż posiadanym tabletem czy smartfonem. Niektóre “ficzery” są sympatycznym dodatkiem ale nie na tyle, by wymieniać cały osprzęt dla jednej funkcji. Nie było czym się zachwycić a same cyferki przestały na mnie robić wrażenie w momencie, gdy przez moje ręce przeszło kilka urządzeń, które ze względu na specyfikację powinny wystrzelić mnie na orbitę a w rzeczywistości z ledwością podrywałem, za przeproszeniem, zad z fotela. Dlatego wniosek jest jeden – postęp nie tylko wyhamował. W pewnym momencie się kompletnie zatrzymał, nadął i nic tylko czekać aż go rozsadzi.

Z resztą już rozsadza. Co i rusz czytamy przecież wstrząsające reportaże z wybuchających ładowarek. Wywiady o ognistych urokach samozapłonu baterii i co jakiś czas dramatyczny “live” roztopionego wejścia lightning. Nie wiem jak wy, ale ja twierdzę, że to wszystko wina zastoju. Oraz Tuska. Oczywiście.

Śmietnisko crowdfundingu – przypadek Jamesa Millera

Wcześniejszy wpis

Intel Extreme Masters Katowice 2014

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Cykle