Manta MID 707

Czy można tanim kosztem przerobić na sportowego bolida Fiata Pandę, wstawiając doń silnik z legendarnego Porsche Carrera RS? Pośredniej odpowiedzi na to pytanie spróbowali udzielić projektanci z firmy Manta, wyposażając budżetowy 7-calowy tablet w Exynosa 4412, czterocylindrowy procesor, którym Samsung zasilał w swoim czasie wiodące konstrukcje – Galaxy S3 i Galaxy Note 2.

Koreański potentat nie rozdaje swoich autorskich układów na prawo i lewo, ale od czasu do czasu nadwyżki produkcyjne trafiają pod strzechy konkurencji. Można je spotkać w smartfonach Meizu, Lenovo, ZTE, a nawet w hobbystycznej platformie komputerowej ODROID, rywalizującej z Raspberry Pi czy Arduino. Dalsza część artykułu powinna pomóc zorientować się czy tablet rodzimej Manty potrafi skutecznie wykorzystać atrybuty dwuletniego staruszka, który jednak nadal imponuje niezłą krzepą.

Pierwsze wrażenia

Tablet, wraz z kompletem wyposażenia, dociera do rąk odbiorcy w dostojnym, czarnym, połyskującym pudełku. Jego gabaryty są niewiele większe od samego urządzenia, co powinno zachęcać do późniejszego transportowania całego zestawu w fabrycznym opakowaniu.

Manta_MID707_box

Wśród dość standardowych akcesoriów: ładowarki, słuchawek, kabla USB i krótkiej przejściówki microUSB-host USB, znalazło się również miejsce na rzadziej spotykany, a niejednokrotnie bardzo przydatny dodatek – etui. Wykonano je z czarnego, skóropodobnego materiału, podszytego od wewnątrz miękką szarą włókniną i wyposażono w zapinany na rzep pasek, zabezpieczający tablet przed wysunięciem. Wystające nieco poza obrys urządzenia sztywne brzegi szczeliny powinny skutecznie chronić je przed uszkodzeniami.

Manta_MID707_etui

Tablet Manty wyróżnia się jeszcze innymi wartościami dodanymi. Oprócz bogatego zestawu atrakcji dołączonych do oprogramowania, co opiszę nieco dokładniej później, w pudełku znajdziemy dwie nalepki z logo producenta i trzy ulotki. Jedna z nich zachęca do korzystania z serwisu telewizyjnego IPLA, pozostałe dwie oferują wymierne korzyści w postaci kwoty 100 zł do wydania w internetowej księgarni Nexto oraz pięciu kodów pozwalających na bezpłatne skorzystanie z zasobów Strefy VOD.

Manta_MID707_papers

Tablet zaprojektowano do pracy w domyślnym układzie pionowym, na co wskazuje choćby umiejscowienie fizycznego przycisku HOME przy krótszym boku. Jest to standardowe rozwiązanie spotykane w małych, 7-calowych urządzeniach. Osobiście z zadowoleniem powitałbym możliwość wybudzania przy użyciu klawisza HOME, szczególnie że niewielki przycisk POWER, umieszczony w górnej części lewego boku jest dość słabo wyczuwalny. Podobną cechę mają umiejscowione tuż pod nim regulatory głośności. Wszystkie dostępne złącza wraz z otworem mikrofonu udało się zmieścić na dolnym boku. Elastyczna zaślepka gniazda kart microSD jest wykonana nieco niestarannie i ułożenie jej tak by nie nie wystawała ponad obrys obudowy wymaga pewnego zachodu. Tył i boki tabletu pokrywa element wykonany z dobrze spasowanego tworzywa sztucznego. Wykończenie na wysoki połysk, jak zwykle w takich przypadkach, oznacza łatwość w uwidacznianiu zarysowań i śladów palców. Wyświetlacz chroniony jest warstwą przeźroczystego plastiku, z dodatkowym fabrycznym zabezpieczeniem w postaci folii, która w moim egzemplarzu została naklejona dość niestarannie.

Manta_MID707_detale

Na wstępie czuję się w obowiązku sformułować pewne zastrzeżenie. W pojedynczych egzemplarzach masowo produkowanych urządzeń mają prawo pojawić się drobne usterki i niedomagania. Jednakże w oddanym mi do testów tablecie ilość odchyleń od normy była tak znaczna, że albo trzeba to uznać za wyjątkowy pech, albo założyć iż miałem do czynienia z nie do końca dopracowanym prototypem lub jednostką odrzuconą na etapie kontroli jakości.

Już na wstępie odnotowałem fakt, który wzbudził moje lekkie zdziwienie. Urządzenie miało kompletnie rozładowaną baterię. Taki stan nie wpływa korzystnie na trwałość i wydajność ogniw litowo-jonowych, dlatego telefony i tablety opuszczają zwykle linie produkcyjne z akumulatorami naładowanymi do poziomu 70-80%, optymalnego z punktu widzenia długotrwałego przechowywania. Nawet uwzględniając samoczynne częściowe rozładowanie, wywołane ponadprzeciętnie długim okresem magazynowania, powinienem otrzymać sprzęt nadający się do natychmiastowego uruchomienia.

Trudno dociec czy całkowite rozładowanie trwale uszkodziło baterię, czy też układ kontroli jej stanu (sprzętowy lub programowy) jest niedoskonały, dość że ogniwo w czasie trwania testów zachowywało się niezwykle chimerycznie.

Manta_MID707_bateria

Fragmenty wykresów odpowiadające procesowi ładowania są absurdalnie nieliniowe, a zaznaczam że ograniczałem w takich momentach swoją aktywność jedynie do krótkotrwałych kontroli stanu baterii. Po odłączeniu ładowarki odczyty gwałtownie spadają w trakcie używania tabletu, po czym ponownie rosną w czasie kiedy pozostaje on w spoczynku. Odzwierciedlają to powabne „ząbki” na wykresach. W długich okresach uśpienia również można zauważyć niepokojące fluktuacje, z naprzemiennymi odcinkami opadających i rosnących wskazań. Ostatni wykres pokazuje historię niezbyt intensywnych działań doprowadzających ogniwo do orientacyjnego poziomu 30%. W praktyce oznacza to zbliżanie się do kresu możliwości źródła energii, ponieważ uruchomienie jakiegokolwiek umiarkowanie prądożernego zadania skutkuje rychłym pojawieniem się ostrzeżenia o wyczerpaniu zasobów baterii. Odpowiadający wykresowi czas włączenia ekranu nie pozostawia wątpliwości, że mobilność Manty MID 707 jest mocno ograniczona.

Akumulator o stosunkowo skromnej pojemności 3000 mAh udaje się naładować w czasie nieprzekraczającym 2,5 godziny. Drobnym, użytecznym dodatkiem jest dioda, świecąca w trakcie ładowania na niebiesko i zmieniająca kolor na zielony po ukończeniu karmienia.

Wyświetlacz

Rozdzielczość 1280 x 800 przy ekranie o rozmiarze 7 cali subiektywnie wydaje mi się całkowicie wystarczająca. Szerokość ramek otaczających wyświetlacz dobrano optymalnie – nie powiększają drastycznie wymiarów urządzenia, zapobiegając równocześnie przypadkowym interakcjom dłoni z czujnikiem dotyku. W efekcie gabaryty tabletu są bardzo zbliżone do Nexusa 7. Matrycy IPS nic nie można zarzucić, jeśli chodzi o jasność i kąty widzenia. Poważnym mankamentem jest natomiast odwzorowanie kolorów. Biel w wykonaniu Manty nie zasługuje na swoje miano – stopień odchylenia w kierunku żółci zdecydowanie przekracza granice przyzwoitości. Niedowład niebieskich subpikseli wychodzi również na jaw przy porównywaniu identycznych zdjęć prezentowanych na wyświetlaczach innych urządzeń – różnice są znaczące i nieporównywalnie większe niż np. niuanse związane z korygowaniem temperatury barwowej dowolnego monitora.

Do czułości pięciopunktowego panelu dotykowego nie mam żadnych zastrzeżeń, natomiast odniosłem wrażenie że nie zaszkodziłaby mu nieco większa precyzja.

Przetworniki obrazu

Manta MID 707  jest kolejnym dowodem na to, że producenci budżetowych tabletów umieszczają w nich kamery jedynie pro forma, zaniedbując całkowicie zapewnienie parametrów jakościowych na choćby minimalnym akceptowalnym poziomie. Na wstępie pragnę ostrzec ewentualnych przyszłych posiadaczy MID 707, że szybka pod którą kryje się tylny aparat o nominalnej rozdzielczości 2 Mpx, jest zabezpieczona słabo widoczną, dobrze dopasowaną przeźroczystą folią ochronną. Paradoksalnie, jej usunięcie poprawia jakość uzyskiwanych zdjęć w minimalnym stopniu.

Porażony wstępnymi wrażeniami wydobyłem z czeluści szuflady sześcioletniego staruszka, telefon LG KT 520, który w momencie rynkowego debiutu można było nabyć w cenach zbliżonych do bohatera niniejszego testu, a który wyposażony jest w przetwornik 3 Mpx. Poniżej przedstawiam efekt porównania osiągów obu urządzeń uzupełniony udziałem trzeciego zawodnika, LG L9, którego swoją drogą nie mógłbym polecić z czystym sumieniem miłośnikom mobilnej fotografii. Zdjęcia z L9 zostały uchwycone w rozdzielczości 3 Mpx z nieco większego dystansu, a następnie przycięte, by skompensować przewagę wynikającą z braku trybu 2 Mpx.

Manta_MID707_aparat2

Widok ogólny ujawnia zawężoną skalę tonalną Manty (biel-czerń), co pośrednio odbija się również na odwzorowaniu kolorów. Po kliknięciu na obrazek możemy obejrzeć jego fragmenty odpowiadające szczegółom w skali 1:1. Zdolność ich oddawania jest w wypadku MID 707 żenująco niska, co próbuje nieudolnie zamaskować nachalnie użyty algorytm uwydatniania krawędzi, nieobcy zresztą sterownikom w L9, ale zastosowany z dużo większym umiarem. Jasne dzienne oświetlenie nie zdołało stłumić dużych szumów przetwornika Manty, wzbijających się na jeszcze wyższe poziomy w gorszych warunkach. Niech jeszcze jedno porównanie posłuży za przykład jak wiele dzieli testowany tablet od przeciętnych smartfonów.

Manta_MID707_aparat

Nawet na ogólnych kadrach pomniejszonych do rozmiarów 400 x 300 (co odpowiada rozdzielczości 0,12 Mpx) da się zauważyć przewagę Samsunga Galaxy Core w odwzorowaniu szczegółów.

Dioda doświetlająca jest w Mancie prawie czysto „papierowym” atutem, bowiem jej zauważalne wsparcie praktycznie kończy się przy odległościach większych od 30 cm.

Przy tak miernej jakości przetwornika nie spodziewajmy się że zadowolą nas rejestrowane przez tablet filmy (VGA). Na nie najlepiej prezentujące się kadry nakłada się jeszcze fakt rejestrowania ich z niską, i do tego zmienną prędkością, mieszczącą się w granicach 12-15 kl/s. Skutkiem jest nie do końca płynny ruch oraz istotne problemy przy ewentualnym montażu. Całość wieńczy dźwięk próbkowany z częstotliwością 8 kHz (dlaczego?!), co odpowiada ograniczeniu pasma akustycznego do ok. 3,5 kHz.

Jakość przedniej kamerki VGA dyskwalifikuje ją jako źródło zdjęć, natomiast przy korzystaniu z komunikatorów wideo niezbędne staje się zadbanie o dobre oświetlenie twarzy.

Komponenty audio

Dołączone słuchawki douszne są dokładnie takie jak tego można oczekiwać po względnie niedrogim sprzęcie – stosunkowo ciche, z niewyrównaną charakterystyką przenoszenia, mocno upośledzoną w zakresie dolnego pasma akustycznego i nieznacznie w jego górnym skraju. Mogą pomóc w odizolowaniu się od środowiska przy słuchaniu audiobooków lub oglądaniu filmów, przy konsumowaniu muzyki zdecydowanie warto zastąpić je solidniejszymi przetwornikami. Głośnik multimedialny brzmi zaskakująco czytelnie i stosunkowo głośno w trakcie reprodukowania nieskomplikowanych zjawisk akustycznych (powiadomienia, dźwięki w prostych grach), jednak gęste muzyczne faktury w połączeniu z naturalną nieobecnością basów zamieniają się w wysoce nieselektywną magmę. Po położeniu tabletu na równej powierzchni wylot głośnika zostaje niemal idealnie zakryty, co pociąga za sobą oczywiste skutki. Zmierzone zniekształcenia liniowe i nieliniowe na wyjściu mini-jack pozostają na poziomach zdecydowanie niższych od umownych progów granicy percepcji.

Moduły komunikacyjne

Decyzja o umieszczeniu wszystkich złączy na krótszym boku urządzenia najprawdopodobniej pociągnęła za sobą konieczność zintegrowania funkcji klienta i hosta w jednym złączu USB. Nie jest to jakiś istotny mankament, ale pewne specyficzne konfiguracje, np. zarządzanie z poziomu PC zawartością pamięci tabletu i jednoczesna wymiana danych za pośrednictwem zewnętrznego modemu, są z góry wykluczone. Port USB w trybie OTG bez problemu rozpoznał wszystkie pendrive’y jakie miałem pod ręką, nie sprawdziłem natomiast czy jego wydajność prądowa byłaby wystarczająca do zasilenia przenośnego dysku twardego. Ufam, że Manta MID 707 jest w stanie poprawnie obsłużyć szeroką gamę popularnych modemów USB. Jednak dość egzotyczny model Huawei E353s-2, którego jestem posiadaczem, rozłożył już na łopatki niejeden tablet i nie inaczej było w wypadku Manty, która zareagowała następującym komunikatem:

Manta_MID707_modem_error

Brak kompatybilnego modemu może poważnie skomplikować używanie tabletu w charakterze samochodowej nawigacji, pracującej w trybie on-line. Należałoby w takiej sytuacji ratować się smartfonem pracującym jako hot-spot Wi-Fi. Jednak w trakcie dłuższej podróży wypadałoby zasilać oba urządzenia, a gniazdo zapalniczki najczęściej jest jedno. Rozwiązaniem może być nawigacja off-line. Na pudełku w którym odebrałem sprzęt znalazła się informacja: „W telefonie gratis MapaMap. Perfekcyjna nawigacja 'od drzwi do drzwi’ ze wszystkimi niezbędnymi informacjami”. Niestety, w moim egzemplarzu „telefonu” nie trafiłem nawet na najmniejszy ślad tej wyśmienitej aplikacji. W gruncie rzeczy nie miało to żadnego znaczenia, ponieważ przedmiot niniejszego testu posiadał uszkodzony odbiornik GPS lub też był go pozbawiony w ogóle.

Moduł WiFi 802.11 b/g/n łączy się piekielnie szybko z punktami dostępowymi, jednak jego czułość jest już mniej imponująca – w najsłabiej użyźnianych przez ruter zakątkach mojego mieszkania Manta ciągnęła na oparach zasięgu, wyraźnie ograniczając przy tym prędkość transferu, podczas gdy większość innych urządzeń w identycznych warunkach radziła sobie całkiem znośnie.

Moduł Bluetooth 4.0 nie rzuca na kolana swoimi osiągami, ale zapewnia stabilny transfer na poziomie 500 kb/s.

Oprogramowanie

Manta MID 707 pracuje pod kontrolą Androida 4.2.2 w czystej postaci, nieskażonej żadnymi „ulepszeniami”. Co dość ciekawe, zaraz po uruchomieniu tabletu natrafiamy na nieco archaiczną wersję Google Play, której „daty produkcji” nie udało mi się precyzyjnie ustalić. Łatwiej poszło z Usługami Google Play, których wersja 3.0.27 wskazywałaby na marzec 2013 roku. Względnie stare oprogramowanie nie musi być tożsame z wiekiem tabletu, będącego oficjalnie stosunkowo świeżym produktem, rodzi natomiast podejrzenie że dokonano nieco niechlujnej transplantacji z innego wcześniejszego modelu, o czym świadczy choćby obecność sterowników czujnika oświetlenia, w który MID 707 nie jest wyposażony. Tezę uprawdopodabnia dziwne lub niestabilne zachowanie wielu aplikacji, a być może również śpiączka odbiornika GPS, będąca wynikiem obsługiwania go przez niewłaściwy sterownik.

Z modułu pamięci flash o rozmiarze 8 GB do dyspozycji użytkownika pozostaje niecały 1 GB na aplikacje oraz prawie 5,5 GB na pozostałe dane

W fabrycznym zestawie aplikacji nie znajdziemy Map Google. W zamyśle miały zapewne zostać zastąpione MapąMap, która jednak ostatecznie nie odnalazła drogi do urządzenia. Brak jakichkolwiek map nie był przeszkodą w osiągnięciu celu przez pokaźną grupę aplikacji, jakimi Manta postanowiła obdarować użytkowników. Doskonale rozumiem że wśród nich może znaleźć się spora grupa, która nigdy nie otarła się o samodzielne personalizowanie zawartości tabletu czy smartfona, i hojne rozsypanie na pulpicie kolorowych cukierków jest jedyną metodą na wzbudzenie zainteresowania usługami podmiotów kooperujących z producentem. Taka polityka jednak niezmiennie budzi mój niesmak. Osoba która nigdy nie zainstalowała żadnej aplikacji tym bardziej nie wyłączy nieużywanego crapware’u. A że jego obecność nie jest problemem błahym niech świadczy pierwszy z brzegu przykład: z aplikacją Audioteka stowarzyszona jest rezydująca w pamięci RAM usługa o objętości ok. 20 MB, która z punktu widzenia użytkownika niezainteresowanego audiobookami bezproduktywnie zużywa zasoby urządzenia.

Wspomnianej Audiotece towarzyszą: Crazy Dwarf – przewodnik turystyczny po Europie, e-Kiosk – czytnik prasy on-line, eskaGO – internetowe radio, Foodpanda – aplikacja ułatwiająca zamawianie posiłków na wynos, ipla – internetowa telewizja, Legimi – serwis z e-bookami, Mantabox – klient do obsługi dysku w chmurze (5 GB), Muzyka – odtwarzacz audio, Nexto – czytnik i sklep z elektronicznymi książkami, Onet News – serwis informacyjny, PlaceKnow – kolejny przewodnik turystyczny, PLOTKI – wiadomo, Sound Recorder – prosty dyktafon, Sport.pl LIVE – sportowe relacje na żywo i wiadomości, Strefa VOD – serwis filmowy, Super Express – internetowe wydanie gazety, Super Memo – nauka języków, tuba.FM – kolejne radio internetowe, UTPlayer – odtwarzacz filmów, VOD Onet – kolejny serwis filmowy, Wiadomości i Pogoda – serwis informacyjny Google, Wiedza Bezużyteczna – aplikacja dostępowa do analogicznego portalu. Oprócz wymienionego powyżej bogactwa na pulpicie odnajdziemy kilkanaście hiperłączy do mniej lub bardziej użytecznych stron WWW. Nie muszę chyba dodawać, że spora część aplikacji stowarzyszona jest z płatnymi usługami.

Spartaczenie przeszczepu systemu, o które podejrzewam Mantę, najdobitniej objawiło się w usłudze Talk Back, udostępnianej powszechnie przez Google w postaci aplikacji, a w MID 707 zintegrowanej z systemem. Talk Back umożliwia korzystanie z urządzeń mobilnych osobom niewidomym i niedowidzącym, dzięki wspieraniu interakcji z ekranem dotykowym komunikatami głosowymi. Po włączeniu usługi Manta reaguje tak:

Manta_MID707_talk_back_error

Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie drobny szczegół. Aplikacja, aby nadążyć z odtwarzaniem komunikatów i zachować spójność z działaniami użytkownika, standardowo blokuje na chwilę ekran, czyniąc go przez krótki czas nieaktywnym. Talk Back w wydaniu Manty potrafi z powodzeniem wykonać wyłącznie jedną czynność przed przejściem do zwisu – wyłączyć permanentnie czujnik dotyku. Od tej chwili jedynymi środkami komunikacji z tabletem stają się przyciski fizyczne oraz otworek RESET. Jedynie w otworku pokładałem jakiekolwiek nadzieje. Niestety, po kilkukrotnym restarcie systemu dałem za wygraną – Talk Back uruchamiał się każdorazowo, kończąc następnie swój krótki żywot znienawidzonym komunikatem. Udało mi się w końcu wyjść z opresji, a przytaczam tę przydługą historyjkę ku przestrodze, choć żywię nadzieję że Manty MID 707 obecne na półach sklepów zostały w międzyczasie uwolnione od koszmarnej upierdliwości.

Odtwarzacz Muzyka, często towarzyszący niemodyfikowanym wersjom Androida, tradycyjnie wywiesza białą flagę przy próbie otwarcia zbyt wyrafinowanych plików audio. Lekarstwo jak zawsze to samo – Google Play.

Tajemniczy odtwarzacz wideo UTPlayer nie występuje w zasobach Google Play, trudno też wytropić jego rodowód w internecie. Wspominam o tym ze względu na to, że jego właśnie początkowo próbowałem obwiniać o błędy w odtwarzaniu niektórych plików filmowych. Pomijając nieobsługiwanie wielu formatów, potrafił błędnie interpretować względnie nieskomplikowaną zawartość DivX i Xvid lub bardziej zaawansowaną, pojawiającą się w plikach WMV z kodowaniem VC-1. Z kolei materiały spakowane z użyciem H264 cechował efekt stroboskopowy – pewne klatki były wyświetlane wielokrotnie, zastępując inne, całkowicie pomijane. Niestety, użycie alternatywnych odtwarzaczy nie poprawiło sytuacji, a będące poza zasięgiem UTPlayera formaty również nie ustrzegły się od błędów w trakcie odtwarzania. Wspólnym lekarstwem okazało się wyłączenie dekodowania wspomaganego sprzętowo, co jest dość dziwne, jako że Exynos 4412 jest wyposażony w standardowe rozszerzenia SIMD ARM-a (NEON). Czyżby kolejna fuszerka polegająca na zaimplementowaniu kodeków zgodnych z innym układem SoC? Trochę szkoda, bo dekodowanie programowe, ograniczone do zwykłego zestawu instrukcji ARM, okazuje się zbyt dużym wyzwaniem dla procesora przy rozdzielczościach FullHD. Na marginesie dodam, że UTPlayer wprowadza stałe opóźnienie odtwarzanego dźwięku, które szacuję na ok. 300 ms.

Oprogramowanie systemowe w Mancie MID 707 zaskoczyło mnie jeszcze jednym figlem. Ni stąd ni zowąd pulpit przestał w pewnym momencie reagować na obracanie tabletu. Pozostawał zamrożony w orientacji poziomej lub pionowej aż do momentu uruchomienia, a następnie opuszczenia dowolnej aplikacji wymuszającej zmieniony układ ekranu, który naturalnie w dalszym ciągu ignorował zmiany wektora przyśpieszenia ziemskiego. Same aplikacje reagowały w tym czasie poprawnie na wskazania akcelerometru. Nie pomagały restarty ani wielokrotne blokowanie i odblokowywanie funkcji autoobracania. Problem samoistnie minął po kilkunastu godzinach, równie nieoczekiwanie jak się pojawił.

Wydajność

W cieniu moich dotychczasowych utyskiwań pozostawał do tej chwili największy atut Manty MID 707 – procesor Exynos 4412. Wyciągnijmy go w końcu na światło dzienne i zobaczmy jak radzi sobie w połączeniu z 1 GB RAM i niezbyt chyżą, jak się okazało, wbudowaną pamięcią flash. Tradycyjnie na początek mój „ulubieniec” – Quadrant.

Manta_MID707_Quadrant

Sumaryczny wynik okazuje się całkiem niezły i niewiele ustępuje prowadzącemu HTC One X z Tegrą 3. A składniki cząstkowe osiągnięcia? Przyjmijmy że rezultat dla CPU jest w miarę wiarygodny. Skąd jednak wziął się rakietowy RAM w budżetowym urządzeniu? Mizerne osiągi pamięci flash znajdują częściowe potwierdzenie w kolejnych benchmarkach, ale dlaczego testowany przeze mnie wcześniej Krüger&Matz KM 1060G, który również nie grzeszył szczególnie wydajnymi modułami NAND, osiągnął imponujące 6065 punktów, a Manta tylko 1619? A co można powiedzieć o wiarygodności wyników dla identycznego w obu tabletach procesora graficznego Mali-400? Manta: 362/2607, Krüger&Matz: 1014/2318.

Oddajmy lepiej głos AnTuTu.

Manta_MID707_AnTuTu

Trzeba szczerze przyznać, że to bardzo dobry wynik jak na urządzenie które można obecnie nabyć za kwotę niewiele przekraczającą 400 zł. Blednie on jednak nieco w zestawieniu z Samsungiem Galaxy S3, w którym Exynos 4412 dodatkowo pracował przy niższym taktowaniu (1,4 zamiast 1,6 GHz). Nie od rzeczy będzie z kolei przypomnieć, że Samsung został przyłapany w swoim czasie na aplikowaniu w swoich telefonach procedur poprawiających wyniki w popularnych benchmarkach.

Manta_MID707_AnTuTu_comp

Przyjrzyjmy się bliżej wydajności pamięci flash zdiagnozowanej przez AndroBench.

Manta_MID707_Androbench

O ile w wypadku tabletu Krüger&Matz uzyskałem co najmniej zastanawiające rezultaty, o tyle tutaj wyglądają one na rzetelne. Nie ma się co oszukiwać – dostępowi sekwencyjnemu daleko do rekordów, szczególnie kuleje zapis. Dostęp losowy wygląda dużo lepiej, a na wyróżnienie zasługuje zapis, niezbyt często osiągający podobne poziomy w niedrogich urządzeniach. Operacje na bazach danych można ocenić jako przeciętne.

Procesor Mali-400 nie miał najmniejszych problemów z uzyskaniem imponującego wyniku w nieco archaicznym i powoli nieprzystającym już do wymagań współczesnych gier benchmarku NenaMark2.

Manta_MID707_Nena2

Na zakończenie testów syntetycznych dorzucę jeszcze fragment zrzutu ekranu z aplikacji Android System Info, który rzuca nieco światła na mizerny czas pracy Manty MiD 707 na baterii.

Manta_MID707_AndroidSI

Widać jak na dłoni, że z bogatego zestawu możliwych częstotliwości taktowania Exynosa 4412 wykorzystywane są jedynie cztery najbardziej energochłonne, przy czym przez większość czasu zegar ustawiony jest na 1,1 i 1,6 GHz. To kolejna poważna wpadka twórców oprogramowania.

Podsumowanie

Oto zbiorcze zestawienie najważniejszych elementów specyfikacji tabletu Manta MID 707:

Manta_MID707_specs

Z tabletu najbardziej powinni być zadowoleni miłośnicy mobilnych gier. Za stosunkowo niewielką kwotę mogą stać się posiadaczami wydajnej konsoli z dostępem do tysięcy różnorodnych tytułów. Powodów do narzekań nie będą również miały osoby koncentrujące się głównie na eksplorowaniu zasobów internetu. Płynne otwieranie, przewijanie i powiększanie stron WWW w dowolnej przeglądarce nie stanowi problemu dla procesora Samsunga sprzęgniętego z 1 GB pamięci RAM. Zawodu nie powinni doznać mobilni audiofile, pod warunkiem zaopatrzenia się w przyzwoite słuchawki. Wszystkie wymienione wyżej grupy użytkowników powinny jednak pamiętać o nieustannym trzymaniu w odwodzie ładowarki. Zdecydowanie odradzam zakup kinomaniakom i fotografom. Wstrzymam się z sugestiami skierowanymi pod adresem często podróżujących kierowców, ufając przy tym że wyszczególniony w pełnej nazwie tabletu odbiornik GPS zechciał odmówić posłuszeństwa jedynie w testowanym przeze mnie egzemplarzu. Wszystkim ewentualnym nabywcom produktu Manty szczerze życzę rychłej aktualizacji oprogramowania, naprawiającej sknocone fragmenty kodu.