Z pamiętnika mobilnego geeka: Motorola ROKR E1

Obecnie Apple ze swoim iPhonem dzieli i rządzi w segmencie muzycznych smartfonów. Czy to się komuś podoba czy nie – iPhone jest jednym z najpopularniejszych przenośnych odtwarzaczy muzycznych na świecie. Garściami czerpie z dorobku, który przez lata wypracował mu iPod. Jednak gigant z Cupertino na 2 lata przed prezentacją swojego dzwoniącego iPoda wdał się w romans z Motorolą. Jego dzieckiem była Motorola ROKR E1 – pierwszy telefon z dostępem do iTunes. Niestety nigdy nie odniósł spektakularnego sukcesu pomimo promocji ze strony obu firm.

iLw0ABa98V8M

Model E1 całkowicie bazował na wydanym rok wcześniej E398. Ten z kolei posiadał niepodważalny atut – wbudowany czytnik kart microSD. Możliwość rozszerzania pamięci przy pomocy tych miniaturowych kart oraz wbudowane głośniki stereo predestynowały urządzenie do bycia multimedialnym kombajnem (jak na owe czasy). Reszta podzespołów była raczej rozsądnym standardem w 2005 roku: wyświetlacz 176×220 pikseli oraz wbudowany aparat VGA z fleszem.

Tym co różniło wersję opracowaną we współpracy z Apple były: uaktualniony moduł Bluetooth (2.0), możliwość nagrywania sekwencji wideo za pomocą wbudowanego aparatu oraz oczywiście odtwarzacz iTunes. Z racji tego samego hardware’u miłośnicy flashowania mogli dokonać przeróbki E398 na E1.

rokre1-3

W takim razie czemu pierwszy model z serii ROKR nie podbił serc mobilnych melomanów? Prawdopodobnie zabiły go mało przemyślane działania samych autorów. Pomimo obsługi kart microSD o pojemności do 1GB programowo ograniczono maksymalną ilość przechowywanych utworów. Umożliwiono ściągnięcie jedynie 100 piosenek. Dodatkowo zrezygnowano z obsługi standardu USB Hi-Speed, więc wgrywanie tych 100 kawałków swoje trwało. Ostatnim gwoździem do trumny E1 okazała się równoczesna premiera iPoda nano. Apple samo podstawiło sobie nogę, przy okazji kosząc partnera. Nowy maluch zwyciężył bratobójczy pojedynek, doprowadzając do furii ówczesnego CEO Motoroli. Ed Zander podczas wywiadu wybuchł: „Pie*rzyć nano. Niby co on robi? Kto słucha 1000 utworów jednocześnie?! Ludzie będą chcieli urządzeń bardziej uniwersalnych, wyposażonych w nowoczesną łączność.” Nie pomogło nawet zatrudnienie Madonny do reklamowania nowego telefonu. Firma Steve’a Jobsa została publicznie oskarżona o umyślne sabotowanie wspólnego projektu, a jej jedynym komentarzem było nazwanie całego przedsięwzięcia „eksperymentem”. Jak można się domyślić dalsza współpraca pomiędzy Cupertino i Chicago nie była mozliwa.

[embedvideo id=”0WXhGYcwcWU” website=”youtube”]

Każdy poszedł swoją drogą – pojawiło się kilka urządzeń spod znaku ROKR, a 2 lata później powstał iPhone. Rynek zdominowało nadgryzione jabłko…

More Stories
Fitbit Versa Lite Edition – recenzja