Akcesoria samochodowe firmy Art

Nie tak dawno wychwalałem zalety sprzętu przenośnego odnośnie jazdy samochodem. Rozmowy telefoniczne, nawigacja (smartfony), odtwarzanie multimediów ku uciesze pasażerów (tablety). Jednak każde z takich urządzeń ma dwie podstawowe wady. Ograniczona bateria i potrzeba umocowania (szczególnie tabletu) tak, by nie przeszkadzały w jeździe. Na takie problemy reaguje wielu producentów akcesoriow, w tym firma ART.

Do testów otrzymałem dwie rzeczy.

Uniwersalny uchwyt do tabletów AX – 01

Uniwersalny uchwyt do tabletów AX-01, który znalazłem w pierwszym pudełku, składa się z trzech części. Pierwsza to oczywiście przyssawka do szyb wraz z ruchomymi przegubami, dzięki którym mamy możliwość ustawić tablet w wybranej przez nas pozycji. Drugą stanowi uchwyt na zagłówek siedzenia a trzecia to oczywiście sam chwytak na tablet.

Uchwyt pasuje do tabletów od 7 do 10 cali. Kompatybilne urządzenia mogą mieć 10,5 do 20 cm wysokości oraz 1,5 d 2,2 cm grubości. Szerokość nie ma większego znaczenia bo po bokach nie ma żadnych ograniczników. iPada Mini udało mi się zamontować zarówno w pozycji poziomej jak i pionowej. W przypadku mocowania na zagłówek mamy do dyspozycji dwa chwytaki o rozstawie od 6 do 18 cm. Należy też pamiętać, że nie w każdym samochodzie zagłówki są mocowane z dostępem do stelażu regulacji wysokości i w niektórych modelach foteli nie będziemy mieli za co zaczepić konstrukcji (rzadka sytuacja ale się zdarza). Warto się upewnić przed zakupem czy uchwyt będzie pasował.

Cały komplet wykonany jest z plastiku, z dodatkiem elementów metalowych, na przykład przegub główny czy śruby oraz gumowanej przyssawki. Ta ostatnia została zabezpieczona folią i pokryta jest cienką warstewką lepkiej substancji, dzięki której przymocowanie całości do szyby w aucie to kwestia dwóch ruchów. W kwestii wykonania nie ma się nad czym rozwodzić. Plastiki są przyzwoite ale też dość szybko się rysują. Na szczęście na czarnych powierzchniach rysy te są właściwie niedostrzegalne. Całość jest lekka i nie wygląda na przesadnie trwałą jednak też nie na tyle delikatną, by się bać, że coś się urwie czy połamie.

Bardzo podoba mi się  przemyślana konstrukcja elementu, który trzyma nasz tablet. Widać, że producent pomyślał nie tylko o stabilności ale też drganiach, na które urządzenie będzie narażone. Wszystkie cztery chwytaki są gumowane a krzyżak wyłożony jest gąbczastą materią. To daje spore nadzieje, że nie zniszczymy i nie porysujemy sprzętu w czasie jazdy po pięknych i malowniczo górzystych polskich drogach.

I tu właśnie pojawia się kwestia stabilności. Mimo wertepów nie udało mi się co prawda spowodować, by przyssawka odpadła od szyby (trzyma bardzo dobrze) ale niestety zaciski na przegubach nie są już takie mocne i tablet miał czasem tendencję do drgań i pochylania się ekranem w dół (być może przy tabletach 7 calowych, które ważą mniej, nie będzie tego w ogóle). Próbowałem różnych nastawów i najlepiej było po prostu oprzeć dół o deskę rozdzielczą ale to z kolei wywoływało stukanie jednego elementu o drugi w czasie jazdy. Dopóki przewidywana trasa nie jest zbyt obfita w poważniejsze wyboje i dziury, wszystko funkcjonuje bardzo poprawnie ale do jazdy bardziej “terenowej” (czyli po dawno nie remontowanych ulicach w godzinach szczytu) uchwyt nadaje się średnio.

Niestety, ponieważ jest w większości plastikowy, dokręcanie z użyciem zbyt dużej siły może spowodować, że go zniszczymy.

Z kolei po montażu za zagłówkiem pałąk jest stabilny i możemy być spokojni o wygodę podziwiania treści multimedialnych.

Regulacji dokonujemy w trzech miejscach. Pierwszy przegub znajduje się zaraz za przyssawką i możemy dzięki niemu ustawić odchylenie w płaszczyźnie pionowej (lub poziomej, zależy jak przykleimy). Drugi, kulowy, pozwala nam ustawiać całość pod dowolnie wybranym kątem natomiast rozstaw uchwytu zmieniamy i blokujemy przy pomocy prostej dźwigni z tyłu.

Za niecałe 40 zł jest to zakup całkiem rozsądny i użyteczny. Co prawda ma drobne mankamenty ale myślę, że jako mocowanie zagłówkowe sprawdzi się najlepiej zatem szczególnie przydatny może się okazać dla posiadaczy tabletów 10” i potomstwa. W końcu nie ma nic lepszego niż święty spokój, prawda?

Drugim akcesorium był

Samochodowy MULTI zasilacz DC

W zielonym, mającym zapewne przypominać o ekologii pudełku, znajdziemy samo urządzenie, przewód zasilający pod wejście zapalniczki, przejściówkę, komplet ośmiu różnych końcówek i dokumentację.

Biorąc pod uwagę dostępny zakres wtyczek, zasilacz jest przystosowany do większości dostępnych na rynku laptopów/notebooków. Bez problemu podepniemy pod niego sprzęt Acera, Asusa, Samsunga czy DELL a pewnie i z innymi sobie poradzi.

W kwestii doładowania innych urządzeń przenośnych – tu mamy niestety to nieszczęście, że musimy posiadać kabel do konkretnego modelu i wozić go dodatkowo ze sobą. Nie jest to jakoś szczególnie uciążliwe i w wielu przypadkach wystarczy nam jedna wtyczka z microUSB na końcu oraz kabelek i wyjście przystosowane pod posiadany notebook.

Co warto podkreślić, zasilacz pozwala ładować dwa urządzenia jednocześnie, czyli na przykład nie będzie problemu by podpiąć pod niego przenośny komputer (dołączone okablowanie) i smartfon (na wyjście USB).

Niestety nieco irytujący jest fakt, że kostka zasilacza wisi gdzieś w połowie całej tej linii zasilającej co sprawia, że plącze się, przeszkadza i trzeba kombinować jak to wszystko ułożyć w ograniczonej przestrzeni auta.

Na całym zestawie mamy dwie diody, informujące nas o sytuacji “energetycznej”. Przy wejściu do zapalniczki i na samym zasilaczu. Jeśli się świecą (pierwsza na czerwono, druga na zielono) to znaczy, że wszystko jest w porządku i ładowanie przebiega prawidłowo.

Przyznam, że wszystko po prostu działało i nie miałem z podładowaniem urządzeń najmniejszych problemów. Zarówno netbook jak i tablet oraz smartfon podładowałem sobie w drodze a w przypadku używania nawigacji, zasilacz może się okazać nieodzownym elementem wyposażenia auta.

Ile kosztuje ta przyjemność? Około 80 zł. Nie jest to dużo jak na tyle możliwości i gdy potrzebujemy wielofunkcyjnej ładowarki samochodowej to wydatek z pewnością się opłaci.

More Stories
3DMark trafia na Androida