2

Choć tytuł może wydawać się dziwny, różnicę między znaczeniami obu słów miałem okazję osobiście zauważyć i jest ona znacząca. Bez przedłużania przejdę do wyjaśnienia.

Porównajmy dwa komputery, niech jednym z nich będzie stacjonarny o mocnych podzespołach, a drugi będzie zaliczał się do kategorii Ultrabook. Co mamy w pierwszym? Wydajna karta graficzna, mocny procesor, szybki RAM i pojemny dysk HDD, a wszystko to zamknięte w dużej obudowie, która umożliwia łatwą wymianę podzespołów w razie potrzeby. Jakie są cechy szczególne komputera? Jest wydajny, czyli uruchomimy na nim współczesne gry na wysokich ustawieniach grafiki, wyrenderujemy film i nie będzie to trwało jakoś szczególnie długo, podobnie z konwertowaniem plików i innymi czynnościami wymagającymi dużych zasobów systemowych.

Po omówieniu wydajności komputera stacjonarnego przyszła kolej na szybkość w ultrabooku. Jest to laptop, z tym, że twórcy podczas jego produkcji skupili się na kompromisie między szybkością a czasem pracy na baterii, wszystko to jeszcze trzeba zmieścić w niedużej obudowie i zagwarantować urządzeniu mały ciężar. W ultrabooku znajdziemy dosyć szybki procesor, zazwyczaj zintegrowaną kartę graficzną, bardzo szybki RAM i dysk SSD. Wersje procesorów w tego rodzaju komputerach są energooszczędne, z podobnego powodu montuje się w nich też dyski SSD. Na czym polega tu szybkość? Ultrabook natychmiast reaguje na wszelkie polecenia, błyskawicznie uruchamia te niewymagające programy, ekspresowo wczytuje strony internetowe, operacje na plikach i dokumentach wykonywane są od razu. Ultrabooki nie służą do odpalenia wymagających gier i aplikacji, konwertowanie multimediów nie będzie też dla nich lekką robotą. Cenione są jednak za wysoską responsywność, a zastosowanie podzespołów, które gwarantują szybkość, a nie wydajność powoduje, że czas pracy na baterii ultrabooka wynieść może nawet 10 godzin. Z tego powodu laptopy z tej kategorii szczególnie lubiane są przez osoby często podróżujące, albo chociaż pragnące zawsze mieć przy sobie swoje narzędzie pracy nawet, jeśli zabiera je regularnie tylko do pracy i domu.

Jak to się ma do smartfonów?

W urządzeniach kieszonkowych również możemy zauważyć podział na szybkość i wydajność. Na to pierwsze wpływa przede wszystkim pamięć RAM, szybkość pamięci Flash oraz system. Ten ostatni może mieć nawet kluczowe znaczenie, ponieważ czysty Android reaguje natychmiast na wszystkie polecenia dzięki swojej lekkości, a obciążony nakładkami producentów potrafi się przyciąć na flagowcach (na przykład NatureUX na Galaxy S4). Uważam, że jest pewna granica wydajności, która wystarczy, żeby telefon był uznany za szybki; powyżej tej granicy jego szybkość się nie zmienia, a rośnie już tylko wydajność. Tę granicę wyznacza Galaxy SIII, osiącający około 16-18 tysięcy punktów w benchmarku Antutu.

Ta granica dla zwykłych aplikacji się już nie podniesie, tylko gry będą wymagały stałego wzrostu wydajności, bo ich grafika wciąż się rozwija.

Zauważmy drogę każdego systemu operacyjnego: Pierwsze Windowsy przetarły szlak systemom desktopowym, stale rosły ich wymagania, aż meritum osiągnęła Vista, co spotkało się z oburzeniem całej społeczności Windowsiarzy. Windows 7 łatający błędy poprzednika, wcale nie wprowadził dużo nowości, a wymagań systemowych wcale nie zwiększył. Chcąc nie chcąc trzeba przyznać, że Vista była zdecydowanym krokiem w przód a Windows 7 bazuje na jej fundamentach. Tak samo z Windows 8, który jedynie wprowadził do okiennej rodziny systemów drugi interfejs, jego wymagania wcale nie wzrosły, a wręcz nieznacznie zmalały.

Android? Jego pierwsza wersja działała na HTC Dream, który miał 192 MB pamięci RAM i jednordzeniowy procesor 528 MHz. Każde kolejne wydanie robocikowego systemu zwiększało funkcje i wymagania sprzętowe, aż szczyt osiągnęła wersja 4.0, czyli Ice Cream Sandwich. Jelly Bean Wprowadziło project Butter, który zwiększał szybkość smartfona, a KitKat (4.4) zoptymalizował zużycie pamięci RAM i jeszcze bardziej przyspieszył smartfony i tablety. Śmiem twierdzić, że zarówno Android jak i Windows są w pełni rozwiniętymi systemami, a ich wymagania wcale nie wzrosną.

Po co ciągły wyścig na podzespoły?

Smartfony wspomnianą wydajność Galaxy SIII już dawno osiągnęły. Wciąż produkowane są słabsze modele, sprzedawane drożej od byłego Samsungowego flagowca tylko dlatego, że zostały później wydane.

Producenci tworzą wciąż coraz to wydajniejsze urządzenia, szybsze wersje procesorów, dodają pamięci RAM, zwiększają rozmiar i rozdzielczość ekranu. Jaki to ma cel? Oczywiście pieniądze. Zawsze znajdą się pewne grupy ludzi, którzy kupią flagowca pomimo jego wysokiej ceny, np. 2500 zł. Są to chociażby entuzjaści, którzy uwielbiają mieć wszystko to, co najlepsze, najszybsze i najnowsze. Gdy już nabędą swój wymarzony smartfon czy tablet i sprzedaż maleje, ceny również są obniżane, dzięki czemu coraz więcej osób może sobie na taki smartfon pozwolić, aż w końcu producent wyda nowego flagowca, a cena poprzedniego osiąga w końcu rozsądny poziom (SGSIII kosztuje obecnie około 1200 zł). Oprócz ceny liczy się też prestiż, ponieważ na pewno miła jest świadomość, że to właśnie moja firma produkuje najszybsze smartfony na świecie.

Na co nie ma sensu się ścigać?

Pewne cechy smartfonu, które tak usilnie producenci chcą usprawnić, okazują się wystarczająco dobre, lub niewspółmiernie dobre w stosunku do pozostałych elementów. Co na przykład?

  • Procesor i RAM

Snapdragon 800 zapewnia tyle mocy obliczeniowej, że każda obecna gra działa na nim idealnie. Oczywiście im większa wydajność to z założenia lepiej, a gry wciąż stają się coraz bardziej wymagające, więc zwrócę uwage na inny aspekt. iPhone 5S ma procesor 64 bitowy. Bity w procesorze podwaja się po to, żeby mógł on obsłużyć 4 GB i więcej pamięci RAM. iPhone ma 1 GB RAMu, oczywistym jest więc, że 64 bity na procesorze to jedynie chwyt marketingowy.

Androidowi bliżej do tej granicy, jednak wciąż przed nim długa droga, zanim tak ogromna ilość pamięci operacyjnej zostanie w pełni wykorzystana. Telefony sprzed dwóch lat mają 750 MB lub mniej. Jest to ilość, przy której użytkownik walczył o każdego MB. Współczesne flagowce mają 2 GB RAMu, co w zupełności wystarczy do jednoczesnego odpalenia kilku aplikacji, gry i wielu kart w przeglądarce, a żadna z tych aplikacji nie zostanie zabita przez system z powodu braku pamięci. Rekord stanowi Galaxy Note 3 posiadający 3 GB RAM, w którym taka ilość to aż nadto i na co dzień połowa tej pamięci nie jest wykorzystywana.

  • Ekran

Panująca moda na coraz większe ekrany – średnio rozumiem, ale szanuję ludzi z 6″ urządzeniami w kieszeniach. Mówią mi, że po przesiadce na większy ekran na mniejszy nie będę chciał nawet spojrzeć, wierzę im. Ale coś, czego zupełnie nie rozumiem, to pakowanie największej możliwej rozdzielczości do ekranu komórki. FullHD na HTC One daje zagęszczenie na poziomie 469 ppi. Ludzkie oko przestaje zauważać różnicę powyżej około 320 ppi. Wychodzi na to, że im większa rozdzielczość (a wkrótce będzie to 2K, czyli czterokrotność FullHD), tym większe zapotrzebowanie na zasoby smartfona w tym akumulator, a użytkownik i tak nie widzi różnicy. Wzrost wydajności doskonale widać na xperii Z1 Compact, która mając takie same podzespoły jak pełna Z1 i ekran o czterokrotnie mniejszej rozdzielczości bije wszelkie rekordy w benchmarkach bijąc w tym swojego większego brata na głowę.

Na czym producenci powinni się skupić?

  • Aktualizacje

Przykra wiadomość o braku aktualizacji czeka w końcu każdego posiadacza smartfona. Producenci najczęściej aktualizują jedynie modele ze średniej i wyższej półki, o tej najniższej zupełnie zapominając. Dobrze, gdy te flagowce dostaną dwie aktualizacje, bo producenci wcale nie gwarantują, że uaktualni nam smartfona chociaż raz. Wykręcają się najczęściej tym, że starszy smartfon jest zbyt słaby na nowsze oprogramowanie, jednak w praktyce okazuje się, że sprzedają słabsze urządzenia z nowym systemem. Przyczyna jest oczywista – producent liczy na to, że nowsze oprogramowanie będzie kolejnym argumentem przemawiającym za nowszym smartfonem.

  • Bateria

Jest to obecnie najbardziej zagadkowy aspekt smartfonów. Ciągle słyszy się o jakimś przełomie, superkondensatorach, dzięki którym naładujemy akumulator w 5 sekund, że wydajność jest lepsza, czyli ogólnie cud, miód i orzeszki. W praktyce jednak dobry smartfon trzeba codziennie ładować, a na proces ten poświęcamy więcej niż dwie godziny. Smartfony powinny wytrzymywać spokojnie dwa tygodnie na jednym ładowaniu, a do prądu podłączany powinien być na nie dłużej niż pół godziny. To byłoby idealne.

  • Jakość wykonania

Ciężko wskazać producenta, który w tym przoduje, ale według mnie najbliżej ideału jest Sony. Na jakość wykonania składa się wiele aspektów. Nie tylko trwałość użytych materiałów i ich idealne spasowanie, ale też spowodowanie, że dzięki nim urządzenie będzie cienkie, eleganckie i niezbyt ciężkie. Na tym polu szczególnie poprawić się musi Samsung, ponieważ jego plastikowe, tylko nieznacznie zmieniające swój wygląd, jajowate smartfony łatwo pękają, rysują się oraz palcują. Dodatek w postaci wodoodporności jest miły i w tym również przoduje Sony.

  • Pamięć wewnętrzna

Pojedynek “karta pamięci vs. pamięć wewnętrzna” trwa od bardzo dawna. Teoretycznie pamięci wcale nie musi nam zabraknąć, bo naprawdę wymagające osoby mogą kupić Samsung Galaxy S4 w wersji 64 GB pamięci i dokupić do tego kartę microSD o tej samej pojemności. Jeżeli jeszcze im mało, to przy pomocy USB OTG mogą podłączyć niezliczoną ilość pendrive’ów i dysków zewnętrznych. Największy problem jest moim zdaniem z ceną. Producenci lubią stosować taktykę wzrostu ceny o 100$ wraz z podwojeniem pamięci. W ten sposób kupując wersję 32 GB zapłacimy ponad 300 zł więcej niż wersję 16 GB. To zdecydowanie za dużo

 

Współcześnie producenci skupiają się przede wszystkim na maksymalizacji zysków. Marka i zaufanie klientów ma drugorzędne znaczenie, często wystarczy dobra reklama, a chętni sie znajdą. Samsung dominuje na rynku smartfonów, bo ma zaufanie ludzi – jest przecież producentem prawie wszystkich artykułów AGD i RTV, mało kto nie ma w domu czegoś od tego producenta. Jego sukces może jednak wkrótce się skończyć, ponieważ osoby znudzone takim samym wyglądem każdego smartfona zainteresują sie konkurencją. Żeby któryś z twórców urządzeń mobilnych gwałtownie wzrósł na rynku, musiałby przedstawić światu przełomowe rozwiązanie w rozsądnej cenie. Chciałbym, żeby był to ktoś, kto obecnie nic nie znaczy na rynku, a w końcu wdroży technologię pojemnych baterii i zmusi ogromnych producentów do szybkiego opracowania nowych akumulatorów dla swoich smartfonów.

iPhone 6 ładowany słońcem

Wcześniejszy wpis

Nokia Lumia 925

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Felietony