1

Na przestrzeni ostatnich lat znacząco wzrosło pojęcie prywatności w sieci. Społeczeństwo oskarża Google, Facebooka, Microsoft i innych internetowych gigantów oraz dostawców internetu, a przede wszystkim NSA (Agencja bezpieczeństwa narodowego w USA) o szpiegowanie i tworzenie szczegółowej bazy informacji o każdym z użytkowników, czym naruszają nasze poczucie prywatności. Internauci są zgodni co do tego, że prywatność powinna być większa, oburzają się na jakiekolwiek podejrzenia, że dowolny serwis internetowy analizuje co robią w internecie. A to, co o nas wie Google, może naprawdę przerażać.

Przed kilkoma laty sytuacja była inna. Każdy portal internetowy, czy forum, na którym można było się rejestrować, wymagał nicku. Ten krótki, wymyślony przez nas ciąg znaków reprezentował na danej stronie całą naszą osobę. To my decydowaliśmy jakie dane tam umieścimy, właściciel forum i inni użytkownicy wiedzieli o nas tyle ile informacji przekazaliśmy im w postach. Współcześnie trend się zmienił. Teraz zakładane konta w portalach społecznościowych zazwyczaj przedstawiają nas pełnym imieniem i nazwiskiem, dodatkowo identyfikują nas w innych serwisach, chociażby poprzez łączenie ich z kontem Facebooka czy Google+ w celu wygodniejszej rejestracji. Obecnie na rynku pojawiły się trzy dominujące korporacje, które tworzą bazy naszych informacji i przez cały czas je przechowują. Mowa o Google, Facebooku i Microsoft.

2014-01-31 19.18.54

Na co mamy wpływ, a na co nie?

W tym momencie musimy podzielić zbieranie informacji o nas w internecie na dwie kategorie. Pierwszą są serwisy społecznościowe, na które sami wrzucamy informacje i taki Facebook czy Twitter wie o nas tyle, ile postów, zdjęć wrzucimy na naszą lub cudzą tablicę, co udostępnimy, co lubimy. To zresztą widzą też inni użytkownicy, w dodatku portal udostępnia nam spore możliwości kontroli kto ma widzieć to, co wrzucamy na popularny FB. Problemem pozostają prywatne wiadomości, ponieważ powinny być widoczne tylko dla nas i dla naszych rozmówców, jednak administratorzy Facebooka mają do nich dostęp – portal wie o nas nie tylko to, co jest na naszej tablicy. Jeżeli pochwalimy się koleżance na czacie co jedliśmy na śniadanie, niebieski portal też to wie.

Druga kategoria to korporacje oferujące usługi. Ponieważ Microsoft jest mocno w tyle za Google, na tej największej wyszukiwarce się teraz skupimy. Firma z Mountain View udostępnia nam mnóstwo narzędzi, które mają nam pomóc w codziennym życiu przez to, że przekazujemy do nich swoje dane. Postaram się część z nich tu wymienić, choć na pewno nie uda mi się napisać ich wszystkich:

  • Wyszukiwarka – dokładnie wie, czego szukamy, czy mamy problem z butem (bo szukamy szewca), czy może rezerwujemy hotel, albo tworzymy referat o roślinkach, których nazwy wpisujemy w pasek wyszukiwania
  • Google Chrome – przekazuje szczegółowe informacje o tym, z jakich stron korzystamy, co mamy w zakładkach, przechowuje na serwerach nasze hasła i dane osobowe (autowypełnianie pół tekstowych)
  • Mapy – wie, jakich miejsc szukamy w internecie, gdzie jedziemy na wakacje, gdzie mieszkamy i pracujemy
  • YouTube – przekazujemy do Google informacje o naszych ulubionych filmach, które kanały subskrybujemy, nasz gust muzyczny, najciekawsze dla nas kategorie filmów
  • Picasa – nasze prywatne zdjęcia
  • Gmail – korporacja ma dostęp do naszej korespondencji
  • Drive – Google ma podgląd naszych dokumentów i innych ważnych plików
  • Kalendarz – informacje o naszych spotkaniach, sprawach do załatwieniach, wyjściach itd.
  • Cloud Print – wiadomo, co drukujesz
  • Google + i Hangouts – to samo co Facebook, czyli zebranie jak najwięcej danych o nas, które sami chcemy przekazać
  • Android – to też musi się tu znaleźć, ponieważ dzięki temu Google wie jakich aplikacji używamy, jaki mamy telefon i tablet, ma dostęp do naszych SMSów

Przechwytywanie

Jak widać jest tego sporo. Czy jest to krytyka Google? Nie. Ten gigant wyszukiwarkowy jest jedną z moich ulubionych firm, bardzo chętnie korzystam z większości jego usług, bo są one przemyślane, dobrze wykonane, funkcjonalne i łatwe w użyciu. Warto zauważyć, że zdecydowana większość tego, za co zabierze się Google, prędzej czy później odnosi ogromny sukces i dominuje na rynku w swojej kategorii (np. wyszukiwarka, przeglądarka, mail, mobilny system operacyjny).

Microsoft jest trochę w tyle, ale dzielnie stara się dorównać rywalowi. Też ma wyszukiwarkę (Bing), mobilny system (Windows Phone), chmurny dysk (SkyDrive), maila (Outlook) i internetowy komunikator, w tym wypadku Skype.

Po co im nasze dane?

Nasuwa się zasadnicze pytanie: skoro taki Facebook czy Google zbiera te informacje, robi to w jakimś konkretnym celu – jakim?

Głównie dostarcza nasze dane różnym usługom reklamowym lub sam ma te usługi. Na podstawie tego, co lajkujemy, na prawym pasku bocznym Facebook wyświetla odpowiednie reklamy. Osoby reklamujące się na tym portalu mogą wybrać konkretną grupę odbiorców, czyli ich wiek, płeć, oraz ich zainteresowania.

reklama

Google również ma swoją usługę reklamową o nazwie AdSense i z tego czerpie znakomitą większość dochodów. Ponieważ ma o nas bardzo szczegółowe informacje (nawet jeżeli nie mamy konta Google, wyszukiwarka identyfikuje nas po adresie IP), reklamy, na które możemy się natknąć prawie wszędzie, są dobrze dopasowane i nierzadko, ze względu na swoją niską moc irytowania, nie są domyślnie blokowane przez większość blokerów reklam.

adsense

Co jeszcze Google czy Facebook mogą nam zrobić? Jeżeli popełnimy przestępstwo, prokuratura może zwrócić się do nich z prośbą o udostępnienie jej informacji o nas. Proceder jest szczególnie popularny w Stanach zjednoczonych, jednak niezależnie od kraju trzeba przyznać, że druga sytuacja, w przeciwieństwie do pierwszej, nie zdarza się każdemu codziennie.

Dużo mówi się o tym, że NSA nas szpieguje, kontroluje nie tylko nasze poczynania w internecie, ale też połączenia telefoniczne, miejsca, w których przebywamy i to, jak zachowujemy się na żywo. Ponieważ NSA ma do dyspozycji nie tylko mnóstwo możliwości szpiegowania nas w internecie, ale też drony, satelity, superkomputery, kontakt z operatorami telefonii komórkowej oraz zatrudnia dużo mądrych osób, w szpiegowaniu nikt tej agencji nie dorówna. Jednak mimo ogromnej liczby osób pracujących w NSA, nie są w stanie przeczytać całego internetu. Zbierane dane są analizowane przez maszyny, a do agentów przesyłane są co najwyżej zdjęcia i fragmenty rozmów, które algorytmy zaklasyfikowały jako podejrzane, bo, przykładowo, zbyt często pojawia się w nich fraza “ubić czarnuchów” (nie mam nic do nich, to przykład). W końcu NSA służy do tego, żeby udaremniać ataki terrorystyczne i dbać o bezpieczeństwo kraju, co stara się robić.

Ponieważ Polska nie jest tak rozwinięta jak USA, możemy być przekonani, że nasz rząd musi się jeszcze mocno postarać, żeby w inwigilacji dorównać Stanom.

Czego tak naprawdę powinniśmy się bać?

Czy Google, Facebook, a może władze zagrażają naszemu bezpieczeństwu, przechowując nasze wrażliwe dane? Raczej nie. Jednakże, dane te mogą nam mocno zaszkodzić, jeśli trafią w niewłaściwe ręce. Co nam najbardziej grozi?

  • Wyciek danych

Kiedy PlayStation Network zostało zaatakowane, użytkownicy tej sieci byli mocno zaniepokojeni. Dane setek tysięcy użytkowników, takie jak nazwisko, wiek, czy numer karty kredytowej, w rękach hakerów mogą nam bardzo zaszkodzić. Osoba mająca takie informacje może bez problemu wyczyścić nam konto bankowe, czy też ukraść naszą tożsamość, żeby potem na przykład wziąć na nasze nazwisko wysokie kredyty.

  • Znajomi

Choć może być to teraz zaskoczeniem, znajomi wiedzący zbyt dużo też mogą nam zaszkodzić zwłaszcza, jak nas nie lubią. Taki uprzejmy kolega może donieść szefowi zdjęcie z mocno zakrapianej imprezy. Swego czasu głośno było o przypadkach, w których ubezpieczyciel, nie chcąc wypłacić klientowi chorobowego, znalazł na nk.pl zdjęcie poszkodowanego, przedstawiające go w bardzo dobrej kondycji na wakacjach. W tym wypadku ubezpieczyciel, mający za zadanie pomóc nam finansowo w nieoczekiwanych krytycznych chwilach, okazał się chcącym za wszelką cenę  zarobić, skąpym.

Czy walka o prywatność ma sens?

Moim zdaniem nie. Przecież przeciętny, legalnie żyjący obywatel, nie powinien mieć nic do ukrycia. Korporacje takie jak Google, Facebook, czy Microsoft nie przekazują naszych danych z czystej złośliwości, żeby nam zaszkodzić. Spersonalizowana reklama wcale mi nie przeszkadza, a jeżeli planujemy zamach, to w imię bezpieczeństwa pozostałych obywateli, portale powinny powiadomić odpowiednie służby.

Warto zapytać osoby najbardziej narzekające na inwigilację, czemu im to tak bardzo przeszkadza, skoro jedyne tego efekty to reklama dopasowana do ich zainteresowań.

Jak się zatem ochronić?

  • Używaj trudnych do złamania haseł, nie używaj tego samego w wielu miejscach
  • Skonfiguruj ustawienia prywatności na portalach społecznościowych, żeby Twoje poczynania na nich widziały tylko zaufane osoby
  • zmieniaj hasła regularnie
  • korzystaj z trybu prywatnego wbudowanego w przeglądarkę, gdy korzystasz z internetu w miejscach publicznych lub na cudzym komputerze
  • Sprawdzaj regularnie swoje konta w banku, żeby upewnić się, że znasz pochodzenie każdej zanotowanej w historii konta transakcji

Podsumowanie

W powyższym felietonie przestawiłem swoje zdanie na temat prywatności w sieci – to nie korporacje, czy władze zbierające nasze dane są dla nas zagrożeniem. Naszą prywatność powinniśmy chronić przede wszystkim przed osobami, które mogą nam zaszkodzić, a nie przed tymi, które pomagają nam organizować nasze dane (bo przecież kalendarz czy mail Google pomaga nam uporządkować korespondencję i terminy). Dodatkowo, podałem tutaj głównie Google, Microsoft i Facebooka, jako przykłady korporacji zbierających nasze dane. Takich firm jest zdecydowanie więcej, chociażby Apple, o którym mówi się, że po wprowadzeniu touchID (czytnik linii papilarnych) w iPhone 5S jabłkowy producent stworzył dla NSA największą na świecie bazę odcisków palców.

Mam świadomość, że wiele osób może się ze mną nie zgodzić, gorąco zapraszam więc do dyskusji w komentarzach.

Wallgram- automatyczna zmiana tapet

Wcześniejszy wpis

Geeksphone-Smartfon z dwoma systemami

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Felietony