2

Dla kogoś kto był do tej pory posiadaczem średniej klasy smartfona Samsunga z serii Galaxy, rozgląda się za czymś nowym i jego wybór pada na model Core, mam dwie wiadomości: złą i dobrą. Zła jest taka, że dostanie do ręki identycznie wyglądające urządzenie, różniące się ewentualnie wielkością. Dobra wiadomość jest taka, że stanie się posiadaczem identycznie działającego sprzętu, różniącego się ewentualnie wydajnością, co uczyni przesiadkę maksymalnie bezbolesną. Wszyscy inni powinni mieć świadomość, że Galaxy Core jest solidnie wykonaną, przemyślaną mainstreamową konstrukcją, która nie powinna zaskoczyć niecodziennymi wybrykami, ale też nie urzeknie czymś wyjątkowym. Do tego należy pamiętać, że za GT-i8260 przyjdzie zapłacić nieco więcej niż za wiele alternatywnych produktów o podobnej specyfikacji. Po części dlatego że Samsung nie posunął się za daleko w kompromisach na rzecz obniżenia kosztów produkcji, po części dlatego że firma może obecnie zbierać owoce wieloletniego skutecznego budowania wizerunku marki.

Pierwszy kontakt

Smartfon wraz z akcesoriami zapakowany jest w niewielkie tekturowe pudełko, z jednej strony swą szaro-burą barwą schlebiające ekologicznym terrorystom, z drugiej – kolorowym zdjęciem telefonu i dyskretnym tłem przypominającym słoje drewna utrudniające omyłkowe odstawienie na półkę z łożyskami do snopowiązałek. Jego zawartość dodatkowa wypełnia kryteria niezbędnego minimum i nic ponad to: bateria 1800 mAh, zgrabna zminimalizowana do granic możliwości ładowarka z odłączanym kablem USB, słuchawki oraz papierzyska: lakoniczna instrukcja obsługi i karta gwarancyjna. Rozprawmy się na wstępie ze słuchawkami, aby już do nich więcej nie wracać. To przetworniki douszne (nie dokanałowe), które powinny zostać od razu zdyskwalifikowane przez przeciętnie wrażliwego melomana, świetnie natomiast nadające się do prowadzenia rozmów dzięki umieszczonemu na kablu przełącznikowi z wbudowanym dość skutecznie działającym mikrofonem. Wyprzedzając nieco fakty dodam, że naładowanie baterii do pełna od stanu 10% zajęło mi 84 minuty, co pozwalam sobie uznać za dobry wynik.

Galaxy_Core_powitanie

Przód telefonu pokryty jest taflą szkła. Nie udało mi się jednoznacznie ustalić, czy zastosowano tu specjalne technologie podwyższające odporność na zarysowanie, wydaje się jednak że przy zachowaniu elementarnych środków ostrożności odpada konieczność stosowania folii ochronnych. Dwa otwory w jednolitej tafli wypełniają: na górze – podłużny głośniczek do rozmów, a na dole – fizyczny przycisk Home o wyraźnie wyczuwalnym skoku i oporze nieprzesadnym, eliminującym jednak większość przypadkowych dotknięć. Po jego obu stronach umieszczono dotykowe przyciski w układzie typowym dla Samsunga: po lewej Menu, po prawej Wstecz. Oba posiadają stosunkowo rozległy obszar aktywny i trudno jest w nie nie trafić. Ramka otaczająca górną część boków urządzenia minimalnie wystaje ponad powierzchnię szkła, chroniąc ją przed bezpośrednim kontaktem z płaskim podłożem po odłożeniu telefonu ekranem w dół i uniemożliwiając niezamierzone aktywowanie przycisku Home. Ramka wykonana jest z metalizowanego tworzywa sztucznego, zachodzi więc obawa że jej pierwotna elegancja może ulec z biegiem czasu degradacji na skutek powtarzających się otarć. Najprawdopodobniej ten sam materiał zastosowano do wykonania osadzonych w ramce przycisków głośności (po lewej) oraz włączania/blokowania (po prawej). Na dolnym boku znajdziemy otwór mikrofonu i gniazdo microUSB, na górnym – gniazdo słuchawek. Dolną część boków wypełniają zaokrąglenia tylnej klapki. Do testów otrzymałem telefon w granatowej wersji kolorystycznej, w której klapka posiada błyszczące wykończenie i dyskretną teksturę podobną do tkaniny. Wygląda to całkiem sympatycznie, uwydatnia jednak znacząco ślady palców. Sądząc po zdjęciach prezentowanych przez producenta, w białej wersji klapka ma jednolity kolor i jest matowa. “Plecki” łatwo zdjąć dzięki stosunkowo szerokiej szczelinie obok przycisku włączania i równie łatwo ponownie osadzić – zatrzaski zaskakują z lekkością, ale trzymają bardzo pewnie. Wiotka i lekka klapka po zespoleniu z telefonem sprawia wrażenie sztywnego monolitu – nie uświadczymy żadnych luzów, ani nie usłyszymy najmniejszego trzeszczenia. Brzegi przetłoczenia wokół otworu na aparat minimalnie wystają, zapobiegając porysowaniu szybki osłaniającej obiektyw po odłożeniu smartfonu na twardą powierzchnię.

Galaxy_Core_detale

Spacerek po sprzęcie

Zdejmijmy jeszcze na chwilę klapkę. Tuż nad baterią znajdziemy kanapkę złożoną z dwóch gniazd. Do położonego pod spodem wsuwamy kartę microSIM, a możliwe staje się to dopiero po wyjęciu ogniwa. W wierzchnim gnieździe montujemy karty microSD (do 64 GB) już bez dodatkowych utrudnień – można to nawet czynić przy włączonym telefonie. Modem w Galaxy Core obsługuje standardy pokrywające z nawiązką potrzeby polskiego użytkownika: 850, 900, 1800 i 1900 MHz (GSM) oraz 900 i 2100 MHz (UMTS). Niestety, technologia HSPA+ została pominięta i maksymalne prędkości przesyłania danych w sieci 3G są ograniczone do 7,20/5,76 Mb/s. Przyjrzyjmy się jeszcze krótko pozostałym modułom łączności bezprzewodowej. Wi-Fi pracuje w standardzie v802.11b/g/n i jego działanie w praktyce jest bez zarzutu – telefon łączy się szybko i bezproblemowo z punktami dostępowymi. Bluetooth 3.0 działa tak jak już zdążyłem się do tego przyzwyczaić w innych telefonach – z deklarowanych w teorii 24 Mb/s udało się osiągnąć średnią prędkość transferu między leżącymi tuż obok siebie urządzeniami na poziomie 1,17 Mb/s. Z wyjętą kartą SIM moduł GPS potrzebuje 60-75 sekund na ustalenie pozycji, ale wspomagany przez A-GPS osiąga ten sam cel zwykle w granicach 10-15 sekund, zarówno na otwartej przestrzeni jak i w kabinie samochodu. W czasie kontrolnej przejażdżki z włączoną nawigacją Google nie odnotowałem żadnych niedomagań.

Wyświetlacz w Galaxy Core to panel o przekątnej 4,3 cala i rozdzielczości 800 x 480 pikseli. To dość drażliwy temat, powiem więc tylko że w mojej subiektywnej opinii rozdzielczość Core jest w zupełności wystarczająca do bezproblemowego korzystania z telefonu, nie będę natomiast wypowiadał się na temat komfortu. Samsung zrezygnował ze swojego ulubionego AMOLED-a i zastąpił go matrycą LCD, wykonaną jak się wydaje w technologii IPS, choć znów brak tutaj jednoznacznej deklaracji ze strony producenta. Jednak nienagannie odwzorowane kolory i minimalna degradacja obrazu przy patrzeniu pod dużymi kątami wyklucza użycie matrycy TN. Maksymalnie rozjaśniony ekran jest dość dobrze czytelny w pełnym świetle dziennym. Telefon nie posiada czujnika oświetlenia, więc dla uproszczenia korygowania jasności wyświetlacza dodano wygodny suwak w obszarze powiadomień.

Galaxy_Core_powiadomienia

Pięciopunktowy czujnik dotyku działa bez zarzutu – jest czuły i precyzyjny.

Niezbyt duży jak na dzisiejsze standardy ekran zamknięto w urządzeniu o gabarytach 129,30 x 67,60 x 8,95 mm. Nie jest to oszałamiający wynik. Konkurent z identycznym ekranem, do którego jeszcze odwołam się później, LG L7 II, korzystający z tego samego SoC i wyposażony w dużo większą baterię (2460 mAh), ma wymiary 121,50 x 66,60 x 9,70 mm oraz waży 121 g – o 3 gramy mniej od Core.

Nad przetwornikami obrazu zatrzymam się dłużej w dalszej części artykułu, a kończąc przegląd sprzętu poświęcę chwilę komponentom audio. Najsłabszym elementem wydaje się być głośniczek do rozmów. Jego głośność będzie wystarczająca w większości typowych sytuacji, mam jednak wrażenie że nie zaszkodziłby nieco większy zapas mocy, czasami przydatnej w ekstremalnie hałaśliwym środowisku, szczególnie że w porównaniu z kilkoma innymi telefonami głośniczek Core zauważalnie gorzej reprodukował i tak mocno ograniczone kodowaniem GSM wyższe częstotliwości. Nie oznacza to, że będziemy mieć kłopoty ze zrozumieniem rozmówcy – nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Istnieje również możliwość że trafiłem na pechowy egzemplarz. Bardzo dobrze natomiast sprawuje się mikrofon, zarówno w trakcie rozmów jak i przy rejestrowaniu dźwięku. Głośnikowi multimedialnemu można postawić ocenę “w normie” – jest wystarczająco głośny, aby np. móc zrozumieć komendy głosowe w samochodzie w trakcie nawigacji. Ukształtowanie jego osłony i wybrzuszenie przy obiektywie aparatu powoduje że przy odłożeniu telefonu na stół nie następuje znaczące przytłumienie dźwięku.

Od dłuższego czasu sprawdzam w wielu telefonach jakość toru audio wyprowadzonego na wyjście słuchawkowe. Galaxy Core po raz kolejny dostarcza dowodu, że poziomy zniekształceń liniowych, nieliniowych i transjentowych w przetwornikach A/C stosowanych w smartfonach lokują się dużo poniżej progu percepcji. Jedyną różnicą sprzętową między urządzeniami może być moc końcowego wzmacniacza. Zalewające internet dyskusje na temat wyższości  telefonu A nad B w istocie rozbijają się o nieporównywalnie większe niedoskonałości przetworników dźwięku (słuchawek), mnogość programowych modyfikacji (mody ze sterownikami wyposażonymi w DSP, olbrzymi wachlarz odtwarzaczy z odmiennymi korektorami, efektami, itp.) oraz indywidualne preferencje melomanów.

Miłośników tradycyjnego radia ucieszy zapewne obecność modułu FM. Do korzystania z niego tradycyjnie konieczne jest podłączenie słuchawek, których kabel pełni rolę anteny. Moduł obsługiwany jest za pomocą nieskomplikowanej intuicyjnej aplikacji, umożliwiającej zapamiętywanie ulubionych stacji oraz rejestrowanie transmisji z użyciem kodowania AAC 48 kHz z przepływnością zbliżoną do 128 kb/s (niestety – mono), co wystarcza aż nadto do poprawnego utrwalenia wyraźnie zaszumionego i zakłóconego sygnału.

Galaxy_Core_radioFM

Możliwość używania telefonu w charakterze dyktafonu została wsparta przez Samsunga prościutką aplikacją oferującą zapis w oszczędnym ale mocno degradującym dźwięk formacie AMR (8 kHz, 12,8 kb/s) lub z kodowaniem AAC (44,1 kHz, ~128 kb/s) ukazującym w pełni bardzo przyzwoitą jakość mikrofonu.

Przetworniki obrazu

Aparaty w smartfonach są dla zdecydowanej większości użytkowników bardzo istotnym elementem, wypada więc poświęcić temu zagadnieniu nieco więcej uwagi. Przednia kamerka w Galaxy Core ma rozdzielczość 640 x 480 pikseli, co w zupełności wystarcza do prowadzenia wideo-rozmów czy wideo-czatów, z pewnością jednak rozczaruje osoby o skłonnościach narcystycznych. Poza wykonywaniem zdjęć ten skromny przetwornik umożliwia również rejestrowanie filmów w rozdzielczości VGA, ale sens zastępowania nim w tej roli głównego aparatu wydaje się mocno wątpliwy. Jego sporym atutem jest czułość, bowiem w słabych warunkach oświetleniowych nie ustępuje pod tym względem swojemu większemu rywalowi.

Główny aparat z matrycą 5 Mpx nie zaimponuje zwolennikom porównywania suchych parametrów, ale Samsung po raz kolejny stanął na wysokości zadania i pokazał że nie tylko wielkość ma znaczenie, ale również jakość wykonania przetwornika i współpracującego z nim oprogramowania – zarówno na poziomie sterowników jak i aplikacji oddanej do rąk użytkownika. Jakość zdjęć z Core postanowiłem porównać z równolegle uchwyconymi kadrami przez LG L9 – telefon wyposażony w aparat o podobnych parametrach. Poniżej przedstawiam zestawy trzech fotek wykonanych w różnych warunkach oświetleniowych. Ogólne ujęcia pomniejszyłem do rozmiarów umożliwiających sensowną prezentację w przeglądarkach. Dają one względne pojęcie o odwzorowywaniu przejść tonalnych przez oba urządzenia. Towarzyszą im wybrane fragmenty w skali 1:1, pozwalające ocenić zdolność oddawania szczegółów oraz szumy. Aby obejrzeć te kolaże w pełnej rozdzielczości warto kliknąć na każdy z trzech obrazków. Drobne niedokładności w wykadrowaniu fragmentów są skutkiem odmienności optyki w obu telefonach, nieznacznych różnic w rozdzielczościach zapisywanych zdjęć oraz skończonej precyzji moich szlachetnych dłoni.

CorevsL9_dzień

Zdjęcia w świetle dziennym dość podobnie odwzorowują skalę szarości i kolory. W szczegółach zdecydowanie wygrywa Samsung, jego fotki są też odrobinę mniej zaszumione. Fragment z ciemnymi drzewami na tle jasnej ściany ujawnia wstydliwą cechę L9 – zastosowany, na szczęście niezbyt nachalnie, algorytm uwydatniania krawędzi. Core nie ucieka się do takich tanich sztuczek.

CorevsL9_wystawa

Przy sztucznym oświetleniu (świetlówki) automatyczny balans bieli ponownie radzi sobie podobnie w obu telefonach, przy czym zaczyna w niewielkim stopniu ujawniać się kolejna słabość L9 – niedowartościowywanie niebieskiego składnika koloru przy mniejszej ilości fotonów padających na przetwornik. W szczegółach znów wygrywa Samsung, jeśli chodzi o szumy, uznajmy że jest remis.

CorevsL9_noc

Przy skąpym oświetleniu matryca w LG ciągnie resztkami sił – biel ma ten sam poziom co w Samsungu, ale półtony są dużo słabsze. Obszary bardzo ciemne, ale wciąż widoczne dla Core, dla L9 stają się prawie czarne, co szczególnie dobrze widać na przykładzie wieży ratuszowej, gdzie do generalnej zadyszki niebieskiego dołącza słabnąca zieleń. Zwycięzcą w szczegółach ponownie zostaje Samsung, w dziedzinie szumów trudno o jednoznaczny werdykt. Flary przy latarniach na zdjęciach z L9 to pochodna zarysowania szybki ochronnej, a nie dodatkowa ukryta zdolność jego przetwornika.

Aplikacja Samsunga obsługująca aparaty nie powala może szczególną urodą, ale posiada rozbudowaną liczbę opcji, w tym sporo całkiem użytecznych. Na uwagę zasługuje możliwość edytowania paska ze skrótami do najczęściej używanych ustawień oraz obsługa różnych trybów regulowania ostrości i doboru ekspozycji.

Galaxy_Core_aparat

Od diody doświetlającej w telefonach nie można oczekiwać zbyt wiele i tak też należy traktować jej obecność w omawianym modelu – jako przydatny dodatek w wielu sytuacjach. Bardzo wysoko oceniam jakość działania automatyki w telefonie Samsunga. Reakcje na zmianę oświetlenia i pojawianie się obiektów wymagających korekty ogniskowania oraz wyrównywanie balansu bieli zachodzą bezzwłocznie, a jednocześnie płynnie i bez nieoczekiwanych fluktuacji. Wpływa to przy okazji korzystnie na jakość rejestrowanych filmów o zmieniającej się scenerii. Procesor zastosowany w Galaxy Core nie jest szczególnie wydajną jednostką i maksymalna rozdzielczość zapisywanych materiałów została ograniczona do rozmiarów 720 x 480 pikseli, przy szybkości 30 kl/s. To trochę dziwny format, przejęty chyba żywcem ze standardu NTSC dla płyt DVD – ani to klasyczne 4:3, ani panorama. Zawsze można wybrać alternatywę w postaci formatu 640 x 480. Na pociechę dodam, że strumień wideo zapisywany jest przy użyciu kodowania AVC (h264, Baseline@L1.0) z bardzo porządną zmienną przepływnością, sięgającą w porywach do prawie 5000 kb/s, a strumień audio to AAC 48 kHz 128 kb/s. Dzięki temu w obrazie trudno dopatrzeć się jakichkolwiek artefaktów, a i jakości dźwięku nic nie można zarzucić. W rezultacie uzyskujemy materiał, który śmiało można poddawać dalszej edycji.

Oprogramowanie

Galaxy Core pracuje pod kontrolą Androida w wersji 4.1.2. W momencie przeprowadzania testów nie były dostępne żadne aktualizacje i trudno wykluczyć ewentualność że ten stan nigdy nie ulegnie zmianie. Naturalnie system Google jest uzupełniony o autorskie dodatki Samsunga (w tym o elementy znanej nakładki TouchWiz), poszerzone możliwości konfiguracji sprzętu oraz aplikacje i widgety. Unikalne wodotryski TouchWiza znane z flagowców, w Core ograniczają się do dwóch pozycji: S Voice i Smart Stay. Ten pierwszy dodatek to rodzaj asystenta głosowego. Jeśli jednak nie posługujemy się w miarę płynnie językiem angielskim, arabskim, francuskim, hiszpańskim, koreańskim, niemieckim lub włoskim, jego przydatność będzie znikoma. Funkcja Smart Stay nie wymaga żadnych wyrafinowanych umiejętności – jej zadaniem jest eliminowanie wygaszania ekranu w czasie kiedy na niego patrzymy. Smart Stay korzysta z przedniej kamery i dopóki facjata użytkownika znajduje się w jej polu widzenia wszystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami. Wystarczy jednak położyć telefon przed sobą w pewnej odległości na blacie biurka by pomimo usilnego wpatrywania się weń doprowadzić go do nieuchronnego uśpienia po czasie zdefiniowanym w ustawieniach. Dla odmiany półprofil, który nawet przy ekstremalnym zezie nie pozwoliłby na obserwację ekranu, jest dla Smart Stay wystarczającym argumentem do utrzymywania telefonu w stanie wiecznego wybudzenia.

Pulpit może składać się z maksymalnie siedmiu ekranów przewijanych “na okrągło” (sklejonych w pętlę). Zmian w ich konfiguracji najłatwiej dokonać po “uszczypnięciu” ekranu domowego.

Galaxy_Core_pulpit

Ekran blokady pozwala dodatkowo na bezpośrednie przejście do komunikatora ChatON, wyszukiwarki Google oraz aplikacji aparatu.

Zamiast standardowej klawiatury Androida znajdziemy zamiennik zaproponowany przez Samsunga uzupełniony o kilka udogodnień: dość trafne przewidywanie słów, pisanie przeciągnięciami w stylu Swype oraz rozpoznawanie pisma odręcznego, które działa trochę nieprzewidywalnie – z wieloma znakami radzi sobie bezproblemowo, dla niektórych konieczne jest wybranie jednej z wielu wyświetlanych alternatyw, a np. pomyślne wprowadzenie litery “t” graniczy z cudem.

Galaxy_Core_klawiatura

Jedną z dodanych aplikacji jest prościutki eksplorator plików. Rzecz jasna można go zastąpić bardziej wyrafinowanym rozwiązaniem pobranym z Google Play, ale niewymagającego użytkownika powinien w pełni zadowolić, oferując podstawowe możliwości operowania na systemie plików. Część nadprogramowych aplikacji (ChatON, Game Hub, Samsung Apps) wymaga logowania do specjalnego profilu użytkownika. Nie posiadam go, ani nie ośmieliłem się utworzyć, ze wstydem więc proszę zainteresowanych o poszukanie obszerniejszych informacji w innym miejscu. Modyfikacje Samsunga objęły również odtwarzacz muzyki i odtwarzacz multimediów. W tym pierwszym należy pochwalić możliwość bezpośredniego przeglądania zasobów według drzewa katalogów, co z pewnością docenią użytkownicy preferujący porządkowanie zbiorów według własnego klucza, a nie narzuconego przez system tagów. Znajdziemy w nim również nieskomplikowany korektor ułatwiający dostosowanie brzmienia do posiadanych przetworników i własnych preferencji. Odtwarzacz nie obsłuży wszystkich formatów plików (np. FLAC, AU, ani nawet elementarnego WAVE o częstotliwości próbkowania większej niż 48 kHz), ale w takiej sytuacji zawsze z pomocą spieszy Sklep Play. Zagadkową i w moim odczuciu zupełnie bezużyteczną funkcją odtwarzacza jest Muzyczny Plac – płaszczyzna na której utwory lokowane są za pośrednictwem dwóch współrzędnych: pion odpowiada za stopień naładowania muzyczną energią, a poziom – wiekowi utworu lub alternatywnie – charakterowi przekazywanych emocji (kto to wymyślił?).

Galaxy_Core_muzyka

Z odtwarzaniem plików wideo wiążą się dodatkowe wyzwania, ponieważ na ewentualny brak wsparcia dla poszczególnych formatów nakładają się jeszcze ograniczenia związane z wydajnością sprzętu. Odtwarzacz Samsunga radzi sobie z większością typowych filmów (wyjątkami są np. kodeki Real Video – RMVB, czy też stosowany w nowszych WMV kodek VC-1) ale odmawia współpracy przy rozdzielczościach przekraczających wyraźnie wartości charakterystyczne dla DVD (720 pikseli w poziomie). Tu na ratunek przychodzą odtwarzacze wykorzystujące dodatkowe wsparcie sprzętowe, np. popularny MX Player lub mniej znany ale zaprzyjaźniony chyba z wszystkimi możliwymi formatami (nie wyłączając audio) MoliPlayer. Nie oczekujmy jednak cudów. SoC zastosowany w Core pozwoli na płynne odtwarzanie filmów HD zakodowanych lżejszymi kodekami, ale h264 z zaawansowanymi parametrami wywoła już czkawkę. Da się nawet obejrzeć wideo FullHD (zamienione przy okazji w pokaz slajdów), ale kinomani chcący zabrać w podróż ulubione pozycje powinni pamiętać o nieuchronnej konieczności przekonwertowania części z nich.

Nie wiem co takiego koreańscy programiści upakowali w pamięci flash, ale z modułu 8 GB do dyspozycji pozostaje około 4,5 GB, a możliwość przenoszenia aplikacji na kartę SD jest zablokowana. Nie jest to dobra wiadomość dla graczy, ale osobom słabo zainteresowanym wykorzystaniem telefonu w roli konsoli zapewne niełatwo będzie zetknąć się z barierą braku pamięci dla aplikacji.

Wielu producentów uzupełnia system o możliwość dodatkowej konfiguracji telefonu mającej za zadanie pomóc w oszczędzaniu energii. Zwykle opiera się to na wyłączaniu nieużywanych modułów łączności, skracaniu czasu aktywności wyświetlacza i jego jasności, itp. Samsung podszedł do zagadnienia od innej strony i być może bardziej radykalnie. W opcjach oszczędzania energii znajdziemy dwie funkcje: obniżenie taktowania procesora oraz zredukowanie częstotliwości odświeżania wyświetlacza. Jakie to wywołuje efekty opiszę dokładniej w następnym rozdziale, ponieważ pierwsza z funkcji radykalnie wpływa na wydajność urządzenia, czym właśnie zamierzam się zająć.

Wydajność

W końcu nadszedł czas na najbardziej ekscytującą dla wielu czytelników część testu – benchmarki! Na pierwszy ogień idzie AnTuTu, testujący kompleksowo wydajność wszystkich istotnych podzespołów. Pomiar został wykonany dwukrotnie: raz w standardowej konfiguracji telefonu, drugi raz – z włączonym trybem oszczędzania energii. Wyniki dla łatwiejszego porównania zestawiłem na jednym obrazku.

Galaxy_Core_AnTuTu

Przed rozpoczęciem testów wydajności miałem obawy, czy dwa rdzenie Cortex-A5 z których zbudowany jest Qualcomm MSM 8225, są w stanie osiągnąć w benchmarkach niezawstydzające wyniki. Okazały się niewiele słabsze od podobnie taktowanych rdzeni A9, a ogólny rezultat uzyskany w AnTuTu – 8480 – jest bardzo przyzwoity jak na urządzenie tej klasy. Tryb oszczędnościowy mocno zaciąga hamulce. Obrywa się prawie wszystkim podzespołom, nie wyłączając nawet pamięci masowej, o dziwo – bez szwanku wychodzi procesor graficzny. Czy to spowolnienie daje się odczuć subiektywnie? Owszem, choć nie w każdej sytuacji. Przy poruszaniu się po interfejsie użytkownika lub korzystaniu z lekkich i prostych aplikacji trudno dostrzec zauważalne różnice. Ale już choćby renderowanie zawartości rozbudowanych stron WWW w przeglądarce odbywa się wyraźnie wolniej.

Tryb oszczędzania energii ma za zadanie wydłużyć czas pracy na baterii. Oderwijmy się na chwilę od zagadnień związanych z wydajnością i zobaczmy jak nałożenie cugli na procesor i wyświetlacz pomaga zwiększyć żywotność ogniwa.

Galaxy_Core_bateria

W obu cyklach rozładowania starałem się uzyskać podobny czas włączenia ekranu przed osiągnięciem docelowego stanu baterii na poziomie 10%. Zauważmy na wstępie, że prawie cztery godziny aktywności wyświetlacza to bardzo satysfakcjonujący wynik, często nawet nieosiągalny dla urządzeń z ogniwem o pojemności większej niż skromne 1800 mAh. Pierwotne 40 godzin po włączeniu trybu oszczędnościowego wydłużyło się do prawie 49 godzin. Nie jest to drastyczna różnica, ale istotna na tyle, że w sytuacji kryzysowej warto rozważyć poświęcenie wydajności telefonu na rzecz uratowania gasnącej baterii.

Od Adreno 203 obecnego w chipie Qualcomma nie można oczekiwać zbyt wiele. Wyniki w NenaMark 2 nie rzucają na kolana, potwierdzając przy okazji odporność GPU na tryb oszczędzania energii.

Galaxy_Core_NenaMark2

Dla tych którzy chcieliby porównać wydajność Galaxy Core z którymś modelem Lumii lub iPhone’a przeprowadziłem dostępny na wielu platformach test Basemark OS II. Ponieważ w bazie danych tego benchmarku znalazł się wcześniej wspominany LG L7 II, korzystający z identycznego jak Galaxy Core SoC, postanowiłem domalować jego wyniki do zrzutu ekranowego dla łatwiejszego porównania.

Galaxy_Core_Basemark

Widać że pomimo nieco wyższego taktowania (1,2 zamiast 1 GHz) Samsungowi i tak udało się wycisnąć z układu dużo więcej soku niż konkurentowi.

W wielu zadaniach realizowanych przez smartfony wąskim gardłem staje się wydajność pamięci masowej zbudowanej w oparciu o moduły NAND flash. Co gorsza ma ona skłonności do pogarszania swoich osiągów wraz z upływem czasu. Od problemów starzenia się pamięci wbudowanej uwolnieni są użytkownicy Androida od wersji 4.3 wzwyż, w których zaimplementowano obsługę znanej z dysków SSD funkcji TRIM. Dopóki jednak Galaxy Core nie uzyska solidnej aktualizacji systemu, warto przyjrzeć się dokładniej chyżości jego modułów flash analizując wyniki testu AndroBench.

Galaxy_Core_AndroBench

Prędkości odczytu i zapisu sekwencyjnego są na przyzwoitym poziomie, choć mistrzowie w tej dziedzinie potrafią osiągnąć ponad 100 MB/s przy odczycie i prawie 100 MB/s przy zapisie. Galaxy Core dużo bardziej odstaje od rekordzistów w dziedzinie dostępu losowego, istotnego przy zmasowanych operacjach na dużej ilości plików i intensywnie wykorzystywanej wielozadaniowości. Trzeba jednak przyznać że są to wyniki całkiem niezłe w porównaniu z innymi urządzeniami podobnej klasy.

Podsumowanie

Przed wydaniem wyroku zbierzmy jeszcze razem podstawowe elementy specyfikacji telefonu:

Galaxy_Core_specyfikacja

Rzut oka na powyższą tabelkę nie pozostawia wątpliwości z jakiej klasy sprzętem mamy do czynienia. Telefon nie ma ambicji olśnienia kogokolwiek swoimi parametrami, nie powstał również na bazie założenia “zbierzmy najprostsze z możliwych komponenty i sprawmy aby to jakoś działało”. Propozycja Samsunga to wyważona koncepcja balansująca pomiędzy tymi skrajnościami. Podobnych konstrukcji różniących się mniej lub bardziej istotnymi detalami można znaleźć wiele. Nic szczególnie wyraźnie nie przemawia na korzyść Galaxy Core, ani też nie skłania do jego odrzucenia. Chyba jego największym mankamentem jest cena, przy kalkulowaniu której dopuszczono się, w moim przekonaniu, lekkiej przesady.

Facebook prosi o dostęp do naszych smsów

Wcześniejszy wpis

Blackberry Messenger wkrótce także dla Gingerbreada

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Smartfony