Część. Zapraszam na kolejną podróż w czasie moim wehikułem. Kolejna gra jaką wam przedstawię znaną z najwspanialszej konsoli jaka kiedy kolwiek powstała Pegazus. Zapraszam do recenzji i Contra Evolution. Gra gdy ją kupiłem w Sklepie Play wywołała wspomnienia, gdy ją odpaliłem w gronie znajomych obsiedli mnie wkoło i jak za czasów Pegazusa, wyrywanie Joysticka i emocje. Coś wspaniałego. Każdy kibicuje i dopinguje następnego gracza i życzy mu jak najgorzej by szybko stracił życie by mógł zagrać sam. Jeśli chodzi o samą grę akcja toczy się w Ameryce Środkowej gdzie spadł meteoryt na którym byli kosmici. Do akcji wkraczają mistrzowie czyli nasz postacie Bill “Mad Dog” Rizer i Lance “Scorpion” Bean. W grze oczywiście można odblokowywać kolejne postacie, w orginale były tylko 2. O ile dobrze pamiętam…byłem taki młody ;).Grafika jest bardzo prosta 2D ale właśnie o to chodzi w tych grach. Bez 3D i jakiś trójwymiarowych badziewi prosto, przejrzyście. Tylko skakanie , strzelanie i tona kosmitów do rozwalenia. Na końcu każdej planszy oczywiście czeka przyjaciel-boss. Wystarczy odnaleźć jego słaby punkt i go wykończyć. W grze znajdziemy trzy tryby trudności – Easy, Normal i Hard. Przejście gry na łatwym poziomie trudności nie należy do najłatwiejszych, na pewno parę razy będziemy musieli powtarzać poziom, ale Hard to już prawdziwa sieczka – dużo więcej wrogów oznacza dużo więcej pocisków, a każdy z nich zabija gdy tylko nas trafi, niezależnie od poziomu trudności. Bawić się możemy w dwóch trybach rozgrywki – Arcade i Mission. Arcade to gra na zasadach znanych z automatów do gier – zaczynamy od pierwszego poziomu i bijemy rekord, czyli próbujemy przejść jak najwięcej etapów – śmierć zmusza do rozpoczynania wszystkiego od początku. W trybie Mission mamy do dyspozycji jedną misję treningową i 8 misji “fabularnych” . Co do grafiki to już nie 8-bitowa dźwięk niestety też poszedł do przodu jest jednak na poziomie dobrym. Ocena końcowa …6 w skali 5/5. Jedyna i najgorsza wada nie graj wśród znajomych bo telefon będzie wędrować z rąk do rąk i nie pograsz za wiele. Wam życzę miłego grania a mnie czeka podróż na strych…może gdzieś znajdę Pana Pegazusa i karton Kartridży.
