1

W kończącym się już roku wraz ze smartfonami producenci zaopatrzyli je w nowe technologie, nad którymi prace trwały wiele miesięcy, być może nawet lat. Podczas projektowania chcieli, żeby ich urządzenia były unikatowe i starali się wprowadzić do nich coś oryginalnego, rozpoczynając nowe trendy, często kopiowane przez konkurencję, na które społeczeństwo reagowało różnie, od zachwytu poprzez rozbawienie, aż do rozpaczy, że ulubiony producent smartfonów nie jest już taki jak dawniej. Nie da się zaprzeczyć, że świat się zmienia. Ale, czy zmiany idą w dobrym kierunku? Redakcja MobileWorld24.pl postanowiła odpowiedzieć na to pytanie.

Wojciech Łęczycki

Przez ostatnie 12 miesięcy mieliśmy okazję poznać kilkadziesiąt nowych urządzeń czołowych producentów sprzętu mobilnego. Czy wśród nich były perełki, które zrewolucjonizowały rynek? Czy któryś z tabletów/smartfonów szczególnie zapadł mi w pamięć? Cóż na oba pytania mogę odpowiedzieć, że niestety (a może właśnie “stety”?) nie. Owszem pojawiały się nowe rozwiązania, lecz jak na razie dopiero co raczkują i nie są jeszcze dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Przede wszystkim myślę tutaj o “pogiętych” telefonach, których aktualne zastosowanie czy bajer jakoś nie koniecznie mnie przekonują, bo mimo wszystko wątpię by w aktualnej formie było to rozwiązanie w 100% praktyczne. Drugim trendem, który można było zauważyć w 2013 to pojawienie się na sklepowych półkach inteligentnych zegarków, które osobiście najbardziej mnie zawiodły. Liczyłem na większą samodzielność takiego urządzenia w stosunku do tabletu i smartfona, a tutaj bez “bazy” jaką musi być telefon ani rusz. Na takim rozwiązaniu mocno przejechał się koreański producent Samsung, który nie może się pochwalić szczególnie dobrymi danymi sprzedażowymi Samsunga Galaxy Gear, który sprzedaje się mocno przeciętnie. Jak sami widzicie największe nowości 2013 roku nie są tym, czego można się spodziewać po rewolucji w tym świecie mobilnych rozwiązań, a to co nam zaserwowano to jedynie morska bryza, a nie spodziewany orkan.

Oczywiście prócz elastycznych smartfonów oraz inteligentnych zegarków dalej można zauważyć liczbowy wyścig zbrojeń na kilku płaszczyznach. Po pierwsze na dobre zadomowiły się ekrany pracujące z maksymalną rozdzielczością Full HD. Rozumiem, takie rozwiązanie jeszcze na poziomie wyświetlaczy o przekątnej 7 cali i powyżej, ale gdy mamy do czynienia jedynie z 5 czy nawet mniejszych rozmiarów ekranem to implementacja Full HD zdecydowanie mija się z celem, co szczególnie odbija się na większym zapotrzebowaniu na moc. A to jeszcze nie koniec wojny na tym polu, gdyż już teraz zapowiedziane zostały ekrany 2K, a możliwe że już pod koniec przyszłego roku będziemy mogli zobaczyć pierwsze urządzenia z wyświetlaczami 4K. Kolejnym elementem wojny na liczby to procesor, co prawda ostatnie 12 miesięcy mocno ograniczyło starcia producentów na tym poletku, bo tak na dobrą sprawę ilość rdzeni nie szczególnie się zmieniła i we wszystkich flagowych rozwiązaniach ukształtowała się na poziomie 4 (pojawiły się wyjątki, ale można je policzyć na palcach jednej ręki). To twórcy przerzucili się na taktowanie procesorów, które czasem śrubowali do granic możliwości układu.

Jak sami widzicie w większości wypadków trendy, które mogliśmy zaobserwować rok wcześniej przełożyły się na 2013 rok, zapewne podobnie będzie i w kolejnym, ale powoli kiełkują rozwiązania, które mogą zabłysnąć w 2014 jak chociażby hybrydowe tablety czy okulary wykorzystujące rozszerzoną rzeczywistość. Podsumowując rok 2013, na pewno nie można go zaliczyć do najgorszych, ale mimo wszystko brakowało mi w nim czegoś świeżego, co przeniosłoby mobilne technologie na nowy poziom, może 2014 rok przyniesie takie zmiany? Czas pokaże.

Alex Jakubowski

Zupełnie nie rozumiem idei ekranów fullHD w smartfonie. Tak wysoka rozdzielczość jest standardem w dużych telewizorach, nie zadomowiła się jeszcze w tabletach, a ma być na smartfonie? Badania wykazały, że ludzkie oko rozróżnia poszczególne piksele do ich zagęszczenia wynoszącego 320 punktów na cal (ppi). Ekran HD 720 o rozmiarze 4.7″ ma zbliżone do tej wartości zagęszczenie. a ekran fullHD? W HTC One mamy 469 ppi. Czy dla oka ma to jakieś znaczenie? Odpowiedź jest prosta: nie. Jednakże ma to znaczenie dla podzespołów, ponieważ GPU musi wyrenderować obraz o bardzo wysokiej rozdzielczości, co powoduje, że musi być on mocny a cały smartfon powinien posiadać pojemny akumulator, bo inaczej długo się nim nie pobawimy. Nie wspominając o ekranie, którego wykonanie jest dużo bardzie skomplikowane i przez to droższe.

Sceptycznie podchodzę również do smartwatchów. Inteligentne zegarki to ciekawy bajer, można zobaczyć kto do nas dzwoni bez wyciągania telefonu ze spodni. Ale, czy tak ciężko jest sięgnąć do kieszeni po smartfona? Zwłaszcza, że w większości przypadków odbieramy telefon, tym bardziej prędzej czy później go wyciągniemy. Niektórzy powiedzą, że na malutkim ekraniku zegarka można zobaczyć maile i facebooka. Tak, to prawda, ale czy naprawdę trzeba codziennie ładować telefon i zegarek, żeby móc oddać się przyjemności przeglądania kotów na “Fejsie”?

Moja opinia może się zmienić wraz z rewolucją w bateriach, jeśli takowa kiedykolwiek nadejdzie. Wygodniej byłoby móc przez tydzień bez przerwy móc używać smartfona na jednym ładowaniu.

Jan Kowalski

Wyścig na rdzenie, rozdzielczości i inne cyferki. Znak czasów i w pewnym sensie, opium dla mas. Sam się łapię na porównywaniu urządzeń pod tym kątem choć wiem, jak niewiele to znaczy gdy smartfon jest dobrze zoptymalizowany. Jako koronny przykład mogę podać mój ostatni zakup, który wkrótce zrecenzuję. Ma, uwaga, procesor 650 MHz, i działa całkiem płynnie! Cud? Nie. Po prostu kwestia optymalizacji. To samo dotyczy pomysłu z zakrzywionymi ekranami. Ok. Musi być jakiś etap przejściowy jednak nie oszukujmy się, krzywy wyświetlacz to nie jest to, na co ludzie czekają. Ja na przykład czekam na składane, portfelowe cudeńka, które wedle potrzeb posłużą za prosty, nieduży ekran wybierania albo tabletowej wielkości powierzchnię wyświetlającą multimedia i strony internetowe. To jest przyszłość ekranów elastycznych a nie te garbate aniołki, które nam ostatnio serwują.

Inna sprawa to technologia wearable. Tak ja popieram wszelkie formy rozszerzonej rzeczywistości, w tym okulary korekcyjne czy ostatni pomysł z obrączką informującą dyskretnie o połączeniach i służącą do zarządzania playerem, tak nie jestem przekonany do zegarków. Ani to ładne, ani wygodne. W takiej formie, w jakiej są obecnie proponowane, nadają się, że użyję kolokwializmu, do kur macania. Nie widzę kompletnie żadnego powodu, dla którego miałbym się obwieszać takim klamotem i codziennie podpinać go do ładowania.

No i na koniec muszę objechać Google za Androida, który przez cały rok nie pokazał nic nowego. Początkowo platforma rozwijała się całkiem ładnie i dawała coraz to nowe możliwości ale zauważam, że w tym roku spoczęli na laurach. Stabilność nadal kiepska, fragmentacja duża, wizualnie tkwią w miejscu.

Na szczęście są takie projekty jak Jolla, które pokazują, że w ludziach nie zgasła inwencja twórcza i jest jeszcze wiele do pokazania i ulepszenia. Pokładam w nich duże nadzieje i życzę im jak najlepiej. Uważam, że idą w dobrym kierunku i ten, kto im pomoże sie rozwijać, może się nieźle obłowić w najbliższej przyszłości.

Równie duże nadzieje pokładam w Asusie. Pokazał w tym roku jak można wyprodukować hybrydę tabletu i netbooka z Windows 8 na pokładzie oraz dualboot z dwoma systemami. Myślę, że niedługo takie rozwiązania wyprą kompletnie androidowe tablety albo zagonią je do konta zarezerwowanego dla aktualnej chińskiej taniochy i maszyn do pisania.

Maciej Ostojski

Cóż mogę tutaj dodać, redakcyjni koledzy opisali już większość trendów z 2013 roku, które to wywołały sporo emocji wśród zarówno użytkowników, recenzentów oraz oczywiście firm konkurencji. Na pewno mogę zgodzić się z opiniami traktującymi o wysokich rozdzielczościach stosowanych w smartfonach. Co prawda nie weszły one jeszcze na dobre do urządzeń mobilnych, jednak powoli zyskują uznanie wśród producentów. Podzielam tutaj zdanie Alexa, iż nie ma większego sensu stosować rozdzielczości większych niż FullHD w urządzeniach z ekranami o przekątnej nie przekraczającej 6 czy nawet 7 cali. Według mnie jest to kolejny chwyt marketingowy.

Na temat inteligentnych zegarków, również koledzy napisali już co nieco i także zgadzam się z nimi, a moją szerszą opinię na ich temat mieliście już okazje przeczytać na łamach MobileWorld24. Jednak jest pewne urządzenie z kategorii tych ubieralnych technologii, które nie daje mi spokoju, a jest nim nic innego jak… Google Glass. Nie jestem do końca przekonany do tego typu sprzętu, jednak sądzę, że już niedługo coraz więcej osób będzie korzystało z okularów giganta z Mountain View. Musimy tylko poczekać na niższe ceny  i oczywiście lepszą dostępność.

Koledzy sporo narzekali więc, ja zwrócę uwagę na pewien trend, który bardzo mi się spodobał i który to moim zdaniem zasługuje na pochwałę. Chodzi mi o wodoszczelność smartfonów i tabletów, którą to w klasie topowych urządzeń zapoczątkowało japońskie Sony w Styczniu bieżącego roku z premierą Xperii Z. Ta cecha według mnie powinna już dawno znaleźć swoje zastosowanie w smartfonach jak i tabletach. Co prawda do tej pory sam nie miałem okazji utopić swojego telefonu(na szczęście), jednak przy wyborze kolejnej słuchawki, na pewno zwrócę uwagę na to czy urządzenie może spokojne zastąpić radio podczas kąpieli.

Mimo tego jednego z nielicznych pozytywnych terndów jakie wyłoniły się w 2013 roku, dochodzę do wniosku, że producenci urządzeń mobilnych biorą udział w wyimaginowanym wyścigu. W wyścigu w którym to wygrywa ten który zaprezentuje światu smartfon posiadający najwięcej nic nie znaczących funkcji, udogodnień i z jak największymi liczbami w specyfikacji, a przecież i tak wiadomo, że system jakim jest Android będzie chodził wolno ;).

Sławomir Grzelak

Trendy w obecnej postaci w mobilnych technologiach prowadzą jednocześnie do tendencji. Tendencje te muszą zmieniać się, aby każdy z producentów urządzeń mobilnych mógł oczywiście zarobić. I nie ma nic w tym złego, bo to pozwala nam cieszyć się nowinkami technologicznymi. Jednocześnie oczywiście swoje kosztuje obciążając nasz portfel. Do nas jednak należy chęć posiadania tych nowinek i jeśli tylko nam odpowiadają, to poprawiają tendencje danego producenta na jego rozwiązania i tak koło się zamyka, powodując pojawianie się uśmiechów na naszych twarzach z zachwytu (że jesteśmy trendy), albo z pogardy (bo na cholerę nam takie rozwiązania). Co więc zaczęło się robić trendem w tym (jeszcze) roku? Pojawienie się Google Glass, inteligentnych zegarków, czy może ekran Full HD zamknięty na 5 calach?

O ile inteligentne zegarki uważam za naprawdę dobry pomysł, to takie 1080p na małym ekranie niekoniecznie popieram. Bo po co nam niezwykle ostry obraz, który tak naprawdę żaden z nas nie jest w stanie docenić? Już przy upakowaniu 300 punktów na cal nie jesteśmy w stanie ujrzeć pojedynczego wyświetlanego piksela, a obraz wyświetlany powinien zadowolić tak naprawdę każdego, nawet wybrednego użytkownika smartfona. Dodatkowo jeszcze jakiś czas temu (przy dzisiejszej szybkości postępu w tej dziedzinie to całkiem spory czas) mówiliśmy o miniaturyzacji, a ekrany w urządzeniach przenośnych rosną (ze względu na ekran) zamiast maleć. Sam jestem zwolennikiem ekranów do ok. 4,3″, gdyż jestem wciąż w stanie wygodnie obsługiwać sprzęt za pomocą jednej ręki, a często ta druga dłoń jest potrzebna nam do innych czynności. Wystarczy się zastanowić, czy będziemy oglądać całe filmy pełnometrażowe na tak małym ekranie i czerpać z tego wystarczającą przyjemność. Wydaje mi się to awykonalne. Co innego gdy jest to tablet, który ma 10 cali i rozdzielczość Full HD, który dogodnie można ustawić za pomocą różnych gadżetów jak podkładek, podstawek lub materiałowych etui z możliwością łamania.

Drugi problem to wchodzący właśnie standard 4K, który wiele osób uważa za zbyt szybko wprowadzany. O ile w TV każdy chciałby zobaczyć na wielocalowych ekranach ostry obraz to wprowadzanie procesorów już je obsługujące napędzają znowu ciągłe zapotrzebowanie na moc obliczeniową, która w tej chwili już w niewielkich urządzeniach jest porównywana do “nie do końca” takich starych PC lub notebooków. Tej rozpędzonej machiny już nie zatrzymamy i będziemy praktycznie co roku zmuszani do zmiany naszych nowo kupionych smartfonów i tabletów, gdyż każda pojawiająca się aplikacja i gra wymaga coraz więcej od sprzętu. W tym segmencie wiele rzeczy zmienia się zbyt szybko i nawet ja jako redaktor nie jestem w stanie nad wszystkim nadążyć.

Pojawiające się nowinki w stylu zegarków, ale jako gadżet uzupełniający nasze przenośne centrum multimedialne i komunikacyjne ze światem, a nie samodzielne sprzęty uważam za bardzo trafiony pomysł. Udowodnił to już Sony ze swoim pierwszym SmartWatchem i teraz jego drugą generacją zaprezentowaną w tym roku. Takie coś pozwala na szybki podgląd wszelakich zdarzeń jakie pojawiają się w smartfonie, który nadal może spokojnie spoczywać w kieszeni naszych spodni. Niekiedy także nie wypada wyciągać go w specyficznych sytuacjach. Zakasamy rękaw i w dyskretny sposób możemy sprawdzić godzinę na naszym inteligentnym czasomierzu oraz jednocześnie odczytać nowe posty w serwisach społecznościowych, bądź ważne wiadomości. Nie zgorszymy własnej osoby w momentach nieodpowiednich do wyciągania telefonu z kieszeni spodni. Bardzo wygodny sposób bycia na bieżąco w każdej sytuacji. Pomysł jak na mój gust niezwykle trafiony i mam nadzieję, że wciąż będzie się rozwijał.

W tym roku na szczęście ucichły trochę wojny patentowe, które zapoczątkował Apple. O ile obrona własnych rozwiązań jest zrozumiana chyba dla każdego, to patentowanie rozwiązań stosowanych wcześniej i oznaczanie ich jako “własnych”, a następnie wstępowanie na drogę sądową uważam za idiotyzm. Dziwi mnie, że tak wielkie firmy jak Samsung i Apple potrafią ze sobą walczyć i starać wyciągać od siebie pieniądze, bądź uniemożliwić zarobek drugiej firmie poprzez zakazanie wprowadzania na rynek kolejnego urządzenia. Każdy chce być lepszy, bardziej prestiżowy, ale chyba nie tędy droga. Wydaje się, że każdy robi co może byle tylko być w lepszej sytuacji od konkurencji, tyle że dla nas, jako konsumentów jest to sytuacja nieopłacalna. Hamuje rozwój w niektórych krajach (bo taki zakres mają wojny patentowe) i ogranicza dostępność do nowych urządzeń, jednocześnie zmniejszając wybór, a to właśnie wybór powinien być dla nas jak najszerszy.

Jeszcze ten nieszczęsny Google Glass, który pociąga część z geeków do chęci posiadania takiego produktu. Pomysł fajny, ale jak bardzo praktyczny? Na pewno wysoka rozdzielczość obrazu generowana przez soczewkę, niewielkie rozmiary oraz stały podgląd jest tego niezaprzeczalną zaletą. Pozostaje kwestia przydatności i prostoty obsługi wszystkich tego możliwości. Jako nawigacja niezwykle poręczna. Jako kamera  lub aparat bardzo praktyczna. Moim zdaniem zmęczenie oczu długotrwałym patrzeniem na interfejs może być znaczne i to może stać się jego największą wadą, dodatkowo nie przychodzą mi do głowy inne ważne funkcjonalności, które mogłyby stać się dla nas niezbędne, a wygodne w obsłudze za pomocą szkiełka w okularach. Czekam więc jak rozwinie się pomysł, a tą myśl technologiczną pozostawię sobie jako ciekawostkę, bo osobiście cenię sobie nad wyraz funkcjonalność i tym kieruję się przy doborze sprzętu.

Korzystając z okazji chciałbym od siebie życzyć Szczęśliwego Nadchodzącego Roku dla wszystkich czytelników jak i okresowych gości. Oby Nowy Rok był dla Was technologicznie spełnieniem marzeń oraz przyniesie Wam urządzenia w 100% spełniające Wasze zachcianki.

Marek Błaszczyk

Z pewnością trend związany z powiększaniem rozdzielczości wyświetlaczy wkroczył w fazę mocno kontrowersyjną. Cztero- czy pięciocalowy ekran o rozdzielczości, powiedzmy, 240 x 160 bez wątpienia jest daleki od ideału – obraz zniekształcają wyraźnie widoczne piksele, mniejsze czcionki stają się nieczytelne, itd. Gdzie jednak leży granica, powyżej której dalsze ulepszanie wyświetlacza przestaje mieć sens? To mocno indywidualna sprawa, jednym wystarczy 800 x 480, inni satysfakcję osiągną przy 1280 x 720. Jestem jednak przekonany, że ci, u których ekran FullHD wywołuje poczucie dyskomfortu (realnego, a nie wywołanego snobizmem) i potrzebują czegoś więcej, stanowią nikły odsetek. Producenci działają jednak w warunkach ostrej konkurencji. Dopóki badania rynku będą pokazywać, że istnieje znacząca grupa konsumentów gotowych niemało zapłacić za kolejny przyrost ilości pikseli, dopóty wyścig będzie trwał. Podobne, marketingowe podłoże ma gonitwa na ilość rdzeni (dwa to mniej/gorzej niż cztery, nieważne że mało wydajne) lub smukłość telefonu, stojąca zresztą w sprzeczności z pozytywnym akurat trendem do powiększania pojemności baterii (szkoda że nieco nieśmiałym). Klątwa marketingu wisi także nad pierwszymi konstrukcjami wykorzystującymi elastyczne ekrany („Byliśmy pierwsi!”), jednak ich pojawienie się uznaję za mało fortunny początek korzystnego trendu. Większa odporność na upadek, większa swoboda w kształtowaniu bryły telefonu mogą w przyszłości przełożyć się na pojawienie się bardziej ergonomicznych, trwałych, a także miłych dla oka urządzeń. Ufam, że uda się zapewnić giętkim ekranom brak skłonności do rysowania się, w przeciwnym wypadku czeka nas renesans folii ochronnych. Wodoodporność flagowych Xperii, o której wspomniał Maciej Ostojski, to cecha istotnie zwiększająca zdolność smartfona do opierania się destrukcyjnemu wpływowi czynników losowych. Życzyłbym sobie by inni producenci choć częściowo poszli w ślady Sony i przynajmniej zapewnili swoim produktom niewrażliwość na zachlapanie.

Za pozytywny trend uznaję stale rosnącą ilość urządzeń oferowanych w przystępnych cenach, a jednocześnie przyzwoicie wykonanych i zapewniających względnie wysoki komfort użytkowania. Dotyczy to głównie Androida, w mniejszym stopniu Windows Phone, zupełnie nie dotyczy iOS. Trudno też włączyć w ten nurt Firefox OS. Pomimo obiecujących zapowiedzi, nieliczna grupa telefonów z tym systemem ma jak dotąd głównie jeden atut – niską cenę. Rok 2013 przyniósł w moim odczuciu wyraźniejsze zarysowanie się tendencji do spowolnienia tempa rozwoju urządzeń mobilnych. Dedykowane im systemy wyrosły już z wieku dziecięcego, a postęp w dziedzinie sprzętu stał się mniej spektakularny. Być może stajemy się świadkami początku trendu analogicznego do tego co wydarzyło się kilka lat temu w świecie bardziej tradycyjnych urządzeń. Obecnie kilkuletni desktop czy laptop, choć odstaje nieco od najnowszych konstrukcji, nadal może z powodzeniem służyć celom do których został stworzony. Kto wie zatem czy proces moralnego starzenia się urządzeń mobilnych nie zostanie nieco wyhamowany i czy nie będziemy ich używać nieco dłużej niż rok lub dwa.

Wymienię jeszcze dwa zjawiska, które mogą stać się w przyszłości zalążkami nowych trendów. Od jakiegoś czasu producenci oferują wersje “mini” wybranych urządzeń. Najczęściej jednak redukcje obejmują poza gabarytami także inne elementy specyfikacji. Ostatnio pojawiło się kilka wyjątków od tej reguły, padają też zapowiedzi wdrożenia do produkcji kolejnych telefonów, z kilkoma wariantami do wyboru, różniącymi się jedynie wielkością. W mijającym roku pojawiło się również kilka akcesoriów biometrycznych. Widzę przed nimi duży potencjał, szczególnie w zastosowaniach o większym ciężarze gatunkowym niż np. precyzyjne kontrolowanie sesji joggingu. Profilaktyka chorób przewlekłych lub monitorowanie organizmu w ramach systemu wczesnego ostrzegania przed stanami zagrażającymi życiu mogą skierować medycynę na nowe tory.

Moja natura zdystansowanego obserwatora nie pozwoliła mi ani brutalnie dokopać pewnym zjawiskom, ani złożyć bezkrytycznego hołdu innym, przez co mój głos słabo komponuje się z zasugerowanym w tytule charakterem podsumowania roku, za co pozostaje mi tylko przeprosić Czytelników.

Podsumowanie

Jak sami widzicie ilu redaktorów, tyle ocen odchodzącego 2013 roku. Jakie są Wasze spostrzeżenia odnośnie 2013 roku? Jakie nowości szczególnie zapadły Wam w pamięć? Piszcie w komentarzach.

Casualowe granie

Wcześniejszy wpis

Etui dla obiektywów Sony QX

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Inne