Cztery cale za rozsądne pieniądze, z całkiem dobrymi osiągami i przyzwoitą specyfikacją? Brzmi nieźle i do takiej kategorii Sony Xperia M ma pretendować. Udało się czy może mamy spektakularne fiasko? O tym, dowiecie się z poniższej recenzji.
Zawartość pudełka oraz specyfikacja
W pudełku jest dość ubogo. Oprócz samej słuchawki oraz baterii, dostaniemy jedynie ładowarkę i kabel microUSB-USB. Próżno szukać dodatkowych akcesoriów, ściereczek czy etui. Za to jest trochę papierów. Właściwie bardzo podstawowy zestaw i widać, że Xperia M nie próbuje udawać urządzenia premium.
Inna nazwa
C1905
Budowa
Wymiary
124 x 62 x 9,3 mm
Waga
115 g
Kolory
czarny, biały, fioletowy, żółty
Ekran
Przekątna
4″
Typ ekranu
TFT
pojemnościowy, multitouch
Rozdzielczość
854 x 480 px
Podzespoły
Procesor
Qualcomm MSM8227 (Snapdragon S4) 2-rdzeniowy Krait, 28 nm
GPU
Adreno 305
RAM
1 GB
Pamięć użytkowa
4 GB
Nośniki
microSD do 32 GB
System
OS
Android 4.1 Jelly Bean
Akumulator
Pojemność
1750 mAh
Czas czuwania (sieć 3G)
454 h
Czas rozmów
616 min
Aparat główny
5 Mpix
Max rozdzielczość zdjęć
2592 x 1944 px
Max rozdzielczość wideo
1280 x 720 px
Inne
lampa LED, autofokus, HDR
Aparat przedni
0,3 Mpix
Łączność GSM
850 / 900 / 1 800 / 1 900
3G
900 / 2 100
HSDPA
21.0 Mbps
HSUPA
5.76 Mbps
WLAN
Wi-Fi 802.11 a/b/g/n
Bluetooth
4.0
USB
microUSB 2.0
Inne
NFC, GPS, Radio FM
Cena: Około 800zł
Wygląd i wykonanie
Zacznę od tego, że Sony Xperia M jest urządzeniem bardzo ładnym. Tak po prostu.
Mimo średniej (w dotyku) jakości plastików, prezentuje się bardzo solidnie i rewelacyjnie leży w dłoni. Jest dość smukła, lekka i ma nietypową obudowę, która jest zdejmowana wraz z bocznymi krawędziami (coś w stylu niektórych modeli Nokii). Dzięki temu, żadna klapka z tyłu nie będzie nam odpadać i nawet gdyby Xperia spadła na ziemię, nie rozleci się na podstawowe elementy, gubiąc (co częste w innych modelach) baterię. Pod względem odcisków palców również jest bardzo dobrze bo matowa biel praktycznie ich nie zbiera. Jedynym mankamentem jest nieznaczne skrzypienie przy nacisku na boki urządzenia. Co prawda brak jest szczelin, które by te subtelne dźwięki uzasadniały ale podejrzewam, że pewne znaczenie ma tutaj zastosowanie “wanienkowej” obudowy.
Przód zajmuje czterocalowy wyświetlacz. Nad nim srebrny napis Sony, głośnik rozmów i czujniki (zbliżeniowy, oświetlenia) oraz oczko przedniej kamerki. Pod ekranem, jak się przy pierwszym ładowaniu zorientujemy, podłużna dioda powiadomień oraz oczywiście mikrofon.
Tył to oczko aparatu 5MP, dioda doświetlająca, nadruki oraz szczelina głośnika, swoją drogą całkiem nieźle grającego.
Na prawym boku mamy przycisk zasilania, głośności oraz osobny spust migawki aparatu. Górna krawędź to jedynie wejście mini jack 3,5mm. Lewy bok okraszono wejściem microUSB, które stanowi również szczelinę przystosowaną do zdejmowania obudowy. Na dolnej krawędzi znajdziemy niewielki otwór do zaczepienia smyczki.
Warto tu wspomnieć, że kształt i budowa Xperii M, pozwala na wygodne obsługiwanie jej jedną ręką a pisanie wiadomości kciukiem było bardzo wygodne. Z innymi aplikacjami bywało różnie ale podstawowe czynności możemy swobodnie wykonać.
Początkowo, puste miejsce pod ekranem nie wzbudziło mojego zachwytu. Jestem zagorzałym przeciwnikiem marnowania przestrzeni ponieważ wiem, że zawsze można całość zaprojektować tak, by zarówno estetyka jak i ergonomia zachowały najwyższe parametry. Okazuje się jednak, że w przypadku tego modelu, puste miejsce ma swoje zastosowanie i uzasadnienie. Po pierwsze, dzięki takiemu rozwiązaniu, całość bardzo wygodnie obsługuje się jedną ręką. Wydłużony kształt i miejsce pod spodem, pozwala w naturalny sposób ułożyć dłoń i sięgać kciukiem do ekranu w niewymuszony, przyjemny sposób. Wierzcie mi lub nie, trochę smartfonów w rękach już miałem i Xperia M pod tym względem jest jedną z najwygodniejszych słuchawek na rynku. Po drugie, jak wspomniałem powyżej, znajduje się tam dioda powiadomień, która wygląda po prostu genialnie. Zawsze twierdziłem, że Sony potrafi zaprojektować prawdziwe cudeńka, choć jego flagowce nie przemówiły do mnie jakoś specjalnie. Największą designerską wisienką na torcie tej firmy jest umiejętność wykorzystania światła w projekcie. Swego czasu, za najładniejszy smartfon na rynku, uważałem Sony Xperię S. Wykorzystano tam element przejrzystej obudowy, która rozświetlała się delikatnym blaskiem w konkretnych sytuacjach. Trzeba przyznać, że mało który producent umie tak dobrze wykorzystać elementy świetlne, nie idąc przy tym w festyniarskie efekty. I Xperia M wpisuje się w ten trend. Jest po prostu inna niż reszta klockowatej, ponurej braci, ma “to coś” i używanie jej po prostu cieszy.
Ekran
Muszę przyznać, że pod względem kontrastu, kolorów i jakości podświetlenia – nie można ekranowi eMki niczego zarzucić. Kąty widzenia są całkiem niezłe choć trochę im brakuje do IPS. W niczym to jednak nie przeszkadza od strony użytkowej bo przecież smartfon to nie jest kino domowe. Nie mówiąc już o tym, że teraz praktycznie każdy ma swój mały ekranik na wyłączność i nie musi się z nikim dzielić.
Bateria
Mimo niezbyt imponującej pojemności – czapki z głów przed pomysłem Sony i jej autorską opcją “Stamina”. Dzięki niej, przy sporadycznym używaniu (trochę netu, smsy) smartfon wytrzymał ponad cztery dni. Co więcej, dałby radę jeszcze trochę pociągnąć. Uważam, że pod tym względem Xperia M wypada bardzo dobrze. 12 godzin internetu po WiFi zgodnie z programem kalibrującym baterię wydaje się odrobinkę nierealne ale myślę, że te 8 wyciągnie.
Aparat
Ponieważ aura nie jest zbyt sprzyjająca jeśli chodzi o zdjęcia plenerowe, wykonałem kilka poglądowych próbek metodami domowymi. 5MP aparat, przy średnim oświetleniu, robi całkiem rozsądne zdjęcia i można z powodzeniem zastąpić nim prosty kompakt. To samo w kwestii filmów. Interfejs aparatu jest prosty, przejrzysty i doskonale zaplanowany. Oczywiście najlepszy w tym wszystkim jest zewnętrzny spust migawki, z dwustopniowym mechanizmem, dzięki któremu wyostrzymy obraz nim wykonamy zdjęcie. Bardzo wygodne rozwiązanie.
Interfejs
W pierwszej kolejności muszę pochwalić płynność, stabilność działania i niezwykle wygodną klawiaturę, z rewelacyjnym systemem podpowiedzi. Mam nieodparte wrażenie, że na żadnym innym urządzeniu nie pisało mi się tak wygodnie, jak na Xperii M. Wszystko wydaje się po prostu pod ręką, naturalnie i czytelnie umiejscowione. Interfejs wyboru numerów czy wysyłania wiadomości jest bardzo wyrazisty, nie laguje w żadnym momencie i jest po prostu elegancki. Gdy wziąłem do ręki inny smartfon, nagle mnóstwo rzeczy wydało mi się brzydkie, niewygodne i nieintuicyjne w porównaniu z Xperią M.
Nakładka systemowa to klasyczny motyw znany nam już z innych Xperii. Tapety, okrągły kształt ikonek Sony oraz kilka “firmowych” aplikacji, z których część niestety nie działa na terenie naszego kraju. A może stety? Tego się nie dowiemy, cóż, nie działają i nie jestem w stanie określić ich przydatności inaczej niż jako “żadną”. Przyznam z resztą, że mało z tego typu aplikacji okazało się faktycznie przydatnymi bez względu na producenta smartfonu. Mamy natomiast to, co pamiętam z genialnej linii “Walkman” – aplikację o tej właśnie nazwie i ikonie nawiązującej stylistyką do rozpoznawalnego logotypu. Działa, wygląda świetnie i doskonale się sprawuje. Ale to nie wszystko.
Xperię M wyposażono w kilka pływających “Drobnych aplikacji”. Będą one działać niezależnie od tego, co mamy otwarte na ekranie. Niestety tylko jedna taka aplikacja na raz, nie otworzymy zatem pływającego kalkulatora i notatnika jednocześnie. Dostęp do nich uzyskamy z poziomu ekranowego przycisku “Lista”. Więcej Drobnych Aplikacji możemy pobrać ze sklepu.
Pozostałe elementy interfejsu nikogo, kto miał do czynienia z Androidem, raczej nie zaskoczą, zatem nie będę się o nich szerzej rozpisywał. Mała ciekawostka – przy przeglądaniu zdjęć, kolor diody powiadomień dopasowuje się do ich ogólnego zabarwienia. Bardzo sympatyczny dodatek.
Internet
Tu pewne zaskoczenie. Nie mamy bowiem stockowej, androidowej przeglądarki tylko od razu Chrome. Czy to dobrze? Bardzo! Nie, żeby nie można było zainstalować sobie akurat tej aplikacji z Google Play ale sam fakt, że Sony zrezygnowało z przeglądarki, która najczęściej jako pierwsza zamieniana jest przez użytkowników na inną, oznacza że przemyśleli ten model bardzo dokładnie. Po cóż komuś dwie (z czego jedna jest używana przez chwilę a potem siedzi w pamięci bo najczęściej nie można jej usunąć) gdy można od razu mieć tą właściwą? Racja. I nie oszukujmy się, co by nie mówili ludzie, Chrome jest najczęściej używaną przeglądarką na Windows a co za tym idzie, chętnie instalujemy ją na Androidzie. Synchronizacja, zakładki, wygoda.
Jak wygląda sprawa szybkości Chrome? W mojej opinii bez zarzutu. Poniżej, dla upewnienia niedowiarków, wyniki podstawowych testów.
Kraken 1.1 | 224000.7ms |
| Sunspider 1.0.2 | 1848.7ms |
Multimedia i dźwięk
Smartfon odtwarza standardowy dla Androida zestaw multimediów. Aby otworzyć wszystkie, niestety będziemy się musieli posiłkować zewnętrznymi aplikacjami. Na szczęście nie jest to żadnym problemem.
Video
| .avi | tak |
| .rmvb | nie |
| .mov | tak |
| .mp4 | tak |
| .wmv | tak |
| .3gp | tak |
| fullHD | tak |
Audio
| .mp3 | tak |
| .aiff | nie |
| .au | nie |
| .flac | tak |
| .wav | tak |
Głośniczek, choć wydaje się niewielki, gra dość głośno i wspomagany jest technologią xLoud. Niestety nieco brakuje mu basów. Jeśli chodzi o samo brzmienie na słuchawkach, Xperia M daje bardzo dobry dźwięk o przyzwoitej scenie i doprawdy, nie można mu nic zarzucić. Smartfon, jeśli chodzi o barwę dźwięku w zestawieniu z porządnymi, wygrzanymi słuchawkami, naprawdę daje czadu. Nie jestem audiofilem ale myślę, że w pełni zadowoli co wybredniejsze uszy. Basy pięknie się rozchodzą po czaszce a tony wysokie uderzają o sklepienie, natomiast cały środek wypełnia resztę przestrzeni. Zostałem fanem tego urządzenia.
Mamy również możliwość zmiany ustawień za pomocą equalizera, ClearAudio + oraz zapisu swoich nastawów w pamięci smartfonu. Te rozbudowane możliwości wpływu na jakość dźwięku dopieszczono opcją efektów świetlnych uzyskiwanych za pomocą diody.
Wydajność oraz gry
Xperia M osiąga całkiem niezłe wyniki w benchmarkach. Może nie są najwyższe jeśli chodzi o An Tu Tu ale już całkiem przyzwoicie wypadła w Quadrancie oraz znakomicie w NenaMark. Pozostałe raczej w normie. Jeśli chodzi o gry, wszystko powinno chodzić znakomicie i dwie, które odpaliłem, nie miały najmniejszych problemów z płynnym działaniem. Niestety – nie wszystkie gry będą kompatybilne z naszym urządzeniem i warto sobie z tego zdawać sprawę przed zakupem.
| An TuTu | 11813 |
| Quadrant | 4111 |
| NenaMark1 | 65.4fps |
| NenaMark2 | 63.9fps |
| Linpack | 144.53MFLOPS |
| Benchmark Pi | 459ms |
Łączność
W Xperii M mamy właściwie wszystko, czego możemy potrzebować. Poczynając od WiFi, przez bluetooth a na NFC kończąc. Jest GPS, jest microUSB i Radio FM. Są domyślnie zainstalowane protokoły przesyłu obrazu czy danych do innych urządzeń a także oprogramowanie PlayStation Mobile, dzięki któremu będziemy mieć dostęp do kontentu na PlayStation.
Pod względem rozmów telefonicznych nie można Xperii M niczego zarzucić. Żadnych pogłosów, metalicznych dźwięków i tym podobnych problemów nie uświadczyłem ani ja, ani moi współrozmówcy. Bez problemu sparowałem eMkę z moim zestawem słuchawkowym bluetooth i cieszyłem się, oprócz rozmów, pełnowartościowym odsłuchem muzyki ponieważ smartfon obsługuje wszystkie niezbędne technologie.
Podsumowanie
Sony Xperia M to smartfon ładny, dobrze wykonany (mimo plastików obudowy) i bardzo wygodny w obsłudze. Przyzwoite podzespoły pozwalają na cieszenie się multimediami, większością gier oraz, co ważne, obsługą wszelkich technologii bezprzewodowych. Nie ma jedynie portu podczerwieni, co trzeba wyszczególnić zatem nie spełni oczekiwań osób, które takiego modułu potrzebują. Przyznam, że maglowałem go na wszystkie strony i nie znalazłem ani jednego powodu do poważnych narzekań. Są oczywiście pewne ograniczenia ale biorąc pod uwagę cenę, jest to sprzęt naprawdę wart rozważenia, niczym bowiem nie ustępuje dużo droższym konkurentom.
Zalety
ciekawy wygląd
dobre wykonanie
niezła bateria
przyzwoite osiągi
znakomite odwzorowanie barw i ostrości na ekranie
Wady
nie wszystkie gry będą kompatybilne z urządzeniem
brak portu podczerwieni
lekkie trzeszczenia obudowy

