0

Święta coraz bliżej, niedługo cała rodzina zbierze się przy jednym stole, jeżeli więc chcecie ich czymś zaskoczyć zapraszam do zapoznania się z czwartą częścią cyklu o ciekawostkach technologicznych.

Dlaczego wyłączamy urządzenia elektroniczne w czasie startu i lądowania samolotu?

Airplane_Generic_2_1

Sporo osób irytuje się gdy słyszy w samolocie głos stewardessy, który nakazuje im wyłączenie telefonów, laptopów i innych gadżetów na czas startu i lądowania. Sam leciał samolotem tylko dwa razy więc jakoś nie przeszkadzało mi to, że muszę wyłączyć mój telefon. Zresztą w tamtym czasie bardziej myślałem o tym, abyśmy jak najszybciej wyszli z tej metalowej kapsuły, więc przystałem na rozkazy miłych pań natychmiastowo. Jednak faktycznie osoby, które często podróżują samolotem mogą być poirytowane w momencie gdy stewardessa każe im wyłączyć laptop na czas kilkunastu minut. Dlaczego więc takie przepisy ustalono i wielu przewoźników się ich trzyma?

Odpowiedź jest bardzo prosta – dla pewności, aby nic nikomu się nie stało, w skrócie dla bezpieczeństwa. Powstaje więc pytanie czy w takim razie faktycznie pozostawiając uruchomiony telefon może dojść do wypadku podczas startu lub lądowania samolotu? Przeprowadzono wiele badań na ten temat, jednak końcowe wyniki nie obalają do końca tego twierdzenia. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniem. Przez kilkanaście ostatnich lat technologia tak szybko się rozwinęła, że można stwierdzić, iż przestaliśmy w pewnym stopniu nad nią panować. Powstało mnóstwo najróżniejszych urządzeń od aparatów fotograficznych przez smartfony po małe przenośne ultrabooki, wszystkie z nich wyposażone są w kilka różnych chipów i elementów elektronicznych. Jak to wszystko teraz sprawdzić? Czy może któryś element nie zakłóca działania przyrządów z których korzystają piloci? Tutaj właśnie powstaje problem i choć nie udowodniono do tej pory, aby jakikolwiek sprzęt elektroniczny, który wnoszą na pokład pasażerowie powodował problemy to jednak wielu przewoźników nadal nakazuje wyłączanie między innymi telefonów komórkowych podczas krytycznych faz lotu do których zalicza się start i lądowanie.

Pogląd o zagrożeniu, które mogą powodować urządzenia elektroniczne na pokładzie samolotów wiąże się z interferencją fal(nakładaniem się fal) elektromagnetycznych emitowanych właśnie przez te urządzenia i przyrządy z których korzystają piloci. Według niektórych może to powodować zakłócenia w działaniu systemów samolotu i wskazywaniu nieprawidłowych danych, na których polegać muszą piloci podczas startu i lądowania.

Dlaczego więc m.in w Stanach Zjednoczonych piloci korzystają z… iPadów?

To prawda, w Ameryce podczas lotu, piloci często używają tabletów Apple, które zostały zaakceptowane przez tamtejszą Federalną Administrację Lotniczą w skrócie FAA. Potrzebne im są między innymi w celu pobierania aktualnych danych pogodowych czy przechowywania informacji dotyczących danego lotu. Oczywiście informacje pobierają poprzez sieć Wi-Fi, która udostępniana jest obecnie w wielu samolotach. FAA doszła niedawno do wniosku, że skoro piloci mogą korzystać z tabletów to pasażerowie również powinni mieć taki przywilej. Nie ma tutaj na szczęście podziału na Apple, Google czy Samsungi. Od września bieżącego roku nie obowiązuje już nakaz wyłączania urządzeń elektronicznych podczas wspomnianych faz lotu, jednak wciąż nie można wykonywać połączeń telefonicznych, smsować oraz surfować po internecie. Zresztą i tak nie moglibyśmy zadzwonić do dziewczyny/chłopaka z takiej wysokości na jakiej latają dzisiejsze samoloty, czyli około 8-11 km(zasięg sygnału komórkowego dociera na odległość 3 km licząc od ziemi) , chyba że samolot wyposażony jest w nadajnik gsm. I czego to ludzie nie wymyślą, żeby cały czas być online :).

Jak działa dotykowy panel w twoim smartfonie?

Touch-Screen-Technology

Przyjęło się już chyba na stałe, że inteligentny telefon musi posiadać dotykowy ekran, teraz technologia ta powoli pojawia się również w ultrabookach, a także wielu innych urządzeniach. Jeszcze  kilka lat temu, gdy Android dopiero raczkował producenci wyposażali swoje smartfony w dotykowe ekrany oporowe(rezystancyjne), których zasada działania opierała się jak sama nazwa wskazuje na oporze elektrycznym inaczej mówiąc rezystancji. Były one jednak dosyć toporne w działaniu i mimo, że dało się z nich korzystać w rękawiczkach to zostały wyparte przez ekrany pojemnościowe, które są obecnie najczęściej stosowane w urządzeniach jakimi są smartfony.

Taki ekran składa się z dwóch warstw szkła pokrytych po wewnętrznej strony przewodnikiem ITO, pomiędzy którymi znajduje się separator w postaci powietrza. Na panelu umieszcza się także elektrody. Dotknięcie wyświetlacza palcem lub czymś innym przewodzącym prąd powoduje odprowadzenie ładunku co zakłóca początkowe pole elektryczne. W wyniku tego zmienia się pojemność elektryczna wspomnianych elektrod. Zmiana ta zostaje odczytana przez specjalne czujniki, a następnie informację przetwarza procesor urządzenia.

Co czyni ekrany pojemnościowe lepsze od oporowych?

Są one bardziej wytrzymałe, gdyż wierzchnia warstwa wyświetlacza nie musi się uginać, aby rozkaz został rozpoznany. Kolejną zaletą jest to, że ekrany pojemnościowe mogą obsługiwać multi-touch, czyli rozpoznawać nawet do 10 palców jednocześnie oraz są bardziej dokładne. Oczywiście są też wady takiego rozwiązania. Pierwsza z nich to nic innego jak ich koszt produkcji, który jest wyższy niż ekranów oporowych. Kolejną możecie sprawdzić sami próbując obsłużyć smartfon w rękawiczkach. Nie da się bez specjalnych rękawiczek.

Jakie miejsca możemy zwiedzić bez wychodzenia z domu dzięki Google Street View?

GoogleStreetViewCar_Subaru_Impreza_at_Google_Campus

Gdy Google wprowadziło funkcję Street View do swoich map w 2007 roku była ona dużym zaskoczeniem dla wielu osób. I choć początkowo wirtualny spacer odbyć mogliśmy tylko na ulicach 5 amerykańskich miast to jednak Street View szybko zyskało rozgłos. Na chwilę obecną z poziomu przeglądarki możemy przejrzeć wiele z naszych polskich miast nawet tych mniejszych miejscowości jak ta w której mieszkam. Zapewne wielu z Was, gdy tylko dowiedziało się, że Google przejeżdżało przed Waszym domem, a następnie dodało te zdjęcia do swoich map natychmiast sprawdziło czy może przypadkiem gdzieś tam nie uchwyciła nas kamerka Google. Teraz gdy spora część naszego globu została już sfotografowana gigant z Mountain View postanowił dodać kilka smaczków w postaci bardzo ciekawych lokacji do swoich map.

– Zacznę od naszej kopalni soli w Wieliczce. Wirtualny spacer po niej możecie odbyć pod tym linkiem.

– Kolejna interesująca lokacja to Stacja BBC. Jeżeli ciekawi Was jak wygląda od środka zapraszamy tutaj.

– Centrum przetwarzania danych Google. Proszę bardzo.

– Nie przepadam za zwiedzaniem starszych budowli, jednak jakoś zawsze chciałem zobaczyć Wersal. Nic trudnego.

– Miasto w Japonii Namie-machi należące do strefy wykluczenia w prefekturze Fukushima. Tam również była kamera Google.

– Łódź podwodna HMS Ocelot znajduje się pod tym linkiem.

– Na zakończenie dodam jeszcze fabrykę w której powstaje Motorola Moto X – Flextronic.

Tak jak pisałem w 3 części Czy wiesz… tak i teraz na zakończenie miałem przedstawić skąd wzięła się nazwa wybranej przeze mnie firmy powiązanej z rynkiem urządzeń mobilnych. Tym razem wypadło na Nokię.

Nazwa fińskiego producenta telefonów komórkowych wzięła się od nazwy miasta do którego firma przeniosła swoją produkcję z miejscowości Tammerkoski Rapids w południowo-zachodniej części Finlandii. W takim razie co oznacza nazwa miasta Nokia? Po fińsku słowo Noki oznacza sadzę, natomiast Nokia to liczba mnoga tego słowa. Inna teoria głosi, iż nazwa wywodzi się od archaicznego słowa nokinäätä, które oznacza Sobole(zwierzę z rodziny łasicowatych).

Tyle na dzisiaj, zapraszam do komentowania, lajkowania i udostępniania. W komentarzach możecie także zgłaszać własne propozycje firm, których nazwy chcielibyście rozszyfrować, postaram się wtedy odszukać i zaprezentować je w kolejnej części cyklu. Zapomniałbym jeszcze o zaprezentowaniu Wam gry związanej z Google Street View, która pewien czas temu wciągnęła mnie na dobre. Nosi nazwę GeoGuesser i dostępna jest przez przeglądarkę, a polega na tym, iż zostajemy wyrzuceni w pewne miejsce na mapie(Street View) i naszym zadaniem jest odgadnięcie gdzie dokładnie się znajdujemy. Każda rozgrywka składa się z 5 rund. W każdej z nich znajdujemy się w innym miejscu. Punkty liczone są zależnie od dokładności naszego wcelowania w mapę. GeoGuesser znajdziecie tutaj.

Chrome Apps prawdopodobnie już niedługo na Androida i iOS

Wcześniejszy wpis

Jaki smartfon na święta? Najciekawsze modele do 500 zł

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Ciekawostki