0

Zacznę może od tego, że nie lubię Apple. Co prawda nie do poziomu piany na pysku i biegania po forach by “japkowy” biznes traktować nieustannym hejtem, ale nie uważam ich produktów za cuda objawione. Więcej, cała ich polityka mnie irytuje właściwie od zawsze zaś ludzi wychwalających zalety iUrządzeń traktuję jak lekko opóźnionych. Czasem nawet groźnych. Jaka zatem dziwna gorączka pchnęła mnie do nabycia “miniacza”? Ciekawość i trochę złośliwości. Chciałem sprawdzić czy faktycznie taki straszny kikut z tego systemu a urządzenia poza aluminium (które ekscytuje tylko złomiarzy i nieogarniętych lanserów) mają coś do zaoferowania. Tak, by nikt nie mógł mi zarzucić, że nie wiem o czym mówię bo w rękach nie miałem.

Czemu zdecydowałem się na wersję mini WiFi a nie na ten przykład full opcję z retiną, 4G i największym dostępnym dyskiem? Przyznam, że szkoda mi było na Apple pieniędzy. Wiem jak to nieprzekonująco brzmi ale autentycznie nie chciałem zamrażać takiej gotówki na czas testów i odsprzedawać urządzenia ze stratą bo, tu muszę się przyznać, kupiłem iPada bez przekonania, że zostanie dłużej niż okres testowy.

Co więc się dzieje, gdy stary “androidziarz” i antyfan marki bierze iPada do łap? Dowiecie się poniżej.

Zawartość pudełka oraz technikalia

Parafrazując pewien dowcip o nowym ruskim odwiedzającym Luwr: “Czysto. Taaa… Czysto. Biednie ale czysto.” Skoro jednak nie ma w pudełku właściwie nic, postanowiłem poironizować na ten temat.

Drodzy czytelnicy, pudełko jest wykonane z doskonałej jakości kartonu a przy tym rewelacyjnie spasowane! Tak dobrze, że trudno je otworzyć czy zamknąć bez wywoływania efektu podciśnienia. No coś niesamowitego. Wszystkie rogi są idealnie zaokrąglone, cóż za cudowny pomysł z tymi rogami, brawo. Przy pudełku od Apple nie złapiecie żadnych urazów, ran czy złamań. Jest bardzo bezpieczne i można je bez strachu dać do zabawy dziecku nawet poniżej trzeciego roku życia. Albo szczeniaczkowi. Mały kotek z serem na głowie też się ucieszy! W środku śnieżnobiała wydmuszka unosi, niczym na chmurce, starannie zafoliowany tablet, kabel z USB i lightning oraz ładowarkę. Dodatkowo znajdziemy tam gustowną kopertę z kilkoma papierami bez strategicznego znaczenia oraz uwaga, bedzie luksus trzymajcie się krzeseł – naklejkami z logo Apple. Gdzie je sobie możemy przykleić? A na d… dowolnej rzeczy. Na lodówce na przykład. Sąsiadka oszaleje z zazdrości gdy przyjdzie pożyczyć szklankę cukru. Z resztą na szklance też możemy sobie nakleić. Fun, fun, fun.

2013-10-15 16.29.17 (600x433)

Strona techniczna

Nie przedstawia się imponująco. Przyzwyczajeni do wysokich “numerków” możemy się poczuć wręcz oszukani.

Wymiary (wys, szer, grubość) : 200 x 134,7 x 7,2 mm

Masa: 312 g

Wyświetlacz:

  • Multi-Touch o przekątnej 7,9 cala
    z podświetleniem LED, w technologii IPS
  • Rozdzielczość 1024 na 768 przy 163 pikselach na cal (ppi)
  • Powłoka oleofobowa odporna na odciski palców (Tu muszę powiedzieć jasno, że to bzdura choć tak twierdzą na stronie producenta. Może brudzi się mniej ale mogę zapewnić ze stuprocentową odpowiedzialnością za swoje słowa – NIE jest odporna)

Łączność:

  • 802.11a/b/g/n Wi-Fi (802.11n w zakresach 2,4 GHz i 5 GHz)
  • Interfejs bezprzewodowy Bluetooth 4.0
  • w przypadku modelów A1454 i A1455 –  3G i 4G LTE – UWAGA – z żadnego z nich nie wykonacie standardowego połączenia telefonicznego ani nie wyślecie sms-a. Tylko transmisja danych i tylko nanoSIM!
  • USB

Procesor: dwurdzeniowy A5, taktowanie 2x 1GHz z grafiką PowerVR SGX543MP2

RAM: 512

Pamięć: od 16 do 64 GB

Kamerki: 1,2 (wideo HD 720p) i 5 MP (BSI, autofocus, f/ 2,4, wideo HD 1080p)

Bateria:  litowo-polimerowa o pojemności 16,3 Wh (do 10h pracy z WiFi)

Pozostałe: mini jack 3,5mm, głośniki stereo (20-20 000 Hz), mikrofon, żyroskop trójosiowy, kompas, przyspieszeniomierz, czujnik oświetlenia. BRAK wejścia na karty microSD.

System: iOS 6 z opcją update do 7

Wygląd oraz wykonanie

Przede wszystkim iPad Mini jest bardzo lekki. W porównaniu z nim mój 10 calowy tablet wydaje się wielkim klamotem. Takoż i wielkimi klamotami wydawały się pełnorozmiarowe wersje iPada, które pod tym kątem przetestowałem. Ciężkie, archaiczne i co tu kryć, nie jestem wielkim fanem wzornictwa opartego na grubych ramkach. W Mini boczne ramki zostały zwężone a cała konstrukcja jest bardziej zwarta. To krok w dobrym kierunku, otrzymano bowiem kompaktowy wygląd bez szkody dla funkcji użytkowych. Faktycznie można “Miniacza” chwycić jedną ręką obejmując cały tył. Tak też wprowadzanie tekstu kciukami, stało się możliwe – gdyby ramkę utrzymano we wzornictwie większych modeli, nie byłoby o tym mowy.

2013-10-15 16.29.19 (600x450)2013-10-15 16.29.18 (600x450) 2013-10-15 16.29.22 (600x450)2013-10-15 16.29.20 (600x450)   2013-10-15 16.29.07 (600x450)2013-10-15 16.29.06 (600x450)2013-10-15 16.28.53 (600x450)2013-10-15 16.28.48 (600x450) 2013-10-15 16.29.02 (600x450)2013-10-15 16.28.46 (600x450)

  2013-10-14 10.52.55 (450x600)2013-10-15 16.29.10 (450x600)2013-10-15 16.29.11 (450x600)

Czy Apple przewyższa pod względem wykonania innych producentów? Porównałem organoleptycznie Mini z ośmiocalowym Note od Samsunga. Mają zbliżone wymiary, cenę i wagę więc wybór był dość naturalny. I z bólem (powiedzmy, że serca) muszę przyznać, że iPad Mini wygrał. Może nie przeczołgał przeciwnika sadząc mu siarczyste hołubce na nery ale z pewnością pokazał, że producent przykłada większą wagę do wrażeń dotykowych i wizualnych. Faktura aluminium, jego przyjemny chłód, eleganckie wykończenia, spasowanie bez szczelin czy skrzypień i poręczne gabaryty sprawiają, że ma się ochotę dać komuś Miniacza do potrzymania i powiedzieć: “Masz, pomacaj, zobacz jakie to przyjemne w dotyku.” Nie, nie ulegam tu czarowi reklamy, lansu czy innym tego typu problemom wieku dorastania. Mam to już za sobą więc podchodzę do sprawy krytycznie ale nie będę też kłamał, że jest gorzej niż jest gdy jest bardzo dobrze. Właściwie to wzorcowo.

Natomiast kubeł zimnej wody wyleję na akcesoria. I użyję tu prostej logiki. Jeśli kupujemy urządzenie za skromne 1500zł to czy normalnym jest, że podstawowe akcesoria do tego urządzenia (folia, osłona ekranu, osłona tyłu, ewetnualnie jakieś etui, słuchawki) w najtańszych opcjach osiągały po skompletowaniu wartość połowy urządzenia? W najtańszych! To już nie jest kwestia logiki tylko bezczelności producenta. Smartcover (ta zwijana osłona na ekran – tylko na ekran, podkreślam) z funkcją budzenia wyceniona została na 170zł. To jest więcej niż 10% wartości iPada. Bardzo podobna osłona, wyprodukowana najprawdopodobniej w tej samej chińskiej fabryce, tylko nie namaszczona przez Apple w tajemnym rytuale podnoszącym wartość przedmiotu, kosztuje na Allegro 50zł. W cenę wchodzi też case i folia na wyświetlacz. Poniżej zdjęcia tegoż zestawu na iPadzie. Spasowanie? Doskonałe. Wybudzanie? Działa bez zarzutu. Folia? Docięta ładnie na wymiar. Nie jestem chytry ale też nie lubię, gdy ktoś, mówiąc kolokwialnie, drze ze mnie łacha i traktuje jak kretyna lub ślepego wyznawcę, dla którego rozsądek kończy się tam, gdzie zaświeci logo z nadgryzionym jabłkiem. Gardzę.

2013-10-15 16.03.48 (600x450)2013-10-15 16.28.51 (600x450) 2013-10-15 16.28.50 (600x450)2013-10-15 16.28.49 (600x450) 2013-10-15 16.28.47 (600x450)

Ekran

1024 x 768. 7,9 cala. 166 ppi. Parametry wyglądają na koszmar. Prawie jak z jakiegoś podrzędnego tabletu z Biedronki. Niektórzy bronią Mini zaciekle, mówią, że iPad 2 ma taką samą rozdzielczość a jest większy, że retina wcale nie jest taka dużo lepsza itd., itp. Przyznam, że guzik mnie te tłumaczenia obchodzą. Fakt jest taki, że piksele widać i żadna magia słowa tego nie zmieni. Jeśli komuś będzie to przeszkadzać i razić, stanowczo odradzam zakup. Szlag go trafi. Ja natomiast, szybko o sprawie zapomniałem i przestałem zwracać uwagę. Może dlatego, że nie rzutuje to jakoś mocno na wyświetlany obraz. Czcionki są czytelne (choć brakuje im sporo do tych na przykład z Note 2, gdzie jest istna żyleta, można sobie spojówkę skaleczyć) a proporcje 4:3 są wprost idealne do przeglądania stron internetowych. Kąty widzenia też są zupełnie w porządku, jak na IPS przystało. Kolory nie są przekłamane.

Na pochwałę zasługuje czytelność w świetle dnia  oraz to, że można dość mocno zmniejszyć jasność wieczorem. Przyznam, że minimalne nastawy to ważna rzecz przy czytaniu do poduszki. Wielu producentów o tym zapomina i bez zewnętrznych aplikacji można oślepnąć od blasku bijącego z ekranu.

2013-10-15 16.29.05 (600x450)2013-10-15 16.28.58 (600x450) 2013-10-15 16.28.57 (600x450)2013-10-15 16.28.56 (600x450) 2013-10-15 16.28.54 (600x450)

Druga istotna rzecz w tablecie to reakcja na dotyk. Można narzekać w iPadzie na różne rzeczy –  na responsywność ekranu nie można. Przekłada się ona bezpośrednio na wygodę pisania i ogólne wrażenia z działania tabletu. W grach, obsłudze interfejsu i przewijaniu stron nie zdarzyło się by trzeba było powtarzać.

Bateria

Prognozowane przez producenta 10 godzin surfowania po necie to rzecz osiągalna. Udało mi się uzyskać następujące wyniki:

20131017-164227.jpg 20131017-164259.jpg20131017-164249.jpg

20131017-164239.jpg

Jak widać każda aplikacja pokazuje nieco inne dane (w tym, tylko jedna wykazała poziom naładowania baterii zgodny z informacją systemową) ale mniej więcej wszystko się zgadza. Również w trakcie użytkowania zaobserwowałem zbliżone do podawanych czasy. Nie są takie złe, nie są też rewelacyjne. Wiele urządzeń przewyższa iPada Mini pod względem przebiegów na baterii. Również ładowanie zostawia wiele do życzenia bo trwa dość długo – prawie 4 godziny. Podobno można to przyspieszyć używając mocniejszej ładowarki od iPada pełnowymiarowego, która skraca ten czas o połowę. To miło, jednak odejrzewam, że może się to odbić na żywotności akumulatora (szybsze ładowanie = wyższa temperatura = uciążliwe warunki dla ogniw).

Aparat

Przedni jest po prostu przeznaczony do komunikacji, nie ma się co tutaj roztkliwiać. Do robienia zdjęć nadaje się właściwie średnio (entuzjastom autoerotyzmu facebook’owego może wystarczyć), nie mniej jednak, spełnia swoją funkcję kamerki internetowej w sposób zadowalający.

Natomiast główne akcesorium, mające szereg udogodnień (jasny obiektyw, BSI, autofocus) robi zdjęcia na przyzwoitym poziomie. Oczywiście jak na 5MP matrycę. Nie można tu oczekiwać cudów ale też i można wymagać przyzwoitych, niezaszumionych zdjęć. W dobrym świetle można wykonać całkiem przyzwoite fotki a optyka daje dość ciekawy bokeh (rozmycie tła przy ostrości na wybranym obiekcie) jeśli odpowiednio ustawimy ostrość. Oczywiście punkt ten można wybrać manualnie przez dotknięcie ekranu w adekwatnym miejscu.

2013-10-15 13.57.13 (448x600) 2013-10-15 13.58.20 (448x600) 2013-10-15 13.58.26 (448x600) 2013-10-15 13.58.50 (448x600)2013-10-15 14.00.45 (448x600)2013-10-15 14.01.09 (448x600)           

Za to guzik zrobimy w kiepskich warunkach. Brak doświetlenia (nie ma nawet diody LED) i niezbyt mocne parametry optyki dają mnóstwo szumów i brak ostrości. Nie bronię tu Apple jako takiego ale też nie ma co wymagać od tabletu by był aparatem fotograficznym. Ani to poręczne ani sensowne. Dużo lepiej w tej kwestii (szczególnie gabarytowo) sprawdzą się smartfony z porządną optyką – choćby niedawno omawiany Samsung S IV Mini.

OPROGRAMOWANIE

Od razu zacznę od pierwszej rzeczy, która (co przewidywałem) mnie drażni. Wielozadaniowość w iPadzie Mini to mit. Nie tak dawno robiłem recenzję Nokii Asha 501 i wiecie co? Ma podobną “wielozadaniowość”. Niby trzyma aplikację w tle, przemieszczanie się pomiędzy dwoma jest całkiem płynne ale już wszystkie pozostałe po prostu ładują się od nowa. Do ostatniego stanu. Marnują cenne sekundy mojego życia na wczytanie ostatniej strony – co po przesiadce z Androida wydaje się po prostu niepoważne.

 2013-10-15 10.14.56 (600x450)2013-10-15 10.16.08 (450x600)

Przy zakupie iPad Mini pracuje na wersji 6 iOS. Dokładnie 6.1.3.  Podchodziłem do niego jak pies do jeża bo też i zaznajomiony byłem wcześniej z jego wszystkimi ograniczeniami. Przynajmniej tak mi się wydawało gdy czytałem wypowiedzi internautów na temat tego systemu. Ileż to razy pojawiało się porównanie launcherów gdzie Android brylował jako ten, którego wygląd można dowolnie zmodyfikować zaś iOS “same old, same old” czyli w kółko taki sam i co najwyżej tapetę ruszymy z posad. I wiecie co? Coraz bardziej przekonuję się do tezy, że najgłośniej marudzą ludzie bez pojęcia o temacie. Da się podmienić nie tylko tapetę ale też ikony, ekran blokady, deinstalować aplikacje bezpośrednio z ekranu, zmienić wygląd docka, są nawet jakieś widgety i pewnie wiele innych rzeczy. Bez żadnego jailbreak’a, do pobrania z App Store – większość z darmo. Nie jest to może taka dobrowolność do jakiej przyzwyczaił mnie Android ale też nie jest tak źle jak się mogło wydawać.

20131017-165323.jpg

Niektórzy narzekają na nietypowy dostęp do ustawień systemowych czy problemy z odszukaniem jakiejś funkcji. Sprawdziłem to bardzo dokładnie i powiem tak: Trzeba być wyjątkowo atechnicznym typem, by tego nie ogarnąć. Albo amerykaninem, na jedno wychodzi. To tyle w kwestii komentarza, bo po prostu nie ma nad czym się rozwodzić a i obrażać nikogo bym nie chciał. Wszystko jest w jednym miejscu –  w Ustawieniach. Włącznie z zaawansowaną konfiguracją poszczególnych aplikacji. Dość logicznie (jak na pociotek linuxa przystało) rozmieszczone i pogrupowane. Nie miałem nigdy wcześniej do czynienia z iOS i nie miałem żadnego problemu by się w opcjach odnaleźć. Kolejny mit rozgromiony.

Ogólnie zaczynam mieć odczucie, że Apple to jedna wielka mitologia. Zarówno ze strony firmy jak i jej przeciwników –  bajki opowiadają wszyscy, każdy ciągnie w swoją stronę, i jedni i drudzy plotą trzy po trzy.

iOS 7 to Koszmar z ulicy Sezamkowej. Nie instalujcie tego, niech was nie korci. Tematy z problemami po aktualizacji idą w setki a posty w tysiące. W dodatku wygląd jest zwyczajnie paskudny a interfejs upodobniono do Androida. Po co? Nie wiem. W niczym to nie pomaga, wygląda kiepsko a co gorsza, system się sypie a aplikacje robią problemy. Nie wiem czy Apple się z tego wycofa, prawdopodobnie nie ale jeśli nie wprowadzą poważnych poprawek, ludzie mogą zacząć poważny hejt. Z resztą już masowo wracają do poprzedniej wersji systemu, zatem coś jest na rzeczy.

Interfejs

Gesty, gesty, gesty. I klawiatura.

Większość czynności oparta jest na gestach. Dzięki odpowiedniemu smyraniu ekranu zwijamy aplikacje (wiszą w tle – nie mylić z działaniem w tle), przełączamy się między nimi czy wchodzimy do paska odpowiedzialnego za powiadomienia lub uzyskujemy dostęp do zawieszonych appek (gdzie dopiero można je zamknąć). Przyzwyczajenie do gestów zajęło mi dosłownie chwilę. Są intuicyjne, łatwo je zapamiętać. Ale przyznam, że używanie czterech palców by wysunąć dolny pasek czy przeskoczyć z jednej aplikacji do drugiej jest dość dziwaczne. O wiele bardziej przemawia do mnie użycie krawędzi ekranu jako znacznik dla tej samej komendy. Czemu? To proste. Mniej paluchów na ekranie = mniej śladów po nich. Druga rzecz – co z ludźmi o niekompletnym “upalcowieniu”?

Rzutuje to również na używanie rysika. Nie zwiniesz aplikacji bez macania ekranu. Nie przejdziesz do następnej. Dlatego użycie rysika staje się kuriozalne i przydatne tylko i wyłącznie w programach graficznych. A i tu, malowanie gumową “parówką” (bez obrazy dla parówek, jak każdy rdzenny Polak kocham parówki!) zdaje mi się rzadkiej urody fanaberią nie mającą nic wspólnego z precyzyjnym tworzeniem linii. Artyści mogą mieć oczywiście inne zdanie na temat parówczanej twórczości i nie będę z nim polemizował. W sztukach pięknych jestem raczej za sztuką mięsa.

Oczywiście takimi samymi grubaskami ludzie rysują na tabletach innych firm. I… Jest to tak samo kiepskie rozwiązanie. Jedyne sensowne urządzenia dla grafika można nabyć od Wacom’a lub w ostatecznosci Samsunga. Ale odbiegam od tematu a miało być o klawiaturze ekranowej. Uwaga, będę chwalił.

Jest to najlepsza klawiatura ekranowa jaką miałem okazję testować. Przebrnąłem przez dziesiątki różnych rozwiązań na różnych urządzeniach i muszę przyznać, że co jak co ale klawiatura Apple wyszła. Niech drą ze mnie pasy i solą sypią. Niby niczym się nie wyróżnia, nie ma jakiegoś specjalnego layoutu, ba, nie ma nawet funkcji “swype”. Nie musi. Połączenie niesamowicie responsywnego ekranu, dużych oznakowań na wirutalnych “klawiszach” i wygodnego rozwiazania przy wprowadzaniu polskich znaków daje taki efekt, że z iPada wrzucam wszystkie newsy, rozmawiam przez GG czy piszę posty na forach. Miniacz pokonał Note 2. Nigdy mu tego nie wybaczę.

Internet

Safari zasługuje na swoje miano przeglądarki szybkiej i wygodnej. Strony ładują się błyskawicznie, wyświetlają prawidłowo i jedynym mankamentem jest brak “flash”. Nie każda strona da się przez to prawidłowo obsłużyć ale tak jak w Androidzie, gdy nie mamy czegoś w jednej aplikacji, możemy ją zastąpić lub uzupełnić drugą. W sprawie Flash z pomocą przychodzi przeglądarka Puffin. Darmowa niestety tylko w wersji próbnej. Później trzeba za flashowe luksusy zapłacić.

Poniżej kilka testów przeglądarkowych.

2013-10-16 09.55.03 (450x600) 2013-10-16 09.54.57 (450x600) 2013-10-16 09.43.31 (450x600) 2013-10-16 08.56.39 (450x600)

Multimedia

Zacznę od głośników. Są dwa,  grają mocno i czysto. Czy stereo – trudno powiedzieć bo miejscowione są obok siebie. Brzmieniowo wypadają bardzo dobrze, nie brakuje im przestrzenności choć basy, jak się można spodziewać, nie są przesadnie głębokie ale nic nie trzeszczy, nie chrypi i nie “pierdzi”. Również odsłuch na zewnętrznych urządzeniach przebiega bez zarzutu. Dźwiękowo Miniacz mogę z czystym sumieniem zarekomendować.

Według producenta iPad Mini obsługuje:

wideo: H.264 do 1080p, 30 klatek na sekundę, High Profile, poziom 4.1, z dźwiękiem AAC-LC do 160 kb/s, dźwięk stereofoniczny 48 kHz w formatach .m4v, .mp4 i .mov; wideo MPEG-4 do 2,5 Mb/s, 640 na 480 pikseli, 30 klatek na sekundę, Simple Profile z dźwiękiem AAC-LC do 160 kb/s na kanał, 48 kHz, dźwięk stereofoniczny w formatach .m4v, .mp4 i .mov; Motion JPEG (M-JPEG) do 35 Mb/s, 1280×720 pikseli, 30 klatek na sekundę, dźwięk w formacie ulaw, dźwięk stereo PCM w formacie .avi

audio: AAC (od 8 do 320 kb/s), Protected AAC (ze sklepu iTunes Store), HE-AAC, MP3 (od 8 do 320 kb/s), MP3 VBR, Audible (formaty 2, 3 i 4, Audible Enhanced Audio, AAX i AAX+), Apple Lossless, AIFF i WAV.

Według moich próbek (podstawowy zestaw testowy mobileworld24):

Audio: tak – .aiff, .mp3, .wav; nie – .au, .flac

Video: tak – .wmv, .3gp, .avi, .mov, .mp4; nie – .rmvb

Tu ważna oraz smutna informacja – faktycznie nie obejrzymy od tak po prostu multimediów nie zakupionych w sklepie  iTunes. Ale jest też i wieść dobra. Można to prosto obejść nie imając się jailbreak’ów. Muzykę możemy bez problemu pobrać z Dropbox’a zaś do odtwarzania filmów jest aplikacja QPlayer HD Lite, która radzi sobie z napisami i przeróżnymi formatami. Właściwie ograniczenia wprowadzone przez Apple nie mają jakiegoś większego sensu. Utrudniają i owszem, wkurzają bardzo ale nie uniemożliwiają korzystania z iPada jak innych tabletów.

20131017-170220.jpg20131017-170211.jpg

Pozostałe pliki obsłużymy rewelacyjną aplikacją Documents, którą bardzo polecam. Nie ma problemów z formatowaniem czcionek, posiada wbudowaną przeglądarkę, odtwarzacz multimediów i całe mnóstwo przydatnych narzędzi.

20131017-170244.jpg

Właściwie to przy użyciu odpowiednich aplikacji zrobimy na iPadzie to samo co na innych tabletach, toteż wkrótce pojawi się tekst o absolutnym “niezbędniku”, bez którego ani rusz.

Wydajność oraz gry

Benchmarki nie zostawiają na iPadzie Mini suchej nitki. Wypada kiepsko albo dla odmiany fatalnie. Nie zamierzam tego głupio tłumaczyć (jak to czynią wielbiciele marki), posługując się hasłem “suche, laboratoryjne testy”. Suche czy mokre, wygląda to nie najlepiej. Tu jednak trzeba sobie coś jasno powiedzieć – niskie wyniki nie przekładają się na działanie urządzenia. Gdyby taką benchmarkową marność zaprezentował tablet z Androidem, działałby jak anemik trzy dni przed śmiercią. iPad nie tylko działa ale działa płynnie a zamyślenia następują tylko i wyłącznie przy ładowaniu czuwających w tle aplikacji.

2013-10-16 13.08.12 (600x450) 2013-10-16 13.59.55 (600x450)2013-10-16 14.14.26 (600x450) 2013-10-16 12.54.45 (450x600) 2013-10-16 12.50.01 (450x600)2013-10-16 13.29.18 (450x600)2013-10-16 13.05.35 (450x600)

Żadna z zainstalowanych gier nie robiła mi wstrętów, warto jednak pamiętać, że zaawansowane graficznie gry mogą chrupać lub się wyłączać. U mnie to co prawda nie nastąpiło ale nie bez znaczenia jest fakt, że nie maltretowałem jakoś szczególnie iPada pod tym kątem. Gracz ze mnie raczej niedzielny. Poniżej screeny z dwóch gier. Klasycznej układanki – Rune Gems, które to świetnie sprawdzają się w poczekalni u dentysty oraz nieco bardziej energicznej gierki – Shock-X, zbliżonej do starego, dobrego Galaxian. Grafika jak widać prezentuje się zacnie a płynność nie śmiała kuleć w żadnym momencie. Na dowód, że w porównaniu z Androidem pod kątem gier niczego iPadowi Mini nie zabrakło – screen ze strzelania ptakami w świnie, enjoy.

20131017-163010.jpg20131017-163036.jpg20131017-163101.jpg

Łączność

O jakości rozmów trudno mówić bo tak jak wspomniałem, z iPada nie zadzwonimy w klasycznym tego słowa znaczeniu. Możemy użyć Skype czy dowolnej usługi Voip ale wszystko odbędzie się poprzez transfer danych. Zatem efekty zależą głównie od tego, jak nam hula internet. Przetestowałem Skype i jakość rozmów jest w porządku, mikrofon ładnie zbiera dźwięk a współrozmówca słyszy nas wyraźnie. Zatem można to uznać za wynik zadowalający.

Wifi w standardzie a/b/g/n daje sobie radę w dowolnych warunkach. Zasięg trzyma nadzwyczaj zadowalająco i łapałem sygnał nawet po wyjściu z budynku. A jest to dobre kilkadziesiąt metrów.

20131017-164209.jpg

Bluetooth w standardzie 4.0 jest energooszczędny toteż można używać wielu akcesoriów bez obawy, że będzie nam to drenowało baterię. Miniacz bez żadnych problemów wyszukuje urządzenia dookoła. Współpracuje ze słuchawkami bezprzewodowymi, klawiaturą czy myszką. Wszystko przebiega prawidłowo, nie ma żadnego rozłączania czy spowolnień WiFi, które są nagminne w urządzeniach z Androidem – wyjaśnię: głównie objawiają się tym, że przy sparowaniu słuchawek pod bluetooth i słuchaniu muzyki z youtube przez Wifi, to drugie jakimś cudem zwalnia i buforuje nawet krótkie teledyski po kilka razy. W iPadzie nie ma takich bolączek, co trzeba pochwalić.

Podsumowanie

Trudno odmówić iPadowi Mini pewnych zalet. Jest to z pewnością urządzenie bardzo mobilne czyli lekkie, z dobrą baterią i szybkim transferem. Nie bez znaczenia są też walory wizualne bo co tu kryć, iPad Mini przezentuje się bardzo elegancko oraz miło się go trzyma w dłoni. Wbrew powszechnym opiniom można na nim odtwarzać pliki multimedialne spoza Apple Store, zmieniać wygląd interfejsu czy zrobić przyzwoite zdjęcie zaś klawiatura należy do zabójczo wygodnych (jak na wirutalną, oczywiście). I jako jedyne urządzenie, co muszę podkreślić w tym podsumowaniu, bez problemu skonfigurowało mi WordPress. Ma też trochę wad, z którymi trzeba się liczyć. Brak wejścia na karty microSD, upośledzona wielozadaniowość, koszmarna najnowsza odsłona systemu czy nieobecność diody LED (ani przy aparacie ani powiadomień), utrudnione korzystanie z plików audio i video nie zakupionych w iTunes.

Tak jak wspomniałem na początku recenzji, nie lubię Apple i iPad Mini nie sprawił, że Cupertyńskich “cudotwórców” polubiłem. I nadal nie uważam systemu ani urządzeń za godne bezrozumnej czci i fanbojostwa. Jednak jest w iPadzie Mini pewna “miodność”, która przekonała mnie, by go na razie zatrzymać. Miał iść w świat zaraz po testach ale znalazłem dla niego tyle zastosowań, że może mi brakować tej wygody, lekkości i prostoty pewnych rozwiązań. Zatem póki co, kupił sobie odroczenie wyroku i jeszcze trochę się z nim pobawię.

Komu polecam? Właściwie wszystkim poza namiętnymi graczami i grafikami. Nie jest to urządzenie o najwyższych mocach przerobowych i do takich celów lepiej zakupić coś innego zaś rozdzielczość ekranu zostawia trochę do życzenia i nie jeden piksel będzie pluł wam w twarz. Cała reszta aktywności jest jak najbardziej wykonalna. To, co robiłem na Androidzie, robię na iPadzie. Nie ma tu żadnej przepaści – w żadną stronę. Po prostu więcej rzeczy trzeba trzymać w chmurze.

Zalety:

  • lekki
  • okocieszący
  • niezła bateria
  • zacny zasięg WiFi
  • płynne działanie
  • dobry dźwięk
  • złomiarze będą patrzeć chciwie na Wasze “amelinium” 😉

Wady:

  • złudna wielozadaniowość
  • utrudnione korzystanie z multimediów spoza iTunes
  • brak microSD
  • ułomny iOS 7 (opcjonalna wada póki można korzystać z 6)
  • kosztowne akcesoria

Wiemy jakie zmiany wniesie Android 4.4 KitKat – duży wyciek [AKTUALIZACJA]

Wcześniejszy wpis

Dużo nowych zdjęć HTC One Max

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Tablety