Pierwszy kurz po 4 września już opadł więc dla odmiany można zerknąć w świat urządzeń o nieco innym przeznaczeniu. A dokładniej, założyć je na głowę. Mowa bowiem o unowocześnionej i poprawionej wersji hełmu od Sony.
Poprzedni projekt, zaprezentowany w zeszłym roku na IFA, czyli HMZ-T2, mimo nowatorskich rozwiązań nie stał się hitem sprzedażowym. Niebagatelny wpływ miała na to z pewnością wysoka cena ale też brakowało w nim wielu rzeczy, które czyniłyby zabawę naprawdę przyjemną. Przeszkadzały pałętające się kable, niewygodna konstrukcja i wypadające gumki a obraz po brzegach był nieostry. Teraz jednak Sony postanowiło dopieścić swoje urządzenie i oto co im wyszło.
Rozdzielczość każdego ekranu OLED nadal wynosi 720p przy 1280×720 za to poprawiono oprogramowanie i soczewki, co sprawia, że jakość obrazu jest dużo wyższa. Sony dorzuciło również obsługę MHL HDMI, dzięki której można obraz ze smartfonu przesłać bezpośrednio na wyświetlacz w hełmie. Zatem wszystko co mamy na ekranie wyświetla się również w HMZ-T3W. Wszystko. Gry, media, internet – na dużym ekranie (bo takie wrażenie daje ten wynalazek).
Przyciski służące do zmiany ustawień i regulowania optyki nie zmieniły swojego położenia. Zostały na spodzie by pełnić tam podobne funkcje. Duże, wygodne, nie trzeba zdejmować urządzenia z głowy by się w nich odnaleźć.
Dorzucono za to zupełnie nowe słuchawki. MDR-XB90 potrafią wyprodukować dźwięk przestrzenny 7.1 co na pewno poprawi jakość, szczególnie w grach gdzie dźwięk bywa dość ważnym elementem orientacyjnym.
I na koniec najważniejsza sprawa – brak okablowania. Aktualnie zarówno hełm (który swoją drogą bardziej zaczyna przypominać trochę przerośnięte okulary niż swój pierwowzór z lat 80) jak i kontroler łączą się z przekaźnikiem treści dzięki WiFi. Do niego natomiast, już kablem, podłączamy wszystko, co podłączyć chcemy. PS, PC, smartfon, odtwarzacze Blue Ray itd.
Oprócz tego sam wygląd HMZ-T3W uległ modyfikacjom. Na pewno urządzenie jest lżejsze (poprzednie nie było ciężkie ale im mniej tym lepiej, wiadomo) i co tu kryć, wygląda o niebo lepiej. Poprzedni model prezentował się raczej kiepsko a plastiki pozostawiały wiele do rzyczenia. Nie ma co się oszukiwać, był prototypem i dopiero teraz wszystko nabiera odpowiedniego kształtu.
Cena? Poprzedni model kosztował około 4 tysięcy. Obecny jest wyceniany na 1300 funtów i ma się ukazać w sprzedaży w listopadzie bieżącego roku. Ne terenie Wielkiej Brytanii. Łatwo policzyć, że przy obecnym kursie walutowym musielibyśmy wygospodarować skromne 6,7 tysiąca złotych. Plus marże, cła, podatki. Ciupinę drogo. Za te pieniądze można kupić używany samochód i nim sobie zrobić takie „Need For Speed 3D” jakiego nie zapewni żadna konsola. A jaki realizm! Nawet mandaty prawdziwe!
Źródło: slashgear.com
