0

Testowaliśmy już dla Was tej firmy inną stację dokującą dedykowaną urządzeniom sygnowanym logiem nadgryzionego jabłuszka. Jednak tutaj otrzymujemy coś znacznie większego kalibru, coś co będzie nie tylko będzie dobrze brzmieć, a także bardzo dobrze wyglądać. Tych dwóch stacji dokujących nie możemy porównywać, gdyż są to w ogóle inne półki. Jednak dla tych którzy poszukują sprzętu na najwyższym poziomie zapraszam do przeczytania poniższej recenzji.

Pudełko w które zapakowana jest nasza stacja dokująca jest naprawdę dużych rozmiarów, do tego samo urządzenie nie jest najlżejsze, gdyż waży około 5 kg. Z drugiej jednak strony daje spore możliwości, lecz zacznijmy od początku. W zestawie prócz samej stacji oraz pilota bezprzewodowego do niej znajdziemy zasilacz, kabel zakończony obustronnie minijackiem 3,5 mm oraz specjalne zaślepki do wyjścia dedykowanego iPhonowi oraz iPodowi.

Po wyjęciu z pudełka i postawieniu na półce naszej stacji dokującej na usta ciśnie się jedno stwierdzenie – łał. Całość jest zachowana w ciemnych barwach –  front urządzenia jest całkowicie czarny, natomiast tylną część obudowy zachowano w nieco jaśniejszej kolorystyce, dokładniej ciemno szarej. Stacja z przodu pokryta jest materiałem, natomiast tył jest w całości plastikowy. Jednak to co przykuwa wzrok to sam kształt „szafy grającej”, gdyż jest on lekko obły, delikatnie zakończony falą. Tym razem twórcy nie zastosowali żadnego wyświetlacza i w sumie dobrze, gdyż psułoby to całą koncepcję. Jedynym świecącym elementem jest niewielkie podświetlenie, które znajduje się tuż pod samym wyjściem na iPhone’a, zmienia się również jego barwa w zależności od tego z jakiego wyjścia aktualnie korzystamy (zielone – dedykowane wyjście iPoda, natomiast czerwone wówczas gdy przesyłamy sygnał za pomocą wyjścia AUX). Na samym szczycie stacji mamy umiejscowione wyjście na iPhone’a czy iPoda, tuż pod nim natomiast w formie rombu klawisze nawigacyjne, które nie są w żaden sposób podświetlane czy specjalnie eksponowane. Tył jest równie minimalistyczny jak przód, tutaj jedynie znajdziemy wyjście AUX oraz wyjście do zasilacza. (podobnie jak TiCK ToCK Dock tak i tutaj możemy podłączyć smartfona czy inne urządzenie wyposażone w wyjście słuchawkowe, lecz wówczas nie będzie w pełni działać nawigacja i pozostałe bardziej zaawansowane funkcje stacji). Na deser został pilot, który jest okrągły również bez wyświetlacza (a tutaj mógłby się przydać) z kilkoma dodatkowymi przyciskami jak: wyciszania, czy zmiany wyjścia, przechodzenia miedzy utworami. Pilot zasilany jest płaską baterią podobną do tej znanej zegarków, a sam zasięg pilota jest w zupełności wystarczający (działa on na podczerwień, więc każda większa przeszkoda uniemożliwia sterowanie naszym urządzeniem).

Na koniec zostawiłem najważniejsze czyli jakość dźwięku, cóż tutaj Edifier pokazała klasę, gdyż te głośniki po prostu przyjemnie się słucha. Dźwięk jest czysty pozbawiony „przebarwień” czy przekłamań, zestaw ten ewidentnie wybija się nad pozostałymi testowanymi do tej pory przez nas. Co do głośności, zestaw potrafi „dać czadu” i myślę że do zastosowań domowych w zupełności wystarczy.

[nggallery id=284]

Reasumując Edifier IF600 to zestaw, który przede wszystkim charakteryzuje się bardzo dobrą jakością muzyki i dobrym wyglądem. W sumie trudno znaleźć jakiś większy mankament, lecz jest to rzecz zdecydowanie dla ludzi z grubszym portfelem, gdyż za ten zestawi przyjdzie nam zapłacić bagatela około 1200 zł.

W iPhonie 5 nie uniknięto kilku wad

Wcześniejszy wpis

Polskie ceny iPhone’a 5 u operatorów

Następny wpis

Powinny Ci się spodobać

Więcej w Testy